
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Jako że codzienna „bieżączka” szkolna już za nami, powoli można nastrajać się do wakacyjnych „rekolekcji nauczycielskich”. Bo – nie ukrywamy – taki zamiar przyświecał pomysłowi, jaki autor cotygodniowych felietonów ogłosił poprzedniej niedzieli: pisanie co tydzień „Refleksji starego praktyka o szkole, która ma szansę na przebudzenie”.
Zanim przeczytacie jutro ich pierwszy odcinek – dziś proponujemy, „na rozgrzewkę” lekturę wybranych (wybór oczywiście subiektywny – WK) myśli, jakie zapisywała na swym profilu dr Marzena Żylińska, a które następnie były udostępniane na fanpage „Budzącej Się Szkoły”. Oto te wybrane teksty:
Marzena Żylińska – 13 czerwca
„Chcesz zrobić dla uczniów więcej, zrób mniej!„ To jedno z naszych haseł. Szukając drogi od kultury nauczania do kultury uczenia się, zachęcamy uczniów do tworzenia materiałów dydaktycznych. Sami tworzą nie tylko swoje zeszyty, ale również książki.
Luiza Skutnik ze Szkoły Cogito w Płocku tworzy z uczniami cogitowy podręcznik, a raczej ich zachęca.
„Jest to forma encyklopedii, którą będą tworzyć przez cały etap, by wszystko mieć w jednym miejscu w postaci map myśli, własnych słowników, ciekawostek, dla tych którzy są ciekawi więcej, do zapamiętania – uwiecznienia w formie najłatwiejszej do zapamiętania przez danego ucznia.
Podsumowanie działu: czego się nauczyłem.” Tak Luiza opisała pomysł cogitowego podręcznika. Podobne wyzwanie podjęli ze swoimi uczniami nauczyciele ze SP nr 81 i 137 w Łodzi. Uczniowie tej ostatniej tworzą rozbudowane lapbooki, które przybierają coraz bardziej wyrafinowane formy.
Zachęcanie do tworzenia własnych materiałów to jeden z celów Szkół w Drodze na nadchodzącą jesień. Czy ktoś chciałby przyłączyć się do tej inicjatywy? Na październik lub listopad planujemy zorganizowanie konferencji z warsztatami, na której uczniowie przedstawią stworzone przez siebie materiały, a nauczyciele opowiedzą, jak zorganizowali ich pracę. Piszę o tym już teraz, by osoby, które pracują ze swoimi uczniami w taki sposób, zdążyły się do konferencji przygotować. Czy ktoś byłby chętny? Konferencja najprawdopodobniej odbędzie się w Płocku.
Marzena Żylińska – 19 czerwca
Czy potrzebne są warsztaty dla nauczycieli: „Jak nie niszczyć u uczniów motywacji do nauki”?
Dzięki naszemu znajomemu na fb (Marek Pleśniar), który udostępnił na swym profilu post swojego znajomego (Krzysztofa Wołoczko) pozyskaliśmy list, który ten ostatni otrzymał od swego przyjaciela Witolda Kędzierskiego – nauczyciela matematyki w gimnazjum w Białym Borze.
Foto:/ www.facebook.com/krzysztof.woloczko
Witold Kędzierski
Oto fragmenty tego – wartego szerokiego upowszechnienia – tekstu:
„Jestem nauczycielem gimnazjalnym z Białego Boru, małego miasteczka w Zachodniopomorskiem. […] Nigdy nie byłem zwolennikiem reformy strukturalnej wprowadzającej gimnazja. Wątpliwości co do zasadności tej zmiany do dziś podziela znaczna część środowiska nauczycielskiego. Projekt ten (tak jak wszystkie inne zmiany w oświacie) nie był, mimo medialnych zapewnień władz, ze środowiskiem konsultowany. Wszystkie władze robiły z konsultacji farsę i jakąś fasadową grę, która miała pokazać, że konsultacje niby były, choć w rzeczywistości nikt ich nie widział. Nas nauczycieli traktowano jak popychadła, które schylą głowy i przyjmą wszystko. I tak się działo. Latami przyjmowaliśmy wszystko. Przyjęliśmy reformę w pień wycinającą szkolnictwo zawodowe, która zdeprecjonowała maturę i wyprodukowała ogromną liczbę magistrów od byle czego. Sfrustrowanych, bez pracy młodych ludzi, którzy mimo dyplomów lądowali na mopie u Mc Donalda. Latami wmawialiśmy im, że edukacja będzie podstawą przyszłego dobrostanu. Przyjęliśmy mundurki ministra Giertycha, które odeszły w niepamięć, ale zanim odeszły, narobiły bałaganu. Latami, mimo pomruków niechęci, godziliśmy się na „testomanię”, która wyniosła na piedestał wyniki egzaminu gimnazjalnego jako jedynego kryterium oceny i weryfikacji pracy szkoły. Histeria wokół wyników egzaminu odebrała resztki radości nauczania i uczenia się.
Ale gimnazja funkcjonowały i „docierały się” mimo błędów i niedostatków do sprawności nieźle działającego mechanizmu. Były odsądzane od czci i wiary jako siedliska patologii. My nauczyciele stanęliśmy przed nowymi wyzwaniami, jakie stawiała hiperkrytyczna wobec dorosłych autorytetów, buntowniczo nastawiona grupa młodzieży. Pojawił się cudowny i raczej niezamierzony efekt reformy. Nauczyliśmy się rozmawiać z młodzieżą, wytworzyliśmy (a przynajmniej część z nas) nową jakość relacji dorośli – młodzież, która odeszła od protekcjonalnych ferdydurkowskich schematów wszechwładzy nauczyciela, który jak plastelinę ugniata uczniowskie umysły w imię dobra powszechnego. […]
Zarządzenie odwrotu ku ośmioklasówkom jest najgłupszą „reformatorską” myślą, z jaką zetknąłem się przez blisko trzydzieści lat pracy w oświacie.
Foto:www.google.pl/
Cesare Cata
Kontynuując redakcyjną linię promowania „kopernikańskiego przewrotu w polskiej szkole” (wstrzymać nauczyciela, ruszyć ucznia), jak niektórzy symbolicznie określają to, co czynią w „Budzącej Się Szkole”, proponujemy na dzisiejsze przedpołudnie lekturę zamieszczonego wczoraj na stronie tego ruchu tekstu dr Marzeny Żylińskiej, zatytułowanego „Odejść od szkolarstwa – zadania domowe inaczej”
Oto jego fragmenty:
Jak zmienić szkołę, by nie zabić w dzieciach chęci do uczenia się?
Widzimy wprawdzie, że to, co proponujemy dzieciom i młodzieży nie porywa ich, że skutkiem zaproponowanych metod jest zniechęcenie, a jednak nie weryfikujemy naszych metod, tylko całą winą za brak satysfakcjonujących wyników obciążamy uczniów. Czy robimy tak dlatego, że nie umiemy zaproponować niczego innego, a nie potrafimy się do tego przyznać?
Może warto pójść drogą włoskiego nauczyciela i zastanowić się, jak mogłyby wyglądać zadania domowe, które byłyby atrakcyjne dla dzieci. Bo one naprawdę chcą się uczyć! Ale inaczej niż my tego od nich wymagamy.
„Włoscy uczniowie zarówno w szkołach podstawowych, jak i średnich otrzymują zazwyczaj od nauczycieli długą listę zadań i prac domowych z wielu przedmiotów, które muszą wykonać podczas trwających ponad 3 miesiące wakacji. Często są to dziesiątki zadań z matematyki, kilka wypracowań, powtórki z wielu przedmiotów oraz zestaw lektur. […]
Tym większe zaskoczenie i entuzjazm wywołał rozpowszechniony przez włoską prasę i na portalach społecznościowych list z zadaniami, jaki rozdał swoim uczniom w ostatnim dniu roku szkolnego 33-letni nauczyciel Cesare Cata z liceum humanistycznego, z miasta Fermo we włoskim regionie Marche.Cesare cata
List, który stał się „przebojem” wśród młodych Włochów na początku wakacji, składa się z 15 punktów. Pierwszy z nich jest następujący: „Pójdźcie parę razy rano pospacerować brzegiem morza w całkowitej samotności; popatrzcie jak w wodzie odbija się słońce i myśląc o najbardziej uwielbianych rzeczach na świecie, czujcie się szczęśliwi”.
“Postarajcie się używać nowych sformułowań, jakich nauczyliście się w tym roku; im więcej możecie powiedzieć, im więcej pomyśleć, tym bardziej jesteście wolni”- napisał nauczyciel. Przyznał, że zainspirowała go postać wychowawcy Johna Keatinga, granego przez Robina Williamsa w filmie „Stowarzyszenie umarłych poetów”. […]
Cały tekst „Odejść od szkolarstwa – zadania domowe inaczej” – TUTAJ
Źródło:http://www.budzacasieszkola.pl/marzena-zylinska/
Foto:www.wokolszkoly.edu.pl
Jarosław Pytlak
Jako że w soboty nie tylko nauczyciele, ale i urzędnicy mają wolne, więc nie produkują żadnych „niusów”. Mamy więc czas, aby poszerzyć swoje horyzonty edukacyjne o doświadczenia i przemyślenia Bratnich Dusz. Dzisiaj proponujemy lekturę, na którą trafiliśmy dzięki ”fejsbukowej” znajomości z Anną Sowińską, która dziś rano upubliczniła na swoim profilu ten oto tekst: „O dobrych nauczycielach i anachronizmie sposobu ich kształcenia”.
Fakt, że zachęca do czytania ktoś taki jak Anna Sowińska – twórczyni i szefowa Gabinetu Terapii „Pod skrzydłami Anny Sowińskiej”, że autorem tekstu jest Jarosław Pytlak, sprawia, iż postanowiliśmy i Naszym Czytelnikom umożliwić zapoznanie się z tym postem – bo to jest wpis na blogu, który Autor prowadzi na stronie „Wokół Szkoły. Kwartalnik Pedagogiczno-Społeczny Jarosława Pytlaka”.
Tradycyjnie już, zacytujemy poniżej jedynie kilka fragmentów polecanego tekstu, odsyłając linkiem do całości „u źródła”. Oto te „smaczki”:
[…] … teraz obiecany dalszy ciąg myśli o kształceniu dobrych nauczycieli. Co oznacza określenie „dobrych”? Gdzie kryją się najbardziej pożądane kwalifikacje do tego zawodu?
Zacznijmy od rzeczy najbardziej oczywistej. Znajomość przedmiotu. Z tym nie jest źle, przynajmniej na poziomie dostępnym moim obserwacjom, czyli szkoły podstawowej i gimnazjum. Jeśli ktoś zwróci uwagę, że pracuję w Warszawie, to muszę zaznaczyć, że większość moich pracowników pochodzi spoza stolicy, poza tym spotkałem w życiu wystarczająco dużo kompetentnych nauczycieli z mniejszych ośrodków, by stwierdzić, że miejsce zamieszkania akurat nie ma większego znaczenia. A wracając do poziomu merytorycznego – co prawda jakiś czas temu furorę w mediach zrobiły wyniki badań, z których wyszło, że znaczący odsetek specjalistów kształcenia zintegrowanego ma, delikatnie mówiąc, kłopoty z matematyką, ale mimo wszystko ten obraz wydaje mi się skrzywiony. A już na pewno nie wynika z niego jakiś nowy imperatyw dla kształcenia zawodowego – zawsze było i nadal jest oczywiste, że nauczyciele powinni znać dziedzinę, której uczą, i uważam, że pod tym względem akurat jest całkiem nieźle. W najgorszym razie braki merytoryczne są łatwe do wychwycenia w codziennej pracy, choćby na etapie stażu, o ile tylko dyrekcja szkoły wypełnia swoje elementarne obowiązki w zakresie nadzoru.
Dalszą część jedynie zasygnalizujemy – „o czym będzie”:
Dzisiaj, z wielką radością, promujemy wywiad, jaki redaktor Paweł Patora przeprowadził z Januszem Moosem, a który wczoraj opublikowano w „Dzienniku Łódzkim”. Dzięki temu wiele przekłamań i przemilczeń, które miały miejsce podczas obchodów XX-lecia ŁCDNiKP, zostało sprostowanych i uzupełnionych przez samego lidera łódzkiego ośrodka wspierania kształcenia zawodowego, który – jak to zostało sformułowane w felietonie z minionej niedzieli – „nie ważne pod jakim szyldem, robi zawsze to samo: pracuje na rzecz wspierania nauczycieli i dyrektorów szkół – przede wszystkim zawodowych”.
Foto: www.google.pl
Oto, dla zaostrzenia apetytu na lekturę całego wywiadu, zatytułowanego Janusz Moos: zakochałem się w sformułowaniu „uczenie się prze całe życie”, jego dwa fragmenty:
Jak wspomina Pan początki Łódzkiego Centrum?
Zanim ono powstało, już pracowaliśmy jako Zespół Wizytatorów Metodyków Kształcenia Zawodowego, a później jako Zespół Kształcenia Zawodowego w Instytucie Kształcenia Nauczycieli.* Gdy powstało Wojewódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego (w 2001 r. przemianowane na Łódzkie Centrum – red.), nasz zespół został do niego włączony. I w sposób naturalny to, co robiliśmy jeszcze jako zespół metodyków, przeniosło się na działalność Łódzkiego Centrum. A były to bardzo ciekawe prace. Jakie? Na przykład tworzyłem, wraz z moim zespołem metodyków, nowy typ szkoły – liceum techniczne. Była to szkoła ogólnozawodowa, przygotowująca młodych ludzi do osiągania później kwalifikacji zawodowych w krótkich cyklach kształcenia, po ukończeniu liceum zawodowego**, w szkołach policealnych nowego typu. Przygotowaliśmy kilkuset nauczycieli i dyrektorów szkół do rozumienia tej formy edukacji prozawodowej. Szkoda, że liceum techniczne nie przetrwało. Według tego modelu funkcjonują szkoły techniczne w wielu krajach, np. w Finlandii, Szwecji i w Niemczech. Bardzo ciepło wspominam też „UPET-IMPROVE – modelowanie kształcenia w zawodach szerokoprofilowych”. To był bardzo interesujący projekt. Dlaczego interesujący? Ponieważ podjęliśmy w nim próbę opracowania programów w systemie modułowym, który polegał na likwidacji w planie kształcenia przedmiotów na rzecz modułów umiejętności zawodowych. Byłem jednym z koordynatorów tego projektu. Wiele szkół wdrażało go do praktyki. To była wielka przygoda edukacyjna dla nauczycieli i uczących się. Łódzkie […]
Jakie jest główne przesłanie działalności Pana i zespołu, którym Pan kieruje?
Foto:www.google.pl
W poniedziałkowym (12.06) „Dużym Formacie” opublikowano niezwykle „diagnostyczny” reportaż Aleksandry Szyłło, zatytułowany „Szok w czwartej klasie. Czy nasze dzieci są przemęczone?” Oto jego pierwszy fragment:
Artur, lat 48, przedstawiciel handlowy, Warszawa: – Dziś po pracy zrobię kilka stron ćwiczeń z matematyki i poćwiczę koniugację.
Katarzyna, lat 37, księgowa, Katowice: – Ja nauczę się budowy układu oddechowego, posiedzę też nad rozbiorem gramatycznym zdań.
Izabela, lat 42, redaktorka w wydawnictwie literackim, Warszawa: – Dziś po całym dniu pracy przygotuję się do dwóch klasówek.[…]
Dalej na dwu szpaltach tego cotygodniowego magazynu „Gazety Wyborczej” można przeczytać liczne relacje rodziców, mających dzieci w czwartej klasie, bardzo różnych szkół podstawowych. Oto jeszcze jeden cytat z opowieści pewnej Katarzyny, księgowej z Katowic, mamy 10-letniej Anieli:
Aniela chodzi do szkoły społecznej. […] Pod pewnymi względami jesteśmy zadowoleni z tej szkoły. Wychowawczyni podchodzi do dzieci indywidualnie. Uczniom zrobiono psychotesty, na ich podstawie dostaliśmy porady, jak najskuteczniej uczyć się z naszym dzieckiem.
Ale są tam także wypowiedzi nauczycielek:
Bożena, nauczycielka polskiego w klasach 4-6, Łódź: – Jak wpuszczę uczniów do klasy, pięć minut zajmuje siadanie w ławkach, wyjmowanie zeszytów, sprawdzanie przeze mnie listy obecności. Są jeszcze sprawy techniczne: kiedy klasówka, rozdawanie i omawianie klasówek, na kiedy lektura, jaka lektura następna. […] Muszą w domu czytać lektury, pisać wypracowania. […] W domu też muszą poćwiczyć rozbiór gramatyczny zdania, bo tego nie da się opanować na jednym przykładzie na lekcji. Na palcach jednej ręki mogę policzyć uczniów, którzy regularnie są aktywni na lekcji. Większość jest bierna. […]
Na początek tygodnia proponujemy wycieczką w czasy starożytne. Przewodnikiem będzie Tomasz Tokarz:
Foto:/www.google.pl
Tomasz Tokarz
Wycieczki pedagogiczne – starożytni pedagodzy: Plutarch i Kwintylian
Porozumienie bez przemocy, coaching edukacyjny, tutoring, neurodydaktyka, rodzicielstwo bliskości… W ostatnich latach pojawiło się sporo konceptów wychowawczych promujących nową kulturę edukacyjną. Oczywiście zgadzam się z tezami, jakie głoszą. Warto wspierać każdą inicjatywę, która służy upodmiotowieniu relacji między nauczycielem a uczniem, odrzucających przemoc i odwołujących się do naturalnych predyspozycji uczniów. Niemniej, przy całym zachwycie wobec ich przesłania, warto pamiętać, że teorie te odkrywają rzeczy dawno odkryte. I nie chodzi tylko o dziedzictwo progresywizmu, o pedagogie Janusza Korczaka, Marii Montessori, Ellen Key, Johna Deweya czy Celestyna Freineta.
Już kilka tysięcy lat temu, w Grecji i Rzymie starożytni myśliciele zaznaczali, że wychowawca winien być nie pasem transmisyjnym, lecz towarzyszem rozwoju uczniów. Szczególnie Sokrates (V w. p.n.e) widział w wychowawcy inspiratora do odkrywania wiedzy zapisanej w nich samych, akuszerką, która za pomocą odpowiednio zadanych pytań pomaga w narodzinach świadomości.[…]
Takie wątki przewijają się także w dwóch najbardziej znanych traktatach edukacyjnych starożytności: „O wychowaniu dzieci” (Plutarcha z Cheronei) oraz „O kształceniu mówcy” (Marka Kwintyliana). Lektura obu dzieł skłania do refleksji. Czego bowiem uczą nas starożytni mędrcy? […]
I dalej autor informuje nas o tej wiedzy, którą posiedli już starożytni:
1. Człowiek ma przyrodzoną skłonność do uczenia się. Ma także naturalną mądrość, która pomaga mu w odróżnieniu dobra i zła.
2. Edukacja nie może być oparta nie na przymusie.
3. Kluczową rolę w wychowaniu odgrywa modelowanie – czyli osobisty przykład moralny,
4. Stosunek wychowawców do dzieci winien być głównie oparty na miłości i wyrozumiałości, na wzajemnym szacunku,
5. Uczenie winno przebiegać według naturalnych predyspozycji.
6. Komunikat kierowany do ucznia, musi być dopasowany do jego możliwości..
7. Warto uczniów mobilizować, stawiać przed nimi wyzwania – jednak nadmierny nacisk na doskonalenie, przez stymulację, jest przeciwskuteczny,
8. Podstawowym narzędziem dydaktycznym powinna być zachęta i pochwała.
9. Kary są zawodnym środkiem dydaktycznym, stanowią przejaw nieudolności samych nauczycieli..
10. Edukacja przez zabawę jest skuteczniejsza niż przez rygor – szczególnie na pierwszych etapach kształcenia.
Notka o autorze:
Tomasz Tokarz – doktor nauk humanistycznych, wykładowca akademicki, coach. Pracownik Dolnośląskiej Szkoły Wyższej i Dolnośląskiego Centrum Innowacji Edukacyjnych. Członek zarządu Fundacji „Edukacja w Wolności”. Współzałożyciel Wrocławskiej Wolnej Szkoły „Mozaika”. Jego pasją jest pisanie o nowoczesnym obliczu edukacji i rozwoju osobistym.
Cały artykuł „Wycieczki pedagogiczne – starożytni pedagodzy: Plutarch i Kwintylian” – TUTAJ
Źródło: www.edunews.pl
Na sobotni poranek proponujemy lekturę tekstu Tomasza Tokarza, zamieszczonego dziś na stronie EDUNEWS.PL,zatytułowanego „Cogito 21 – myślenie na potrzeby XXI wieku”. Tak naprawdę jest to opowieść o pewnym wartym odnotowania wydarzeniu, o jeszcze jednej inicjatywie drążącej jak ta przysłowiowa kropla skałę konserwatywnej szkoły. Oto fragmenty tej publikacji – także „z drugiej ręki”, gdyż autor lojalnie podał pierwotne źródło tych informacji:
Foto:www.edunews.pl
Pod koniec maja we wrocławskiej siedzibie Google odbył się pierwszy konkurs krytycznego myślenia dla uczniów, pod nazwą Cogito 21. Dwadzieścia dwie drużyny, które zgłosiły się do konkursu (w trzech kategoriach wiekowych) miały oszacować wiarygodność tekstu z Internetu, wybranego przez organizatorów. Drużyny, liczące 4 uczniów oceniały, które informacje w artykułach są prawdziwe, a które stanowią element tzw. fake news. Uczestnicy mogli korzystać z przyniesionych ze sobą materiałów, książek, komputerów, tabletów, smartfonów itd. Mieli również zapewniony dostęp do Internetu.[…]
Cogito 21 to jednak nie tylko konkurs. To szeroki program edukacyjny, bazujący na nowatorskim postrzeganiu istoty kształcenia, stawiający na aktywność dziecka jako podmiotu własnej nauki. Program ten kładzie nacisk na najważniejsze kompetencje XXI wieku – świadomość swoich mocnych stron i umiejętność ich wykorzystania, współpraca w grupie (budowanie relacji, komunikacja), zdolność do krytycznej analizy danych (dającej orientację w informacyjnym szumie), przedsiębiorczość, kreatywność oraz umiejętność sensownego zarządzania technologią.
Warto, by tego rodzaju program ten stał się podstawą nowego modelu szkoły – twórczej, traktującej ucznia jako odkrywcę w świecie wiedzy, stawiającej na współdziałania i pracę zespołową, zapewniającej uczniom solidne korzenie w postaci sprawdzonych informacji a jednocześnie pozwalającej im rozwinąć skrzydła wyobraźni.[…]
Źródło: Navigo – Centrum Innowacyjnej Edukacji)
Cały tekst – TUTAJ
Źródło:www.edunews.pl
Dziś zachęcamy do lektury artykułu ze strony Superbelfrów. Oto jego początek:
Foto: Joanna Helfowicz [www.superbelfrzy.edu.pl]
AR czyli rozszerzona rzeczywistość na lekcji języka polskiego
napisała Joanna Heftowicz
Uczniowski świat to świat przede wszystkim on line. Dzisiejszy uczeń nie rozstaje się wręcz ze swoim urządzeniem mobilnym i ma ciągły dostęp do informacji.
Staram się wykorzystać ten fakt na lekcji w miarę możliwości, bo walka z tym zjawiskiem nie ma sensu – byłaby to walka z wiatrakami, wszak mam do czynienia z pokoleniem cyfrowych tubylców. Dobrze wiem, że nie jestem w stanie powstrzymać wszechogarniającej mnie i moich uczniów cyfryzacji. Postanowiłam zatem na lekcji przyłączyć się do cyfrowego świata.
Chciałam pokazać uczniom, że urządzenia mobilne i aplikacje można wykorzystywać również na zajęciach w kreatywny sposób. Pomogła mi w tym książka, którą ostatnio znalazłam w sieci (mam tu na myśli publikację wydawnictwa Galaktyka) oraz zasada BYOD (Bring Your Own Device, czyli Przynieś Swoje Własne Urządzenie).
Kilka dni przed pierwszą lekcją dotyczącą „Małego Księcia” Antoine’a de Saint – Exupery’ego poprosiłam uczniów o zainstalowanie na smartfonach aplikacji, do której przekierowywał kod QR zamieszczony w zakupionej publikacji.[…]
Joanna Heftowicz jest nauczycielką języka polskiego od 16 lat. Dotychczas pracowała tylko w gimnazjum. Lubi nowoczesne technologie i uwielbia zaskakiwać uczniów.
Cały artykuł – TUTAJ
Źródło: www.superbelfrzy.edu.pl
Foto: www.facebook.com/jacek.pyzalski
Znaleźliśmy się w sytuacji, w której po miesiącach romantycznych zrywów oporu przeciw deformie edukacji, które – co dziś widać wyraźnie – nie mają żadnych szans na zwycięstwo, przyszła pora na pozytywistyczną pracę u podstaw. Działając w tym duchu „Obserwatorium Edukacji” zachęca swych Czytelników, a za ich pośrednictwem – także Waszych znajomych i znajomych tych znajomych, do zapoznania się z kolejną pogadanką dr. hab. Jacka Pyżalskiego, prof. UAM, Określenie to o wiele lepiej oddaje specyfikę tej formy przekazu niż słowo „wykład”.
Tym razem jest to retransmisja Jego wystąpienia na e-konferencji „Szkoła na nowej podstawie?!”. Oto informacja, zamieszczona na fecebooku:
Dwa tygodnie temu dr. hab. Jacek Pyżalski, prof. UAM, poprowadził fantastycznie przyjętą sesję podczas konferencji PASE, a dziś zachęcamy do obejrzenia retransmisji z konferencji online, poświęconej:
> działaniom wychowawczym, które sprzyjają dobrym relacjom w grupie,
> błędom wychowawczym, które może popełnić nauczyciel pracujący z zespołem klasowym w „nowej rzeczywistości szkolnej” .
Nie można tego przegapić! Zapraszamy do wysłuchania i oglądania – TUTAJ










