Archiwum kategorii 'Aktualności'

Na „Portalu Samorządowym-Portalu dla Edukacji” zamieszczono dziś !0 czerwca 202 r.) zapis rozmowy Bogdana Bugdalskiego ze Sławomirem Wittkowiczem, przewodniczący WZZ „Forum – Oświata”. Oto ten materiał:

 

Związkowcy idą na spięcie. Chcą mówić tylko o pieniądzach dla nauczycieli

 

Foto: Leszek Szymańsk/PAP

 

Sławomir Wittkowicz, przewodniczący WZZ „Forum – Oświata”

 

 

Wszystko wskazuje na to, że w ciągu dwóch tygodni odbędzie się pierwsze spotkanie zespołu ds. pragmatyki zawodu nauczycielskiego. Obszarów do uregulowania jest wiele, ale związkowcy stawiają warunek – najpierw system wynagradzania, a dopiero potem inne kwestie.

[…]

 

Bogdan Bugdalski: -W mediach krążą informacje, że lada moment ruszą prace zespołu ds. pragmatyki zawodu nauczycielskiego. Kiedy konkretnie, czy znana jest już agenda spotkania?

 

-Czyli powoływanie grup roboczych nie ma sensu?

: –  Spokojnie. Posiedzenie zespołu ma się odbyć w ciągu dwóch tygodni, czyli można powiedzieć, że nic się nie zmieniło.Rozmawiałem właśnie z wiceminister Pauliną Piechną-Więckiewicz, która ma to spotkanie zorganizować, i ona nie miała jeszcze informacji, kiedy pani minister Barbara Nowacka będzie dostępna. Więc konkretnej daty jeszcze nie znamy. W związku z tym nie jest jeszcze znana agenda tego spotkania.

 

– MEN z tym terminem trochę zwleka, bo jest wiele spraw, które wymagają pilnych uzgodnień.

 

Jeśli chodzi o prace zespołu, to zostały zmarnowane przynajmniej dwa miesiące, bo to w kwietniu już powinny ruszyć rzeczywiste konsultacje dotyczące zmiany systemu wynagradzania. To jest kluczowa kwestia. Przedłużanie tego jest po prostu kompletnie niezrozumiałe z punktu widzenia partnerów społecznych.

 

– Czy widzi pan jakąkolwiek szansę na zmianę tego systemu jeszcze w tym roku?

 

Nie. Jeśli te rozmowy rozpoczęłyby się w kwietniu, to teoretycznie byłaby możliwość wypracowania tych zmian do jesieni. Oczywiście zakładając, że MEN ma zgodę polityczną na zmianę tego systemu. Ale te prace zespołu, jeżeli się w ogóle zaczną, tak naprawdę nabiorą tempa dopiero od nowego roku szkolnego, a w związku z tym wprowadzenie zmian w tym roku kalendarzowym jest niewykonalne, natomiast w 2025 dyskusyjne.

 

– A kwestie takie, jak awans zawodowy i ocena pracy nauczycieli, odpowiedzialność dyscyplinarna nauczycieli – przecież grupy robocze, które mają być powołane, mogą nad tym pracować.

 

Bez rozwiązania problemu nowego systemu wynagradzania nie będziemy prowadzić dyskusji merytorycznych na temat innych zagadnień. To jest warunek podstawowy, który stawialiśmy poprzedniej ekipie i udowodniliśmy, że jesteśmy w tym zakresie konsekwentni. I ta ekipa będzie miała postawione dokładnie takie same warunki, ministerstwo ma tego pełną świadomość. Oczywiście nie wiem, jak zachowają się pozostałe związki zawodowe, ale nie sądzę, żeby były skore do odmiennego potraktowania tej sprawy.

 

– Przypomnijmy zatem, że trzy lata temu, kiedy minister Czarnek postanowił wznowić prace Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty, powołując przy tym tematyczne grupy robocze, usłyszał od związkowców „nie będziemy o niczym rozmawiać, póki nie rozwiążemy kwestii systemu wynagradzania”. Tak będzie i teraz?

 

Tutaj nic się nie zmieniło, no poza tym, że Solidarność oświatowa wymieniła sobie władze krajowe, ale nie sądzę, żeby te nowe władze miały inną koncepcję niż powiązanie wynagrodzeń nauczycielskich z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej. Bo to jest nasze wspólne żądanie trzech central związkowych od wielu lat. I tutaj nic nie uległo zmianie.

 

– No dobrze, a odchudzanie biurokracji – to problem neutralny?

 

To jest gra na czas, która niczego nie rozwiązuje. To są wątki poboczne, więc nie będziemy prowadzili dyskusji na temat kwalifikacji nauczycieli, systemu kształcenia nauczycieli. Nasze stanowisko jest w tym zakresie jednoznaczne i ministerstwo ma tego pełną świadomość oraz pełną wiedzę na ten temat.

 

– Czyli powoływanie grup roboczych nie ma sensu?

 

To wszystko się rozstrzygnie na pierwszym spotkaniu. Bo tak, jak już wielokrotnie mówiłem – wynagrodzenia i warunki pracy to jest dla nas priorytet. Pozostałe sprawy są oczywiście istotne, bo i postępowania dyscyplinarne są istotne, ale to nie są pierwszorzędne sprawy.

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 



 

Źródło: www.rmf24.pl

 

 

Wiele mediów zamieściło informację o przypadku wywiezienia – bez zgody rodziców –   niepełnoletnich uczniów jednej ze szkół w Ciechanowcu na wiec PiS.. Oto tekst materiału o tym wydarzeniu , zaczerpnięty z portalu wnp.pl ::

 

 

Nowacka: 50 niepełnoletnich uczniów wywiezionych do agitacji wyborczej PiS

 

Ministra edukacji Barbara Nowacka poinformowała w piątek, że uczniowie z dwóch klas Zespołu Szkół Licealnych i Zawodowych w Ciechanowcu zostali bez zgody rodziców „wywiezieni na wiec wyborczy polityków PiS”. „Z perspektywy rodziców te dzieci zostały uprowadzone” – powiedziała.

 

W wiecu wyborczym PiS zorganizowanym 28 maja w Ciechanowcu (woj. podlaskie) brali udział b. premier Beata Szydło, b. wicepremier w rządzie Mateusza Morawieckiego Jacek Sasin oraz trzech kandydatów do Parlamentu Europejskiego w okręgu nr 3., który obejmuje Ciechanowiec: europoseł Karol Karski, były wiceszef MSWiA Maciej Wąsik oraz Adam Andruszkiewicz, b. wiceminister cyfryzacji.

 

Młodzież została zaproszona do autokaru, bez jakichkolwiek uzgodnień, bez zgód rodziców i wywieziona pod hasłem wycieczki na wiec wyborczy” – relacjonowała ministra podczas konferencji w siedzibie MEN.

 

Dzieci zostały z perspektywy rodziców, którzy zgłaszali nam tę sprawę – tak naprawdę – uprowadzone” – podkreśliła. Oceniła, że uczniowie zostali podstępem wywiezieni do agitacji wyborczej.

 

Z relacji szefowej MEN wynika, że część z 50 uczniów została ustawiona jako tzw. ścianka dla polityków, a część „udawała tłum”. „Dzieci użyte były też w treści wystąpień. Pan Wąsik, ten, który powinien być w więzieniu, gdyby nie ułaskawienie prezydenta, opowiadał o biedzie, która ma twarz dziecka” – poinformowała.

 

Podlaska kurator oświaty Agnieszka Krokos-Janczyło, do której również dotarły skargi od rodziców uczniów biorących udział w wycieczce, zleciła w szkole kontrolę w trybie pilnym.

 

W jej wyniku stwierdzono, że zostało złamane prawo” – przekazała Krokos-Janczyło. Wyjaśniła, że w ocenie kuratorium wycieczka była zorganizowana niezgodnie z regulaminem szkoły, naruszony został kodeks wyborczy, przepisy RODO – wizerunek dzieci został wykorzystany podczas wiecu bez zgody rodziców), naruszono też dobro i bezpieczeństwo dzieci.

 

Źródło: www.wnp.pl

 

 

Więcej informacji na stronie   Radia Z  –  TUTAJ

 

 

 



Foto: www.portalprzedszkolny.pl

 

 

Artykuł, którego obszerne fragmenty zamieszczamy poniżej, ukazał się w „Gazecie Wyborczej. Katowice” w poniedziałek  3 czerwca. Przez ten czas „biliśmy się” z myślami, czy wypada upowszechniać go na naszej stronie. Jednak po głębszym namyśle podjęliśmy decyzję, że nie powinniśmy unikać trudnych tematów. Oto owoc tej decyzji:

 

 

Rozkręcają się wojenki o prezenty dla nauczycieli. Jedni chcą dawać coraz droższe, inni mówią: to łapówka

 

Prezenty dla nauczycieli na zakończenie roku to zwyczaj stary niemal jak sama szkoła. Im droższe się stają, tym więcej mają jednak przeciwników. W tym samych nauczycieli.

Pani Martyna z Katowic wspomina, że dawniej prezenty dla nauczycieli były symboliczne. – Kupowaliśmy kwiatki, czekoladki, czasem kawę i to już była rozpusta, bo w czasach PRL-u kawa była dobrem luksusowym – mówi pani Martyna.

 

W tym tygodniu rodzice z klasy jej syna zaskoczyli ją pomysłem kupienia nauczycielce karty podarunkowej do salonu jubilerskiego.

 

Syn kończy trzecią klasę, żegnamy wychowawczynię i mamy uparły się, by kupić kartę podarunkową za 700 zł. Składka na osobę nie wyszłaby wysoka, jakieś 30 zł, bo mamy chcą jeszcze dokupić po kwiatku dla pani od angielskiego i od religii. Ale nie o pieniądze mi chodzi, tylko o to, że taki prezent jest, moim zdaniem, po prostu niestosowny. Gdyby mój klient przyszedł do mnie na zakończenie współpracy z tej wartości prezentem i szef się dowiedział, że go przyjęłam, wyciągnąłby wobec mnie konsekwencje dyscyplinarne. Nauczyciele są urzędnikami państwowymi. Za swoją pracę otrzymują wynagrodzenie. Ostatnio dostali nawet podwyżki. To nie uchodzi, żeby rodzice uczniów tak ich obdarowywalimówi pani Martyna.

 

Nie wypada dać mniej niż da klasa równoległa

 

Większość rodziców dzieci z klasy jej syna nie podziela jednak tej opinii. Gdy pani Martyna przedstawiła swoje argumenty na klasowej grupie na WhatsAppie, inni rodzice zaczęli zarzucać jej skąpstwo. Pisali, że nie wypada żegnać nauczycielkę z pustymi rękami, a na propozycję, że prezent może być przecież symboliczny, jak kwiatek doniczkowy czy fotoksiążka ze zdjęciami ze wspólnych wycieczek z uczniami, odpowiedzieli, że to wstyd, by od 25 dzieci wychowawczyni dostała prezent wart zaledwie kilkadziesiąt złotych.

 

Zresztą, w szkole są trzy klasy trzecie i przewodnicząca trójki klasowej dowiedziała się, że rodzice z równoległych klas kupują wychowawczyniom prezenty podobnej wartości. Jeśli jedna z trzech wychowawczyń zostanie potraktowana gorzej, to będzie, zdaniem przewodniczącej, krzywdzące. Rodzice zaczęli też odwoływać się do emocji. Pisali, że wychowawczyni przez trzy lata zajmowała się nie tylko edukacją, ale i troskliwą opieką nad ich dziećmi, była jak druga mama.

 

Bez przesady. Robiła to, co leży w zakresie jej obowiązków. To chyba oczywiste, że ktoś, kto zostaje nauczycielem, powinien mieć w sobie troskę i empatię. Powiedziałam, że nie zapłacę, a mój syn przyniesie pani symboliczną różę i własnoręcznie namalowaną laurkę, bo na Dzień Matki też nie liczyłam na biżuterię od niego tylko na życzenia i laurkę. Rodzice zaczęli się wówczas wzajemnie namawiać, że w takim razie trzeba dołączyć do karty podarunkowej bilecik z podpisami tych, którzy się na nią złożyli, bo inaczej pani sobie pomyśli, że karta jest od wszystkich, a mój syn przyniósł jej jeszcze dodatkowy kwiatek – kręci głową z niedowierzaniem pani Martyna.

 

[…]

 

Weekend w hotelu dla nauczycielki i jej narzeczonego

 

Pani Marta uważa jednak, że nic nie przebije pomysłu mam z przedszkola jej syna, które wymyśliły, aby na zakończenie zerówki sprezentować wychowawczyni weekend w hotelu z narzeczonym

 

Mając świadomość dobrych intencji, czułabym się niekomfortowo, gdyby to mnie rodzice czymś takim obdarowali. To zbyt osobisty prezent, zbyt dwuznaczny. W dodatku mamy postanowiły mieć rozmach: proponowały nie najbliższy hotel w okolicy, ale rozważały, czy wybrać góry, morze czy Mazury. Aby skorzystać z takiego prezentu, nauczycielka musiałaby sama zainwestować w dojazd, a przecież nie wiadomo, czy ma ochotę wydawać pieniądze na podróż przez pół Polski, żeby przenocować w hotelu. Nie wiadomo też, jak zareagowałby na to jej narzeczony. Przecież nie znamy ich planów, upodobań, nie wiemy nawet, czy nie przechodzą kryzysu w związku. I co najistotniejsze, wcale nie powinniśmy tego wiedziećmówi pani Marta.

 

Ostatecznie wraz z jedną z mam, która podzielała jej zdanie, postanowiła nie składać się na prezent. – Mam w piwnicy ładne ramy do Passe-partout, syn zrobi pracę pod tytułem „Ja i pani Kasia”mówi pani Marta. […]

 

Do Aliny Czyżewskiej, aktywistki, monitorującej, czy instytucje publiczne przestrzegają prawa, zgłaszają się rodzice, którzy czują się przymuszani przez innych rodziców do płacenia składek na prezenty dla nauczycieli. Jedna z mam przysłała jej kopię wiadomości, którą na czacie klasowym zamieściła skarbniczka. Wspomniana skarbniczka wymieniła z nazwiska osoby, które jeszcze nie wpłaciły składki na prezent dla wychowawczyni, ponaglając, by zrobiły to, czym prędzej. I to, pomimo że nauczycielka prosiła, by nic jej nie kupować.

 

Czytaj dalej »



Foto: www.edunews.pl

 

Ilustracja do tekstu „Nauczyciel wspomagający, czyli kto?”

 

 

Oto tekst ze strony „Gazety Wyborczej”, który „wpadł nam w oko” podczas dzisiejszych (5 czerwca 2024 r.) poszukiwań materiału do OE. Poniżej zamieszczamy jego obszerne fragmenty oraz link do pełnej wersji na stronie GW:

 

 

MEN wreszcie sankcjonuje nowy-stary zawód szkolny. Jest radość. Będzie chaos

 

Zawód asystenta/asystentki międzykulturowej istnieje od 13 lat. MEN dopiero wprowadza tę nazwę do Prawa oświatowego. Ale środowisko oczekuje czegoś więcej: mocnego umocowania w systemie szkolnym osób, które pomagają dzieciom niemówiącym po polsku. […]Tymczasem aż dotąd w Prawie oświatowym nawet nie pojawiała się nazwa „asystent międzykulturowy”.

 

Zmiana Prawa oświatowego odbywa się tylnymi drzwiami. A konkretnie przy okazji nowelizacji tzw. specustawy ukraińskiej, czyli dotyczącej pomocy obywatelom Ukrainy w związku z wojną. Nowela przeszła ścieżkę legislacyjną w Sejmie i Senacie, a teraz czeka na podpis prezydenta. Gdy wejdzie w życie, zacznie też obowiązywać zapis o możliwości zatrudnienia w szkole asystenta międzykulturowego (w praktyce to znacznie częściej asystentka), czyli osoby, która pomaga dziecku niemówiącemu po polsku „w kontaktach ze środowiskiem szkolnym”, a także „współdziała z rodzicami oraz ze szkołą”.[…]

 

To nie znaczy, że do tej pory asystentek międzykulturowych nie było w szkołach. Wręcz przeciwnie. Jak wygląda praca w tym zawodzie, który praktycznie w całości wykształcił się oddolnie, opisywaliśmy w tekście pt. „Pomoc nauczyciela” ukrywa zawód, bez którego szkoły już sobie nie radzą”. Skąd ten tytuł? Bo formalną furtką do zatrudnienia osoby wspierającej uczniów i uczennice niemówiących po polsku do tej pory była funkcja właśnie pomocy nauczyciela. […]

 

Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że obecna zmiana Prawa oświatowego ma znaczenie jedynie symboliczne. Już na etapie prac legislacyjnych Koalicja na rzecz wzmacniania roli asystentek i asystentów międzykulturowych i romskich wysłała do Ministerstwa Edukacji Narodowej list z pytaniami. Bardzo konkretnymi, np. o wynagrodzenie asystentów, o wymagane kwalifikacje, o zaszeregowanie nowego stanowiska, o zachowanie umowy z asystentem na czas wakacji (bez tego nie ma bezpiecznej ciągłości pracy), o kształcenie do zawodu pod auspicjami MEN, itd.

 

I najważniejsze: po co zachowano w przepisach dwie ścieżki: pomoc nauczyciela i asystenta międzykulturowego.

 

Różnica nie jest mała. „Istnieją obawy, że takie sformułowanie jest zbyt miękkie i nie będzie stymulować adekwatnego do potrzeb zatrudnienia asystentów międzykulturowych w szkołach, zwłaszcza zważywszy na wieloletnie trudności szkół w egzekwowaniu od organów prowadzących środków na zatrudnienie pomocy nauczyciela” – czytam w liście Koalicji do MEN.

 

Jest i druga różnica: ze wsparcia pomocy nauczyciela dziecko może korzystać nie dłużej niż 12 miesięcy. W przypadku asystenta międzykulturowego – bezterminowo. Jak będzie w praktyce z tymi dwoma stanowiskami? – Dobre pytanie, liczymy, że ministerstwo doprecyzuje czym te dwie funkcje się różnią – mówi Agnieszka Kozakoszczak. […]

 

Tegoroczny raport Polskiego Forum Migracyjnego z badania dotyczącego sytuacji asystentek międzykulturowych ich rolę podsumowuje tak:

 

Asystentka w szkole jest dla dzieci z doświadczeniem migracji jednocześnie tłumaczką, nauczycielką wspomagającą, pedagogiem, psychologiem, powierniczką i… mamą. W kontaktach z rodzicami natomiast występuje zazwyczaj jako pracowniczka szkoły i osoba wspomagająca adaptację dzieci, a niekiedy – szczególnie z biegiem czasu i powstawaniem zażyłości – jako przyjaciółka rodziny„.

 

Koalicja na rzecz wzmacniania roli asystentek i asystentów międzykulturowych opracowała projekt opisu zawodu asystenta międzykulturowego, który mógłby się znaleźć w Klasyfikacji Zawodów i Specjalności (też wysłano go do MEN). W części „sposoby wykonywania pracy” jest aż 20 zadań. A właściwie przykładów zadań, bo katalog nie jest zamknięty.  […]

 

 

 

Cały tekst MEN wreszcie sankcjonuje nowy-stary zawód szkolny. Jest radość. Będzie chaos”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło:www wyborcza.biz

 



Na stronie MEN zamieszczono informację o wartej odnotowania inicjatywie Wojewody Lubuskiego oraz Lubuskiego Kuratora Oświaty:

 

Foto 1: www.radiogorzow.pl/

 

 

„Okrągły stół o prawach dziecka i prawach ucznia” z udziałem wiceminister Okrągły stół uczniów i nauczycieli o prawach dziecka i ucznia

 

Izabela Ziętka podsekretarz stanu w MEN wzięła udział w obradach Okrągłego stołu o prawach dziecka i prawach ucznia, które odbyły się w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim.

 

 

W Ministerstwie Edukacji Narodowej bierzemy pod uwagę głos nauczycieli, głos uczniów i głos specjalistów mówiła wiceminister Ziętka. Jak dodała, od 2026 roku planowane są duże zmiany w edukacji. – Planujemy przeorganizować polską szkołę tak, żeby była ona zdecydowanie bardziej przyjazna dla ucznia.

 

Organizatorami spotkania byli: Wojewoda Lubuski Marek Cebula oraz Lubuski Kurator Oświaty Mariusz Biniewski. W obradach wzięli udział uczniowie VII i VIII klas szkół podstawowych oraz I i II klas szkół ponadpodstawowych z województwa lubuskiego.

 

Podczas spotkania uczestnicy mieli okazję wysłuchać ekspertów w tematach praw dziecka oraz praw i obowiązków uczniów, a także wziąć udział w dyskusji, zadawać pytania i dzielić się swoimi opiniami. Była to okazja do zdobycia wiedzy i lepszego zrozumienia praw przysługujących dzieciom i uczniom.
Źródło: https://www.gov.pl/web/edukacja/okragly-stol-o-prawach-dziecka-i-prawach-ucznia-z-udzialem-wiceminister-izabeli-zietki

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

 

 

Zobacz także:

 

Radio Gorzów – „Okrągły stół uczniów i nauczycieli o prawach dziecka i ucznia”  –  TUTAJ

 

 

 



Na stronie RPO zamieszczono informację odpowiedzi MEN na zapytanie RPO z dnia 3 kwietnia b.r. w sprawie skarg uczniów pełnoletnich na prawo rodziców do informacji o ich o cenach szkolnych. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i linki do pełnej wersji oraz pism „w sprawie”:

 

 

 

Wątpliwości dotyczące dostępu rodziców do ocen pełnoletnich uczniów. Odpowiedź ME

 

[…]

 

Do Biura RPO wpływają wnioski dotyczące dostępu rodziców do ocen uczniów i uczennic pełnoletnich. Zgodnie z przepisami ustawy o systemie oświaty oceny są jawne dla ucznia i jego rodziców. Rodzice ucznia mają także prawo wglądu do jego sprawdzonych i ocenionych prac oraz dokumentacji dotyczącej egzaminów. Regulacje dotyczące szkół dla dorosłych, branżowych szkół II stopnia i szkół policealnych są bardziej precyzyjne – tu oceny są jawne dla słuchacza, a w przypadku niepełnoletniego słuchacza, również dla jego rodziców.

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej stało dotychczas na stanowisku, że dostęp do informacji o funkcjonowaniu czy trudnościach w szkole ucznia pełnoletniego mieści się w ciążącym na rodzicach obowiązku osobistego starania się o jego wychowanie.

 

MEN tłumaczyło, że możliwość wglądu rodziców uczniów do informacji o postępach w nauce dzieci – uczniów pełnoletnich ma uzasadnienie, ponieważ osoby te nie są jeszcze w stanie samodzielnie się utrzymać i uczą się w szkołach dla młodzieży. Szkoła, do której uczęszcza młodzież, nie jest zobowiązania do pozyskania zgody od pełnoletniego ucznia, aby przekazać jego rodzicom informację o ocenach. Jednocześnie podkreślono, że Minister Edukacji Narodowej stworzył regulacje prawne, zapewniające uczniom pełnoletnim możliwość decydowania o swoim statusie podczas pobierania nauki w szkole dla młodzieży.

 

Znacząca część uczniów i uczennic zapewne akceptuje fakt, że ich rodzice lub opiekunowie, chcąc zapewnić im wsparcie, zasięgają informacji o ich postępach w szkole. Zaangażowanie rodziców w sprawy szkolne ich dzieci stanowi normę społeczną, która nie ustaje w momencie osiągnięcia przez nie pełnoletności. Wyraźne są jednak głosy domagające się możliwości złożenia przez dorosłych uczniów oświadczenia o tym, iż nie wyrażają oni zgody na przekazywanie rodzicom informacji o ich sytuacji związanej z edukacją. Brak zgody może mieć związek z konfliktem z rodzicami, ograniczeniem ich praw rodzicielskich, zerwanymi relacjami lub decyzją ucznia o samodzielnym życiu.

 

Odpowiedzi udzielane RPO świadczą o tym, że w świadomości społecznej nastąpiła pewna zmiana i część dyrektorów szkół, dostrzegając granicę czasową istnienia władzy rodzicielskiej, respektuje treść takich zastrzeżeń. […]

 

RPO Marcin Wiącek zwrócił się do minister edukacji Barbary Nowackiej o informację, czy do MEN wpływają skargi w opisanej sprawie. Prosi także o opinię co do potrzeby wprowadzenia zmian w prawie, które zapewniłyby lepszą ochronę danych pełnoletnich uczniów i uczennic wszystkich szkół ponadpodstawowych. […]

 

Odpowiedź Katarzyny Lubnauer, sekretarz stanu w MEN

 

W odpowiedzi na pismo z 3 kwietnia 2024 r. o sygnaturze VII.7031.38.2023.AT uprzejmie informuję, że do Ministerstwa Edukacji Narodowej od 2013 r. wpłynęły następujące skargi w zakresie informowania rodziców uczniów pełnoletnich o postępach w nauce oraz uzyskanych przez nich ocenach:

 

> pismo pełnoletniego ucznia technikum na dyrektora szkoły w związku z udostępnieniem rodzicowi wglądu do ocen z powołaniem się na artykuł 44e ust. 2 ustawy o systemie oświaty, pomimo złożonego przez ucznia oświadczenia woli o nieudostępnianie rodzicom jakichkolwiek informacji o jego sytuacji w szkole;

 

> skarga na odmowę udzielenia rodzicowi informacji o wynikach w nauce oraz zachowaniu pełnoletniego ucznia branżowej szkoły I stopnia.

 

Obie wyżej wymienione sprawy, zgodnie z właściwością, zostały przekazane do Kuratorów Oświaty.

 

Zapytania były również zgłaszane drogą mailową i telefoniczną w tej kwestii.

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej dostrzega potrzebę weryfikacji przepisów oświatowych dot. uczniów pełnoletnich. Przedmiotowa sprawa jest obecnie analizowana przez Zespół Praw i Obowiązków Ucznia przy Ministrze Edukacji, który to zespół zarekomenduje Ministrowi Edukacji propozycje zmian legislacyjnych dot. praw ucznia, z uwzględnieniem praw uczniów pełnoletnich.

 

Pismo RPO do MEIN  z dn. 3 kwietnia 202 r.  –  TUTAJ

 

Odpowiedź MEN z dn. 1 maja 2024 r.  –  TUTAJ

 

 

 

 

Cały tekst „Wątpliwości dotyczące dostępu rodziców do ocen pełnoletnich uczniów. Odpowiedź ME”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.bip.brpo.gov.pl

 

 



Na 33 dni przed upływem terminu wykonywania funkcji p.o, dyrektora ŁCDNiKP przez panią Karolinę Południkiewicz, 28 maja ogłoszono konkurs na to, nieobsadzone na stałe od 1 września ub. roku,  stanowisko.

 

Źródło (i pełna treść ogłoszenia): www.kuratorium.lodz.pl

 

 

Jak widzicie, nie licząc długiego weekendu na składanie ofert  ewentualni kandydujący dostali 6 dni roboczych. Fama głosi, że konkurs odbędzie się 20 czerwca – w przedostatnim dniu zajęć  tego roku szkolnego. Przyjmujemy zakłady o to ile/ilu rywalek/i będzie miała pani Karolina…

 



Jak powszechnie wiadomo – dzisiaj jest Dzień Dziecka! Postanowiliśmy z tej okazji zamieścić okolicznościowe życzenia – ale zaczerpnięte od odpowiednich dla tej okoliczności Osób Znaczących. Oto wyniki naszych poszukiwań:

 

 

Urząd Rzecznika Praw Dziecka  –  nie znaleźliśmy. Wiadomo – tam każdy dzień jest Dniem Dziecka!

 

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej  –  TUTAJ.   Także bez rezultatu. Ale zapewne dlatego, że nie ma tego obowiązku w zakresie obowiązków!

 

 

I dopiero na stronie Łódzkiego Kuratorium Oświaty zwieńczyliśmy swoje poszukiwania sukcesem:

 

 

 

Źródło: www.kuratorium.lodz.pl/

 



Foto: www.eska.pl/krakow/

 

 

Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty i link do pełnej wersji tekstu, zamieszczonego 30 maja na stronie „Gazety Wyborczej ŁODŹ”:

 

 

Nie chcą studiować i być trybem w korpo, kasa ich nie kręci. Pokolenie Z zdało maturę    

 

[…]

 

Pokolenie Z: Studia to tylko papier, ważniejsze są pasje i zainteresowania

 

[…] – Gdy Michał rozpoczął naukę w trzeciej klasie liceum, zaczęliśmy z mężem rozmawiać z nim o studiach – mówi łodzianka. – Syn zaskoczył nas stwierdzeniem, że nie wie, czy w ogóle chce studiować. Mówił, że studia to tylko papier, który ludziom z mojego pokolenia wypadało mieć, natomiast jego generacja nie przywiązuje do niego aż takiej uwagi. Nie mogliśmy go zrozumieć, kilka razy pokłóciliśmy się i to mocno.[….]

 

 

Pokolenie Z nie wierzy, że wyższe wykształcenie zapewni im dobrą pracę

 

To, że Michał nie jest wyjątkiem, potwierdza badanie „Świadomość ekonomiczna maturzystów 2024″ przeprowadzone przez firmę BIG InfoMonitor. Wynika z niego, że o ile jeszcze 6 lat temu nawet 95 proc. maturzystów planowało kontynuować naukę na uczelniach, to obecnie jedynie 56 proc. deklaruje, że zamierza studiować jesienią. Zdawać na studia stacjonarne chce 36 proc.  z nich, a na zaoczne 20 proc. Wielu ma jednak inne plany.

 

– Młodzi nie są już tak bardzo przekonani do studiowania, jak ich rodzice, a zapewnienia, że wyższe wykształcenie da im dobrą pracę, już dawno nie są prawdziwetłumaczy prof. Waldemar Rogowski z SGH i główny analityk BIG InfoMonitor. – Co piąty Polak z wyższym wykształceniem pracuje poniżej swoich kwalifikacji. Coraz częściej widać też, że dobry rzemieślnik już na początku kariery może zarobić więcej niż absolwent szkoły wyższej, nawet ten pracujący w zawodzie. Jeden na trzech maturzystów zdaje sobie sprawę z tego, że na rynku pracy coraz bardziej liczy się doświadczenie, więc zamierza podjąć pracę na pełen etat, często łącząc to ze studiami zaocznymi.

 

Jak mieszka pokolenie Z i z czego się utrzymuje?

 

Z badania wynika także, że co piąty nastolatek nie mieszka już z rodzicami lub innymi opiekunami. Większość usamodzielnionych maturzystów dzieli jednak mieszkanie ze znajomymi, a tylko 7 proc. mieszka zupełnie samodzielnie. Nie znaczy to jednak, że zarabiają na własne utrzymanie: 53 proc. mieszkających osobno i 42 proc. dzielących lokum ze znajomymi przyznaje, że rodzice nie muszą, ale jednak wspierają ich finansowo. Spośród osób dzielących gospodarstwo domowe z opiekunami jedna czwarta nie poradziłaby sobie finansowo bez pomocy, a co trzeci maturzysta mógłby utrzymać się samodzielnie. […]

 

Zdaniem twórców badania pokolenie Z nie jest tak leniwe i roszczeniowe jak wynika z obiegowej opinii. Podkreślają, że nie dość, że większość z nich podejmuje pierwszą pracę w wieku kilkunastu lat, by odciążyć domowe budżety, to ich oczekiwania finansowe nie odbiegają od rzeczywistości. Niezależnie od tego, czy mieszkają na wsi, czy w dużym mieście, młodzi deklarują, że aby móc się usamodzielnić muszą zarabiać około 4 tys. zł na rękę. Jedynie mniej niż co szósty badany uznał, że potrzebuje w tym celu co najmniej 6 tys. zł.

 

– Może to być pozytywnym efektem edukacji finansowej, bo zetki już w szkole podstawowej podejmowały tematy związane z finansami osobistymi – zauważa prof. Waldemar Rogowski. – Sami uważają edukację w tym obszarze od najmłodszych lat za ważną. Jest to istotna zmiana na tle starszych pokoleń, których wiedza o inwestowaniu, oszczędzaniu czy zaciąganiu kredytów nie jest, niestety, wysoka. […]

 

 

 

Cały tekst „Nie chcą studiować i być trybem w korpo, kasa ich nie kręci. Pokolenie Z zdało maturę”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 

 

 

 

 

 



Oto najnowsza (z 29 maja 202 r.) informacja, z którą wystąpiła na dzisiejszej konferencji prasowej ministra Barbara Nowacka:

 

 

Programy i przedsięwzięcia Ministra Edukacji dla przedszkoli i szkół – w czerwcu rozpocznie się nabór wniosków na dofinansowanie wycieczek i zajęć edukacyjnych

 

 

Podróże z klasą”  i  „Kto Ty jesteś? – Polak mały” – to nowe propozycje Ministra Edukacji dla uczniów i przedszkolaków. W czerwcu br. rozpocznie się nabór wniosków o dofinansowanie wycieczek szkolnych dla uczniów i różnego typu zajęć edukacyjnych, kulturalnych dla przedszkolaków. Przekażemy organom prowadzącym, instytutom badawczym, instytucjom kultury i organizacjom pozarządowym w sumie na obie inicjatywy 70 mln zł.

 

„Podróże z klasą” – to nowe przedsięwzięcie, dzięki któremu uczniowie będą mieli okazję poznać polską tradycję, kulturę oraz osiągnięcia nauki.

 

 

 Wiemy, że bariera finansowa jest poważna, dlatego zdecydowaliśmy się na 100 proc. dofinansowanie wycieczek szkolnych. Wcześniejsze programy ministerialne zakładały niepełne wsparcie finansowe. My chcemy wyrównywać szanse, żeby rodzice nie musieli już dopłacaćpodkreśliła Minister Edukacji Barbara Nowacka podczas konferencji prasowej.

 

„Podróże z klasą”

 

Ogłaszamy przedsięwzięcie ministra edukacji pn. Komunikat Ministra Edukacji o ustanowieniu przedsięwzięcia. . Minister Edukacji Barbara Nowacka podpisała dziś (29 maja br.) Komunikat Ministra Edukacji o ustanowieniu przedsięwzięcia.

 

Już od września uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych będą mogli wyjechać nawet na pięciodniową wycieczkę szkolną. Koszty wyjazdu będą mogły zostać pokryte z budżetu państwa w 100 proc.

 

„Podróże z klasą” – to nowe przedsięwzięcie, dzięki któremu uczniowie będą mieli okazję poznać polską tradycję, kulturę oraz osiągnięcia nauki.

 

–  Wiemy, że bariera finansowa jest poważna, dlatego zdecydowaliśmy się na 100 proc. dofinansowanie wycieczek szkolnych. Wcześniejsze programy ministerialne zakładały niepełne wsparcie finansowe. My chcemy wyrównywać szanse, żeby rodzice nie musieli już dopłacać – powiedziała Minister Nowacka.

 

Warunkiem uzyskania dofinansowania jest uwzględnienie w programie wycieczki wizyty w: muzeum, galerii sztuki, teatrze, operze, filharmonii, centrum nauki, skansenie lub innej instytucji kultury (zwane punktami edukacyjnymi). Uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych będą mogli pojechać na wycieczki, w czasie których odwiedzą punkty edukacyjne wybrane przez organizatorów. Dofinansowanie obejmie m.in. transport, nocleg, wyżywienie i koszty biletów do punktów edukacyjnych związanych z kulturą takich jak muzea, galerie, teatry. W 2024 r. na ten cel MEN przeznacza 60 mln zł.

 

Nabór wniosków rozpocznie się 19 czerwca br. i potrwa do wyczerpania puli środków finansowych. Wniosek może złożyć organ prowadzący za pośrednictwem udostępnionego formularza pod adresem: https://ksdo.gov.pl/. O otrzymaniu środków zdecyduje kolejność złożenia prawidłowo wypełnionego formularza.

 

Jakie wycieczki krajowe będą finansowane?

 

Finansowane będą wyjazdy organizowane przez szkołę w terminie od września do 15 grudnia 2024 r., których program będzie obejmował:

-w przypadku wycieczki dwudniowej – co najmniej dwa punkty edukacyjne,

-w przypadku wycieczki trzydniowej – co najmniej trzy punkty edukacyjne,

-w przypadku wycieczki czterodniowej – co najmniej czterech punktów edukacyjnych,

-w przypadku wycieczki pięciodniowej – co najmniej pięciu punktów edukacyjnych.

 

W ramach wycieczki należy zrealizować minimum jeden punkt edukacyjny danego dnia.

 

 

Obowiązkowe punkty edukacyjne w trakcie wycieczki szkolnej

 

Obowiązkowym punktem edukacyjnym jest odwiedzenie: muzeum, galerii sztuki, teatru, opery, filharmonii, centrum nauki, skansenu czy innej instytucji kultury.

 

UWAGA! W przedsięwzięciu nie ma listy punktów edukacyjnych. Konkretne miejsce wybiera organizator wycieczki.

 

Kto może ubiegać się o dotację na zorganizowanie wycieczki szkolnej?

 

Środki finansowe, po złożeniu wniosku, otrzymają organy prowadzące publiczne i niepubliczne szkoły podstawowe i ponadpodstawowe. Przedsięwzięcie jest skierowane dla uczniów w czterech grupach wiekowych:

-I grupa – klasy I-III ze szkół podstawowych,

-II grupa – klasy IV-VI ze szkół podstawowych,

-III grupa – klasy VI-VIII ze szkół podstawowych,

-IV grupa – szkoły ponadpodstawowe.

 

Co można sfinansować z dotacji?

 

Ze środków z dotacji mogą być sfinansowane TYLKO koszty przejazdu, bilety wstępu, zakwaterowanie, wyżywienie, ubezpieczenie uczestników wyjazdu.

 

 

Kryteria dofinansowania wycieczki

 

Czytaj dalej »