
Archiwum kategorii 'Aktualności'
„Tematem dnia” na portalu Prawo.pl.oświata jest zamieszczony dzisiaj (8 listopada 2023 r.) tekst, w którym Monika Seweryńska zaprezentowała syntezę poglądów na temat niezbędnych zmian w podstawach programowych polskich szkół. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:
I „Nasza szkapa”, i ChatGPT? – reforma podstawy programowej wymaga dyskusji
Odchudzenie podstawy programowej w szkołach deklarują wszystkie partie – żadna jednak nie podaje szczegółów, jak to zrobić. Eksperci są zgodni, szkole nie potrzeba kolejnej rewolucji, konieczne są konsultacje z prawdziwego zdarzenia, angażujące wszystkie środowiska zainteresowane edukacją.
[…]
Uzasadnieniem dla zmiany podstawy programowej była oczywiście reforma edukacji, którą przeprowadził rząd Zjednoczonej Prawicy, czyli likwidacja gimnazjum i powrót do ośmioklasowej szkoły podstawowej, czteroletniego liceum i pięcioletniego technikum. Abstrahując od oceny skutków reformy, zgłaszano spore wątpliwości, co do tego, czy była uzasadniona i odpowiednio skonsultowana. […]
Sama jakość dokumentu też nie cieszy się zbytnim uznaniem – od dawna wskazuje się, że jest to dokument przeładowany i mocno nadgryziony zębem czasu np. w kwestii doboru listy lektur szkolnych, które dla współczesnego ucznia nie są zrozumiałe. Takie zarzuty nie są przy tym niczym nowym, wiele do życzenia pod tym względem również podstawa programowa obowiązująca przed ostatnią reformą. W przypadku tej najnowszej pojawiło się natomiast więcej zarzutów dotyczących indoktrynacji młodzieży – zwłaszcza w odniesieniu do HiT i treści podręcznika autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego, który nie kryje w nim swoich przekonań politycznych i światopoglądowych.
Tak, czy inaczej – zmiany w podstawie programowej przed wyborami zapowiedziały wszystkie partie, łącznie z PiS, który dostrzegł tę potrzebę u schyłku swoich rządów. Minister Przemysław Czarnek w połowie roku zapowiedział, że planuje odchudzić podstawę programową o 4-5 godzin w celu zwiększenia czasu na aktywność fizyczną i zajęcia miękkie. Z kolei przedstawiciele partii opozycyjnych przed wyborami podpisali tzw. Pakt dla edukacji. Zadeklarowali w nim, że będą dążyć do zmodyfikowania podstawy programowej i uelastycznienia planów nauczania, by zapewnić równowagę między ilością wiedzy a umiejętnościami, kompetencjami i postawami, które szkoła XXI wieku powinna rozwijać.
Rewolucje niezbyt dobrze służą jakości oświaty – co do tego nie mają wątpliwości nauczyciele, dyrektorzy i eksperci oświatowi. Tymczasem szkoła nie miała specjalnych szans na zaznanie stabilizacji – w ciągu ostatnich 24 lat przeszła dwie wielkie reformy i kilka mniejszych, jak nieudane obniżenie wieku rozpoczęcia nauki w szkole (ze skutkami tej ostatniej borykamy się do dziś, bo konsekwencją są przepełnione szkoły średnie, do których w dwa lata poszły trzy roczniki uczniów).
– Przede wszystkim uważam, że wokół podstawy programowej narosło wiele mitów – mówi Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. – Ciągle mówi się o tym, jak bardzo przeciążone nauką są dzieci i młodzież, z drugiej strony zaprzeczają temu choćby statystyki dotyczące tego, ile czasu młodzi ludzie spędzają w sieci. Niezależnie od tego, jedno jest pewne – w wypadku ostatniej reformy koncertowo położono proces tworzenia podstawy programowej, świadczy o tym choćby fakt ukrywania twórców tego dokumentu. Dlatego – dokonując zmian, musimy pamiętać o tym, by tego błędu nie powtórzyć – podkreśla.
Wskazuje, że do odchudzenia podstawy programowej, czy też do stworzenia nowej, należy podejść jak do wprowadzenia ewaluacyjnego systemu nadzoru pedagogicznego, sprzed kilku lat. – Zaprosiliśmy do dyskusji zagranicznych ekspertów z Finlandii i Szkocji, dyskutowaliśmy na ten temat z dyrektorami szkół, urzędnikami, nauczycielami w sposób otwarty. Były to konsultacje z prawdziwego zdarzenia, a nie ich fasadowa praktykowana czasem w ostatnich latach – podkreśla. Jego zdaniem tylko w ten sposób da się stworzyć nowoczesną podstawę programową. – W konsultacjach powinni wziąć udział również organizacje zrzeszające rodziców uczniów, bo oni także mają sporo uwag do obecnych regulacji. I tak – zdaje sobie sprawę, że nie byłaby to łatwa dyskusja, ale pozwoliłaby na osiągnięcie konsensusu – podkreśla. Dodaje, że konieczne jest też określenie roli egzaminów zewnętrznych, czy powinny być narzędziem do weryfikacji, na ile uczniowie przyswoili podstawę programową, czy też bardziej papierkiem lakmusowym do sprawdzenia poziomu nauczania w Polsce. […]
Jeszcze inną kwestią jest to, czy nasza podstawa programowa odpowiada wyzwaniom kolejnej rewolucji cyfrowej, u progu której właśnie stoimy. Większość dyrektorów szkół (56 proc.), biorących udział w badaniu Lexometr 2023, wskazała, że obawia się rozwoju sztucznej inteligencji. Wśród zagrożeń wskazali:
– obniżenie poziomu wiedzy i umiejętności uczniów w zakresie czytania, pisania, liczenia, wnioskowania niesamodzielność w myśleniu, nieumiejętność odróżnienia prawdy od fałszu – wiara we wszystko, co jest w internecie, brak refleksyjności, podatność na manipulacje;
-wpływ na powstawanie problemów psychologicznych i społecznych (20 proc.) w tym, osłabienie relacji interpersonalnych;
-uwstecznienie inteligencji emocjonalnej nowego pokolenia – wychowani przez GPT;
brak zapotrzebowania na stanowisko nauczyciela (8 proc.), chaos informacyjny;
-oszukiwanie (6 proc.) – notoryczne plagiaty. […]
Cały tekst „I „Nasza szkapa”, i ChatGPT? – reforma podstawy programowej wymaga dyskusji” – TUTAJ
Źródło: www.prawo.pl/oswiata/
W miniony wtorek (7 listopada 2023 r.) na swoim Fb profilu Joanna Berdzik (współtwórczyni i pierwsza prezeska OSKKO – do roku 2020, kiedy została dyrektorką Ośrodka Rozwoju Edukacji. W latach 22012 – 2015 zajmowała stanowisko wiceministra w MEN) zamieściła krótki, ale wart przeczytania tekst – oczywiście – na temat przyszłej polityki nowego ministerstwa edukacji:
Zaczynam się na serio obawiać, ze FB wybierze mi ministra edukacji, a co więcej, że także ustali, jak każda szkoła ma pracować – wskaże, że należy/nie należy zadawać prac domowych, należy/nie należy robić sprawdziany, należy/nie należy wystawiać takie, a nie inne oceny, itd., itd.
Najważniejsze, to teraz ponownie spojrzeć na całą przestrzeń edukacyjną i zmienić proporcje – ograniczyć rozwiązania centralne (MEN, KO) na rzecz autonomicznych działań szkoły. Autonomicznych – a więc opartych na prawdziwej diagnozie potrzeb, nie na pomysłach chwilowo modnych lub koniunkturalnych.
Zadziwiające jest niedostrzeganie, że wskazywanie jedynie słusznych rozwiązań jest klasycznym czarnkowaniem (tak do niedawna krytykowanym).
Źródło: www.facebook.com/joanna.berdzik/
Ten krotki wpis warto odczytać w kontekście z wcześniejszym, zamieszczonym tam 19 października (krótko po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów), w którym Joanna Berdzik wspomina poprzednią zmianę władzy – tą z 2015 roku:
Co się teraz dzieje w MEiN, nie wiem, ale przypominam sobie rok 2015.
Już po wyborach wpadła do mnie Anna Wittenberg, żeby porozmawiać o likwidacji gimnazjów. Byłam (mimo lat pracy w w-wie) mocno naiwna i przekonana, że PiS tego nie zrobi – że to tylko kampanijna gadanina. Nie mieściło mi się w głowie, żeby ktoś mógł na serio rozważać tak koszmarny pomysł, z taką szkodą dla uczniów. Dostępne były wówczas dane analityków, które wskazywały, ze nauczycieli nie zabraknie, ze będzie ich nadmiar i dużą część z nich trzeba będzie zwolnić. Ja byłam pewna, że ich zabraknie, że zacznie się armagedon. Że wyliczenia są tylko działaniami na liczbach, a nie pokazują tego, co się naprawdę zdarzy (i co się dzieje). Pamiętam tę rozmowę, bo była moją ostatnią w roli wiceministra.
Poza tym gmach przycichł, jakby opustoszał, choć było w nim tyle samo osób, co wcześniej. Dyrektorzy departamentów już wiedzieli, że raczej przejdą do archiwum.
Ja sprzątałam swoje miejsce i czekałam na nominację ministra. Cały czas chodziłam do pracy, choć nic już w niej nie było do roboty. Oczekiwanie na koniec.
Wreszcie w gmachu pojawiła się Pani minister Zalewska. Zawołała nas i podziękowała za pracę – co oceniam jako naprawdę interesujący gest.
Pamiętam, ze jej powiedziałam „Pani minister- powodzenia! Pani powodzenie, to powodzenie naszych uczniów” – no cóż, jak już napisałam wyżej, bywam naiwna.
Źródło: www.facebook.com/joanna.berdzik/
Foto: Anna Zajkowska[www.weekendfm.p]
Dr Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (Nowa Lewica) – absolwentka pedagogiki i filozofii na Uniwersytecie Wrocławskim,W latach 20110 – 201 pracowala w Instytucie Badań Edukacyjnych w Warszawie – kandydatka na ministrę edukacji. W wyborach do Sejmu w 2013 r. zdobyła 30 6631 głosów.
Od wielu dni media prześcigają się w spekulowaniu której zwycięskiej partii przypadnie w podziale resort edukacji. Oto fragmenty z zamieszczonego dzisiaj (8 listopada 2023 r.) przez OKO.press tekstu
Ministerstwo edukacji jednak dla Lewicy?
„Przeciwieństwem Czarnka w systemie oświaty jest brak ideologizacji, a nie jakaś inna ideologizacja” – mówi OKO.press Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, kandydatka Lewicy na ministrę edukacji
O to ministerstwo walczą prawie wszyscy. Prawie, bo tylko PSL nie zgłosił dotąd chętnej lub chętnego. Pozostali – Koalicja Obywatelska, Polska 2050 i Lewica – chcą kierować ministerstwem edukacji. A nazwisk potencjalnych szefowych tego resortu wymienianych w kuluarach jest co najmniej tuzin.
W negocjacjach koalicyjnych obserwujemy kolejne okrążenia. Ustalane są priorytety przyszłego rządu, strefy wpływów i nazwiska. W poprzednim negocjacyjnym okrążeniu los ministerstwa edukacji miał zostać przesądzony. Edukacja miała się znaleźć w strefie wpływów Koalicji Obywatelskiej.
Jednak we wtorek dziennikarze usłyszeli, że wokół edukacji znów jest gorąco. Lewica miała wrócić do starań o to, by to jej przypadł resort edukacji.
„Obszary lewicy są tradycyjne. Po pierwsze jest to kwestia edukacji, po drugie świadczeń społecznych i rodziny, po trzecie kwestia cyfryzacji, ze względu na mocno progresywną część tej sfery, po czwarte to jest kwestia budownictwa mieszkaniowego, po piąte jest to kwestia rozwoju regionalnego” – powiedział rano 7 listopada w RMF FM współprzewodniczący Lewicy Włodzimierz Czarzasty. […]
Dlaczego Lewica wróciła do tematu edukacji?
W sensie programowym Lewica z edukacji nigdy nie zrezygnowała. To dla Lewicy dziedzina fundamentalna: należy do usług publicznych, daje możliwość niwelowania nierówności społecznych i kształtowania postaw prorozwojowych.
A w sensie politycznym? Może chodzić o taktykę: zagrać wyżej. Spróbować ugrać więcej.
Pojawiające się w mediach przecieki z negocjacji dawały Lewicy tylko dwa resorty w rządzie Donalda Tuska: cyfryzacji (ma go objąć Krzysztof Gawkowski) i polityki społecznej. Lewica miałaby dostać też stanowisko wicepremiera (również Krzysztof Gawkowski) oraz marszałka Sejmu w rotacyjnym systemie. Przez pierwsze dwa lata marszałkiem miałby być Szymon Hołownia (czyli: Trzecia Droga/Polska 2050). […]
Kandydatką Lewicy na ministrę edukacji jest Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Chęć objęcia tego stanowiska potwierdziła między innymi w rozmowie dla „Programu Politycznego” OKO.press.
To bodaj jedyna polityczka, która bez ogródek mówi, że chce zostać ministrem konkretnego resortu i nie stawia warunków wstępnych. Według niektórych edukacja właśnie dlatego budzi duże zainteresowanie, że jest konkretne osoba, o której kandydaturze można rozmawiać. Przy czym co najmniej jeszcze jedna polityczka prowadzi bardzo wyraźną kampanię na rzecz swojej kandydatury: Kinga Gajewska z Platformy Obywatelskiej.
Niektórzy komentatorzy i politycy PSL zgłosili obawę, że Dziemianowicz-Bąk byłaby anty-Czarnkiem. „Wahadło pójdzie w drugą stronę” – słychać na korytarzu sejmowym w okolicach pokoi PSL-u. Zapytaliśmy Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk, czy planuje ideologiczną rewolucję w edukacji.
„Nasze podejście do edukacji i priorytety najlepiej ilustrują ustawy, które złożyliśmy. Na przykład ustawa, pod którą podpisały się wszystkie ugrupowania demokratycznej opozycji – o podwyżkach dla nauczycieli” – odpowiada Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z OKO.press.
Przypomina, że w ustawach z dziedziny edukacji, które złożyła Lewica, chodziło o: ciepły posiłek w szkole, podwyżki, świadczenia kompensacyjne, uregulowanie zawodu psychologa.
„Przeciwieństwem Czarnka w systemie oświaty jest brak ideologizacji, a nie jakaś inna ideologizacja” – mówi OKO.press Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.
Wśród kandydatek do objęcia resortu edukacji przewija się wiele osób. Z Koalicji Obywatelskiej: Barbara Nowacka, Katarzyna Lubnauer, Kinga Gajewska, Izabela Leszczyna, Dorota Łoboda. Z Trzeciej Drogi: Michał Gramatyka, Przemysław Staroń, Joanna Mucha.
Osobno edukacja, osobno nauka
Nowa koalicja planuje rozdzielić naukę i edukację. Przypomnijmy: zostały one połączone 1 stycznia 2021 roku. Na czele nowego resortu stanął Przemysław Czarnek. Co ważne, tego połączenia rząd Mateusza Morawieckiego dokonał rozporządzeniem. Rząd Tuska również rozporządzeniem chce rozdzielić te ministerstwa. To ważny szczegół, bo nowy rząd przynajmniej w początkowym okresie zachowa strukturę gabinetu Mateusz Morawieckiego. Zmiany wymagałyby zmiany ustawy, a ta podpisu Andrzeja Dudy. Oddzielenia ministerstwa edukacji od nauki można dokonać bez tego podpisu. […]
Cały tekst „Ministerstwo edukacji jednak dla Lewicy?” – TUTAJ
Źródło: www.oko.press
Dzięki portalowi Prawo.pl/oświata/, na którym zamieszczono dzisiaj, jako „temat dnia” tekst zatytułowany „RPD: Bycie przyjaznym uczniom LGBT+ może dyskryminować inne grupy”, weszliśmy na oficjalną stronę Rzecznika Praw Obywatelskich, gdzie zamieszczono obszerną informację o wymianie listów miedzy RPO a RPD, której fragmenty zamieszczamy poniżej. Wyróżnienie podkreśleniami i/lub pogrubioną czcionką w cytowanych fragmentach tego tekstu – redakcja OE:
Kontrole Rzecznika Praw Dziecka w szkołach przyjaznych osobom LGBT+. Odpowiedź Mikołaja Pawlaka
[…]
Do RPO wpłynął wniosek dotyczący kontroli przeprowadzanych przez RPD w placówkach, które zajęły wysokie miejsca w rankingu szkół przyjaznych osobom LGBT+. Sam ranking, ale też planowane przez RPD kontrole, były przedmiotem doniesień medialnych.
Jak wskazano w jednym z wniosków, kontrole RPD miały polegać na sprawdzeniu, czy dyrektorzy szkół z rankingu korzystają z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym z dostępem ograniczonym. W skardze wyrażono obawę, że takie działania – zwłaszcza biorąc pod uwagę szerokie zainteresowanie mediów – są próbą powiązania społeczności LGBT+ z przestępcami na tle seksualnym. A to jest nieuprawnionym powielaniem krzywdzących stereotypów.
Mając na uwadze, że w sprawach dotyczących dzieci przepisy zobowiązują RPO do współpracy z RPD, Marcin Wiącek zwraca się do Mikołaja Pawlaka o informację, jaki był zakres – w tym zwłaszcza kryterium doboru placówek – i podstawa prawna przeprowadzonych kontroli. Prosi też o przekazanie jego ustaleń, w tym o wskazanie czy i w jakich szkołach stwierdzono nieprawidłowości.
Odpowiedź RPD Mikołaja Pawlaka
Dziękuję za Pańskie zainteresowanie problemem naruszania prawa przez placówki edukacyjne, co w kontekście rozpoczętego właśnie nowego roku szkolnego stanowi poważne niebezpieczeństwo w zakresie ochrony dzieci. Skala ujawnionych w czasie moich kontroli wykroczeń może wskazywać często na fikcję obowiązującego prawa, dlatego konieczne jest pilne podjęcie działań, które doprowadzą do przywrócenia skuteczności w stosowaniu prawa i ochrony dzieci. Nawet bowiem najlepsze prawo nie ochroni nikogo, jeśli nie będzie ono przestrzegane, zwłaszcza w środowisku szkolnym, które obok rodziny stanowi najważniejszy element życia, wychowania i rozwoju młodego pokolenia.
Dlatego tak istotna jest współpraca Rzecznika Praw Obywatelskich z Rzecznikiem Praw Dziecka, mająca swe ustawowe podstawy w art. 1 ust. 2a ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich […]
Dzisiaj, na tydzień przed tym wydarzeniem, trochę po znajomości (terytorialnie i biografią redaktora motywowani) informujemy o konferencji, organizowanej przez łódzką Specjalistyczną Poradnię Doradztwa Zawodowego i dla Dzieci z Wadami Rozwojowymi w Instytucie Europejskim w Łodzi przy ul. Piotrkowskiej 224/226, której problematyka ma głębokie uzasadnienie we wszystkich aktualnych diagnozach stanu zdrowia dzieci i młodzieży, a która jest adresowana nie tylko do pedagogów szkolnych i wychowawców klas obu poziomów szkół, ale także do pragnących poszerzyć swoją na ten temat wiedzę rodziców:
P R O G R A M K O N F E R E N C J I
Źródło: www.doradztwo-lodz.pl
Foto: www.facebook.com/anna.konarzewska.581
„Obserwatorium Edukacji” nie mogło przeoczyć i nie odnotować tego tak niecodziennego wydarzenia. W sobotę 4 listopada 2023 roku – niestety nie we wcześniej zapowiadanej lokalizacji – w pięknych wnętrzach Hevelianum na Gorze Gradowej w Gdańsku, ale w II Liceum Ogólnokształcącym im. Władyslawa Pniewskiego w tymże mieście, odbyła się konferencja storytellingowa „Opowieści osadzone we własnych doświadczeniach”. Jej współorganizatorkami były: Anna Konarzewska – wieloletnia nauczycielka j. polskiego – aktualnie w II Liceum Ogólnokształcącym w Gdańsku, doradczyni metodyczna w Gdyńskim Ośrodku Doskonalenia Nauczycieli, a także wykładowczyni akademicka w Wyższa Szkole Nauk Stosowanych „Ateneum”, edukatorka i mentorka, oraz Dorota Kujawa-Wenke, która nim poświęciła się pracy jako edukatorka i mentorka była także nauczycielką w Szkole Podstawowej nr 21 w Elblągu. Jest ona zdobywczynią tytułu Edukatora(ki) Roku 2020’.
Oto jak ową konferencję promował jej współorganizator – Gdyński Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli – TUTAJ
Foto: www.facebook.com/anna.konarzewska.581
Na uczestniczących w tej konferencji czekały takie oferty – „na wynos”
Foto: www.facebook.com/anna.konarzewska.581
Oto, nie wszyscy, prelegenci i uczestnicy tego wydarzenia – organizatorzy podali, że zgłosiło się 90 osób.
Więcej informacji o konferencji, komentarzy osób w niej uczestniczących a także zdjęć – na fejsbukowych profilach obu pań: Anny Konarzewskiej i Doroty Kujawy-Wenke
Powyższą informację zredagował
Włodzisław Kuzitowicz
Choć od dawna utarł się zwyczaj, że w soboty zamieszczamy tylko jeden materiał, mamy dzisiaj – jesteśmy przekonani że ważki – powód, aby od tego odstąpić A to dlatego, iż właśnie natrafiliśmy na fanpage „Nie dla chaosu w szkole” – sojuszu, utworzonym w 2016 roku przez organizacje, instytucje i ruchy społeczne rodziców, nauczycieli, uczniów i samorządowców, którym leży na sercu dobro dzieci i młodzieży i którzy postanowili walczyć z niekorzystnymi zmianami w polskiej oświacie, na zamieszczony tam dzisiaj (4 listopada 2023 r.), zawierający 14 postulatów apel liderów Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych. Oto jego tekst – bez skrótów”
Szanowni Państwo!
Jak wynika z arytmetyki sejmowej, za parę chwil przyjdzie się Państwu zmierzyć z wyznaczeniem nowego ministra odpowiedzialnego za oświatę. Poza najistotniejszą kwestią, jaką jest znaczne podniesienie pensji w oświacie nie tylko nauczycielom, ale i dyrektorom, doradcom metodycznym, nauczycielom konsultantom, pracownikom administracji i obsługi w placówkach oświatowych, chcielibyśmy zwrócić Państwa uwagę na kilka istotnych kwestii z punktu widzenia przedmiotów przyrodniczych.
1.W wielu szkołach w Polsce nie ma odpowiedniego zaplecza do samodzielnego wykonywania doświadczeń chemicznych przez uczniów, a także demonstrowania ich przez nauczycieli. Część doświadczalna edukacji przyrodniczej ogranicza się często do pokazów filmowych. Uczniowie mają dostęp do tabletów, drukarek 3D i innych urządzeń multimedialnych, a niejednokrotnie nie mają szansy wykonać samodzielnie nawet jednego doświadczenia chemicznego, fizycznego czy biologicznego. Niestety pośrednio sprzyja temu podstawa programowa, która nie „nakazuje” wykonywania doświadczeń samodzielnie przez ucznia, a zatem dyrektorzy i organy prowadzące nie są zobowiązani do zapewnienia odpowiedniej infrastruktury.
2.Podstawy programowe przedmiotów przyrodniczych są przeładowane treściami w stosunku do liczby godzin, jakie są przeznaczone przez ustawodawcę na dany przedmiot. Podstawa programowa z chemii jest wzorowana na tej pochodzącej jeszcze z czasów Związku Radzieckiego – w nauczaniu i doborze tematyki wchodzącej w jej skład od lat dominują rozwiązania odwołujące się do tradycji nierzadko ignorującej współczesne podejście. Podstawa programowa dla poziomu podstawowego powinna skupić się wokół zjawisk nas otaczających, pomagając uczniowi, który nie zwiąże swojej przyszłości z danym przedmiotem przyrodniczym, wyjaśnić i zrozumieć zachodzące wokół niego zmiany czy procesy. Na przykład w jaki sposób obywatel może brać kompetentny udział w dyskusji o energetyce jądrowej, nie mając zaplecza w postaci wiedzy, którą powinien przekazać mu nauczyciel w szkole. Jak mówić o zanieczyszczeniach, ich rodzajach czy sposobach radzenia sobie z nimi bez rzetelnych podstaw wyniesionych ze szkoły. Poziom podstawowy powinien wykształcić w uczniach umiejętność rozumowania naukowego i krytycznego myślenia.
3.W wielu systemach edukacyjnych, przynoszących dobre efekty, popularne jest przeniesienie części lekcji poza budynek szkoły. Nauczyciele wraz z uczniami eksperymentują i prowadzą doświadczenia poza szkołą, pobierają i badają próbki wody z pobliskich zbiorników, tworzą klasowe kompostowniki, weryfikują zapisy dotyczące rozkładania się opakowań. Poza tym odkrywając świat przyrodniczy zdobywają wiedzę, która staje się mniej ulotna i ma szansę trwale zakorzenić się w umyśle młodego człowieka. Wspomniane wcześniej przeładowanie podstaw programowych często uniemożliwia nauczycielowi taki sposób nauczania, a realizacja materiału w budynku szkoły staje się jedynym możliwym sposobem przekazania wiedzy.
4.Podręczniki dostępne na polskim rynku od lat posiadają te same błędy, ponieważ często są przedrukami tych samych treści od 30 i więcej lat. Pokazuje to w jakiej stagnacji przychodzi nam trwać, a przecież wiedza wciąż się rozwija i człowiek odkrywa, że to co do tej pory uważał za pewnik nie jest już aktualne w świetle obowiązującej wiedzy.
5.Jesteśmy obywatelami świata, dlatego znajomość podstawowych słów w języku angielskim z zakresu przedmiotów przyrodniczych nie powinna charakteryzować tylko tych, którzy zdecydowali się na edukację w klasach dwujęzycznych, czy też w programie międzynarodowym. Dlatego warto wzbogacić proces nauczania przedmiotów przyrodniczych w Polsce o pojęcia w języku angielskim.
6.Reforma Pani Minister Anny Zalewskiej zlikwidowała egzamin z przedmiotów przyrodniczych, jaki odbywał się po gimnazjum. Od tego czasu obserwujemy spadek zainteresowania uczniów tymi przedmiotami w szkole podstawowej oraz przydatności tej wiedzy w dalszej edukacji oraz codziennym życiu. W wielu szkołach nauczanie skupia się tylko na matematyce, języku polskim i języku obcym, które to pozostają przedmiotami egzaminacyjnymi. Możecie Państwo odnieść wrażenie, że Stowarzyszenie chce biedne dzieci obarczyć kolejnym egzaminem. Tymczasem ten egzamin jest potrzebny właśnie ze względu na uczniów, bowiem nie otrzymują oni żadnej rzetelnej informacji zwrotnej aż do matury. Jak młody człowiek ma podjąć decyzję o profilu, w jakim chce się kształcić w szkole ponadpodstawowej, skoro po szkole podstawowej nie wie, jaki jest poziom jego wiedzy. Pamiętajmy, że oceny w polskim systemie często ustalane są uznaniowo, niezgodnie z prawem. Zdarza się tak, że uczniowie z oceną celującą lub bardzo dobrą po szkole podstawowej nie rozpoznają symbolu O czy H. Wprowadzenie egzaminu ma jeszcze jedną funkcję – jego wyniki w danej grupie (klasie, szkole) będą informacją zwrotną dla dyrekcji, jak dany nauczyciel radzi sobie z przekazywaniem wiedzy (co jest naprawdę bardzo ważnym elementem nadzoru).
7.Powyższy punkt wiąże się również z rekrutacją do szkół ponadpodstawowych. Dlaczego bowiem o przyjęciu do klasy biologiczno-chemicznej ma decydować egzamin z języka polskiego? Raz na zawsze należy skończyć z braniem pod uwagę ocen ze świadectwa w klasie 8 podczas rekrutacji, gdyż oceny te nie odzwierciedlają wiedzy ucznia, a mają często charakter uznaniowy. Niejednokrotnie wyrażają one siłę perswazji rodzica zadręczającego nauczyciela kolejnymi prośbami o podniesienie oceny „ze względu na rekrutację”. Czego uczymy młodzież, przyznając punkty za wolontariat? Uczymy, że pomaganie innym nawet na tak wczesnym etapie nie ma charakteru bezinteresownego, bowiem dostaniemy za to dodatkowe punkty. Rekrutacja powinna się odbywać tylko i wyłącznie na podstawie egzaminu ósmoklasisty.
Foto: Paweł Relikowski[www.dziennikbaltycki.pl]
Dzisiaj po południu (3 listopada 2023 r.o 16:08) na portalu „na:Temat” pojawił się tekst, wart upowszechnienia w środowisku tak oświatowym, jaki i (zwłaszcza starszych) kibiców piłki nożnej. Oto jego najciekawsze fragmenty i link do pełnej wersji:
Czarnek zaczepił Bońka w sieci ws. podręcznika do HiT. Takiej riposty chyba się nie spodziewał
[…]
Minister edukacji Przemysław Czarnek włączył się w twitterową kłótnię z byłym szefem PZPN. Spięcie dotyczyło tego, kim naprawdę jest znany dziennikarz TVP Bronisław Wildstein.
Po tym jak Zbigniew Boniek zamieścił ironiczny wpis o Wildsteinie, Przemysław Czarnek wytknął mu brak znajomości historii najnowszej. Nie skończyło się jednak na słowach, bo minister zapowiedział, że przekaże byłemu szefowi PZPN słynny podręcznik do HiT Wojciecha Roszkowskiego.
Odpowiedź na wiadomość polityka pojawiła się bardzo szybko, a były prezes PZPN zaskoczył wszystkich swoim nawiązaniem literackim. By odpowiedzieć ministrowi edukacji, posłużył się cytatem z Juliana Tuwima. Boniek wybrał wymowny fragment fraszki, którą znany poeta zadedykował swoim krytykom.
[…]
Cały tekst „Czarnek zaczepił Bońka w sieci ws. podręcznika do HiT. Takiej riposty chyba się nie spodziewał”
– TUTAJ
Źródło: www.natemat.pl
Oświata w liczbach wg GUS. Szkoły publiczne stanowiły 88,8 proc.
szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży
W roku szkolnym 2022/23 w polskich szkołach kształciło się 5,1 mln dzieci, młodzieży i dorosłych, co stanowiło 13,6 proc. ludności kraju – tak wynika z analizy Głównego Urzędu Statystycznego “Oświata i wychowanie w roku szkolnym 2022/2023”.
Według stanu w dniu 30 września 2022 r. edukacją przedszkolną objętych było 94,9 proc. dzieci w wieku 3-6 lat (tj. 1,5 mln dzieci, o 61,6 tys. więcej niż rok wcześniej). W roku szkolnym 2022/23 funkcjonowało 22,5 tys. placówek wychowania przedszkolnego, czyli o 75 więcej niż w poprzednim roku szkolnym. W tym 13,8 tys. przedszkoli, 7,3 tys. oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych i 1,4 tys. punktów przedszkolnych. Większością (68,3 proc.) placówek wychowania przedszkolnego zarządzały publiczne organy prowadzące.
W ciągu roku liczba szkół podstawowych zmniejszyła się o 0,5 proc. i wyniosła 14,1 tys. placówek. W podstawówkach uczyło się 3,1 mln uczniów (analogicznie jak przed rokiem). Szkoły publiczne stanowiły 88,8 proc. szkół podstawowych dla dzieci i młodzieży.
W roku szkolnym 2022/23 działało 6819 ponadpodstawowych szkół dla młodzieży (bez szkół policealnych), do których uczęszczało 1,7 mln uczniów. Naukę w szkołach ponadpodstawowych dla młodzieży zakończyło 362 tys. absolwentów z roku szkolnego 2021/22. Absolwenci liceów dla młodzieży stanowili 43,2 proc. ogólnej liczby absolwentów szkół ponadpodstawowych, a absolwenci techników – 32,2 proc. Branżowe szkoły I stopnia ukończyło 83,0 tys. osób (w tym 31,7 proc. stanowiły kobiety), ogólnokształcące szkoły artystyczne dające uprawnienia zawodowe – 2,5 tys. absolwentów.
“W roku szkolnym 2022/23 w placówkach wychowania przedszkolnego i szkołach wszystkich typów zatrudnionych było łącznie 512,1 tys. nauczycieli (w przeliczeniu na pełne etaty). Największą grupę stanowili nauczyciele szkół podstawowych – 51,7 proc. Większość nauczycieli pracowała na stanowisku nauczyciela dyplomowanego (56,8 proc.)” – czytamy w analizie GUS. […]
Źródło: www.glos.pl
W miniony poniedziałek – 30 października – zamieściliśmy post, jaki Jarosław Pytlak zamieścił na swoim Fb profilu, opatrując ten materiał tytułem „Czy rządzący w ramach nowej koalicji oświatą skorzystają z tej oferty?”. Nie trzeba było długo czekać – już wczoraj (1 listopada 2023 r.) na tym samym profilu zamieścił taki post:
„To moja pierwsza wypowiedź w samozwańczej roli Doradcy Obywatelskiego ds. Edukacji (DOE). Dzielę się w niej obawą, że nowe władze mogą przejąć styl uprawiania polityki edukacyjnej od jeszcze ministra Czarnka. Chociaż niemało głosów oddanych w wyborach na opozycję zawdzięczamy temu właśnie politykowi, to pokusa skorzystania z tych samych atrybutów władzy może być ogromna. Byłoby rzeczą fatalną, gdyby minister edukacji w nowym, demokratycznym rządzie, nawet w najszlachetniejszej intencji spełnienia obietnic wyborczych lub uzdrowienia polskiej oświaty, wszedł w koleiny odciśnięte przez swojego autorytarnego poprzednika.”
[Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story]
I po takiej zapowiedzi odesłał czytelników na stronę swojego bloga „Wokół Szkoły”, aby przeczytali zamieszczony tam dzień wcześniej tekst. Oto on – bez skrótów:
DOE #01 – Przemysław Czarnek lubi to!
Myślę, że wiele osób, szczególnie tych niezwiązanych z edukacją, nie zdaje sobie sprawy, jak głęboka jest niechęć większości nauczycieli do ministra Przemysława Czarnka. Zbudowana na solidnym podglebiu przegranego strajku, dojrzała pod wpływem materialnej degradacji zawodu, wypielęgnowana w ostatnich latach jego butą, sobiepaństwem i zaślepieniem ideologicznym. Z tego powodu nowe szefostwo w MEiN, niezależnie od tego, kto będzie sprawował funkcję ministra, musi bardzo wystrzegać się wchodzenia w buty swojego poprzednika. O ile w zakresie kultury osobistej i sposobu komunikacji nie będzie to trudne, o tyle jeśli chodzi o podejmowane działania łacno mogą ujawnić się podobieństwa. W istocie już je widać, co pozwolę sobie tutaj wskazać ku przestrodze, na trzech różnych przykładach.
20 października gościem Radia ZET był Andrzej Domański, przedstawiony jako doradca Donalda Tuska i współautor programu Platformy Obywatelskiej. Dla mnie osobiście, mało znana twarz w polityce – wcześniej słyszałem o nim jedynie jako o ekspercie tej partii ds. ekonomii. W rozmowie poruszono różne tematy, zaczerpnięte z ogłoszonych jeszcze przed wyborami „100 konkretów Koalicji Obywatelskiej na pierwsze sto dni rządzenia”. I oto pan Domański wypowiada następujące słowa:




















