
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Wczoraj na portalu EDUNEWS zamieszczono tekst Joanny Stockiej, dyrektorki warszawskiego XXI LO, zatytułowany „Bądźmy odważni wobec wyzwań XXI wieku”. Jego autorka, bazując na materiale pozyskanym z ankiety, którą wypełniali uczniowie kierowanej przez nią szkoły, dzieli się z czytelnikami swoimi refleksjami i propozycjami, dotyczącymi modelu współczesnej szkoły i realistycznymi postulatami „co w tej sytuacji można zrobić”.
Foto: www.facebook.com/people/Joanna-Alicja-Stocka/
Joanna Stocka – dyrektorka XXI Liceum Ogólnokształcącego im. Hugona Kołłątaja w Warszawie.
Zapraszamy do lektury – najpierw fragmentów, potem całego tekstu, a na koniec zamieściliśmy link do książki, z której on pochodzi:
Jaka obecnie jest rzeczywistość naszych dzieci? Czym się zadziwiają i zachwycają, a czego boją? Rzeczywistość XXI wieku zdaniem zapytanych przeze mnie licealistów najczęściej definiowana była przy użyciu słów: zmiana, szybki rozwój technologii i nauki, świat wirtualny, zaburzenia komunikacji międzyludzkiej, wielopłaszczyznowe interakcje, rozwiązłość i nieskrępowanie, wolność wyrażania samego siebie, demokracja, powszechny dostęp do informacji, indywidualizm, wyścig szczurów, brak wyobraźni, zaburzony światopogląd, kapitalizm, konflikty.
W ich odpowiedziach znalazłam wszystkie lęki i nadzieje nas, osób dorosłych. Jeśli zatem postrzegamy świat podobnie, to czy w jakikolwiek sposób możemy ułatwić młodym ludziom funkcjonowanie w owej zmiennej rzeczywistości, czy potrafimy przygotować ich do zmierzenia się z nią i wyrobić gotowość do kreowania nowego demokratycznego społeczeństwa, zgodnie z potrzebami nowoczesności? Kto może spełnić to zadanie? Rodzina, instytucje społeczne, szkoła?
Czy szkoła mieści się w rzeczywistości XXI wieku, czy jest „izolowaną wyspą”? Moim zdaniem szkoła tkwi jeszcze, formalnie i mentalnie, w „ramówkach programowych” poprzedniego wieku, a nauczyciele, być może nawet w dobrej wierze, nadal wdrażają transmisyjny model nauczania. Często sprowadza się to do zachowania status quo i gry pozorów oraz utrwalania fikcyjnego podziału – „my” Ich nauczymy „wiedzy ogólnej”, a Oni się nauczą „głównie” i „najlepiej” w szkole.
Na dzisiejszą przedpołudniową lekturę proponujemy tekst Zyty Czechowskiej – nauczycielki matematyki – ale przede wszystkim Superbelferki z Zespołu Szkół Specjalnych w Kowanówku, który może być dodatkowym argumentem w przekonywaniu jeszcze nieprzekonanych, jakie walory w zmienianiu szkoły nauczającej w szkołę uczących się uczniów ma metoda projektów.
Foto: www.zss-kowanowko.edu.pl
Nauczyciele Zespołu Szkół Specjalnych w Kowanówku
Oto fragmenty tekstu Zyty Czechowskiej – Drugie życie przedmiotów – projekt edukacyjny”:
Metoda projektu jest w ostatnim czasie jedną z najpopularniejszych i najczęściej wykorzystywanych w szkołach metod uczenia się. To naturalny sposób na kreatywne nauczanie oraz wdrażanie do samokształcenia i rozwijania zdolności twórczych uczniów. Koniec roku szkolnego, to czas podsumowań i ewaluacji. Jaką ocenę wystawiono projektowi?
My najczęściej pracujemy z naszymi uczniami w taki właśnie sposób, ponieważ dzięki różnorodnym zadaniom zaplanowanym w pracy projektowej umożliwiamy naukę i aktywność wszystkim typom dzieci, bez względu na ich rodzaj inteligencji i predyspozycji. Mają szansę na sukces zarówno słuchowcy jak i uczniowie, u których dominującym zmysłem jest ruch czy wzrok. Z pewnością projekt sprawdzi się w pracy z uczniami z wysoką samooceną jak i z uczniami o niskim poczuciu własnej wartości. Swoje miejsce odnajdą w nim uczestnicy preferujący rolę lidera i uczniowie lubiący aktywności w cieniu innych.
Projekt „Drugie życie” dotyczy praktycznego działania młodzieży w klasie przysposabiającej do pracy i jego nadrzędnym celem jest usprawnianie manualne, praktyczne działanie, nabycie nowych umiejętności z zakresu stolarstwa i umiejętności praktyczno-technicznych. […]
Na stronie Centrum Prasowego „KURIER PAP” zamieszczono informację, zatytułowaną „Powszechne smartfony, ale książka wraca do łask”. Poniżej proponujemy lekturę fragmentów tego materiału prasowego, ale także odsyłamy linkiem do źródła:
93 proc. nastolatków posiada smartfony i wykorzystuje je do wyszukiwania informacji, komunikacji ze znajomymi, słuchania muzyki oraz do gier cyfrowych – wynika z badania przeprowadzonego przez Bibliotekę Narodową. Smartfony umożliwiają także lekturę tekstu cyfrowego w każdej sytuacji. W efekcie aż 37 proc. respondentów znajduje informacje o książkach i recenzje właśnie w internecie, podczas gdy do analogicznych materiałów publikowanych na papierze sięga zaledwie 2 proc. gimnazjalistów.
Jednocześnie badanie wykazało, że w ostatnich czterech latach nastąpił wzrost poziomu czytelnictwa nastolatków w czasie wolnym – z 62 do 65 proc. Dotyczy to w szczególności dziewcząt; dziewcząt; w ich przypadku odsetek czytających w czasie wolnym wzrósł z 72 proc. do 82 proc. […]
Foto: Anna Klaman [www.pomorska.pl]
Badania prowadzone przez Bibliotekę Narodową od 14 lat zawsze wykazywały, że dorastające dziewczęta czytają więcej od chłopców, ale tendencje wzrostów lub spadków były dotychczas podobne dla obu płci. Szczególnie widoczny był i pozostawał stabilny odsetek uczniów, zwłaszcza chłopców (ok. 20 proc.), którzy omijają czytanie książek – tak lektur szkolnych jak i pozycji wybieranych spontanicznie. Tymczasem w ostatnich latach różnice się pogłębiły; u dziewcząt nastąpił wyraźny wzrost czytelnictwa, szczególnie w czasie wolnym, u chłopców zaś – wyraźny spadek. […] [Źródło: www.kurier.pap.pl]
Więcej informacji o czwartej edycji tego ogólnopolskiego badania czytelnictwa, przeprowadzonego w IV kwartale 2017 roku na losowej, ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie uczniów III klasy gimnazjum (ankiety wypełniło 1794 uczniów III klasy gimnazjum, 1785 rodziców, 104 dyrektorów i 104 polonistów uczących w wylosowanych klasach ze 104 gimnazjów) można znaleźć w publikacji „Wzrost czytelnictwa nastoletnich dziewcząt”, zamieszczonej na stronie Biblioteki Narodowej.
Poniżej udostępniamy wybrany fragment tego komunikatu o wynikach badania:
Czytanie ma płeć
Dorastające dziewczęta badane w ciągu ostatnich 14 lat zawsze czytały więcej od chłopców, ale tendencje wzrostów lub spadków były dotychczas podobne dla obu płci. Szczególnie widoczny był i pozostaje stabilny odsetek uczniów, zwłaszcza chłopców (tu ok. 20%), którzy omijają czytanie książek – tak lektur szkolnych jak i pozycji wybieranych spontanicznie, poza obowiązkiem. Tymczasem w ostatnim badanym okresie różnice się pogłębiły – u dziewcząt możemy mówić o wyraźnym wzroście czytelnictwa, szczególnie w czasie wolnym, przy stałym spadku chłopięcego zainteresowania czytaniem dla przyjemności.
Młodzież – czytelnicy książek w czasie wolnym, poza obowiązkiem szkolnym
Źródło: www.bn.org.pl
Foto: google.pl
Na swym blogu „Co z tą edukacją”, po trzytygodniowej przerwie w aktywności, Jarosław Bloch zamieścił nowy tekst, w którym punktem wyjścia prezentowanych opinii jest założenie alternatywności dwu cech szkoły, co uczynił tytułem tego postu: „Szkoła fajna czy skuteczna?
Foto: google.pl
Oto wybrane fragmenty tego tekstu i link do źródła:
Jaka tak właściwie ma być współczesna szkoła? Fajna czy skuteczna?* W ostatnich latach zbyt często słyszę, że fajna. Dlaczego zbyt często? Bo ta fajność coraz mniej wynika z poziomu szkoły, z jej oferty, czy też z atrakcyjności zajęć pozalekcyjnych, a coraz częściej z obniżania wymagań. Wielu nauczycieli narzeka, szczególnie starszych. Lecz wielu, głównie młodszych, mówi brutalnie, że trzeba mniej wymagać by młodzież w ogóle do szkoły raczyła przyjść. Coraz mniej wymagań, coraz więcej imprez… Doliny Krzemowej chyba tym sposobem nie zbudujemy. Raczej będziemy największymi ściemniaczami w UE. Niby szkoła to nie koncert życzeń, ale mam wrażenie, że w ostatnich czasach mocno zaburzyła się proporcja pomiędzy spełnianiem życzeń przez szkołę, a wykonywaniem przez uczniów swoich obowiązków.
A może pytanie czy szkoła powinna być fajna czy skuteczna, jest po prostu źle zadane? Może zapytać: Kiedy szkoła powinna być fajna a kiedy skuteczna? Może szkoła powinna być najpierw fajna, a im starsze dzieci do niej uczęszczają, to już bardziej skuteczna. […]
Na stronie portalu EDUNEWS znaleźliśmy zamieszczony tam wczoraj wywiad z Wiolettą Krzyżanowską – dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 323 im. Polskich Olimpijczyków w Warszawie, który przeprowadził z nią Marcin Wandałowski – redaktor thinklettera Kongresu Obywatelskiego.
Niedawno dotarła do nas opinia jednego z czytelników, że „Obserwatorium Edukacji” jest taką „ekumeniczną” stroną, zamieszczającą teksty różnych nurtów edukacyjnych. Fakt, że proponujemy Wam dzisiaj lekturę rozmowy z osobą, której nazwisko już pojawiło się u nas, przy okazji publikacji materiału, który wywołał stanowczą reakcję liderki środowiska „Budzących się Szkół”, niech będzie owej „ekumeniczności” kolejnym przykładem.
Foto: www.google.pl
Dyrektor Wioletta Krzyżanowska
Oto początek zapisu tej rozmowy, zatytułowanego „Wspierająca szkoła buduje zaufanie”:
Dyskusja o tym, jak zmieniać szkoły publiczne w Polsce, toczy się od dawna. Można mieć wrażenie, że mimo wielu lat debat i rozmów ciągle nie następuje zmiana. System pruski jak był, tak trzyma się mocno. A jednak można w tym systemie zmieniać szkoły oddolnie, tworzyć inne podejście do nauki, ucznia, rodziców. Tych zmian nie widać, chociaż one się dzieją. Z Wiolettą Krzyżanowską, dyrektorką Szkoły Podstawowej nr 323 im. Polskich Olimpijczyków w Warszawie rozmawia Marcin Wandałowski – redaktor thinklettera Kongresu Obywatelskiego.
MW: Nie od dziś twierdzi Pani, że polska szkoła tkwi w systemie dziewiętnastowiecznym. Dlaczego?
WK: Nie powiem, że dotyczy to każdej placówki, ale zdecydowanej większości – owszem. Dziewiętnastowieczny system edukacji cechował się dyrektywnym podejściem do uczenia dzieci. Najpowszechniejszą metodą nauczania był wykład. Wymagania edukacyjne obowiązywały jednakowo dla wszystkich – każdy w klasie musiał spełniać te same oczekiwania bez względu na cechy indywidualne. Każdą lekcję przeprowadzano w identycznym schemacie – wchodzi nauczyciel, sprawdza obecność, następnie pracę domową, a później zostaje już tylko około 20 minut na wykład i zadanie kolejnej pracy domowej. Myślę, że taki paradygmat nauczania nadal jest w polskich szkołach dominujący.
Foto: www.supermamy.pl
„Niemal każdy rozumny człowiek wie, że klaps to przemoc”. Tak zatytułował swój najnowszy tekst zamieszczony po miesięcznym nicniepisaniu na stronie „Blog Ojciec”, poznany przez nas w kwietniu z powodu zamieszczonego tam „Listu otwartego do Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej Nr 5 w Łodzi” Kamil Nowak.
Od razu informujemy, że jest to odpowiedź blogującego ojca, na fragment tekstu bardzo znanego publicysty – Łukasza Warzechy, który w piątek, 8 czerwca, na stronie TYGODNIK TVP, co nie jest tu bez znaczenia – pod nagłówkiem „cywilizacja”, opublikował obszerny artykuł, zatytułowany „Wychowanie dzieci wymaga pewnych form przymusu. A czasem przemocy”.
Zanim przejdziecie do lektury obszernej repliki na ten tekst, którą jest – także długawy jak na reguły bloga – przytaczany przez nas post Kamila Nowaka, zapoznajcie się z owym credo pedagogicznym tego czołowego publicysty prawicowo-hiperpatriotycznego (żeby nie powiedzieć – narodowego), urodzonego przed 43 laty w Łodzi ojca dwóch synów – TUTAJ.
A teraz proponujemy kilka „testowych” fragmentów z liczącego 13 239 znaków tekstu Kamila Nowaka:
Ten tekst jest odpowiedzią na publikację niejakiego Łukasza Warzechy, która rozpoczyna się słowami „Niemal każdy człowiek, posługujący się własnym rozumem, jest w stanie odróżnić dopuszczalną karę fizyczną od niedopuszczalnego dręczenia i nadużywania siły wobec dziecka.”
Chodź no kolego na słówko. Mamy do pogadania. […]
Twór Łukasza (bo na miano artykułu czy felietonu trzeba sobie zasłużyć) zaczyna się od zarzucenia przeciwnikom klapsów, że próbują zrównać „zwykły” klaps z przemocą. To znaczy wcześniej przytacza tweet Pani Sylwi Spurek, która opisała badania potwierdzające, że 48% Polaków akceptuje przemoc wobec dzieci, jako „Najsmutniejszy sondaż tego tygodnia”. Niemniej pierwszy zarzut pojawia się dopiero w tym fragmencie:
„Najpoważniejsza, choć nie nowa, manipulacja znalazła się jednak w tłicie pani Spurek, która niby mimochodem zrównała danie klapsa z „biciem dzieci”. Zatarcie granicy pomiędzy klapsem a katowaniem lub przynajmniej biciem to od dawna żelazny punkt w agendzie społecznej i politycznej lewicy, do którego to obozu ideowego pani Spurek bez żadnych wątpliwości się zalicza.”
Dzisiaj proponujemy obszerne fragmenty postu Danuty Sterny – ekspertki w programie Szkoła Ucząca Się (CEO) – z jej bloga „Moja oś świata”, zatytułowanego „Jak wprowadzić informację zwrotną do uczenia się uczniów?”. Czynimy to w przekonaniu, że tekst ten stanowi doskonały materiał do ponownego przeanalizowania celowości ”opakowywania” tradycyjnych metod nauczania nowatorsko brzmiącymi „chwytami”.
Dla ożywienia strony – nieodłączny w publikacjach koleżanki Danuty Sterny akcent plastyczny.
.
[…] Uczniowie często postrzegają opinie nauczyciela o swojej pracy jako coś, co pojawia się po zakończeniu nauki, nie rozumieją, że ona może pomóc się uczyć i doskonalić w czasie procesu uczenia się. Aby proces przebiegał właściwie, uczeń musi wiedzieć, co już umie, co i jak powinien poprawić i jak ma się dalej rozwijać. Informację może uzyskać od nauczyciela, od kolegi lub koleżanki (ocena koleżeńska), ale również od siebie samego (samoocena). Dzięki niej ma szansę na większy wgląd we własne uczenie się. […]
Jeśli uczeń zrozumie, że informacja zwrotna nie służy krytyce i nie będzie wpływać na oceną końcową, to jest szansa, że do niej zajrzy i z niej skorzysta. […]
Ważną sprawą jest wybór prac, do których nauczyciel zapowiada ocenę przy pomocy informacji zwrotnej. Najlepiej, gdy są to prace wykonywane w trakcie procesu uczenia się – takie, które warto poprawiać i doskonalić.
Oczywiście uczeń ma prawo poprosić nauczyciela o wyjaśnienie oceny przy pomocy stopnia i nauczyciel może napisać lub wygłosić uzasadnienie oceny, ale nie jest to już wtedy informacja zwrotna, z której uczeń może skorzystać w procesie poprawy swojego uczenia się.
Znana nam już z wcześniej udostępnianych tekstów Oktawia Gorzeńska – dyrektorka 17. LO w Gdyni proponuje w zamieszczonym wczoraj na portalu EDUNEWS.PL „10 inspiracji na przedwakacyjne lekcje i zajęcia”.
Foto: www.17logdynia.pl
Uczniowie 17. Liceum Ogólnokształcącego w Gdyni
Przytaczamy ten poradnikowy hipertekst w całości:
Odkąd pamiętam, czerwcowe zajęcia w szkole często wyróżniały się – kiepską frekwencją uczniów (bo po co chodzić, kiedy nic nie robimy?), znużeniem nauczyciela (nie mam pomysłu, co mogę z nimi robić), puszczaniem filmów i ogólnie uczeniem czegoś, co nie ma sensu – pewnej życiowej postawy. Oczywiście mogę się mylić! Jednak z kilku szkół takie wyniosłam doświadczenie. I pewnie geneza tego problemu jest i głębsza, i bardziej złożona. W każdym razie warto zawalczyć o sens czerwcowych zajęć, przede wszystkim ucząc tego, że do szkoły nie chodzi się po oceny!
Od kilku lat w naszej szkole, przy wsparciu Samorządu Uczniowskiego, staramy się urozmaicać edukacyjnie ten czas, by faktycznie był dobrze wykorzystany i nie generował poczucia bezsensu (im starszy uczeń, tym trudniej go zmotywować).
Oto 10 inspiracji na różne poziomy edukacyjne:
1.Gra miejska dla całej szkoły
Każdego dnia inny poziom (pierwsze lub drugie lub trzecie klasy gimnazjum) wyruszał na grę po mieście. W tym wypadku zadania każdego dnia musiały być inne.
Przygotowanie gry wymaga 2-3 osób odpowiedzialnych za stworzenie zadań, wychowawców klas, którzy podążą ze swoimi grupami, uczniów zaangażowanych z zbieranie i podliczanie wyników na kartach pracy.
Oto inspiracja – gra miejska, którą zaczynaliśmy rok szkolny – więcej tutaj.
2.Hunting game po szkole
To taka gra miejska w miniaturze – wiedzie po szkole, u nas oznacza to rozwiązywanie zadań ukrytych w różnych miejscach w budynku, pochowanych w postaci m.in. kodów qr, zagadek do rozgryzienia. Organizujemy ją z reguły w ramach dnia tematycznego, zbierając zapisy chętnych (nie biorą w niej udziału wszyscy, jest jedną z opcji).
3.Skype w klasie – zajęcia online
A gdyby tak na czerwcowe zajęcia zaprosić grupę młodzieży z innej miejscowości, z innego kraju, by podyskutować na wybrany problem lub po prostu odgadnąć, skąd jesteśmy? Skype w klasie daje wiele możliwości – zobaczcie sami. Obejrzyj też webinar!
4.Klasowy pokój zagadek
A może warto przygotować klasowy pokój zagadek, czyli escape room dla swoich uczniów. Inspirację znajdziecie na blogu Asi Krzemińskiej „Zakręcony belfer” – zobacz!
5.Badania terenowe, sonda uliczna
Warto również pójść w ślady Agentów Globalnej Zmiany z Sosnowca i Słupi Wielkiej i np. przyjrzeć się ekologii i naszym przyzwyczajeniom, rozmawiając z mieszkańcami i proponując rozwiązanie problemów. Zainspiruj się, kliknij!
6.Lekcja w terenie
Lekcja w szkolnym ogrodzie lub w niedalekim parku? Dlaczego nie! Zobacz, jakie zajęcia można tam poprowadzić, zainspiruj się od uczniów SP 21 w Elblągu!
7.Emocje i uczucia – gra w karty
O uczuciach nigdy za wiele w szkole, tym bardziej w ciekawy sposób z wykorzystaniem kart – najlepiej na godzinie wychowawczej, by na spokojnie móc omówić wszystkie kwestie. Zobacz inspirację – kliknij!
8.Trening twórczości
Kreatywność to jedna z kompetencji przyszłości. Jak mówią eksperci – można, a wręcz należy ją trenować. Zerknij na propozycję zadań i stwórz swoje lub po prostu wykorzystaj moje – więcej tutaj.
9.Trening uważności
Warto też zaprosić uczniów do podsumowania roku wspólnej pracy. Jak? Przeczytaj wpis.
10.Zrób to, na co w roku szkolnym według Ciebie nie ma czasu!
Tutaj – pod tym linkiem znajdziesz kilkanaście ciekawych metod do wykorzystania w pracy z uczniami – wiszące pytania, odwócona klasa, olimpiada gier podwórkowych to tylko niektóre z nich!
Źródło: www.edunews.pl
Na dzisiejsze przedpołudnie proponujemy lekturę najnowszego tekstu Witolda Kołodziejczyka, zatytułowanego „Przejmowanie odpowiedzialności” i zamieszczonego na portalu EDUNEWS.PL.
Foto: Witold Kołodziejczyk [www.facebook.com/witold.kolodziejczyk]
Uczniowie w centrum Business Link w Gdańsku
Oto fragmenty tekstu„Przejmowanie odpowiedzialności” i link do oryginału:
[…] W codziennym działaniu mamy okazję nadania znaczenia naszej pracy zawodowej. Jeżeli nie udaje się zainteresować wszystkich uczniów wszystkimi szkolnymi przedmiotami, to miejmy świadomość, że i tak mamy na nich wpływ. Bądźmy pewni, że sposób, w jaki prowadzimy zajęcia, jakie środowisko uczenia się tworzymy, jakie doświadczenia dydaktyczne im organizujemy, to właśnie będzie miało wpływ w ich przyszłym życiu. Szkoła obok ważnej funkcji zaspakajania potrzeb psychicznych – akceptacji, szacunku, przyjaźni, miłości – powinna uczyć jak się uczyć. Obok kształtowania i rozwijania przedmiotowych kompetencji, to przygotowanie uczniów do uczenia się przez całe życie, powinno stać się w czasach łatwego dostępu do informacji, ważnym zadaniem szkoły. Wiemy to, ale praktyka pokazuje coś zupełnie innego – wiedza ta nie jest powszechna. Ważniejszym staje się nadal jeszcze przygotowanie do sprawdzianów, testów, egzaminów, niż odwołanie do potencjału uczniów i ich osobistej siły w kształtowaniu prawidłowych nawyków samodzielnej pracy. Szkoła – obok domu, to przecież ważne miejsce samorealizacji, kształtowania potrzeby dążenia do wiedzy, mądrości, piękna, dobra, pracy w zespole, do świadomej i skutecznej komunikacji i funkcjonowania w realnym życiu. Uczymy się i rozwijamy przez doświadczenia. W szkole dostarczamy uczniom ich wiele. Dlatego tak ważna jest świadomość znaczenia właśnie doświadczeń w tworzeniu przez uczniów obrazu samych siebie. Posiadanie przez nich właściwych kompetencji w uczeniu się, to wynik naszych osobistych oddziaływań. A to z kolei sposób kształtowania postaw skutecznego działania opartego na kluczowych cechach charakteru.[…]
W jaki sposób można to robić? Po pierwsze własnym przykładem. Tak przebiega proces modelowania nawyków uczniów. Dzieje się to poprzez właściwie zaplanowany proces dydaktyczny. Rozwijamy wówczas w nich zrozumienie kluczowych elementów uczenia się, takich jak praca zespołowa, komunikacja i kreatywność, a także krytyczne myślenie, czy odwołanie się do rzeczywistego świata. To ważne elementy w kształtowaniu nawyków właściwego formułowania celów i sposobów ich osiągania, ale też planowania własnej pracy uczniów, starannego doboru materiału, form utrwalania poznanych treści, wykorzystania źródeł informacji i wreszcie właściwej samooceny. Uczniowie tworzą sobie wyobrażenie o tym, jak powinno wyglądać własne uczenie i przejmowanie za nie odpowiedzialności. […] Im więcej zajęć organizowanych przez szkołę, będzie zawierało elementy kierowanego przez nas samokształcenia, tym szybciej uczniowie zdobędą umiejętności organizacji własnej pracy. Poznają swoje reakcje na nowe sytuacje, odkrywają indywidualne możliwości, identyfikują swoje potrzeby i uczą się samodzielnej pracy, wspieranej przez świadomego swojej roli nauczyciela. Innowacyjne modele dydaktyczne znakomicie pomagają w kształtowaniu tej kompetencji.
Dawno nie prezentowaliśmy tekstu Elżbiety Mathey. I właśnie taki, którym chcemy zainteresować naszych czytelników, zamieściła ona na portalu „JUNIOROWO” w miniony poniedziałek. O czym tam napisała sygnalizuje już w tytuł: „Każde dziecko jest inne – co powinniśmy wiedzieć, by znaleźć równowagę między indywidualnością a edukacją w grupie”. Źródłem tych refleksji jest książka znanego nam neurobiologa – dr Marka Kaczmarzyka.
Foto: www.google.pl
Dr Marek Kaczmarzyk
Tradycyjnie – zapraszamy do lektury wybranych fragmentów artykułu, a później całości na stronie „JUNIOROWA”:
[…] Wygląda na to, że choć przeczuwamy prawdę tego zdania (które stało się tytułem artykułu- red. OE), to nie zdajemy sobie sprawy z jej znaczenia. A jeśli myślimy o dobrej edukacji, to powinniśmy wiedzieć, jak głęboko sięga to zróżnicowanie i jaki ma wpływ na rozwój każdego dziecka i na codzienne jego działania. Powinniśmy to zrozumieć zanim zaczniemy „podciągać” dzieci do normy. Pisze o tym Marek Kaczmarzyk w swojej najnowszej książce Unikat. Biologia wyjątkowości wydanej przez Wydawnictwo Dobra Literatura.
Marek Kaczmarzyk, Unikat. Biologia wyjątkowości, Wydawnictwo Dobra Literatura
Czym jest „norma”?
Każdy człowiek jest inny. Każdy. I wśród kilku miliardów ludzi na świecie żaden nie stanowi idealnego wzorca człowieka. Taki wzorzec nigdy nie istniał. To, co przyjmujemy za normę, jest jedynie wynikiem statystyk – przyjęliśmy, że jeśli jakaś cecha czy zachowanie występuje u większości, to jest ok. Taki statystyczny obraz rzeczywistości bywa bardzo użyteczny – pomaga planować, projektować, staje się punktem odniesienia. Niebezpiecznie zaczyna być, kiedy pójdziemy o krok dalej i uznamy, że tylko to, co mieści się w normie jest dobre. I jeszcze dalej – że wszyscy powinniśmy dążyć do normy. Dzieci, które nie mieszczą się w normie, są kłopotem, powodem do zmartwień. I to jest bardzo poważny błąd, który popełniamy w edukacji i wychowaniu. […]
Po co nam różnorodność?
Kochamy normy i ideały, ponieważ dają nam one poczucie wpływu i kontroli nad naszym życiem, nad rzeczywistością. Ale nasze dążenie do ideału z punktu widzenia biologii i ewolucji jest absurdalne. Zresztą z wielu innych punktów widzenia także. Absurdalne i szkodliwe. Środowisko, w jakim żyjemy, zmienia się, zmieniają się jego wymagania, a przetrwanie oraz wartości, do jakich dążymy: komfort życia, szczęście, zdrowie, spełnienie – zależą od umiejętności odnalezienia się w środowisku. Ideał, jaki tworzymy i do jakiego staramy się dopasować nasze dzieci to abstrakcyjny twór, powstały na podstawie naszych przeszłych doświadczeń i statystyki. Jednak przyszłości nie da się przewidzieć. To, co wiemy na pewno, to że będzie inna niż teraźniejszość i przeszłość. Oraz to – co podkreśla Marek Kaczmarzyk – że to nasza różnorodność zapewni nam bezpieczeństwo. […]













