
Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'
Przed miesiącem Fundacja Centrum Edukacji Obywatelskiej zamieściła na YouTube film, będący zapisem webinarium, które odbyło się 30 października 2019 r. na temat „Dobry samorząd uczniowski”. Jego moderatorem był Michał Tragarz, a ekspertami: Agnieszka Wenda – Niepubliczna Szkoła Podstawowa im. J. Verne’a w Warszawie, Waldemar Howil – Szkoła Podstawowa nr 3 im. Noblistów Polskich w Gryfinie i Andrzej Wyrozemski – I LO z Oddziałami Integracyjnymi im. B. Limanowskiego w Warszawie.
Foto:screen z filmu na YoyTube[ www.youtube.com]
Uczestnicy webinarium. Siedzą, od lewej: Michał Tragarz, Agnieszka Wenda, Waldemar Howil i Andrzej Wyrozemski.
Oto informacja ze strony YouTube o treściach prezentowanych na tym filmie:
Jeśli chcielibyście wiedzieć – co to znaczy dobry samorząd uczniowski, czym powinien zajmować się samorząd uczniowski, z jakimi trudnościami stykają się osoby chcące rozbudzić uczniowską samorządność i jak można sobie z nimi radzić, od czego zacząć pracę nad szkolną demokracją i jakie małe kroki są w stanie ją rozbudzić, jak przekonać dyrekcję i grono pedagogiczne do dawania uczniom przestrzeni do działania oraz poznać przykłady dobrych praktyk ze szkół biorących udział w programie „Szkoła Demokracji”, to warto obejrzeć to webinarium. […]
Webinarium realizowane w ramach projektu „Zapewnienie dyrektorom i innym osobom pełniącym funkcje kierownicze w mazowieckich szkołach i przedszkolach wsparcia szkoleniowo-doradczego w zakresie przywództwa edukacyjnego w kształceniu kompetencji kluczowych uczniów poprzez system placówek doskonalenia nauczycieli” realizowany jest w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój 2014-2020 współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach działania 2.10 – Wysoka jakość systemu oświaty.” Projekt nr POWR.02.10.00-00-3010/17″
Plik z filmem „Samorząd uczniowski” (1h32’01„) – TUTAJ
‚
Źródło: www.youtube.com
Foto: screen z filmiku na fb [www.facebook.com/pawel.lecki]
Paweł Łęcki
W niedzielę 15 grudnia Paweł Łęcki – nauczyciel j. polskiego w II LO im. Bolesława Chrobrego w Sopocie, zamieścił na swym profilu fb tekst, który uznaliśmy za wart upowszechnienia – nie tylko wśród jego fejsbukowych znajomych. Oto ów post – bez skrótów:
Młodzi ludzie potrafią latać. Potrafią kochać, robić niesamowite rzeczy, angażować się społecznie, pomagać, osiągać, zdobywać.
Czasem też najebią się do nieprzytomności. Wezmą lek na kaszel bez kaszlu, bo ma właściwości odurzające. Wezmą leki psychotropowe rodzica. Zaryzykują seks.
Bo tak naprawdę młodzi ludzie niewiele różnią się od tak zwanych dorosłych. Trudno zrozumieć, dlaczego oczekujemy od nich czegoś innego niż od samych siebie, ludzi po trzydziestce, czterdziestce, pięćdziesiątce, a często i po setce czystej.
Biorąc pod uwagę, że dzieciaki z ósmej klasy spędzają w szkole więcej czasu niż ich rodzice w pracy, to w ogóle jest śmiesznie. Rodzice nie zawsze przynoszą pracę do domu, a uczniowie zawsze przynoszą pracę domową.
Rodzice i uczniowie uczą się elastyczności czasu. Doba zaczyna się rozciągać jak guma do żucia, a pierwsze fajki zaczynają się dość wcześnie. Papieros łagodzi niepokój. Nie każdy dorosły pali, nie każde dziecko zacznie. Ale rozwiązania są gotowe i podane na tacy. Nic, tylko brać.
Rodzice chcą zadowolić szefa, uczniowie egzaminatora. Po podstawówce muszą dostać się do dobrego liceum, rodzice muszą awansować. W liceum to w ogóle presja, bo matura i studia. Rzadko mówi się o tym, że egzaminy pisze nie tylko uczeń, ale i egzaminator. To tak jak w pracy. Narobisz się, ale menadżer wyższego szczebla uzna, że jednak nie wystarczająco.
W sobotę wieczorem, po prawie miesięcznej przerwie, Kolega Jarosław Pytlak zamieścił na swym blogu nowy tekst. Nie da się ukryć, że jego tytuł jest adekwatny do treści tego obszernego posta, a zwłaszcza do zakładanej przez Autora reakcji środowiska – „Kij w mrowisku”.
Jak zwykle poniżej zamieściliśmy jedynie wybrane, subiektywnie, fragmenty tego tekstu, ingerując w jego graficzną postać naszymi podkreśleniami i pogrubieniami.
Kij w mrowisku
Od pewnego już czasu słychać było o planie wykorzystania potencjału fejsbukowej grupy „Ja,Nauczyciel’ka” do stworzenia nowego ruchu społecznego w oświacie, najpierw fundacji, a docelowo związku zawodowego. Ów materializujący się obecnie zamiar zyskał ostatnio szczególny rozgłos za sprawą wywiadu z Marcinem Korczycem, jednym z liderów przedsięwzięcia, jaki opublikowała w „Rzeczpospolitej” Anna Szulc. Nie chodzi bynajmniej o to, że zaistnienie na łamach „Rzepy” stanowi wyraz wejścia do informacyjnego mainstreamu, ale o konkretne stwierdzenie, które padło w tej rozmowie, że „nowa organizacja nie zamierza także zbyt mocno koncentrować się na obronie Karty Nauczyciela i pensum”.
W internecie zawrzało. Dość miękkie w gruncie rzeczy „nie zamierza (….) zbyt mocno” zostało powszechnie odebrane jako ogłoszenie na sztandarze zgody na likwidację Karty Nauczyciela, będącej bodaj największą świętością stanu nauczycielskiego. […]
Wypowiedź Marcina Korczyca została natychmiast powiązana ze słowami szefowej sejmowej komisji edukacji, posłanki PiS Mirosławy Stachowiak-Różeckiej, która stwierdziła, że „inicjatywa zmiany bądź likwidacji tego aktu prawnego leży po stronie nauczycieli. Nie warto jednak umierać za Kartę„. […]
Wszystkie zjawiska, które towarzyszą się wykluwaniu nowego związku zawodowego pracowników oświaty, budzą ogromne emocje. Jak zresztą wszystko w dzisiejszych czasach. Może warto jednak powściągnąć je na chwilę, sięgając po wsparcie ze strony rozumu.
Uważam, że powstanie nowej organizacji związkowej w oświacie jest zjawiskiem pozytywnym. Związek Nauczycielstwa Polskiego nie zdołał doprowadzić do zwycięskiego końca walki nauczycieli o poprawę ich sytuacji zawodowej. Oświatowa „Solidarność’ wręcz zhańbiła się pomocą udzieloną rządowi w pacyfikacji nauczycielskiego protestu. Oba te związki nie rokują obecnie żadnej nadziei na udział w jakimkolwiek przełomie. Być może nowa inicjatywa też nie, ale dlaczego nie spróbować?! […]
W dziedzinie edukacji władza od czterech lat działa jak taran, gwałcąc wszelkie standardy przyzwoitości. Jeśli potrzebuje listka figowego dla symulowania pozorów liczenia się ze środowiskiem nauczycielskim, ma pod ręką oświatową „Solidarność”, gotową podżyrować wszystko, czego Partia w danym momencie potrzebuje. Nie wierzę więc w spisek, w którym rząd wspiera nowy związek, aby pod pretekstem pochylenia się nad jego postulatami, dokonać korekt kursu, które mogłyby odwrócić dziejącą się już katastrofę oświatową. Nie ten rząd i nie ci ludzie, choć oczywiście skorzystają oni z okazji, by namieszać wśród nauczycieli. Czynią to jednak wystarczająco skutecznie nawet bez tej nowej inicjatywy, korzystając z niemocy społeczności nauczycielskiej, ich związków zawodowych oraz partii opozycyjnych, które wciąż jeszcze nie do końca pojmują, jakie znaczenie ma edukacja dla społeczeństwa.
Nie mam pretensji, że nowa organizacja jest gotowa rozmawiać z politykami, także z partii rządzącej. Nie podzielam poglądu „Wykrzyknika”, że należy czekać aż sytuacja w oświacie znormalnieje. Bo ta normalność sama nie przyjdzie. Próbujemy o nią walczyć różnymi metodami (sam brałem udział w dwóch think tankach edukacyjnych), a chwilowy brak efektów nie oznacza bezsensu takiej działalności.
Proponuję zatem nie osądzać „Ja, Nauczyciel’ki” za rzekomą czy nawet rzeczywistą postawę prorządową. ZNP i „Solidarność” miały już swoje szanse. Jeśli chcemy mieć szansę my, jako społeczeństwo, musimy wierzyć w sens aktywności obywatelskiej. Wliczając w to taką, która nie w całości mieści się w bańce naszych poglądów.
Ze swej strony muszę w tym miejscu zadeklarować, że nie podzielam części postulatów nowego ruchu. Szczególnie nie podoba mi się zamiar objęcia wszystkich nauczycieli, także szkół niepublicznych, dobrodziejstwami jednolitej regulacji zasad zatrudniania. Nie jestem też przekonany do idei samorządu zawodowego nauczycieli, choć z drugiej strony może to dobry pomysł, ale w pakiecie z przebudową całego systemu. A tego nie da się osiągnąć bez strącenia z piedestału Karty Nauczyciela. W tej szczególnej kwestii mój pogląd jest jeszcze bardziej radykalny niż ten, który zaprezentował Marcin Korczyc w wywiadzie dla „Rzepy”. Karta Nauczyciela w obecnej postaci jest kulą u nogi systemu oświaty. Co postaram się uzasadnić. […]
O tym, jak skutecznie Karta chroni na co dzień interesy nauczycieli mogą coś powiedzieć wychowawczynie przedszkoli, którym władza pożałowała dodatku za wychowawstwo, i żadna Karta Nauczyciela w tym nie przeszkodziła. Większość parlamentarna może uchwalić dzisiaj niemal dowolną zmianę w statusie nauczycieli, albo nowelizując samą Kartę, albo przemycając taką regulację w innej ustawie oświatowej. Historia ostatnich czterech lat dostarcza wielu przykładów. […]
Wg ZNP Karta „określa warunki pracy nauczycieli, ich obowiązki, prawa oraz precyzuje stopnie awansu zawodowego i wysokość wynagrodzenia nauczycieli”.
Cóż, na ile skutecznie to czyni, nauczyciele odczuwają na własnej skórze, w postaci mnożących się kontrowersji dotyczących czasu ich pracy i zakresu obowiązków, głodowej wysokości wynagrodzeń. Jeśli ustawa jest taka świetna, to dlaczego jest tak źle?! […]
„Dzisiejszą Kartę, od tej uchwalonej w 1982 r., dzielą lata świetlne – w ciągu 30 lat dokument był zmieniany ponad 60 razy”.
Dzięki temu zamiast 102 artykułów jest w niej 138, wiele z podpunktami sięgającymi granic alfabetu, a objętość tekstu zwiększyła się dwuipółkrotnie. Zamiast konstytucji zawodowej nauczycieli mamy ustawę-monstrum, nowelizowaną zawsze w interesie władzy, a nie pracowników.[…]
Nie jest misją związku zawodowego nauczycieli tworzenie wizji systemu oświaty. Nie dziwię się więc i nie mam pretensji do ZNP, że nie wnosi oryginalnych pomysłów w tej dziedzinie. Zresztą czasy autentycznie nie sprzyjają. Ale wielki związek zawodowy mógłby pokusić się o opracowanie i prowadzenie do debaty publicznej, tak obecnie ożywionej, jakiegoś nowego pomysłu zasad zatrudniania i wynagradzania nauczycieli, zamiast bronić archaicznej Karty niczym niepodległości. […]
Zanim ktoś zechce mnie zlinczować za zamach do nauczycielską świętość, proszę, niech przeczyta jeszcze raz to, co napisałem. Nie agituję za „Ja,Nauczyciel’ka” tylko uważam, że trzeba wystudzić emocje. Tym bardziej nie namawiam do wspierania obecnej władzy. Obecnym szefom resortu edukacji nie powierzyłbym nawet portmonetki z pieniędzmi na codzienne zakupy, a co dopiero losu milionów polskich uczniów i setek tysięcy nauczycieli. Ale nadzieję na odnowę upatruję, m.in. w poszukiwaniu nowych rozwiązań, a nie w uporczywej obronie starych, które z ducha pochodzą z zupełnie innej epoki!
Cały tekst „Kij w mrowisku” – TUTAJ
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl
10 grudnia 2019 r. Marta Jermaczek-Sitak udostępniła na fanpage „Szkoła Minimalna” link do nagrania 1. części wykładu Marshalla Rosenberga – Podstawy NVC, poprzedzając to takim tekstem:
Screen z filmy na YoyTube [www.youtube.com]
Marshall Rosenberg podczas wykładu „Podstawy NVC”
Oglądałam wczoraj ze znajomymi pierwszą część wprowadzenia do Porozumienia bez Przemocy Marshalla Rosenberga. Bardzo zresztą polecam – link poniżej, są polskie napisy.
Ale zwróciłam uwagę na jedną rzecz.
W pewnym momencie Marshall wspomina tam nazistowskiego zbrodniarza, Adolfa Eichmanna, który zapytany, czy łatwo było mu wysyłać setki tysięcy ludzi na śmierć, odpowiedział, że łatwo, a umożliwiał mu to szczególny język – Ammtsprache, język urzędowy. Język, który zdejmuje z nas odpowiedzialność i przerzuca ją na NICH. Gdzieś tam są ONI, którzy nie dają nam wyboru.
Piszę o tym, bo szczególnie w dyskusji o szkole bardzo często posługujemy się tym językiem.
Musiałem.
Takie były rozkazy.
Wykonywałem rozkazy przełożonych.
Nie miałem wyboru.
Tak mówi prawo.
Tak mówi statut szkoły.
Przecież muszą zdać egzamin.
Dyrektor tego ode mnie wymaga.
Jeśli się nie podporządkuję, stracę premię.
Jeśli będę robić po swojemu, nie awansuję.
Jeśli tego nie zrobię, będę miał nieprzyjemności.
Muszę tak robić, bo taki mamy system.
Wszystko przez podstawę programową.
Muszę stawiać oceny, bo tego ode mnie wymagają rodzice.
Muszę to robić, bo tak jest w rozporządzeniu.
Źródło:www.facebook.com/groups/
Część 1. wykładu Marshalla Rosenberga – Podstawy NVC (Porozumienie Bez Przemocy) (16’44”) – YouTube – TUTAJ
28 listopada odbyło się, zorganizowane przez fundację Centrum Edukacji Obywatelskiej, webinarium „SZKOŁA DLA INNOWATORA”. Polecamy plik z nagraniem:
Screen z nagrania [www.youtube.com]
Uczestnicy webinarium
Rozmawiamy o: – szkole rozwijającej kompetencje proinnowacyjne, – projektach i działaniach, – jak projekt może zmienić szkołę, – doświadczeniu ekspertek: jak w mojej szkole kształcę kompetencje proinnowacyjne – korzyściach i wyzwaniach związanych z udziałem w projekcie – o rekrutacji
Prowadzący i ekspertki:
Jędrzej Witkowski – prezes Centrum Edukacji Obywatelskiej, z CEO związany od 2005 roku. Przygodę z fundacją zaczynał jako wolontariusz i animator w programie Młodzi obywatele działają. Koordynował projekty z zakresu edukacji obywatelskiej i wyborczej, samorządności uczniowskiej oraz edukacji globalnej. Przez kilka lat kierował działem programów młodzieżowych, od 2013 członek zarządu CEO, od 2018 roku prezes zarządu. Autor lub współautor materiałów edukacyjnych, kursów e-coachingowych, scenariuszy zajęć i podręczników (m.in. Kształcenie obywatelskie w szkole samorządowej, Edukacja globalna w szkole, Cały świat w klasie, Przewodnik dla opiekunów samorządów uczniowskich, Młody obywatel). Jako trener pracuje z nauczycielami, doradcami metodycznymi, wydawcami podręczników i przedstawicielami organizacji pozarządowych. Autor lub współautor kilku opracowań naukowych na temat edukacji globalnej i edukacji obywatelskiej. Chce, aby CEO wspierało szkoły w tłumaczeniu młodym ludziom, jak funkcjonuje otaczający ich świat i jak zwykli ludzie mogą go zmieniać.
Sylwia Żmijewska-Kwiręg – członkini zarządu Centrum Edukacji Obywatelskiej, autorka, trenerka, pracowniczka i działaczka środowiska NGO. W CEO pracuje od 2001 roku (początkowo na stanowisku koordynatorki, później szefowej działu programów edukacji obywatelskiej i ekonomicznej). Współautorka i redaktorka programu nauczania i podręcznika do wiedzy o społeczeństwie (seria KOSS), programu nauczania do ekonomii w praktyce, publikacji metodycznych dla nauczycieli realizujących projekty edukacyjne, scenariuszy zajęć, programów warsztatów i artykułów o tematyce obywatelskiej. Inicjatorka i dyrektorka merytoryczna programu „Nauczycielka I klasa” kierowanego do nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, realizowanego we współpracy przez CEO i Fundację Szkoła z klasą.
Oktawia Gorzeńska – Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 8 w Gdyni. Członkini rady programu Szkoła dla innowatora; dyrektorka Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 8 w Gdyni – Pomorskiej Szkoły Ćwiczeń i Flagowej Szkoły Microsoft. Współinicjatorka oddolnego ruchu #wiosnaedukacji wspierającego polskie szkoły i nauczycieli we wdrażaniu zmian w swoich placówkach. Autorka bloga edukacyjnego promującego wartość zmiany metod i form pracy, a także budowania nowatorskiej kultury działania placówek edukacyjnych.
Ewa Radanowicz – Szkoła Podstawowa w Radowie Małym. Członkini rady programu Szkoła dla innowatora; Dyrektor Szkoły Podstawowej w Radowie Małym, zarządzanej wg autorskiego programu, która w 2016 r. została członkiem międzynarodowej sieci Ashoka Changemaker Schools. Opracowała model szkoły, w której praca w pracowniach tematycznych pozwala na codzienne kształtowanie u uczniów i nauczycieli postaw i kompetencji przyszłości, w tym również proinnowacyjnych. Przyjeżdżają do niej ludzie z całej Polski, by zobaczyć, uczyć się i uwierzyć, że można.
Plik z rejestracją webinarium – YouTube (1h24’37”) – TUTAJ
Źródło: www.youtube.com
W Środę 11 grudnia Tomasz Tokarz oświadczył na swoim fejsbukowym profilu:
Nie da się ukryć.
Za mało się przykładacie.
Dałem szansę – nie doceniliście.
Motywacja wewnętrzna się nie sprawdza.
Od dzisiaj wprowadzam przymus czytania moich wpisów.
Ze zrozumieniem właściwym.
Będę Was sprawdzał, wystawiał oceny i straszył niezaliczeniem.
Robił testy i zadania domowe ze znajomości postów.
Pamiętajcie to Wasz obowiązek, by pilnie wykonywać moje polecenia.
Każdy świadomy człowiek musi wiedzieć o tym, co piszę.
Jak będziecie grzecznie czytać i robić zadania to dostaniecie ode mnie dobre cyferki, a jak nie – to złe.
Jeśli tego nie zrobicie, to czeka Was bezrobocie.
Pamiętajcie, że czytanie mądrych tekstów ćwiczy mózg.
Więc to tak naprawdę dla Waszego dobra jest.
To wam się przyda choć jeszcze nie wiecie do czego.
Ważne że ja wiem.
Najlepsi na koniec dostaną ode mnie dyplom.
I książkę kupioną na wyprzedaży.
x x x
Aby nie być w przyszłości bezrobotnym, zaliczyć na przyzwoite cyferki i mieć szansę na dyplom i przecenioną książkę – zalecamy „powtórkę materiału” z trzech ostatnich dni:
Socjologowie edukacji próbując tłumaczyć zachowania ucznia w szkole, porównywali je do działań niewolnika w koloniach. W obu przypadkach zadania, które wykonują nie są ich zadaniami, Za ich wykonania nie otrzymują wynagrodzenia, wymaga się od nich bezwzględnego posłuszeństwa, a zlecających właściwie nie interesuje, co oni o tym myślą, ani co czują.
Nic zatem dziwnego, że przyjmują oni trzy strategie:
a) po pierwsze zaczynają oszukiwać i kombinować,
b) po drugie udają zaangażowanie starają się przymilać do zwierzchników,
c po trzecie wycofują się, robią zadania mechanicznie, popadają w marazm i apatię.
Jak się nietrudno domyślić żadna z tych strategii nie jest rozwojowa. Ludzie w nich zatracają siebie. Służą po prostu przetrwaniu w miejscu, którego nie wybierali. Wykonywaniu działań, na które nie mają wpływu.
Jeśli oczekujemy autentycznego zaangażowania musimy zmienić warunki w jakich funkcjonuje uczeń.
Screen z filmu „Rzuciliśmy szkołę…” na You Tube
Siedzą, od lewej:Marysia, Maciek, Natalia i Marysia-Rysia.
Rzuciliśmy szkołę – co powiedzieli ludzie
A gdyby spojrzeć na życie inaczej? A gdyby wyjść poza utarty schemat? A gdyby przestać chodzić do szkoły?
To tak się da? Można uczyć się samemu w domu? Na czym to polega? Trzeba spełniać jakieś konkretne wymogi? Właśnie na te (i inne) pytania chcemy odpowiedzieć na tym kanale. Chcemy pokazać, że można wziąć odpowiedzialność za swoje życie, że można inaczej.
Jesteśmy grupą młodych ludzi, którzy postanowili podjąć wyzwanie i przejść na edukację domową (ED). Mimo wielu łączących nas cech, każdy z nas jest inny, ma inne podejście do nauki, inny charakter, styl bycia, motyw, który pchnął go do spełniania obowiązku szkolnego poza szkołą… Każdy chce się podzielić swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Kim jesteśmy?
Natalia (ta blondynka w krótszych włosach) chodzi do drugiej klasy liceum na ED. Jest lekko szaloną osobą z raczej pozytywnym podejściem do życia. Lubi, kiedy wokół dużo się dzieje. Uwielbia angażować się w wiele różnych wydarzeń i akcji, wychodzić swoim lękom naprzeciw, podejmować pewne ryzyko. Co może powiedzieć Wam od siebie? Żebyście się nie bali próbować nowych rzeczy, „strach ma wielkie oczy” – lepiej żałować rzeczy, które się zrobiło, niż tych, których się bało.
Na fejsbukowym profilu Wiesi Mitulskiej znaleźliśmy wczoraj taką informację: „Odcinek 50 – Wiesia Mitulska, czyli żywy dowód na to, że się da – EduGadki”. Oto ta wiadomość, nieomal w całości:
EduGadkom „stuknęła” Pięćdziesiątka. W jubileuszowym odcinku, poświęconym ocenianiu bez ocen i ogólnoszkolnym oraz klasowym projektom, naszą rozmówczynią jest Wiesława Mitulska. Wiesia jest nauczycielką klas 1-3 w Szkole Podstawowej w Słupi Wielkiej, specjalistką edukacji wczesnoszkolnej i terapii pedagogicznej. Od wielu lat pracuje z dziećmi bez ocen i podręczników według autorskiego programu Ruch, zabawa, nauka. Od pierwszej klasy pokazuje dzieciom, w jaki sposób nowoczesne technologie, programowanie i kodowanie mogą pomagać w pracy projektowej, w procesie uczenia się i rozwiązywania problemów. Nasza rozmówczyni należy do grupy Superbelfrzy RP, współpracuje z Centrum Edukacji Obywatelskiej w zakresie wprowadzania oceny kształtującej oraz prowadzi blog edukacyjny mamywplaniekodowanie.blogspot.com.
Przed samą rozmową zapraszamy do dołączenia do akcji „Wigilia bez plastiku”, zaproponowanej przez Joannę Gadomską, nauczycielkę biologii i autorkę bloga „biologia z blondynką”. W Skrzynce z narzędziami Agnieszka Halicka poleci nam narzędzie Polypad przydatne m.in. w nauce matematyki. W podsumowaniu rozmowy poruszamy też kwestię wyników egzaminów PISA, zapraszamy naszych słuchaczy do nadsyłania swoich poleceń do odcinka Smackdown oraz nadsyłania nagrań z wypowiedziami swoich nauczycielskich dzieci.
A o czym rozmawiamy w tym odcinku?
>Gdzie można na co dzień znaleźć naszą rozmówczynię?
>Jakie były efekty eksperymentu przeprowadzanego przez Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, a dotyczącego nauczania bez stawiania ocen, w którym wzięła udział Wiesia?
>Co daje porzucenie podręczników? Na co wtedy mamy czas?
>Dlaczego rezygnując z ocen nie powinniśmy ich zastępować przyznawaniem ekwiwalentów oceny?
[…]
>Skąd Wiesia bierze inspiracje do swojej pracy?
>Co się wydarzyło po dwutygodniowej wizycie studyjnej w zagranicznych szkołach Montessori, Waldorfskich itd?
>Co można znaleźć na blogu mamywplaniekodowanie?
>Jaką moc mają nauczycielskie słowa?
Cała informacja ze strony „EduGadki” – „Odcinek 50 – Wiesia Mitulska, czyli żywy dowód na to, że się da”, w tym linki do materiałów związanych z odcinkiem – TUTAJ
Podcast „EduGadki” – odcinek 50. – TUTAJ
Źródło: www.edugadki.pl
Elżbieta Manthey zamieściła 5 grudnia na portalu JUNIOROWO swój artykuł „Czy dzieci są szczęśliwe? – nasze przekonania a rzeczywistość”. Oto jego obszerne fragmenty:
Foto: www.Pexels[www.mamadu.pl]
Czy dzieci są szczęśliwe? – nasze przekonania a rzeczywistość
Czy nasze dzieci są szczęśliwe? Robimy wszystko, żeby były, jesteśmy przekonani, że są, ale co naprawdę wiemy o ich szczęściu? Czy pytamy dzieci o ich poczucie szczęścia na co dzień? UNICEF zapytał. W badaniu na temat poczucia szczęścia, powodów jego braku, tego, co młodzież uważa za ważne oraz respektowania praw dziecka w codziennym życiu w rodzinie i w szkole wzięło udział ponad 2 tysiące osób, w tym 827 dzieci w wieku 12-17 lat. Wyniki pokazują bardzo ciekawe zależności. Pokazują też, że z niektórych rzeczy my dorośli nie zdajemy sobie sprawy.
Czy nasze dzieci są szczęśliwe?
Trzy czwarte dzieci w Polsce czuje się szczęśliwe lub raczej szczęśliwe. Dobra wiadomość, ale… Okazuje się, że dzieci są bardziej szczęśliwe zdaniem dorosłych, niż faktycznie odczuwają szczęście. Te rozbieżności w postrzeganiu świata, siebie i szczęścia między dziećmi, rodzicami i nauczycielami widać wyraźnie w odpowiedziach na różne pytania, jakie zadano dzieciom i dorosłym w badaniu UNICEF. W kwestii dobrostanu i szczęścia dzieci więcej się nam dorosłym wydaje, niż faktycznie wiemy. […]
Czego nastolatki potrzebują do szczęścia?
Według młodzieży najważniejszym czynnikiem wpływającym na ich poczucie szczęścia jest czas spędzany z przyjaciółmi, na drugim miejscu jest bycie kochanym przez rodzinę, potem możliwość realizowania zainteresowań i czas wolny / odpoczynek. Rodzice uważają zaś, że to rodzinna miłość i dobre relacje z rodzicami są tym, co uszczęśliwia ich dzieci. Nie doceniają pozytywnego znaczenia grupy rówieśniczej ani wpływu odpoczynku w czasie wolnym na dobrostan młodzieży.
Dawno nie zaglądaliśmy na stronę bloga PEDAGOG. Ale tym razem nieupowszechnienie postu z 4 grudnia byłoby niczym nieusprawiedliwionym zaniedbaniem naszej misji „obserwowania edukacji”, która za cel postawiła sobie zmianę paradygmatu tradycyjnej (postpruskiej) szkoły na szkołę wspierającą indywidualny rozwój młodych ludzi. Oto obszerne fragmenty tekstu prof. Bogusława Śliwerskiego, zatytułowanego „Znakomite szkoły oddolnych innowacji”:
Gdybym nie uczestniczył w Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej prof. Ewy Filipiak z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy poświęconej kulturze innowacji w edukacji, nie miałbym okazji do spotkania z Ewą Radanowicz, dyrektorką Szkoły Podstawowej w Radowie Małym. Na szczęście jest jeszcze uczelnia w naszym kraju, w której pielęgnuje się współpracę badaczy z nauczycielami-pasjonatami, profesjonalistami o ponadnormatywnym zaangażowaniu w szkolnictwie publicznym. […]
W kameralnej sali konferencyjnej Biblioteki Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy mieliśmy możliwość spotkania nauczycieli pozytywnie zakręconych, którzy w swoich wyspach oporu wobec edukacyjnego schematyzmu potrafią wykrzesać moc zmiany, która promieniuje na innych. Byli w sali obecni nie tylko referujący własne projekty i sukcesy edukacyjne akademicy, ale nauczyciele, dyrektorzy placówek oświatowych i studenci pedagogiki. […]
W dalszej części tego tekstu prof. Śliwerski relacjonuje wystąpienia – najpierw prof. Dorota Klus-Stańska z Uniwersytetu Gdańskiego, która podzieliła się w swojej autobiograficznej narracji wspomnieniami o stworzonej przez siebie w latach 90. XX w. Autorskiej Szkole Podstawowej „Żak”, a następnie relacjonuje wystąpienia Pani Dyrektor Ewy Radanowicz:
Drugą z wysp pozytywnego w edukacji oporu przedstawiła nam dyrektorka publicznej Szkoły Podstawowej – mgr Ewa RADANOWICZ. Zachęcałem ją po wystąpieniu do tego, by koniecznie napisała książkę o procesie indukcyjnego dochodzenia do swojej alternatywy, gdyż wyrosła ona w realiach małej, popegeerowskiej miejscowości z lokalnymi zagrożeniami w wyniku wysokiej stopy bezrobocia, różnego rodzaju osobowościowych zaburzeń niektórych mieszkańców czy rodzin z egzystencjalnymi problemami.










