Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Wczoraj (8 marca 2023 r.) Robert Raczyński zamieścił na swoim blogu kolejny, obszerny, tekst zatytułowany „Kompetencja stada”. Nietrudno domyślić się, że jest tam o „stadzie”, czyli grupie rówieśniczej.

 

Zamieszczamy poniżej kilka – arbitralnie wybranych z tekstu  – fragmentów, odsyłając linkiem do pełnej wersji na blogu „Eduopticum”:

 

 

Kompetencje stada

 

Stado nie wybacza. Nie docieka i nie negocjuje. Nie bierze jeńców. Zaszczuje i zabije. Stado chroni jedynie swoich, posłusznych i podporządkowanych. Nie możesz do niego należeć i być innym. W dowolny sposób. Fizycznie bądź mentalnie. Jesteś wtedy zagrożeniem dla jego elementarnych funkcji, a na to stado nie może pozwolić, bo sednem jego istnienia są wsobność, izolacja, ksenofobia, obrona szańców i okopów. Ewentualnie ich zdobywanie. Oczywiście również w samoobronie.

 

Nie obrażam się na ewolucję, która taki właśnie model funkcjonowania ludzkich społeczeństw ukształtowała. Wręcz przeciwnie, jej wytwory budzą we mnie bezgraniczny podziw dla perfekcji działania jej „prostego” mechanizmu, o nieskończonym potencjale twórczym. Trudno się obrażać, kiedy widać jak na dłoni, że jest to model korzystny dla gatunku i jego trwania – w końcu ewolucja „dba” jedynie o to. Nie marzy mi się więc żaden utopijny raj, w którym wszyscy się lubią i szanują. Mógłby okazać się jeszcze większym koszmarem dla jednostek, które z jakichkolwiek względów do stada nie pasują lub nie chcą do niego należeć. […]

 

Nie wchodząc w szczegóły, które mogłyby pozwolić na rozpoznanie ofiar i innych „bohaterów” pewnej stadnej identyfikacji, opiszę Państwu taki biegun kompetencji stadnych w działaniu. Skupię się na aktywności i motywacjach stada, które dopuściło się nękania. Współcześnie, pod mianem tym nie kryją się już działania dokuczliwe, dotkliwe, lecz ograniczone, jak kiedyś, do ostracyzmu w czterech ścianach klasy, czy murach szkoły. Dziś osoba nieprzynależąca do stada, do niego nieprzyjęta lub z niego wydalona, nie może już tak łatwo uciec represjom. Nawet tak radykalne rozwiązania, jak zmiana klasy, czy szkoły nie są już ratunkiem przed „broniącym” swej integralności stadem – odpowiedni wpis w mediach społecznościowych dogoni ofiarę wszędzie. […]

 

Można się o tym łatwo przekonać, kiedy uświadomimy sobie, jaki użytek z miękkich kompetencji potrafiła poczynić pewna grupa uczniów, nie wiedząc nawet, że ich użyła i nie mając pojęcia, że według rozmaitych „badań”, w ogóle ich nie posiada: Na początek, grupa musiała się zawiązać wokół obranego celu (nękania ofiary), wyłonić lidera i koordynatora, kierującego „projektem”. Z tego, co mi wiadomo, nie była to organizacja ani samorzutna, ani przypadkowa i wykorzystano sporo zdolności interpersonalnych i negocjacyjnych, by odpowiedni efekt uzyskać – nie było łatwo, bo kandydatów na liderów prześladowań było kilku. Następnie, na etapie projektowania stalkingu, wykazano się komunikatywnością i kreatywnością. Nękanie wymagało koordynacji, zgrania, sporej dozy myślenia analitycznego i pomysłowości – wykorzystano np. zdjęcia robione z ukrycia i zgrabnie wkomponowano je pomiędzy te, istniejące już w domenie publicznej i niebudzące kontrowersji. Organizacja pracy oraz podział „zadań i obowiązków” okazały się być bez zarzutu – odpowiednie wpisy i zdjęcia ukazywały się na zgrabnie zaprojektowanej stronie internetowej regularnie i w logicznej kolejności. Na dodatek, poszczególne czynności były wykonywane samodzielnie i odpowiedzialnie. Grupa musiała również wykazać się w końcu zimną krwią i odpornością na stres, bo odkrywanie i ujawnianie jej działalności wiązało się z oczywistym zagrożeniem dla jej członków (niemal do końca działalności, grupa zachowała wzajemną, stadną lojalność). […]

 

Czytaj dalej »



Foto: www.polishnews.com/dzien-kobiet-krotka-historia-mitow

 

Już 3 marca 2023 roku dr hab. Stanisław Czachorowski, prof. Uniwersytet Warmińsko-Mazurski ego w Olsztynie zamieścił na swoim blogu „Profesorskie Gadanie” tekst, w którym zawarł kilka wartych poznania informacji o roli kobiet w rozwoju cywilizacji. Oto ten tekst, którym pragniemy zaznaczyć  na OE ów dzisiejszy dzień:

 

 

Archaiczny kwiatek na 8 marca?

 

Jak co roku, o kobietach zwykliśmy przypominać sobie 8 marca w Dniu Kobiet. Jednak ich rola w społeczeństwie była i jest znacznie szersza niż tylko wychowanie dzieci, jak to zwykliśmy stereotypowo myśleć. Przez wiele wieków kobiece obowiązki były skoncentrowane na domowych pracach i opiece nad dziećmi, co z kolei prowadziło do wykluczenia ich z wielu dziedzin życia społecznego, takich jak na przykład nauka, polityka czy biznes. Nie zawsze tak było. W społecznościach łowców-zbieraczy, a więc przez dziesiątki tysięcy lat role nie były tak spolaryzowane a kobiety nie były tak społecznie podporządkowane. Teraz odkrywamy rolę kobiet w przeszłości. Przykładem są dwie książki: Matki i inni. Emocjonalna ewolucja człowieka, Lady Sapiens. Prawdziwa prehistoria kobiet

 

Kobiety odegrały ważną rolę w rozwoju ludzkiej umysłowości. To właśnie dzięki zaangażowaniu kobiet w opiekę nad dziećmi, w procesie wychowania, Homo sapiens rozwinął się intelektualnie i kulturowo. Porównania z innymi naczelnymi wykazały jak ważne były czynniki związane z wydłużonym dzieciństwem i ludzkich dzieci i strategia rozrodcza. Naukowcy uważają, że ewolucja opieki współdzielonej oraz włączenie się allomatek (babcie, ciotki, kuzynki) było ważnym elementem rozwoju ludzkiej umysłowości i inteligencji. Przede wszystkim stymulowało rozwój intersubiektywności (rozwój teorii umysłu). Intersubiektywność i społeczna współpraca.

 

Współpraca przy wychowaniu dzieci napędzała rozwój mózgu, czego efektem jest nadzwyczaj rozwinięta umiejętność odgadywania tego, co myślą inni (intersubiektywność). Kluczowa była relacja matek i dzieci oraz odczytywanie relacji społecznych w grupie: komu można zaufać i powierzyć małe dziecko, a komu nie. Dzięki temu nasz umysł rozwijał się szybciej. Tym, co napędzało wzrost ludzkiego mózgu, były złożone relacje społeczne i inteligencja emocjonalna. Niejako przypadkiem i przy okazji ten duży mózg został wykorzystany do innych, intelektualnych celów, umożliwiając rozwój techniki, kultury i badań naukowych. Wcześniej myśleliśmy, że głównym czynnikiem była selekcja, preferująca coraz większą inteligencję.

 

Dominacja mężczyzn zaczęła się w dopiero w społecznościach rolniczych i pasterskich wraz ze zwiększeniem liczebności grup ludzki i rosnących zagrożeń międzygrupowych. Przybyło wojen między grupami. Oraz pojawił się osiadły tryb życia. Matrylokalność i matrylinearność zastąpiła matrylinearność. Wiodącą rolę przejął mężczyzna ze swoją siłą i współpracą drużynową. Kwintesencją był patriarchat oraz „zamknięcie kobiet w kuchni i przy dzieciach”. I tak było zaledwie przez kilka tysięcy lat. Ale znowu zmieniły się warunki społeczne i środowiskowe. Zniknęły społeczne i gospodarcze podstawy patriarchatu. Obserwujemy wyraźne i głębokie zmiany społeczne i ponowne zdefiniowanie ról społecznych. Symboliczny kwiatek na ósmego marca staje się anachronizmem. sympatyczny lecz jednak anachronizmem. Nie opędzimy się kwiatkiem na Dzień Kobiet. Nie jest możliwy także powrót do neolitycznej przeszłości.

 

Kolejna wielka społeczna zmiana nie wynika z wojowniczości feministek, rozpadu rodziny czy jakiejś dekadencji. Biolog czy antropolog widzi zmianę systemową i widzi dostosowanie się do obecnych warunków. Z akceptacją takiej zmiany i roli kobiet na razie mamy społeczne kłopoty. Zmiany kulturowe nie odbywają się tak szybko i bezboleśnie. Także i mężczyźni muszą odnaleźć swoją nową, społeczną rolę.

 

A wręczanie kwiatów z okazji i bez okazji to dobry zwyczaj budowania dobrych relacji międzyludzkich. Tak, jak obdzielanie uśmiechami czy dobrym słowem, niezależnie od płci i okoliczności. Współpraca i dzielenie się legły u podstaw ludzkich społeczeństw i ludzkiego sukcesu ewolucyjnego.

 

 

Źródło:  www.profesorskiegadanie.blogspot.com

 



W niedzielę 5 marca 2023 roku Magdalena Sierocka – nauczycielką j. angielskiego w Szkole Podstawowej nr 236 w Warszawiezamieściła na swoim fb-profilu tekst, który nas zaciekawił i sprawił, że postanowiliśmy opublikować go na OE:

 

 

                                                   MY PO PROSTU CHCEMY POROZMAWIAĆ

 

Nie zliczę ile razy usłyszałam to zdanie od dzieci, gdy spytałam co chcieliby porobić. Pierwszą myślą wcale nie jest telefon – nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek grupa dzieci z własnej woli usiadła i bez słowa, w ciszy zagłębiła się w telefony. Nie na długo w każdym razie.

 

“Przestańcie gadać!” – ile razy słyszałam to zdanie z ust dorosłych i ile razy sama je wypowiadałam, także nie zliczę. Gdy wróciliśmy niedawno po feriach, o godzinie ósmej rano stanęłam przed klasą, która pogrążona była w opowieściach o tym jak to było przez te dwa tygodnie niewidzenia się i zrobiło mi się strasznie smutno. Już bym chciała zacząć omawiać jakże istotne treści podstawy programowej, a tu gadanie. Gwar, śmiech, trudno się przebić z głosem, nawet dzwoneczek nie pomaga. Jak mam teraz przerwać im i powiedzieć, że to nieważne, że chcą się wymienić wrażeniami z wyjazdów, posprawdzać jak się zmienili przez ten czas, nawiązać kontakt ponownie. Nieważne, bo ważniejsze są treści lekcji, podstawa, czas ucieka, trzeba się uczyć. Nie ma czasu na zwykłą rozmowę

.

Nachodzi mnie taka refleksja, że przestrzeni na rozmawianie w naszych szkołach praktycznie nie ma wcale. Karykaturą swobodnego kontaktu są kilku(nasto)minutowe przerwy, podczas których poziom hałasu i jednostki ciała na centymetr kwadratowy przekracza wszelkie normy. Wymyślamy coraz to bardziej wyrafinowane sposoby jak zmusić dzieci do tego, aby były spokojne na przerwach i kulturalnie rozmawiały. Nie widzimy tego, że po godzinie ściśnięcia w za małych salach, potrzebują wpuścić ruch w swoje ciała. Ale jest za mało miejsca, więc obijają się o siebie tylko, co powoduje jeszcze większe napięcie i jeszcze większą chęć ruchu. Szkoły są zamknięte na klucz, bo jest “zła pogoda” od października do maja. Nie ma jak rozmawiać, bo tak maleńka przestrzeń powoduje natychmiastowy wzrost decybeli, że aby usłyszeć, co mówi osoba obok, musisz krzyczeć jej do ucha. Wiecie, że aby mieć choć chwilę ciszy zarówno dzieci jaki i nauczyciele chowają się w toaletach? I dzwonek, i kolejna lekcja, na której nastąpi jakże ważna realizacja podstawy programowej. Można owszem rozmawiać (jeżeli nauczyciel organizuje lekcję, na której to uczniowie są aktywni), ale tylko na określony i monitorowany przez dorosłego temat.

 

Z bezsilności i chęci spokoju wymyślamy, że dzieci są rozpasane i że mają za mało zakazów. Łudzimy się, że jest jakiś szybki sposób na to, aby zarządzić skutecznie podczas przerwy kilkoma setkami dzieci za pomocą nagród i kar. Podczas, gdy jest to w zasadzie niemożliwe dopóki nasze przestrzenie szkolnie wypełnione będą po brzegi taką masą ludzi.

 

Brak przestrzeni na rozmowę dotyka także nauczycieli. Nie ma się gdzie podziać, kiedy spokojnie usiąść i po prostu porozmawiać. Trzeba szybko-szybko biec z jednej klasy do drugiej, szybko ogarniać masę dzieci, szybko przekazać jakże ważną podstawę programową, szybko, nie ma czasu, szybko trzeba łykać obiad bo kolejka długa a zaraz dzwonek, szybko latać po korytarzu aby nadążać za obijającymi się o siebie dziećmi, które próbują się regulować ruchem. Jak kończą się lekcje, to mam wrażenie, że bardzo długo i szybko biegłam. A czasem chciałoby się zatrzymać i po prostu porozmawiać.

 

 

W tym roku współprowadzę z Anna Rycaj tzw godzinę wychowawczą (nie znoszę tej nazwy). To jest jedyna godzina, podczas której nie muszę nieść tzw kaganka oświaty i wlewać niczego nikomu do mózgu, mogę sobie po prostu porozmawiać. Mamy taką rutynę na tej lekcji, podczas której dzieci mogą powiedzieć o problemach. Albo powiedzieć po prostu coś, co chcą powiedzieć. Taka namiastka kontaktu i tworzenia więzi. Mówią tak szalenie interesujące rzeczy! Czas mija tak szybko, tak malutko go jest, zostaje poczucie niedosytu i żal, że następna taka okazja dopiero za tydzień. Okazja do tego, aby tak naprawdę, uważnie, spokojnie posłuchać co mają do powiedzenia. Bez oceniania, upominania, moralizowania, wtłaczania na siłę.

 

 

Zastanawia mnie czy w ramach istniejącego prawa i realiów można by:

 

-zwiększyć liczbę tzw godzin wychowawczych. W norweskiej szkole codziennie rano dzień zaczyna się od kręgu,

 

-wychodzić na dwór na przerwie bez względu na pogodę. W norweskiej szkole widziałam dzieci grające w piłkę na lodzie i w deszczu,

 

-wydzielić strefę ciszy w szkole,

 

-zaplanować taki czas w szkole, w którym dorośli towarzyszą dzieciom, ale nie organizują im niczego, nie animują ani nie nakłaniają do określonych czynności,

 

-zaplanować taki czas, w którym to dorośli się spotykają i rozmawiają. Ale nie po południu, po milionie lekcji.

 

 

Mam takie przypuszczenie, po tym jak próbuję możliwości sztucznej inteligencji ChatGPT, że transmisyjna edukacja odchodzi wielkimi krokami do lamusa. Naprawdę koniec już z przepisywaniem notatek do zeszytu z tablicy, koniec z wykładami, koniec ze stopniami. Wiedza i umiejętności są na wyciągnięcie kciuka, nie potrzebujemy już nauczycieli, aby nam tę wiedzę przekazali. Potrzebujemy za to bardzo, co pokazała pandemia, po prostu porozmawiać. Spotkać się w realu, w przyjemnej przestrzeni, podyskutować, podzielić się zdobytą wiedzą, poszukać, dopytać, rozwiać wątpliwości z kimś bardziej doświadczonym, zobaczyć życzliwe twarze, z którymi nawiązaliśmy więź.

 

Co myślicie?

 

Na fotce robię gest, którego używam sto razy dziennie, podczas, gdy tak naprawdę chciałabym po prostu porozmawiać.

 

 

Zobacz też  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/magdalena.sierocka.5/

 



 

 

Kolejny tydzień zaczynamy od udostępnienia tekstu, który wczoraj  (5 marca 20233 r.) zamieściła  na swoim fb-profilu dr Marzena Żylińska:

 

 

Szkoła powinna być miejscem dla wszystkich dzieci. Nie opartym na idei, że wszystkie dzieci są równe, ale że każde jest inne!”

Loris Malaguzzi

 

Gdy piszę, że szkoła to skansen, że jest odporna na wiedzę, że powstała na potrzeby świata, którego już nie ma, to zaraz ktoś się obraża. A ja chcę tylko powiedzieć, że gdyby współczesna szkoła została oparta na aktualnej wiedzy, to byłoby oczywiste, że każde dziecko jest inne i ma inne możliwości, więc nie można oczekiwać, że wszystkie będą rozwijać się w tym samym tempie, uczyć się tego samego, robiąc to samo w tym samym czasie. Takie założenie wiele dzieci skazuje na porażkę, bo są karane za niedojrzałość ich mózgów. W obecnym modelu szkoły od wielu dzieci wymaga się rzeczy dla nich, w danym momencie, niemożliwych.

 

Grzechem pierworodnym szkoły jest jej fundament, który jest sprzeczny z tym, co dzisiejsza nauka mówi o rozwoju człowieka.

 

Krytyka obecnego modelu szkoły nie jest równoznaczna z krytyką nauczycieli, bo to nie oni go wymyślili.

 

Wiele osób tak bardzo identyfikuje się z pruskim modelem edukacji, że każdą krytyczną uwagę odbierają osobiście, twierdząc, że to niesprawiedliwe, „bo ja na moich lekcjach … „. Wierzę, naprawdę wierzę, wiem że jest wielu świetnych nauczycieli, ale to nie zmienia faktu, że wiele dzieci i młodych ludzi w obecnym systemie edukacji więcej traci niż zyskuje.

 

W moich postach chcę pokazać (wciąż szukam pomysłów na to, jak otworzyć ludziom oczy), jak archaicznym i sprzecznym z naukową wiedzą tworem jest obecna szkoła.

 

Marzę o tym, żebyśmy zaczęli zastanawiać się nad nowym modelem, opartym na przykład na założeniu, że każde dziecko jest inne, ma inny potencjał i inne możliwości, więc nie może być dla wszystkich jednej drogi rozwoju.

 

Jak taka nowa szkoła mogłaby wyglądać? Moją wizję opisałam w „Szkole na miarę szytej”, ale zawarte w niej pomysły można wykorzystać w dzisiejszych szkołach, po to, żeby je zmieniać. Bo za tkwienie przy pruskim modelu, za jego obronę, płacą dzieci i młodzi ludzie. Ta szkoła nie jest warta obrony. W XXI wieku potrzebujemy nowej szkoły, którą oprzemy na aktualnej wiedzy.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/

 

 



W reakcji na zamieszczoną wczoraj informację o stanowisku Rady Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w sprawie edukacji włączającej postanowiliśmy udostępnić publikację, która opublikowana została w roku 2021 przez Ośrodek Rozwoju Edukacji.  Jest nią Raport statystyczny dotyczący edukacji włączającej, przygotowany przez Pracownię Doradczo-Badawczą EDBAD na podstawie danych dostarczonych przez Ośrodek Rozwoju Edukacji i opublikowany w 2021 roku.

 

Poniżej zamieszczamy jedynie fragmenty, odsyłając linkiem do pliku PDF z owym raportem:

 

 

 

 

Wstęp

 

Niniejszy raport zawiera opracowanie statystyczne badania dotyczącego stanu edukacji włączającej w Polsce. Jego celem jest przygotowanie działań ogólnokrajowych, które będą wspierać realizację zadań z zakresu edukacji włączającej, wykonywanych na poziomie lokalnym. Przekazane w ramach badania informacje respondentów umożliwiły zidentyfikowanie zarówno dobrych praktyk i zasobów ułatwiających podnoszenie jakości edukacji dla wszystkich, jak i barier, na jakie napotykają przedszkola i szkoły w rozwijaniu włączających praktyk. Zebrane dane będą również wykorzystane do przygotowania oferty doskonalenia nauczycieli i specjalistów, uwzględniającej programy i materiały metodyczne wspierające w praktyce edukację dla wszystkich, opartą na założeniach edukacji włączającej.

 

Ankieta została udostępniona respondentom w Systemie Informacji Oświatowej (SIO). Narzędzie aktywowano 16 grudnia 2019 r., z wyłączeniem arkuszy dla kuratoriów oświaty i jednostek samorządu terytorialnego – te ankiety uruchomiono 9 stycznia 2020 r. Termin zakończenia badania ustalono na 14 lutego 2020 r. Łącznie na platformie SIO zostało umieszczonych jedenaście (11) narzędzi badawczych, tj.:

• ankieta skierowana do przedszkoli i szkół, tzw. metryczka otwarcia, którą wysłano do 41 131 odbiorców, a wypełniło ją 14 566 jednostek;

• ankieta skierowana do kuratoriów oświaty, którą wysłano do 16 odbiorców, a wypełniło ją 10 jednostek;

• ankieta skierowana do przedszkoli, szkół podstawowych, w tym specjalnych i integracyjnych, innych form wychowania przedszkolnego, specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych, specjalnych ośrodków wychowawczych, ośrodków rewalidacyjno-wychowawczych oraz poradni psychologiczno-pedagogicznych, w tym poradni specjalistycznych, tzw. wczesna pomoc, którą wysłano do 32 083 odbiorców, a wypełniło ją 11 020 jednostek;

• ankieta skierowana do przedszkoli, tzw. wychowanie przedszkolne, którą wysłano do 15 343 odbiorców, a wypełniło ją 4 641 jednostek;

• ankieta skierowana do szkół ogólnodostępnych, tzw. kształcenie ogólne, którą wysłano do 20 896 odbiorców, a wypełniło ją 10 619 jednostek;

• ankieta skierowana do szkół realizujących kształcenie zawodowe, tzw. kształcenie zawodowe, którą wysłano do 9 838 odbiorców, a wypełniło ją 2 108 jednostek;

• ankieta skierowana do przedszkoli, szkół podstawowych, w tym specjalnych i integracyjnych, innych form wychowania przedszkolnego, specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych, specjalnych ośrodków wychowawczych, ośrodków rewalidacyjno-wychowawczych, tzw. zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze, którą wysłano do 34 408 odbiorców, a wypełniło ją 12 306 jednostek;

• ankieta skierowana do poradni psychologiczno-pedagogicznych, w tym specjalistycznych, tzw. poradnie psychologiczno-pedagogiczne, którą wysłano do 1 220 odbiorców, a wypełniło ją 195 jednostek;

• ankieta skierowana do placówek doskonalenia nauczycieli, tzw. doskonalenie nauczycieli, którą wysłano do 608 odbiorców, a wypełniło ją 9 jednostek;

• ankieta skierowana do bibliotek pedagogicznych, tzw. biblioteki pedagogiczne, którą wysłano do 249 odbiorców, a wypełniło ją 38 jednostek;

• ankieta skierowana do jednostek samorządu terytorialnego, tzw. jednostki samorządu terytorialnego, którą wysłano do 2 826 odbiorców, a wypełniło ją 958 jednostek.

 

[…]

 

1.Metryczka otwarcia

 

Metryczka otwarcia to ankieta skierowana do przeszkoli i szkół. W badaniu udział wzięło 14 566  z  41 131 odbiorców, co stanowi 36% próby. Z bazy zostały usunięte te podmioty, które we wszystkich pytaniach zadanych w danej placówce wskazały liczbę dzieci zero (0) – łącznie 243 jednostki. Poniższa tabela przedstawia liczbę podmiotów biorących udział w badaniu, z uwzględnieniem ich typu. […] Największy odsetek jednostek biorących udział w badaniu stanowiły podmioty znajdujące się na terenie województw mazowieckiego (13,1%), śląskiego (11,8%), małopolskiego (11,1%) oraz wielkopolskiego (8,8%)

 

[…]

 

 

 

[…]

 

 

  Raport statystyczny – Edukacja włączająca w Polsce  –  plik PDF  –  TUTAJ



Z powodów pozamerytorycznych (osobiste „blokady” czasowe), nie jak zawsze w czwartek, ale dzień później, odnotowujemy środowe spotkanie w „Akademickim Zaciszu”. Gorąco polecamy wszystkim, którym nie udalo się obejrzeći wysłuchać „:na żywo, aby to uczynili w dogodnej dla siebie porze. Bo tym razem rozmawiano tam na bardzo aktualny temat, czyli o pomocy psychologicznej dla dzieci i młodzieży. Punktem odniesienia tej wymiany doświadczeń były dwa  ważne raporty:

 

raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę   –  „Dzieci się liczą 2022”

 

– raport Fundacji DiversityPl   –  „Kryzys suicydalny młodzieży”:

 

 

W spotkaniu uczestniczyły i odpowiadały na pytania prowadzącego – prof. Romana Lepperta panie:

 

Kinga Dziewiątkowska-Kozłowska – praktykująca psycholożkę i pedagożka, doktorantka w Szkole Doktorskiej UKW w Bydgoszczy;

 

Daria Jaworska – psycholożka pracującą z dziećmi i młodzieżą w Wojewódzkiej Poradni Zdrowia Psychicznego w Bydgoszczy, popularyzatorka wiedzy psychologicznej;

 

– Kamila Olga Stępień-Rejszel – praktykująca psycholożka i pedagożka, doktorantka na Uniwersytecie Gdańskim, popularyzatorka wiedzy psychologicznej i pedagogii Janusza Korczaka.

 

 

Zapraszamy do zapoznania się z przebiegiem tej wymiany myśli ekspertek „w temacie”:

 

 

Pierwsza pomoc psychologiczna dla dzieci i młodzieży  –  TUTAJ

 

 

 



Foto: www.facebook.com/photo.

 

Gabriela Olszowska – edukatorka, prezeska Fundacji „Czerwona Kreska”

 

 

Poprzez fb-profil Magdaleny Sierockiej trafiliśmy na post Gabrieli Olszowskiej, która w środę (1 marca 22023 r.) zamieściła obszerny tekst, podejmujący skomplikowany  – jak dowodzi – problem ocen szkolnych. Oto ten tekst:

 

 

 

Warzenie czy ważenie o!ceny?

 

Ocena ważona – oficjalnie i nieoficjalnie, stanowi naruszenie kilku punktów art. 44 UoSO. To praktyka biznesowa wzięta z oceniania pracowników firm. Zastrzeżenia wyrażę wobec tej praktyki ustalania stopni szkolnych

 

Oficjalnie ważona jest wtedy, gdy sankcjonuje ów fakt statut czy może nawet jakiś inny dokument wewnątrzszkolny. Ale nawet ten fakt nie sankcjonuje jej prawnie. Nieoficjalna ważona pojawia się wtedy, gdy nie ma wprawdzie błogosławieństwa statutu, ale z narracji nauczyciela wynika, że ta czy inna ocena ma jakąś szczególną wagę, większą rolę, mocniejszą funkcję, a jeszcze inny stopień to jedynie lub tylko praca w grupie, plakat czy recytacja. Pewna matka nauczycielka na zajęciach z zarządzania użyła nazwy – ocena niewidzialna – na stopień lekceważony przez nauczyciela w wypowiedzianej narracji. Niby jest, ale ma jej nie być widać. Ot, takie coś.

 

Jedne piątki są więc bardziej wartościowe a inne nie. Ken Robinson pytał, dlaczego nie cenimy tańca, jest on szczególny, w ogóle przedmioty artystyczne są szczególnie ważne. Dlaczego tak robił? Oczywiście znamy motywację. Dla wielu z nas to jednak nadal tylko michałki. Bo poważne oceny to są z polskiego, albo z matmy, albo z przedmiotów maturalnych.

 

Uczciwość a nawet szczerość, otwartość zamiarów ma podkreślać oficjalna tabela przeliczników form – czyli wag dopisywanych do stopni szkolnych, stanowiących ich mnożnik wstawiana do statutów. Są to jednak zabiegi maskujące lub pozorujące sprawiedliwość.

 

Nauczyciel ma wprawdzie swobodę – autonomię na mocy art. 12 ustawy Karta Nauczyciela, ale ma tę swobodę w zakresie doboru aktualnych (zgodnych z nauką) metod pracy, a nie zasad oceniania. Zasady oceniania ustawodawca zebrał w art. 44 i jednolicie narzucił mocą ustawy w całej Polsce do stosowania wszystkim nauczycielom i uczestnikom procesu oceniania, w tym kuratoriom oświaty. Swoboda nauczycielska nie usprawiedliwia stosowania niepoprawnych założeń, wręcz przeciwnie – diagnostyka edukacyjna jednoznacznie wskazuje na wartość wymagań edukacyjnych, a nie żonglerkę miarami.

 

Nie mogą być te zasady zmieniane, dookreślenie ponad brzmienie art. 98 UPO, które to pkt. 8 wskazuje literalnie, określając, co ma być w statucie w zakresie tzw. oceniania – są to wewnątrzszkolne warunki szczegółowe, czyli detaliczne okoliczności towarzyszące ocenianiu w danej szkole (i tu różnice mogą być istotne pomiędzy szkołami, dopuszcza się okoliczności odmienne wg potrzeb) oraz sposób oceniania. Ustawodawca rozwinął pojęcie sposób oceniania w art. 44i UoSO, nie pozostawiając jakichkolwiek niejasności – widzi tu np. skalę 1-6 lub inne skale czy też brak skali – co wiąże się z ustalaniem poziomu osiągnięć słownie.

 

Nie przewiduje też manipulowania skalą przy niektórych formach sprawdzenia. Jeśli uczeń z odpowiedzi obejmującej wymaganie X miał 4, dlaczego z odpowiedzi pisemnej z wymagania X (zakładając, że napisze to samo) ma mieć 3?

 

Wagi ocen to zaburzanie oglądu/przeglądu/analizy sposobu uczenia się ucznia, naruszenie koncepcji (rozpoznawania stopnia realizacji wymagania z art. 44b UoSO) – jakby rozciąganie / naciąganie siatki przy formach pracy a nie przy wymaganiach. Ustawodawca wskazuje jednoznacznie szczególną ważność wymagań (jako wzoru o określonej budowie), a nie form (testów, kartkówek, sprawdzianów, klasówek). Nie upoważnia też, by jakieś formy sprawdzania były nobilitowane. Oprócz tego nauka (dydaktyka ogólna, neurodydaktyka) wskazuje jednoznacznie, iż form sprawdzania wiedzy jest wiele. Ich obecność lub nie jest autonomiczną decyzją nauczyciela i na tym autonomia się kończy, ale różnorodność wykorzystywania to mistrzostwo. Czas wyjść poza sprawdzian i kartkówkę (nieraz bezmyślnie generowaną automatycznie). Ograniczanie sprawdzania wiedzy jedynie do klasówek testów i kartkówek ogranicza zakres / obszary uczenia się, skutkuje niebezpiecznym testyzmem. Wymaga się od nauczyciela artyzmu i wykraczania poza utarte schematy.

 

Dlaczego demonizujemy, fetyszyzujemy jedne formy sprawdzania wiedzy, a inne deprecjonujemy? Dlaczego upośledza się jedne, wzmacniając dominującą rolę drugich (tradycyjnych)? Wynika to z tradycji i przekonania o dominacji wiedzy typu co (odkrytej w 19 w.), zapomina się o wiedzy instrumentalnej / dotyczącej procesu (z poł. XX wieku) typu jak, która uruchamia tę pierwszą? Ta pierwsza pozostaje jedynie zestawem haseł z Wikipedii szkolnego życia.

Wiele z ww. form sprawdzania to formy paraegzaminacyjne, co stanowi kolejne naruszenie przepisów – w zakresie oceniania bieżącego oraz katalogu enumeratywnie wymienionego i zamkniętego egzaminów szkolnych.

 

Powracając… Manipulowanie skalą – mimo że sposób oceniania określa statut (np. wprowadzanie dodatkowej nakładki na skalę zmieniającej wartość ocen ze względu na formę sprawdzania)… Wszelkie manipulowanie skalą, by ułożyć inne wyniki – profesor Niemierko (guru oceniania) nazywa niegodziwym, czyli nieetycznym.

 

Ustawodawca wprost powiedział / narzucił dominującą rolę wymagań przedmiotowych, nic nie mówiąc o pośledniejszych formach – narzędziach. To dokonywana w szkołach nieuprawniona fetyszyzacja formy oceniania. Nauczyciel ma zaś prawo traktować wymagania edukacyjne w specyficzny sposób, wg pewnej skali wartości – jeśli uzna dominującą pozycję jakiegoś wymagania – co jednak winno być stosowane z rozsądnym umiarem, zważywszy, że nie stoją za tym żadne poważne rozbudowane badania, a jedynie często: wydaje mi się.

 

 

 

Źródło:  www.facebook.com/golszowska/

 



Ostatniego dnia lutego Danuta Sterna zamieściła na swoim blogu kolejny tekst. Tym razem podjęła tam temat, który powinien zainteresować wszystkich uprawiających zawód nauczyciela. Jako ze jest on bardzo obszerny – poniżej zamieszczamy jedynie dwa jego fragmenty: początkowy i końcowy, zachęcając do kliknięcia linku na stronę bloga Moja Oś Świata”:

 

Rysunek: Danuta Sterna  

 

Uczeń przeszkadza w lekcji

 

Często uczniowie próbują przesuwać granice wyznaczone regulaminami i zwyczajami szkolnymi – po prostu przeszkadzają w prowadzeniu lekcji. W stosunku do poważnych wykroczeń konsekwencje nie podlegają negocjacjom, szczególnie gdy zachowania ucznia powoduje niebezpieczeństwo dla innych uczniów.

 

W przypadku mniejszych niepożądanych zachowań, zamiast zastosować paragraf regulaminu, warto najpierw zbadać przyczynę zachowania, dotrzeć do źródła problemu lub zareagować profilaktycznie.

 

W tym wpisie kilka pomysłów na to, jak sobie radzić z niepożądanymi zachowaniami uczniów. Dwa pierwsze pochodzą a z artykułu Davida LaMaster. O następne poprosiłam nauczycielki i nauczycieli z inicjatywy Frajda z nauczania. Swoimi propozycjami podzielili się: Beata Bogdanowicz-Jaz, Grażyna Bogusławska, Przemysław Tylus, Barbara Jaworowicz, Jola Łosowska, Żaneta Wójcik, Łukasz Tupacz, Olga Tórz-Wciórka, Karina Wójcik, Magda Grzeszkiewicz-Brzęcka i Agnieszka Wenda.

 

[…]

 

 

Karina Wójcik – nauczycielka języka niemieckiego – Zespół Szkół Publicznych w Szewnie

 

Sposobów na przeszkadzającego ucznia jest pewnie tyle, ilu jest takich uczniów. Moim zdaniem podstawą jest rozpoznanie przyczyny zachowania utrudniającego prowadzenie lekcji. Możemy zrobić to poprzez rozmowę z wychowawcą, innymi nauczycielami, pedagogiem, psychologiem. Inni mogą dać nam wiele informacji na temat danego ucznia. Jeśli będzie on zainteresowany lekcją z innego przedmiotu, to zwróćmy uwagę na jakich lekcjach nie przeszkadza i w miarę możliwości dajmy mu pole do popisu na naszym przedmiocie, np. jeśli uczeń interesuje się historią, dajmy mu zadanie związane z naszym przedmiotem i historią, jeśli interesuje się informatyką, zróbmy z niego eksperta właśnie w tej dziedzinie połączonej z naszym przedmiotem. Jest to sposób wypróbowany i działa. Na co dzień w klasie, w której jest problem z dyscypliną losuję za pomocą patyczków partnera do siedzenia, a uczniowie przeszkadzający zawsze mają swoje ustalone miejsca i zazwyczaj siedzą sami. Mam wtedy większą kontrolę nad ich zachowaniem i mogę reagować dość szybko przywołując ich uwagę poprzez różne aktywności, np. przeczytanie zadanego ćwiczenia, rozdanie pomocy, wybranie go na lidera grupy. W tym wszystkim jednak musimy pamiętać o jednym: zawsze powinniśmy budować na mocnych stronach takiego ucznia, przywoływać pozytywne przykłady jego zachowania z przeszłości (nawet nie dotyczące naszej lekcji, np. uczestnictwa w zbiórce żywności, czy wystartowaniu w zawodach sportowych) i mówić otwarcie, co nam się podoba, a co nam przeszkadza w zachowaniu ucznia w danych momencie. W relacjach z uczniem przeszkadzającym znajomość jego zainteresowań i być może znalezienie wspólnych może zdziałać cuda. Na przykład wiedza o wędkarstwie może zdziałać cuda.

 

 

 

Magdalena Grzeszkiewicz- Brzęcka, nauczycielka języka polskiego w  Szkole Podstawowej nr15 w Koninie

 

Ja  po prostu przeszkadzającego ucznia pytam: czy mogę ci w czymś pomóc? Najczęściej długo dochodzą do siebie.

 

 

 

Agnieszka Wenda – nauczycielka języka polskiego – Szkoła Podstawowa nr 82 w Warszawie, Liceum Ogólnokształcące nr 3 w Warszawie

 

„Zasada trzech minut” – dla klasy dzieci, które mają zawsze problemy z koncentracją (czy mówiąc wprost rozgadaniem) w początkowej fazie lekcji. Dzieci – po wejściu do klasy, po przerwie – dostają ode mnie wyraźny sygnał, że mają 3 minuty na to, aby się rozpakowały, przygotowały, wygodnie usiadły, dokończyły sprawy, które być może nie zakończyły się z chwilą zakończenia przerwy. Trzy płynące minuty najlepiej jeżeli odmierzane są  w jakiś widoczny sposób – np. elektronicznym zegarkiem, w którym koło zapełnia się wraz z odmierzanym czasem lub po prostu zwykłą z przesypującym się piaskiem klepsydrą. Dzięki temu zamiast czekać na nieuniknione – to znaczy na pomalutku rozkręcający się harmider czy chaos w klasie – doświadczam tego, że dzieci wyciszają i uspakajają, wiedząc, że jest to zasada/rutyna obowiązująca na lekcji.

 

„Tylko raz” – innym sposobem, który sprawdza się niemal za każdym razem jest zasada zaczerpnięta z książki Merrilla Harmina „Duch klasy”. Polega ona na tym, że pracując z klasą, która jest rozgadana i nie skupiona zapowiadamy, że następne zadanie będzie ważne, a do tego, trzeba się szczególnie skupić przy wysłuchiwaniu instrukcji, gdyż całość powiem tylko raz. Świetnie wpływa to na motywację dzieci. Lubię tę zasadę stosować także przy pracy grupowej, kiedy uczniowie muszą podjąć decyzję, na co przede wszystkim mają postawić przy wykonywaniu zadania i uwspólnić, jak zrozumieli przekazane im polecenie.

 

„Zignoruj, gdy nie masz wpływu” – niestety czasem (szczególnie w przypadkach, w których trudne zachowanie ucznia jest związane z jego dysfunkcją lub niepełnosprawnością) zdarzają się takie sytuacje, na które tu i teraz nie mamy jako nauczyciele zbyt wielkiego wpływu. Jestem wówczas zwolenniczką nazwania trudnej sytuacji i poproszenie o rozmowę po lekcji. Jeśli nie jest to skuteczne, i taka wizja wspólnej rozmowy nie skłania ucznia do poprawy, nie warto za wszelką cenę doprowadzić do „spokoju” eliminując niepożądane zachowanie dziecka. Zdarza się, że takie działania mogą przynieść skutek odwrotny do oczekiwanego. Tymczasem nie reagowanie może doprowadzić do rzeczywistego wyciszenia ucznia, który może sprawdzać w ten sposób reakcje nauczyciela. Zaznaczam jednak, że ignorowanie zachowania ucznia trudnego jest wg mnie wskazane tylko wtedy, gdy wiem, że nie ma lepszego sposobu, i co ważne – nie zagraża to bezpieczeństwu tego i innych uczniów w klasie.

 

 

 

 Cały tekst „Uczeń przeszkadza w lekcji”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.osswiata.ceo.org.pl.

 

 

 

 

 



Foto: www.telepolis.pl

 

 

Dziś (1 marca 2023 r.) proponujemy lekturę ze strony Centrum Edukacji Obywatelskiej:

 

 

5 rzeczy, które nauczycielka* powinna wiedzieć o Internecie młodych ludzi

 

Internet i cyfrowe technologie będą się rozwijać. Zaakceptowanie tego faktu to pierwszy krok do zrozumienia, że nie warto bronić się przed światem online. Dla najmłodszych wkrótce stanie się on naturalnym środowiskiem. Znajdujemy się w momencie zmiany trendów: z zakazywania ekranów do dbania o to, aby czas spędzany przed nimi był bardziej wartościowy. Nie uciekniemy od cyberświata i nie będziemy w stanie zakazać go naszym podopiecznym. Jak się w nim odnaleźć? W tekście proponujemy kilka pomocnych wskazówek.

 

1. Najważniejsze to zadbać o bezpieczeństwo w sieci. Zdobądź i rozwiń kilka ważnych umiejętności

 

Pomogą Ci one świadomie korzystać z aplikacji i gier. Dzięki nim łatwiej zachowasz czujność w kontaktach online oraz podczas publikowania treści w Internecie. Należą do nich:

 

-stosowanie netykiety, czyli zbioru zasad dobrego zachowania w Internecie;

 

-kontrolowanie czasu i pory dnia, w których korzystamy z ekranów;

 

-rozwijanie kompetencji emocjonalnych (SEL), dzięki którym zadbasz o podstawy dobrego funkcjonowania w świecie – tym online i tym offline;

 

-samoświadomość i samoregulacja, rozumienie kontekstów społecznych, relacji międzyludzkich czy umiejętność rozwiązywania konfliktów także pomogą zachować równowagę podczas korzystania z Internetu.

 

 

Są to umiejętności, o które warto zadbać w każdym wieku. Możesz uczyć się ich razem z uczniami i uczennicami. Dzięki temu będziecie bardziej odporni na zagrożenia w Internecie, jak np. hejt, patotreści czy próby manipulacji. Sprawniej będziecie je zauważać i analizować.

 

A odporność na negatywne treści sprzyja skupieniu się na tych dobrych. Internet to kopalnia wiedzy, która pomoże Ci rozwijać Twoje pasje. Ułatwi też pracę i naukę, planowanie oraz realizowanie wielu codziennych czynności.

 

 

2. Czas online nie musi być spędzany w pojedynkę. Zaproś uczniów do wspólnego korzystania z Internetu

 

Wspólna nauka zasad bezpiecznego użytkowania Internetu sprzyja wspólnemu korzystaniu z jego zasobów. A jest ku temu wiele okazji, ponieważ dzieci i młodzież często intensywnie angażują się w świat online. Stwórz więc przestrzeń, w której uczniowie i uczennice podzielą się z Tobą swoimi doświadczeniami. Spędźcie wspólnie czas przed ekranem – na pewno nauczysz się czegoś nowego!

 

Więcej praktycznej wiedzy zdobędziesz dzięki cyklowi webinariów „Polub Internet Młodych. Zapisz się już dziś i nie bój się sieci!


Spotkania realizowane są w programie „Dobre Łącza. W jego ramach będziemy spotykać się z ekspertkami i ekspertami, którzy przybliżą nam perspektywę młodych użytkowników Internetu. Pomogą zrozumieć, co sprawia, że świat online jest tak atrakcyjny dla młodego pokolenia. Porozmawiamy m.in. o TikToku, grach, edukacji online czy internetowym języku dzieci i młodzieży.

 

1 marca spotkamy się, aby porozmawiać o bezpieczeństwie – podstawie korzystania z sieci. Dołącz!

 

 

3. Starsze dzieci mogą korzystać z internetowej kultury, by podkreślić swą niezależność. Zaakceptuj tę potrzebę

 

Mamy dobrą wiadomość: nie musisz znać wszystkich powiedzonek z YouTube’a, TikToka czy gier. To pewien szyfr młodych ludzi, który pozwala im wyrazić siebie, zaznaczyć swoją autonomię i przynależność do grupy nastolatków. Daj im wolność w tym zakresie i nie umniejszaj wagi internetowego języka, który często cechuje słowotwórstwo.

 

Jeśli ten temat jest Ci bliski, sięgnij po scenariusz warsztatów o języku i komunikacji młodego pokolenia.

 

By łatwiej było nam skupić się na pozytywach, musimy pamiętać o tym, na co warto uważać. Pewnie i Tobie nieraz zdarzyło się scrollować treści w Internecie bez większego zastanowienia.

 

 

4. Internetowe treści nie zawsze działają na nas dobrze. Korzystając z sieci, warto więc zachować umiar

 

Od popularnych obecnie w Internecie krótkich filmików z energiczną muzyką trudno się oderwać. Wyświetlają się jeden po drugim, a ich dynamika i często przyspieszona melodia powodują szybki wzrost dopaminy. Im krótsze i intensywniejsze sygnały dźwiękowo-wizualne, tym większa stymulacja systemu dopaminowego. Takie filmiki to dla mózgu informacja o zbliżającej się nagrodzie, a ich częste oglądanie może łatwo uzależniać.

 

Pamiętajmy o tym. Rozmawiajmy z bliskimi, z dziećmi i młodzieżą oraz dbajmy o umiar. Dzięki temu w przyszłości będzie nam łatwiej odłożyć telefon i przerwać tę dopaminową pętlę.

 

 

5. Ustalcie zasady korzystania z Internetu. Rozmawiaj z dziećmi o bezpieczeństwie, już gdy zaczynają korzystać z sieci

 

Odkładanie tej rozmowy na później może mieć niebezpieczne skutki, takie jak uzależnienia, deregulacja snu czy trudności psychoemocjonalne. Próba wyznaczenia granic w momencie kryzysowym może już nie przynieść korzyści, a jedynie zaognić problem.

 

Dzięki odpowiednio wcześniej nabytej wiedzy na temat Internetu łatwiej nam ograniczać potencjalne zagrożenia i sięgać po to, co w sieci dobre i rozwijające. O to, aby zrozumieć Internet muszą zadbać także dorośli, uczyć się tego razem z dziećmi i młodzieżą. Troska o zasady korzystania z urządzeń z dostępem do Internetu to wspólna sprawa nauczycielek i rodziców. Warto zadbać o to w dialogu.

 

 

 

Źródło:  www.ceo.org.pl

 

*Ale nauczyciel także



W miniony piątek (24 lutego 2023 r.) Mikołaj Marcela zamieścił na swoim fb-profilu tekst, którego optymizm nas uwiódł. Oto ten post:

 

 

„Zrezygnowałem ze studiów pedagogicznych, bo nie chciałem stać się takim człowiekiem, jak ludzie, którzy mnie uczyli”.

 

Takie zdanie usłyszałem kilka razy od studentów i studentek, którzy ostatecznie porzucili studia pedagogiczne lub nauczycielskie. Także dlatego, że często nie czuli się na nich traktowani „jak ludzie”. Oczywiście na uniwersytetach, jak w szkołach, uczą różni ludzie z różnym podejściem, jednak te skrajne przypadki osób, które porzucają studia z wyżej wymienionych powód, powinny dawać nam do myślenia.

 

I myślę, że to częściowo tłumaczy, dlaczego znajomej dyrektorce „alternatywnej” szkoły tak trudno znaleźć odpowiednie osoby do pracy z młodymi ludźmi, dlaczego żali się, że jest bardzo niewielu eduzmieniaczy, że trudno do nich dotrzeć i że to wszystko jest bardzo zniechęcające.

 

Ale czy może być łatwo znaleźć osoby gotowe do pracy bez ocen, sprawdzianów i zadań domowych, za to z otwartością na potrzeby młodych ludzi i zdolnych do dostrzegania ich potencjału, skoro najczęściej tylko garstka może doświadczyć czegoś takiego w trakcie kilkunastoletniej styczności z edukacją szkolną i akademicką? A ci, którzy nie mogli, choć chcieli, porzucili myśl o pracy w szkole…

 

Dlatego ja z nadzieją patrzę m.in. na to, jak z każdy kolejnym rokiem rośnie liczba osób, które realizują obowiązek szkolny poza szkołą, bo te osoby mogą doświadczyć, że edukacja może i powinna wyglądać inaczej niż obecnie. To z pewnością w końcu wpłynie też na to, jak wyobrażam sobie przygotowywanie młodych ludzi do pracy w szkole.

 

I wierzę, że w przyszłości dyrektorzy będą mieli znacznie mniej trudności ze znalezieniem odpowiednich ludzi do pracy w szkołach przyjaznych młodym ludziom.

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/mikolajmarcela.oficjalna.strona