
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Serwis PAP poświęcony polskiej nauce „NaukawPolsce”, pod zakładką <Społeczeństwo> zamieścił artykuł pt. „Zapobiegać samobójstwom w dobie Internetu”. Polecając jego lekturę, zachęcamy tymi oto fragmentami:
Cyberprzestrzeń jest miejscem, gdzie nierzadko propaguje się autodestrukcyjne zachowania, jak samobójstwa. Co zrobić, by młodzi ludzie nie ulegali takim namowom? Bardzo ważne jest, żeby specjaliści z różnych dziedzin – od psychologów po strażaków – ściślej ze sobą współpracowali – podkreślają naukowcy, którzy na Uniwersytecie Jagiellońskim stworzyli interdyscyplinarny zespół ds. problemów samobójstw.[…]
Jak podkreślają jego inicjatorzy, powodem założenia grupy była konieczność połączenia różnych punktów widzenia na zjawisko samobójstw. Inaczej mówiąc – chodzi o wymianę doświadczeń i informacji między wieloma osobami, które stykają się na co dzień z tym problemem. Są to psychiatrzy, psycholodzy, prawnicy, medycy sądowi czy nawet strażacy, którzy ratują osoby podejmujące próby samobójcze.
Cały artykuł – TUTAJ
Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl
„Obserwatorium Edukacji”, jako że z powodu ferii nasi czytelnicy mają więcej czasu, w miejsce zazwyczaj zamieszcza- nych aktualności, proponuje dziś lekturę, opublikowanego w ub. tygodniu w „Wielkim Formacie” – dodatku „Gazety Wyborczej” artykułu Olgi Szpunar, zatytułowanego „Stop pruskiej edukacji!”. Dla zachęty zamieszczamy tu jego fragmenty. Zaczyna się tak:
Dyrektorka wiejskiej podstawówki napisała do Howarda Gardnera, profesora Harvardu: „Jestem zafascynowana pańskimi teoriami. Czy mogę wedle nich uczyć?„. Odpowiedział: „Jasne. I napisz, jak ci idzie„
A to o bohaterce artykułu:
Zatorska była już wtedy od 13 lat nauczycielką. Lubi miejsca, gdzie ciągle coś się dzieje, a szkoła to według niej właśnie takie miejsce. Fascynuje ją towarzyszenie dzieciom w dorastaniu: dawanie poczucia bezpieczeństwa, wspieranie w budowaniu własnej wartości. Dlatego wybiera pracę z najmłodszymi.
– Od zawsze byłam nawiedzona. Ciągle coś wymyślałam – opowiada. Już pod koniec lat 90. uczy dzieci z klas I-III bez podziału na przedmioty, nie stawia tradycyjnych ocen, tylko opisowe. Nie korzysta z podręczników, bo ma własne pomysły. Wtedy to wszystko jest eksperymentem (dostaje zgodę kuratorium).[…]
Przed kilkoma dniami na internetowej stronie Krajowego Ośrodka Wspierania Edukacji Zawodowej i Ustawicznej pojawił się wart przeczytania artykuł pt. „Dualny system kształcenia”. Ponieważ od pewnego czasu w licznych wypowiedziach i publi- kacjach pojawia się ta nazwa specyficznego trybu nabywania kwalifikacji zawodowych, nierzadko nieadekwatna do opisy- wanej rzeczywistości edukacyjnej, polecamy naszym Czytelnikom lekturę tej publikacji, która w sposób syntetyczny i kompetentny jednoznacznie rozwiewa wszelkie na ten temat wątpliwości.
Dla zachęty udostępniamy początkowe fragmenty tego opracowania:
Minęło ponad dwa lata od początku reformy – zmian w kształceniu zawodowym. Wprowadzono nową klasyfikację zawodów szkolnictwa zawodowego oraz nową podstawę programową kształcenia w zawodach. Uelastyczniono system kształcenia umożliwiający uzyskanie kwalifikacji różnymi ścieżkami oraz ujednolicono dla wszystkich ścieżek egzaminy potwierdzające kwalifikacje w zawodzie. Wszystkie te kroki związane są z dostosowaniem kształcenia zawodowego do potrzeb rynku pracy. W działania te idealnie wpisuje się dualny system kształcenia.
Prawie co drugi 12-latek systematycznie przegląda portale informacyjne i prasę online. Gimnazjaliści odwiedzają te miejsca jeszcze częściej. Rzadziej za to uczniowie czytają w sieci literaturę – wynika z dodatkowych analiz badania czytelnictwa dzieci i młodzieży przeprowadzonego przez IBE.
Badanie czytelnictwa dzieci i młodzieży przeprowadzone przez IBE przyniosło informacje nie tylko o tym, jakie książki wybierają szóstoklasiści szkoły podstawowej i trzecioklasiści z gimnazjum i w jaki sposób je czytają.
Eksperci sprawdzili też, jak często dzieci i młodzież do czytania używają komputera i innych urządzeń elektronicznych oraz to, w jaki sposób wykorzystują Internet do czytania dłuższych tekstów – książek w wersjach cyfrowych, artykułów czy wierszy.
Mam wrażenie, że to co napiszę może przez wielu zostać uznane za niepoprawne politycznie i ocenione, że jest to próba złośliwego komentowania i krytykowania autentycznych młodzieżowych inicjatyw. Jednak pozwolę sobie na ten komentarz i będzie on dość ostry.
Dotarła do mnie informacja o projekcie „Miasto dla Młodych”. Celem projektu jest aktywizacja uczniów i uczennic poprzez nadawanie im punktów za udział w zajęciach pozalekcyjnych. Punkty te „wędrują” za sprawą ręki nauczyciela i portalu internetowego na wirtualne konto ucznia/uczennicy. Za pewną zebraną (nieokreśloną jeszcze) ilość punktów należy się zniżka lub rabat do wybranych (jeszcze nieokreślonych) miejsc. Próbowałam się dzisiaj dowiedzieć, co to będą za zniżki, czy np. na browara w knajpie (wtedy wysoka frekwencja gwarantowana), dowiedziałam się, że raczej będzie to pizza. Sprawa jest prosta: możliwość zdobycia atrakcyjnych rabatów/zniżek ma zmotywować naszych uczniów i nasze uczennice do aktywnego udziału w zajęciach pozalekcyjnych. Bo podczas jednych zajęć można zdobyć tylko 2 punkty: jeden za sam udział, natomiast drugi za aktywność!
Powinien mnie ucieszyć ten projekt, mnie nauczyciela, który zmaga się na co dzień z przygotowywaniem maturzystów! Przecież taki kawałek pizzy lub zniżka na inną atrakcję kulinarną lub rozrywkę z pewnością sprawi, że wszyscy będą do mnie wpadać na fakultety drzwiami i oknami! A ja będę mogła przestać zamartwiać się tym, jak tu zmotywować, jak uświadomić cele uczenia się, jak zainteresować, sprawić, że szkoła będzie atrakcyjna. Po co? Przecież po zajęciach wszyscy pójdą na półdarmową pizzę…
O projekcie LOG IN – LOG OUT
czyli jak uczniowie w realu testowali siłę cyberprzemocy
Pomysł na lekcję z młodzieżą na temat cyberprzemocy zrodził się w ogromnych bólach – i to dosłownie. Pewnego razu uczestniczyłem w zajęciach metodycznych, których głównym zagadnieniem był temat „Jak rozmawiać z młodzieżą na temat przemocy w sieci”. Temat modny i na czasie, to i audytorium było liczne. Szpaler krzeseł, ciasno ustawionych obok siebie, wymuszał od uczestniczących w szkoleniu sporej dawki życzliwości dla sąsiadów siedzących z lewej i prawej strony, a dodatkowo zmuszał ciało do przyjmowania nienaturalnych pozycji. A że człowiek nieprzywykły do ekwilibrystycznych akrobacji, to i dość szybko pojawiły się pierwsze oznaki zmęczenia.
Temat „branżowy”, ludzie otwarci na wiedzę, obowiązkowo był obecny Pan ze Straży Miejskiej, rzutnik, laptop, oczywiście z tych nowszych a i prezentacja też niczego sobie, bo w Power Poincie. Czyli właściwie wszystkie warunki, by szkolenie odniosło sukces – w polskich realiach edukacyjnych. A tu jakoś tak nie szło. Dane, wykresy, słupki, statystyki, zatroskane twarze kolejnych „szacownych” prelegentów. Minuta po minucie na twarzach uczestników pojawiało się znużenie. Sąsiad obok, po godzinie szkolenia, zaczął zauważać, że stolarka okienna się rozchodzi, a sąsiadka z tyłu, że ściany na pewno muszą być pomalowane Śnieżką, bo ona niedawno miała remont i to na pewno nie może być Dulux.
I wtedy podczas przyjmowania pozycji Ukatsany – czyli pozycji krzesła, tak by choć chwilę ulżyć ciału, pojawiła się refleksja. Jeżeli wrócimy do szkół, placówek, ośrodków i w taki nieprzepustowy, nudny i nużący sposób będziemy rozmawiać z młodymi ludźmi na temat cyberbrzemocy, to jedyne co osiągniemy to wpis w dokumentacji, że program wychowawczy został zrealizowany.
Wtedy pojawiła się myśl, krążąca leniwie pod sufitem dusznej konferencyjnej sali… Przecież „na początku było słowo” – niezbędne by zalogować się w sieci. W różnych konfiguracjach, kodach, systemach, ale mimo wszystko słowo, które daje nam dostęp do wirtualnego świata. Słowo, które potrafi rozświetlić mrok w duszy człowieka, ale też zgasić ostatni płomień świecy, który jeszcze jakimś cudem, na przekór wszystkiemu, tli się w drugiej osobie.
A jakby tak na krótki czas, powiedzmy na godzinę lekcyjną, „przenieść Internet” do realnego świata, w miarę wiernie odzwierciedlając, czy też próbując odzwierciedlić panujące w nim prawa?
I tak w klasie zawitaliśmy w niewirtualnej wersji Internetu.
Klasy patronackie jako forma współpracy pracodawców ze szkołami. Doświadczenia łódzkie
[Skrót]
Publicysta „Dziennika Polskiego”, niejaki Zbigniew Bartuś, niech stanie się na potrzeby tego artykułu przykładem dziennikarza powielającego ulubiony przez media, nieprzychylny aktualnym władzom oświatowym slogan, że „szkoły (zawodowe) kształcą bezrobotnych”, bowiem tak właśnie zatytułował on swój artykuł z 20 lutego br. , pisząc w nim, m.in.: „Firmy mają coraz większy problem ze znalezieniem fachowców. Jak same ich sobie nie wyszkolą lub… nie podkradną konkurencji, to nie będą ich mieć. Polskie kształcenie zawodowe sięgnęło dna – uważają przedsiębiorcy.”1/ Nie jest moim zamiarem obalanie wszystkich zawartych w tej publikacji przekłamań, gdyż wyczerpująco uczynił to już 27 lutego na internetowej stronie swego urzędu Małopolski Kurator Oświaty Aleksander Palczewski.2/ Ja zaś podejmę temat zasygnalizowany, bez wątpienia nieświadomie, przez redaktora Bartosia, który zacytował w swym „dziele” słowa bliżej nie określonego pracodawcy:: „Firmy mają coraz większy problem ze znalezieniem fachowców. Jak same ich sobie nie wyszkolą […], to nie będą ich mieć”. Niech stanowią one punkt wyjścia dla moich dalszych rozważań.
Jednak wbrew intencjom autora artykułu, przywołującego ów pogląd anonimowego przedsiębiorcy, takie właśnie podejście do rozwiązania deficytu dobrze przygotowanych do natychmiastowego podjęcia zadań pracowników staje się u coraz większej liczby polskich pracodawców nie tylko popularne, ale coraz częściej jest ono bodźcem do poszukiwania przez nich skutecznych form współpracy ze szkołami, kształcącymi w zawodach, których kwalifikacje pokrywają się z oczekiwaniami tychże przedsiębiorców. Bo właśnie w ramach takiej współpracy mogą oni mieć bezpośredni wpływ nie tylko na jakość, ale także na treści kształcenia. Warto w tym miejscu dodać, że pierwsze próby podejmowania długofalowej, kompleksowej współpracy przedsiębiorstw ze szkołami dały się zauważyć jeszcze przed wypracowaniem, a następnie wdrożeniem z dniem 1 września 2012 roku reformy programowej w kształceniu zawodowym. […]
Okazuje się, ze w sytuacji, gdy istnieje potrzeba, gdy obie strony widzą w takiej współpracy swój dobrze pojęty interes, można podejmować taka współpracę na zasadzie, że co nie jest zabronione to jest dozwolone.
Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji poleca materiały edukacyjne nt. „Jak przerwać bullying w szkole” – TUTAJ
Wykłady dr. hab. Jacka Pyżalskiego, prof. Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu – na You Tube:
> Przemoc rówieśnicza – podstawowe informacje – TUTAJ
> Co działa w przeciwdziałaniu przemocy rówieśniczej? 20 minut wiedzy, doświadczenia, rozwiązań – TUTAJ
Wykład dr. hab. Jacka Pyżalskiego, prof. Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu: „Wychowanie w erze cyfrowej – koncepcja i praktyka” – TUTAJ
Prezentacja do wykładu TUTAJ
