
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Dziś proponujemy lekturę artykułu „O uczeniu się przez konstruowanie” Marcina Polaka, zamieszczonego na portalu EDUNEWS. Jest to tekst, w którym jego autor – redaktor naczelny tego portalu – przybliża czytelnikowi idee, które towarzyszyły organizatorom konferencji w Centrum Nauki Kopernik”Pokazać Przekazać 2018″.
Oto kilka wybranych fragmentów tej publikacji i link do całego tekstu:
[…] Czy technologia faktycznie odmienia edukację, czy też obecność nowoczesnych narzędzi w edukacji kończy się na poznaniu ich działania bez umiejętności celowego i twórczego wykorzystania? – oto pytania, które postawili organizatorzy konferencji Pokazać Przekazać 2018 w Centrum Nauki Kopernik.
Szkoła (a zatem i metody uczenia się) powinny nadążać za zmianami i przygotowywać do życia i pracy w świecie, który dopiero nastąpi. Raczej trudno się z tym nie zgodzić. Ale jak to robić? Na co położyć nacisk, na jakie przedmioty? Jakie zadanie przypisać technologii w nauczaniu tych przedmiotów? Organizatorzy Pokazać Przekazać 2018 chcieli, aby tegoroczna konferencja była przestrzenią dyskusji nad zmianą podejścia do edukacji – nauczania i uczenia się poprzez konstruowanie. Same wątki konstrukcjonizmu nie są nowe w dyskusji o edukacji (żeby wspomnieć tylko prace Seymoura Paperta) – natomiast z pewnością mamy dziś bogactwo nowych narzędzi, które mogą pomóc na nowo wprowadzać do szkolnej edukacji elementów tej koncepcji pedagogicznej. […]
Foto:www.edunews.pl
Paulo Blikstein z Graduate School of Education na Uniwersytecie Stanforda,
Gościem specjalnym Pokazać Przekzać 2018 był prof. Paulo Blikstein z Graduate School of Education na Uniwersytecie Stanforda, w którym kieruje laboratorium Transformative Learning Technologies i globalnym programem makerspace FabLearn. […]
Wczoraj (27 sierpnia) „Dziennik Gazeta Prawna” opublikował artykuł Artura Radwana, zatytułowany „MEN łagodnieje i zapowiada zmiany zasad nowej oceny nauczycieli”.
We wprowadzeniu do głównego tematu tej publikacji jej autor informuje czytelników niekoniecznie orientujących się w problemie, że dotychczas minister Zalewska, mimo fali krytyki płynącej z różnych środowisk oświatowych (w tym z nauczycielskich związków zawodowych) nie godziła się na zmiany w prawie o zasadach oceniania nauczycieli. Dowiadujemy się też, że projekt PO, zakładający likwidację regulaminów opracowywanych i zatwierdzanych dla każdej placówki oświatowej oddzielnie, trafił po pierwszym posiedzeniu sejmowej komisji edukacji do zamrażarki. Oto wybrane fragmenty tego artykułu:
Jak jednak udało się nam ustalić, tuż przed początkiem nowego roku szkolnego MEN postanowiło wyjść naprzeciw postulatom m.in. oświatowej Solidarności. Choć nie rezygnuje całkowicie z weryfikacji pracy nauczycieli, chce, by byli oceniani co pięć, a nie co trzy lata. Taka zmiana ma się znaleźć w projekcie nowelizacji ustawy – Prawo oświatowe, ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw. Dokument od 26 czerwca jest w konsultacjach i w najbliższym czasie ma trafić pod obrady Rady Ministrów.
Dalej autor odpowiada na pytanie „Co z nauczycielskim 500+?”, którego przyznanie może nastąpić dopiero w wyniku wyróżniającej oceny nauczyciela, dokonanej już na nowych zasadach.
Oto dalsze fragmenty artykułu:
Wczoraj na stronie blogów „Budzącej się Szkoły” Zofia Wrześniewska – nowa dyrektorka łódzkiego „Gastronomika”, zamieściła krótki post, ale sygnalizujący, że w tej szkole „idzie nowe”. Oto on, zatytułowany „Na koniec wakacji… Naprzeciw oczekiwaniom” – wraz z dwiema ilustracjami:

Foto: www.budzacasieszkola.pl/zofia_wrzesniewska
Zgodnie z sugestiami moich uczniów, o których pisałam poprzednio, okres wakacji wykorzystałam na częściowe chociaż zaaranżowanie szkolnej przestrzeni. Udało mi się stworzyć kącik wypoczynkowy, w którym uczniowie na wygodnych kanapach będą mogli odpocząć w czasie przerw lub zaczekać na rozpoczęcie zajęć. Wielu spośród moich uczniów dojeżdża z innych miejscowości, są uzależnieni od rozkładu jazdy pociągów/ autobusów, stąd często są w szkole o wiele dłużej niż tylko w czasie lekcji. Ważne, by mieli miejsce, gdzie mogą zaczekać w komfortowych warunkach. Na ich prośbę udało się również zorganizować kącik śniadaniowy, gdzie przy okrągłych stolikach (i mam nadzieję, miłej rozmowie) będą mogli zjeść drugie śniadanie.
Na pierwszy dzień ostatniego tygodnia wakacji, tygodnia, który dla wielu z naszych czytelników w praktyce do wakacji już nie należy (zebrania, narady, rady pedagogiczne) proponujemy tekst autorstwa Witolda Kołodziejczyka, zamieszczony na stronie portalu „Edukacja, Internet, Dialog” akurat w dniu, w którym zawieszone zostało redagowanie „Obserwatorium Edukacji”,
Jest to tekst, zatytułowany „Przejmowanie odpowiedzialności”, który należy odczytywać jako jeszcze jeden głos w dyskusji o tym, czym powinna być edukacja, adekwatna nie tylko do warunków dyktowanych przez otaczający nas świat, ale przede wszystkim do wyzwań przyszłości, w którym będą musieli sobie radzić nasi dzisiejsi uczniowie.
Foto:www.facebook.com/witold.kolodziejczyk
Witold Kołodziejczyk w działaniu
Oto fragmenty tych rozważań, w których pogrubienia tekstu są dziełem redakcji OE:
[…] W codziennym działaniu mamy okazję nadania znaczenia naszej pracy zawodowej. Jeżeli nie udaje się zainteresować wszystkich uczniów wszystkimi szkolnymi przedmiotami, to miejmy świadomość, że i tak mamy na nich wpływ. Bądźmy pewni, że sposób, w jaki prowadzimy zajęcia, jakie środowisko uczenia się tworzymy, jakie doświadczenia dydaktyczne im organizujemy, to właśnie będzie miało wpływ w ich przyszłym życiu. Szkoła obok ważnej funkcji zaspakajania potrzeb psychicznych – akceptacji, szacunku, przyjaźni, miłości – powinna uczyć jak się uczyć. Obok kształtowania i rozwijania przedmiotowych kompetencji, to przygotowanie uczniów do uczenia się przez całe życie, powinno stać się w czasach łatwego dostępu do informacji, ważnym zadaniem szkoły. Wiemy to, ale praktyka pokazuje coś zupełnie innego – wiedza ta nie jest powszechna. […] Dlatego tak ważna jest świadomość znaczenia właśnie doświadczeń w tworzeniu przez uczniów obrazu samych siebie. Posiadanie przez nich właściwych kompetencji w uczeniu się, to wynik naszych osobistych oddziaływań. A to z kolei sposób kształtowania postaw skutecznego działania opartego na kluczowych cechach charakteru.
Dzisiaj proponujemy lekturę zaczerpniętą z dawno nieodwiedzanej strony portalu EDUNEWS.PL, gdzie w czwartek, 9 sierpnia, zamieszczono tekst Witolda Kołodziejczyka, który może zostać odebrany jak prowokacja intelektualna, ale można go także odczytać jako swoiste oskarżenie bardzo znaczącej części „aktorów” naszego edukacyjnego środowiska. Jego tytuł wyjaśnia wszystko: „Ignorancja w edukacji”
Foto: www.facebook.com/witold.kolodziejczyk
Witold Kołodziejczyk podczas Wakacyjnej Szkoły STO w Smardzewicach – lipiec 2018
Tradycyjnie – zapraszamy do lektury wybranych (subiektywnie) fragmentów tego tekstu (pogrubienia w tekście – redakcja OE) i odsyłamy linkiem do źródła:
[…] Ignorancja jest jednym z największych problemów dzisiejszego świata. Nie niewiedza, ale właśnie ignorancja wiedzy i nasz do niej stosunek są groźne w edukacji. To brak odpowiedzialności za nasze życie i poddanie się powszechnemu cynizmowi, relatywizmowi i konformizmowi. Ignorancja, to dobrowolne i świadome odrzucanie prawdy z różnych powodów. Bo jest niewygodna, trudna i nie służy osobistym interesom. Jest lekceważona, bo wydaje się niepotrzebna lub nieistotna. Wielu po prostu boi się ośmieszenia i krytyki – wykluczenia z mainstreamu. Ignorancja to również świadoma niechęć do przewidywania skutków swoich decyzji i wyborów, która często przeradza się w arogancję wobec ludzi i faktów.
Dziś bardziej niebezpieczna niż brak wiedzy, jest nieobecność krytycznego podejścia do „tsunami” informacji. Do tej pory nauka polegała na gromadzeniu i upowszechnianiu wiedzy. Dziś okazuje się, że możemy „produkować” niepewność i wątpliwości. [Targański, 2017]. Ignorancja to manipulowanie, dezinformowanie, unikanie, cenzurowanie. To twardy sceptycyzm wobec naturalnych praw. Nasz stosunek do tej prawdy i uniwersalnych zasad zależy od naszej postawy i indywidualnego nastawienia. Albo jesteśmy otwarci na nie, albo zamknięci. To brak lub obecność arogancji i sceptycyzmu, przy jednoczesnym unikaniu drugiej skrajności – naiwności, czy łatwowierności. Ignorancja w prosty sposób sprawia, że pojawiają się strach, zagubienie, kontrola, chaos, a w konsekwencji agresja, nienawiść, kłamstwo, niepewność, wątpliwość i brak zaufania.
Czy dziś w naszych szkołach jesteśmy bardziej zanurzeni w niewiedzy, czy w ignorancji? To zasadnicza różnica. Mając wiedzę o sposobach funkcjonowania naszego mózgu, rozwijaniu indywidualnych talentów, znaczeniu relacji w tworzeniu przyjaznego środowiska uczenia się ucznia, roli nawyków skutecznego działania, ignorujemy to wszystko, szukając powodów usprawiedliwiających brak podejmowania działań, tłumacząc systemem, biurokracją, brakiem wpływu i możliwości. Ignorancja staje się tym samym czymś oczywistym, akceptowanym i zrozumiałym. Cóż z tego, że mówi się o kluczowych kompetencjach, widocznych zmianach, trendach, nawykach pokolenia dzisiejszych uczniów, kiedy tej wiedzy nie chcemy wykorzystać. Działając w poza kręgiem wpływu, obwiniamy, narzekamy, krytykujemy i szukamy wymówek.
Zastanawiające jest to, jak powszechnie podzielana przez wielu wiedza o kondycji edukacji jest ignorowana przez odpowiedzialne za nią osoby [Kwieciński, 2017]. Od lat mówi się o jej kryzysie, archaicznym modelu, wyczerpaniu jej dotychczasowego formatu, a jednak zmiany nie następują, a przynajmniej w takim tempie, które pozwoliłyby uwierzyć, że następuje rozwój ludzkiej świadomości, że szkoła wznosi się na wyższy poziom swojego rozwoju organizacyjnego [Laloux, 2015]. […]
Poprzedni esej twórcy strony (i drukowanego pisma) „Wokół Szkoły” zamieściliśmy następnego dnia po jego ukazaniu się na blogu. Tym razem mamy tygodniowy poślizg, gdyż tekst „Ocena pracy nauczyciela – wizja alternatywna” Jarosław Pytlak „zawiesił” tam dokładnie przed tygodniem – w sobotę 28 lipca. Nie było w tym celowej zwłoki – „tak jakoś wyszło”…
I tym razem trudno nie nazwać tej obszernej (26 214 znaków bez spacji) rozprawki inaczej jak esejem i także – jak poprzednio – możemy zacytować na naszej stronie jedynie kilka, także subiektywnie wybranych, fragmentów, co – jak za chwilę zobaczycie – i tak wymaga sporej ilości czasu, aby się z nimi zapoznać. W przytoczonych „wycinkach” pozwoliliśmy sobie na ingerencję w formie pogrubień i podkreśleń – za wyjątkiem tych, oznaczonych *, które dokonał Autor.
Oto one i – jak zawsze – link do oryginału:
[…] Wakacje polskich nauczycieli upływają w tym roku pod znakiem emocji związanych z wprowadzeniem przez MEN nowych zasad oceny ich pracy. Jak na razie złość z nutą beznadziei odczuwają przede wszystkim dyrektorzy placówek oświatowych, którzy mają obowiązek do 1 września ustalić regulaminy określające wskaźniki oceny, odnoszące się do 25 kryteriów wymienionych w ogłoszonym tuż przed wakacjami rozporządzeniu. Na domiar nieszczęścia projekt dokumentu musi zostać zaopiniowany przez radę pedagogiczną oraz zakładowe organizacje związkowe, co wydatnie skraca czas na jego przygotowanie – w końcu lipca, kiedy piszę te słowa, powinien być już w zasadzie gotowy do przesłania związkowcom.
W rzeczywistości, jak Polska długa i szeroka, kadra kierownicza oświaty wciąż rozmyśla nad takim określeniem wskaźników do licznych i zróżnicowanych kryteriów, by koniec końców dało się na ich podstawie ustalić rzetelny wynik procentowy, przeliczany potem na ocenę pracy nauczyciela. Media opozycyjne publikują liczne wypowiedzi, z których wynika, że jest to zadanie praktycznie niewykonalne. Nawet prorządowe nie manifestują zachwytu. Ale w oświacie jak w wojsku – rozkaz wykonać trzeba.[…]
W szczególności brakuje regulacji, na jakiej podstawie oceniający ma decydować, czy nauczyciel spełnia dany wskaźnik (czyli, co jest wyznacznikiem sukcesu). Ani w jaki sposób przeliczać liczbę spełnionych i niespełnionych wskaźników na jednakową dla wszystkich kryteriów skalę. Rozporządzenie nie nakazuje określenia tego w regulaminie, ale zdrowy rozum – jak najbardziej, inaczej bowiem kwestie interpretacyjne staną się w placówce niewyczerpanym źródłem konfliktów.
Weźmy pod rozwagę przykład – wskaźniki zaproponowane do kryterium Kształtowanie u uczniów szacunku do drugiego człowieka, świadomości posiadanych praw oraz postaw obywatelskiej, patriotycznej i prospołecznej, w tym przez własny przykład nauczyciela. Nauczyciel otóż:
-zachęca uczniów do podejmowania działań społeczno-obywatelskich, patriotycznych;
-prowadzi zajęcia wychowawcze promujące wartości społeczno-obywatelskie, patriotyczne;
-włącza się w prace koła wolontariatu/działania wolontariackie;
-uzyskuje wymierne efekty w pracy wychowawczej;
-prezentuje wysoką kulturę osobistą.
Do punktów 2-3 można w miarę łatwo przypisać konkretne działania/zdarzenia, czyli wyznaczniki sukcesu. Jednak już w przypadku punktu 1. równie łatwo można wyobrazić sobie nauczyciela przekonującego szefa, że naprawdę zachęca swoich uczniów do podejmowania działań patriotycznych, tylko oni nie chcą. Ponieważ jednak uczciwie ich zachęca, wskaźnik powinien mieć zaliczony. Asertywny dyrektor wytłumaczy mu być może, że liczą się tylko konkretne zdarzenia lub efekty, i pogląd ten obroni się zapewne w trybie odwoławczym.
Ale konia z rzędem temu, kto zdefiniuje wskaźnik 4, czyli „wymierne efekty w pracy wychowawczej”. Dyskusja oceniającego z ocenianym zapowiada się tutaj pasjonująco, a jeszcze nabierze rumieńców, gdy dojdzie do wymiany poglądów na temat „wysokości” kultury osobistej (punkt 5). Żyjąc w czasach, kiedy emocje staniały, można oczekiwać, że ów dialog będzie bardzo emocjonalny. […]
Poprzedni felieton (nr 228) zakończyłem słowami:
„Będę jeszcze do tego wracał – na pewno za tydzień będzie ciąg dalszy o „sadzeniu róż świadomości obywatelskiej”…”
Jednak już we wtorek nabrałem poważnych wątpliwości, czy dobrze zrobię kontynuując podjęty wówczas temat „ogrodnictwa obywatelskiego”, który w myśl mojej różanej metafory miałby polegać na „zasadzaniu” w świadomości naszych uczniów, zwłaszcza tych, którzy już wkrótce staną się wyborcami, podstawowej wiedzy o naszej Konstytucji, a co za tym idzie – o funkcjonowaniu demokratycznego państwa, o trójpodziale władzy, o roli parlamentu, o reprezentatywnej ordynacji wyborczej…
Dlaczego tak szybko zmieniłem zdanie? Było to spowodowane nikłym odzewem (tylko 3 udostępnienia) fejsbukowych znajomych na apel o udostępnianie owego felietonu, który – tradycyjnie – zamieściłem jeszcze w niedzielę, 22 lipca, na moim profilu. To dało mi „do myślenia”, że środek wakacji i afrykańskie upały nie są najlepszą porą na takie poważne i mające aspiracje wywołania konkretnych działań, teksty.
Przeto oświadczam, że do tematu „sadzenia róż świadomości obywatelskiej” powrócę, ale na początku września.
A dzisiaj podejmę inny temat, a właściwie także jeden z kluczowych problemów naszych czasów, w tym edukacji: kompetencje cyfrowe, ale w symbiozie z kompetencjami etycznymi. Będzie to wprowadzenie do relacji z łódzkiego pilotażu najnowszego programu Fundacji „ABCXXI-Cała Polska czyta dzieciom”, przy wsparciu Google, czyli „Mądrzy Cyfrowi”. Ten pilotaż już się zakończył, a ja cały czas czekałem na szczegółowe materiały (informację i zdjęcia) od jego realizatorów – jak dotąd bezskutecznie. Dlatego jutro zamieszczę to co już mam, a dzisiaj kilka zdań o celach tego projektu i jego założeniach organizacyjnych, a przede wszystkim swoiste przygotowanie, nie tyle artyleryjskie co filozoficzne, które pozwoli jeszcze lepiej osadzić ten projekt w strategicznych celach edukacji „na miarę wyzwań przyszłości”.
Najpierw o projekcie „Mądrzy Cyfrowi”:
Mądrzy Cyfrowi to pierwszy program dla nastolatków obejmujący teren całej Polski, polegający na kształtowaniu odpowiedzialnych postaw społecznych z wykorzystaniem nowych technologii.[…]
Aby odnaleźć się dzisiaj w świecie nowych technologii, potrzebne są – tak jak w codziennym życiu – pozytywne wartości, którymi się kierujemy.[…]
Młodzież w kreatywny sposób nauczy się praktykowania wartości takich jak szacunek, uczciwość, mądrość oraz odwaga cywilna, a wszystko przy pomocy zajęć rozwijających umiejętności cyfrowe, w tym z tworzenia wirtualnej rzeczywistości, podstaw montażu trójwymiarowego wideo, narzędzi do pracy zespołowej, czy zasad bezpiecznego i odpowiedzialnego korzystania z internetu. […]
W każdym województwie, w ramach “lata i zimy w mieście” wybrane szkoły oraz biblioteki, w tym także z obszarów wiejskich, zorganizują zajęcia dla uczniów w wieku 12-13 lat.[…]
Projekt „Mądrzy Cyfrowi” ruszył w formie pilotażowej w czerwcu 2018 r., a zimą 2019 r. obejmie swoim zasięgiem kilkaset szkół z całego kraju.[…] [Źródło:www.madrzycyfrowi.pl]
A teraz dzisiejsza wisienka na tym felietonowym torciku: los zrządził, że właśnie we wczorajszym wydaniu „Gazety Wyborczej”, na stronach „Magazynu Świątecznego” zamieszczono wywiad, jaki red. Magdalena Grochowska przeprowadziła z prof. dr hab. Tadeuszem Gadaczem, zatytułowany „Tadeusz Gadacz: Kiedy student ma przeczytać 300 stron, pyta, dlaczego wymagam heroizmu”, który w wersji papierowej zatytułowano bardziej adekwatnie do treści: ”Drugi bunt mas. Proroctwo Fryderyka Nitzschego spełnia się na naszych oczach”.
Dzięki fejsbukowej znajomości z Panem Prezesem Markiem Ćwiekiem także redakcja OE mogła zapoznać się z wartościową publikacją, jaką zamieścił portal INN:Poland. Już jej tytuł zachęca do zapoznania się z treścią: „Polscy nauczyciele mogą uczyć się od Youtuberów”. Już połowa uczniów wiedzę czerpie z filmików
Tradycyjnie, dla zaostrzenia „apetytu” proponujem6y, na początek, kulka fragmentów tej publikacji:
Polscy uczniowie zamiast umierać z nudów pod szkolną tablicą woli odpalić sobie filmik edukacyjny na Youtubie. Z badań przeprowadzonych przez Brainly wynika, że w ten sposób wiedzę o świecie zdobywa już połowa z nich. Najpopularniejsi influencerzy mają po kilkaset tysięcy subskrybentów. […]
Z czego wynika taka popularność edukacyjna YT? Czy to kwestia siły przyciągania i atrakcyjności internetu czy raczej słabości nauczycieli, którzy w szkole nie potrafią sprzedać dokładnie samej wiedzy? A może coś jeszcze? Może to kwestia percepcji młodego pokolenia, które urodziło się z tabletami w rękach i ma problemy ze skupieniem się na belfrze perorującym przy szkolnej tablicy?
– Moim zdaniem chodzi głównie o to ostatnie – komentuje dla INNPoland.pl Barbara Strycharczyk, współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego i nauczycielka języka łacińskiego i kultury antycznej w Liceum Ogólnokształcącym Stowarzyszenia STERNIK. Strycharczyk podkreśla, że sama korzysta i zachęca nauczycieli do korzystania z filmów zamieszczonych na Youtube.
Foto: www.facebook.com/barbara.strycharczyk
Barbara Strycharczyk – nauczycielka języka łacińskiego i kultury antycznej w Liceum „Strumienie” Stowarzyszenia Sternik.
– Przydają się nawet w przedmiocie, którego nauczam. Staram się jednak sama kierować uczniów na wartościowe nagrania. W internecie można znaleźć zarówno fantastyczne pozycje, jak i filmy o bardzo małej wartości edukacyjnej – zastrzega.
Taka polityka wydaje się dużo mądrzejsza niż obrażanie się na rzeczywistość. Tym bardziej, że ze wspomnianych już badań Brainly wynika, że informacje znalezione w sieci weryfikuje mniej niż połowa uczniów (48 proc.).[..]
W okresie minionych dziewięciu dni MEN zamieściło dwie informacje o budzących uznanie sukcesach polskich uczniów na międzynarodowych olimpiadach przedmiotowych. Oto ich fragmenty:
16 lipca 2018
Polscy uczniowie z medalami na Międzynarodowej Olimpiadzie Matematycznej
Foto: www.men.gov.pl
Polscy uczniowie rozpoczęli wakacyjny udział w międzynarodowych konkursach przedmiotowych. Dobra wiadomość przyszła z Rumunii. Polscy licealiści zajęli tam 9. miejsce i wrócą z 59. Międzynarodowej Olimpiady Matematycznej (IMO 2018) z 6 medalami – 1 złotym i 5 srebrnymi.
W tegorocznej olimpiadzie, która odbyła się w dniach 3-14 lipca br. w Cluj-Napoca udział wzięło 600 uczniów z 107 państw. Najlepszym polskim reprezentantem został Jan Fornal z Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Pawła II Sióstr Prezentek w Rzeszowie. […]
24 lipca 208
Sukces polskich uczniów na Międzynarodowej Olimpiadzie Biologicznej w Iranie
Foto: www.men.gov.pl
Złoty medal, dwa srebrne oraz jeden brązowy medal wywalczyli młodzi biolodzy z Polski, którzy wzięli udział w 29. Międzynarodowej Olimpiadzie Biologicznej w Teheranie. To największy sukces naszych reprezentantów w historii olimpiady.
Międzynarodowa Olimpiada Biologiczna (IBO) to prestiżowe wydarzenie dla młodych biologów z całego świata. Powstała ona w 1989 roku z inicjatywy Polski i ówczesnej Czechosłowacji przy współpracy z UNESCO.
Podczas zawodów w Iranie złoty medal zdobył dla Polski Paweł Tyrna z Liceum Ogólnokształcącego Towarzystwa Szkolnego im. M. Reja w Bielsku-Białej, srebrny – Jaromir Tomasik z I Liceum Ogólnokształcącego im. Marcina Kromera w Gorlicach i Kacper Ludwig z Zespołu Szkół Nr 2 w Wałbrzychu, a brązowy – Jaromir Hunia, uczeń I Liceum Ogólnokształcącego im. Króla Władysława Jagiełływ Dębicy. […]
Zamiast komentarza redakcji zamieszczamy poniżej obszerne fragmenty tekstu Janiny Krakowowej, zatytułowanego „Uczniów mamy na medal” opublikowanego na stronie „NIE DLA CHAOSU W SZKOLE”:
Nasz dobry znajomy, blogujący dyrektor Jarosław Pytlak, zamieścił wczoraj kolejny esej (bo tej obszernej rozprawki w żaden sposób nie wolno określać mianem postu), zatytułowany „Odrażający, brudni, źli”. Od razu wyjaśnimy, że jest to, prowokacyjnie – jak nam się wydaj – zacytowany tytuł włoskiej tragikomedii z 1976 roku, reżyserii Ettore Scoli, mający być syntezą stereotypowego obrazu polskich nauczycieli…
Foto: www.pixabay.com/pl
Na początek proponujemy lekturę (subiektywnie) wybranych fragmentów tego tekstu, ale gorąco zachęcamy do znalezienia czasu na zapoznanie się z jego całością:
[…] A zatem, jak społeczeństwo postrzega nauczycieli?
Dobra wiadomość jest taka, że według różnych sondaży zaufanie do przedstawicieli tego zawodu deklaruje od 74 do 78 procent respondentów. Całkiem sporo. Mniej, co prawda, niż ufa strażakom, pielęgniarkom i żołnierzom, ale nieco więcej niż lekarzom, a wielokrotnie więcej niż politykom. Jednocześnie jednak wielu nauczycieli ma obecnie poczucie malejącego szacunku ze strony uczniów, ich rodziców, a także władz, jak również w ogóle mało przychylnej atmosfery w społeczeństwie. Sprzeczność? Niekoniecznie.[…]
…,sondażowa dobra opinia o nauczycielach w dużej mierze wynika z tradycyjnego szacunku dla tego zawodu i jego szlachetnej misji, oraz poczucia, że samemu po szkołach „wyszło się na ludzi”. Nie wyklucza to wcale, że równocześnie jak Polska długa i szeroka rozlegają się głosy krytyki; sam słyszę je niemal zawsze, gdy rozmawiam na temat edukacji z kimś postronnym, kto ma dziecko w wieku szkolnym. Moi rozmówcy, wiedząc czym zajmuję się zawodowo pytają, co powiem na to, że… i tutaj następuje mrożąca krew w żyłach relacja o tym, jak to ktoś postawił niesprawiedliwą ocenę, zadaje głupie prace domowe, nie rozmawia z uczniami, interesuje się tylko przygotowaniem do testów, a kompletnie lekceważy bogatą osobowość dziecka, i tak dalej. A zatem, gdyby wziąć pod uwagę wyłącznie opinie rodziców dzisiejszych uczniów, akceptacja społeczna nauczycieli byłaby zapewne sporo niższa od tych siedemdziesięciu kilku procent, zaś wyrażona słowami zbliżałaby się do surowej oceny, jaką sformułował @Maciej, jeden z komentatorów artykułu „Ostatni zgasi światło”. Napisał tak:
„Przeraża mnie poziom obecnej szkoły. Niemal nic się nie zmieniło od czasów, gdy sam do niej uczęszczałem. Trafiają się w niej, jak rodzynki w postnym cieście, nauczyciele zaangażowani, dysponujący jakąś wiedzą i sprawni intelektualnie (znam takich i jestem wobec nich pełen podziwu i szacunku).”
Zatrzymajmy się na moment. @Maciej uważa, że tylko znikoma część nauczycieli prezentuje cechy, które budzą jego podziw i szacunek. Wskazuje na zaangażowanie, „jakąś wiedzę” (swoją drogą wątpliwy to komplement) oraz „sprawność intelektualną”. Należy rozumieć, że cała reszta towarzystwa nie jest zaangażowana, nie dysponuje wiedzą ani sprawnością intelektualną. Ostro. […]
… przyjmijmy, że jakaś część społeczeństwa tak właśnie jak @Maciej, negatywnie postrzega nauczycieli, i zastanówmy się, jakie są przyczyny tego stanu rzeczy.








