
Oto moja dzisiejsza propozycja – tekst zaczerpnięty z fb-profilu „OKE czyli Okiem Krytycznego Egzaminatora”. Post zostal tam zamieszczony wczoraj:
Przyjmuję do wiadomości, że jestem mało postępowy. Naprawdę. Można więc sobie darować pisanie tego w każdym komentarzu. Chociaż jeśli komuś napisanie „nauczycielski beton” przynosi ulgę, proszę bardzo. Każdy ma jakieś potrzeby.
Tylko może w całej tej dyskusji warto w końcu wrócić do sedna.
Do szkoły, w której nauczyciel ma prawo oceniać ucznia na podstawie tego, co uczeń rzeczywiście opanował. Nie tego, ile wysiłku włożył, nie tego, jak bardzo się starał, nie tego, jak bardzo dostosowaliśmy wymagania do jego aktualnych możliwości, ale tego, czy osiągnął określony poziom wiedzy i umiejętności.
Nauczyciel nie powinien bez końca podążać za uczniem. To nauczyciel ma wyznaczać kierunek, określać cel i pokazywać drogę, którą trzeba przejść, żeby ten cel osiągnąć. Uczeń może i powinien otrzymywać pomoc, może popełniać błędy, może potrzebować więcej czasu, ale ostatecznie musi opanować materiał.
Jeżeli nie opanował materiału w stopniu wymaganym na danym etapie, to rozwiązaniem nie powinno być obniżenie wymagań, zmiana kryteriów albo kolejne dostosowanie rzeczywistości do ucznia. Czasami najbardziej uczciwym rozwiązaniem jest po prostu powiedzenie: nie opanowałeś tego, musisz pracować dalej. A jeżeli trzeba, powtarzać klasę.
Potrzebujemy również ograniczyć rosnącą roszczeniowość części uczniów i rodziców. Szkoła nie może być miejscem, w którym każde wymaganie nauczyciela staje się przedmiotem negocjacji, każda ocena powodem do dyskusji, a każda konsekwencja problemem, który trzeba natychmiast rozwiązać za ucznia. Uczeń powinien wiedzieć, że ma nie tylko prawa, ale również obowiązki, a rodzic powinien rozumieć, że rolą szkoły nie jest spełnianie każdego oczekiwania jego dziecka.
Jeżeli chcemy mówić poważnie o jakości kształcenia, to zacznijmy również od tego, kto tego kształcenia dokonuje. Przedmiotu powinien uczyć przede wszystkim nauczyciel, który ma rzeczywiste, kierunkowe przygotowanie do nauczania tego przedmiotu. Studia w danej dziedzinie dają zupełnie inne przygotowanie niż krótka ścieżka uzupełniająca w postaci studiów podyplomowych.
Nie twierdzę, że człowiek po studiach podyplomowych nie może być dobrym nauczycielem. Twierdzę natomiast, że budowanie systemu, w którym kwalifikacje do nauczania kolejnych przedmiotów można zdobywać w sposób daleko odbiegający od pełnego kształcenia kierunkowego, siłą rzeczy musi odbijać się na jakości nauczania.
Bo jeżeli zaczynamy uznawać, że do nauczania konkretnego przedmiotu wystarczy coraz krótsza i coraz bardziej powierzchowna droga przygotowania, to nie możemy później udawać zdziwienia, że poziom wiedzy uczniów spada.
Myśmy przez lata zaczęli rozmontowywać szkołę z każdej strony. Osłabiliśmy wymagania, rozmyliśmy odpowiedzialność ucznia, zwiększyliśmy roszczeniowość rodziców, odebraliśmy nauczycielowi część narzędzi, dokładamy kolejne procedury i dokumenty, a jednocześnie coraz częściej próbujemy zastępować solidne nauczanie kolejnymi pomysłami, programami i modnymi hasłami.
A potem zastanawiamy się, dlaczego edukacja znalazła się w tak głębokim kryzysie.
Może więc zamiast kolejnej reformy, kolejnego dokumentu i kolejnego pomysłu na to, jak urządzić szkołę, trzeba wreszcie wrócić do podstaw.
Dobry nauczyciel. Rzetelne przygotowanie przedmiotowe. Jasne wymagania. Systematyczna praca. Wiedza. Ćwiczenie. Sprawdzanie. Ocena zgodna z rzeczywistymi osiągnięciami ucznia. Odpowiedzialność ucznia za własną naukę. Konsekwencje, jeżeli wymagań nie spełnia.
I przede wszystkim przekonanie, że szkoła ma przede wszystkim uczyć.
Bo szkoła nie jest od tego, żeby nieustannie dopasowywać cel do ucznia.
Szkoła ma pomóc uczniowi osiągnąć cel.
A my doprowadziliśmy do sytuacji, w której kryzys widać właściwie z każdej strony. I naprawdę nie naprawimy tego kolejnymi hasłami. Potrzebny jest powrót do rzeczy, które w szkole po prostu powinny być normalnością.
Źródło: www.facebook.com/permalink.php?story_
Proponuję kliknąć powyższy link i przeczytać zamieszczone tam pod tekstem komentarze. A tak w ogóle to nie będziecie się nudzili czytając wszystkie zamieszczane tam posty – czytaj TUTAJ
Przypomnę także, że już zamieszczałem 24 czerwca tekst z tego fb-profilu – w materiale zatytułowanym „Uczciwy korepetytor: Jak system szkolny pogłębia nierówności społeczne”. Warto sobie go przypomnieć – także dlatego, że są tam personalia autora – po kliknięciu w jego imię i nazwisko dowiecie cię o nim więcej.
Zostaw odpowiedź

