
Jak zapowiedziałem przed tygodniem – tak realizuję. Dziś będzie o tym, że bez pozyskania wsparcia rodziców żadna reforma się nie uda. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że nic w tym odkrywczego. Ale…
Ale o pewnych, zdawałoby się „oczywistych oczywistościach” trzeba od czasu do czasu przypominać. Tym bardziej jest to potrzebne w przypadkach, w których taka oczywistość staje się zespołem zrutynizowanych struktur i procedur, zatracając istotę i pierwotny cel owej oczywistości . A – według mojego rozeznania – wcale nierzadko tak właśnie dzieje się w wielu szkołach w obszarze współpracy z rodzicami uczniów. Jest to nie do przyjęcia w szkole, w której grupa zapaleńców postanowiła odejść od sztampy i stworzyć szkołę uczących się uczniów. Dlatego problemowi roli rodziców jako sojuszników zmiany przeznaczyłem oddzielny odcinek moich „Refleksji starego praktyka…”
I jeszcze jedno zastrzeżenie: Nie będzie to poradnik dla wychowawcy klasy jak prowadzić zebrania z rodzicami, ani wskazówki dla dyrektora szkoły jak współpracować ze szkolną radą rodziców. Będzie to raczej esej o tym, jak można zaadoptować teorie i poradniki z obszaru organizacji i zarządzania, dotyczące zarządzania zmianą, dla pozyskania sojuszników „szkolnej rewolucji” wśród rodziców uczniów naszej klasy, naszej szkoły.
Zacznę od uzasadnienia dlaczego napisałem, że bez wsparcia rodziców żadna reforma w szkole się nie uda. Są tego dwie kategorie powodów: prawne i – nazwijmy je – psycho-społeczne. Te pierwsze, to artykuły i paragrafy obowiązujących ustaw, określające prawa rodziców. Zacznę od tego, że w artykule 48. Ustawy Zasadniczej – Konstytucji – zapisano: „Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.” Warto jeszcze przytoczyć art. 53, którego punkt 3. ma taką oto treść: „Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami.[…]”
Te prawa zostały potwierdzone i skonkretyzowane w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym (KRiO), w którego artykule 92. zapisano: „Dziecko pozostaje aż do pełnoletności pod władzą rodzicielską”. Godny uwagi (z naszego punktu widzenia) jest artykuł. 95, w którego paragrafie 3 zapisano: „Władza rodzicielska powinna być wykonywana tak, jak tego wymaga dobro dziecka i interes społeczny”. Zacytuję jeszcze jedne fragment tego kodeksu, którego treść może stanowić dla reformatorów argument w kontaktach z rodzicami: „Rodzice wychowują dziecko pozostające pod ich władzą rodzicielską i kierują nim. Obowiązani są troszczyć się o fizyczny i duchowy rozwój dziecka i przygotować je należycie do pracy dla dobra społeczeństwa odpowiednio do jego uzdolnień.[…] (Art.96. § 1)
Jednak, moim zdaniem, o wiele istotniejszym od owych „prawnych podstaw” uzasadniających konieczności pozyskania rodziców jako sojuszników naszych edukacyjnych reformatorskich zamierzeń są powody, które nazwałem „psycho-społecznymi. A są to przesłanki, wywiedzione z metodologii zarządzania zmianą, wypracowanej na gruncie teorii organizacji i zarządzania.
Foto: www.google.pl
Bogusław Olejniczak – dyrektor PG nr 1 w Łodzi
W dzisiejszym wydaniu „Dziennika Łódzkiego” zamieszczono artykuł, z którego czytelnik może dowiedzieć się, że „sierpień to ostatni miesiąc, nauczyciele, tracący pracę z końcem wakacji, dostają pensję ze swojej dotychczasowej szkoły”.
Dalej znajduje się tam informacja, że według czerwcowych danych Związku Nauczycielstwa Polskiego, potwierdzonych w lipcu przez łódzkich samorządowców, tylko w Łodzi pracę w dotychczasowej szkole straci 90 nauczycieli, posiadających umowę na czas nieokreślony. Ponadto ZNP informuje o kolejnych 200 nauczycielach, którym dyrektorzy nie mogli ponowić umów o pracę na czas określony. Poniżej przytaczamy fragment artykułu, zawierający wypowiedź Bogusława Olejniczaka – dyrektora PG nr 1 w Łodzi:
„Nauczyciel wychowania fizycznego, któremu skończyła się umowa na czas określony, prawdopodobnie wciąż szuka nowej pracy” – opowiada Bogusław Olejniczak. Pozostałe przypadki dotyczyły osób z umową na czas nieokreślony. Pedagog, któremu dyrektor musiał zaproponować zmniejszenie dotychczasowego etatu, postanowił skorzystać z uprawnień emerytalnych. Nauczyciel języka francuskiego przeszedł w stan nieczynny (w różnych przypadkach taki stan może trwać od 2 do 6 miesięcy: „nieczynny” dostaje wtedy wynagrodzenie i czeka w tym okresie, czy samorząd znajdzie dla niego pracę w innej szkole – jeśli propozycji nie ma, trafia na bezrobocie. Anglistka, w miejsce całego etatu w gimnazjum, znalazła 8 godzin w jednej z podstawówek. – Z tego co wiem, nie zdecyduje się na uzupełnianie godzin i jeżdżenie do innej szkoły. To mama dwójki dzieci – kończy dyrektor „Jedynki”
Cały artykuł Macieja Kałacha „Reforma oświaty. Ostatni moment dla nauczycieli na znalezienie pracy” – TUTAJ
Źródło: www.dzienniklodzki.pl
W okresie „edukacyjnego okresu ogórkowego” na stronie portalu oswiata.abc.com, można znaleźć także teksty, wykraczające poza wąsko pojęte podwórko szkolne. Oto taki przykład, – informacja o wywiadzie z wiceministrem kultury i dziedzictwa narodowego Pawłem Lewandowskim, opublikowanym 29 lipca w „Tygodnik Solidarność:”
Jesienią Prawo i Sprawiedliwość chce wydać nowe regulacje ws. mediów. Przepisy mają ograniczyć możliwość przejmowania większego części rynku przez duże koncerny medialne. Okazuje się, że reforma dotyczyć może także popularnej prasy kupowanej przez nastolatków.
W wywiadzie dla „Tygodnika Solidarność” Paweł Lewandowski, wiceminister kultury, niezbyt pochlebnie wypowiada się o treściach przedstawianych w czasopismach dla młodzieży.[…]
„Czasopisma dla młodzieży, które negują wartości wyznawane w naszym kraju i propagują światopogląd właściwy dla środowisk bardzo liberalnych obyczajowo. Z drugiej strony promują bardzo miernych idoli, a zupełnie pomijają polską kulturę „
Na pytanie, czy to próba celowego wywoływania przemian kulturowych, odpowiada:
„Jeżeli spojrzymy na lata 90., kiedy po raz pierwszy pojawiły się takie czasopisma w Polsce, to w krajach Europy Zachodniej, z których w gruncie rzeczy pochodziły, królowała politpoprawność i liberalny światopogląd. Możemy zatem przyjąć, że mogło tak być .” […]
Cała informacja „Prasa młodzieżowa pod lupą państwa” – TUTAJ
Źródło: www.oswiata.abc.com.pl
Wszystkich, którzy pragną zapoznać się z całym wywiadem, który z wiceministrem Pawłem Lewandowskim – jeszcze w kwietniu tego roku – przeprowadził Cezary Krzysztopa, zapraszamy na strony „Tygodnika Solidarność” – TUTAJ
Foto: www.google.pl
Członkowie Rady Dzieci i Młodzieży RP obecnej kadencji
W dzisiejszym wydaniu „Gazety Wyborczej” można przeczytać artykuł red. Justyny Sucheckiej, zatytułowany w wersji papierowej „Nie ma wakacji od konsultacji”, zaś w e-wydaniu – „Co znajdzie się w podręcznikach do nowych liceów? MEN ogłasza konsultacje w środku wakacji”.
Oto wybrane fragmenty tej publikacji:
W środku lata MEN rozpoczęło konsultacje podstaw programowych dla liceów. Pierwsi uwagi zgłosili uczniowie: nie chcą wybielania historii, chcą akceptacji i zrozumienia dla odmienności. […] Choć wakacje w pełni, co utrudnia konsultacje (eksperci, których poprosiliśmy o komentarze, czytają dokumenty na plaży), pierwsze uwagi już są. Nadesłali je członkowie Rady Dzieci i Młodzieży RP powołanej przez minister Zalewską.[…]
Młodzież chce, by zajęcia były praktyczne. Proponuje m.in. lekcje o start-upach na podstawach przedsiębiorczości i o organizacjach pozarządowych na wiedzy o społeczeństwie (na przykładach m.in. Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Amnesty International, Czerwonego Krzyża i Czerwonego Półksiężyca). Uczniowie oczekują warsztatów z udzielania pierwszej pomocy czy wprowadzenia elementów grafiki komputerowej na plastyce.[…]
Artur Ryszkiewicz z Zachodniopomorskiego w swoich uwagach skupił się na historii. „Nie można pozwolić na wybielanie jednych postaci historycznych i szarganie opinii drugich” – pisze. []…]
Julia Kelsz z woj. pomorskiego i Franciszek Dąbrowa z małopolskiego chcieliby, aby z podstawy do wychowania do życia w rodzinie usunąć zapisy: „Uczeń docenia komplementarność płci” oraz „wzmacnianie procesu identyfikacji z własną płcią”. Zdanie: „Wyjaśnia, czym jest orientacja seksualna”, proponują poszerzyć o „Uczeń okazuje szacunek i zrozumienie dla osób każdej orientacji we wszystkich sferach życia społecznego”.[…]
Cały artykuł Justyny Sucheckiej – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
Może Nasi Czytelnicy przeoczyli moment publikacji tego kolejnego wytworu ministerialnych „ekspertów”, więc odsyłamy do źródeł:
Zgodnie z obietnicą sprzed tygodnia – dzisiaj napiszę o tym, dlaczego nie ma sprzeczności w tym, że poszukiwacze sposobów dostosowania współczesnej edukacji do potrzeb przyszłej cywilizacji znajdują inspiracje w przeszłości.
Dowodów na to, że tak jest nie trzeba daleko szukać. Ot – choćby w tekstach, popularyzowanych przez liderki ruchu „Budząca Się Szkoła”, które ostatnio zaczęły używać także nowego określenia dla swoich szkół: „Szkoły w Drodze”. Bardzo często przywoływane są przez nie (dr. Marzena Żylińska i dyrektor Bożena Będzińska-Wosik) – oczywiście obok tekstów i wypowiedzi prof. Joachima Bauera – poglądy Janusza Korczaka, a ostatnio zorganizowały warsztat przybliżający zasady Planu Daltońskiego.
Niemieccy twórcy ruchu „Budzących Się Szkół” uznali, „że ulepszanie obecnego modelu edukacji jedynie go utrwala i zamyka drogę do prawdziwych zmian. Ciągłe poprawianie dotychczasowego modelu nie przynosi oczekiwanych zmian, bo zmienić trzeba fundament, na którym go zbudowano. Uczniowie nie powinni być w szkole nauczani, ale powinni się uczyć. Aby stworzyć system edukacji uwzględniający wiedzę o mechanizmach procesu uczenia się, potrzebujemy nowych wizji i odwagi do działania, bo szkołę XXI wieku trzeba zbudować na zupełne nowym fundamencie.”
A jaka – ich zdaniem – ma być ta szkoła przyszłości? Oto kolejny cytat z materiałów tego ruchu:
„Świat wokół nas w ostatnich dziesięcioleciach radykalnie się zmienił, dlatego w myśleniu o szkole musimy wyjść poza bezpieczne, znane od stuleci schematy i szukać nowych rozwiązań. Współczesny świat nie potrzebuje ludzi, którzy potrafią wykonywać cudze polecenia i reprodukować wiedzę, ale mądre i odpowiedzialne jednostki myślące nie tylko o swoich potrzebach, ale dostrzegających też potrzeby innych, ludzi odważnych, potrafiących przełamywać znane schematy i szukać nowych rozwiązań. Ani odwagi, ani odpowiedzialności, ani wielu innych miękkich kompetencji nie można nauczyć się z książek. Dlatego naukę trzeba zorganizować w taki sposób, by uczniowie mogli rozwijać niezbędne w pozaszkolnym życiu kompetencje.” [Źródło obu cytatów: www.sp81lodz.edu.pl/budzaca-sie-szkola]
Przytoczyłem te dwa fragmenty, aby wykazać, że mam świadomość, iż moja teza o czerpaniu przez współczesnych „rewolucjonistów edukacyjnych” inspiracji od ich poprzedników z przeszłości wydaje się być sprzeczna z przytoczonymi tu poglądami. Napisałem „wydaje się być sprzeczna”, gdyż zaraz wykażę, że tak nie jest.
Moim zdaniem pogląd, że szkoła z kilkudziesięcioma uczniami siedzącymi w klasie i słuchającymi przekazującego wiedzę nauczyciela była zawsze, bierze się z dominującego stereotypu szkoły, do której chodzili nasi dziadkowie i ich dziadkowie… A prawda jest inna!
Robert Kwaśnica – pedagog, rektor Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, w jednym ze swoich artykułów napisał, że wciąż dominujący (nie tylko w Polsce) model szkoły, to szkoła uzasadniona potrzebami sprzed, bez mała, 150 lat. Powołano ją […] żeby kształcić rzesze jednakowo przygotowanych urzędników, masowe kadry dla rozwijającego się przemysłu, no i zdolnych wojskowych dla masowych armii. […] Dalej czytamy, że współczesne szkoły w swej podstawowej strukturze działają w identycznym kształcie, jak je stworzono. Z tym, że potrzeb, które uzasadniały istnienie takiej szkoły, dziś już nie ma. Taka „klasyczna” szkoła jest coraz mniej wrażliwa na aktualne potrzeby, ale trwa mocą kulturowej oczywistości.[Źródło: www.newsweek.pl]
Aby nie przedłużać tego wątku – tak to zrekapituluję:
Dla zachowania równowagi – dziś, choć z kilkudniowym opóźnieniem, przekazujemy informację o relacjach MEN – Krajowa Sekcja Oświata i Wychowanie NSZZ „Solidarność”:
Zbigniew Świerczek – Zastępca Przewodniczącego KSOiW NSZZ „Solidarność”
Komunikat ze spotkania Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty, które odbyło się 13 lipca 2017 r. w CPS „Dialog” w Warszawie
Wycofanie się ministerstwa edukacji narodowej z propozycji likwidacji pomocy zdrowotnej dla nauczycieli oraz niezadawalającej oceny pracy nauczyciela i możliwości rozwiązania stosunku pracy z nauczycielem, który otrzymał tą ocenę pracy – to dobry skutek negocjacji „Solidarności” z men i negatywnej opinii KSOiW do projektu ustawy o finansowaniu zadań oświatowych.
Na spotkaniu, w którym udział wzięła minister edukacji narodowej Anna Zalewska i podsekretarz stanu Marzenna Drab, podsumowano stanowiska strony związkowej Zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty w zakresie projektu ustawy o finansowaniu zadań oświatowych.
Przedstawiciele Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” Henryk Ślusarski i Zbigniew Świerczek, z zadowoleniem przyjęli zmianę stanowiska ministerstwa i utrzymanie „funduszu zdrowia” dla nauczycieli oraz likwidacji niezadowalającej oceny ich pracy, nadal jednak podtrzymali swój sprzeciw co do zmian pogarszających sytuację nauczycieli np. wydłużenia ścieżki awansu zawodowego.
„Nie ma zgody na negatywne zmiany w oświacie, w całej rozciągłości pootrzymujemy swoje stanowisko, które zostało wyrażone w przedstawionej opinii KSOiW do projektu dyskutowanej ustawy” – mówił zastępca przewodniczącego KSOiW Zbigniew Świerczek – wnioskujemy aby wprowadzić tylko te zmiany, które uzyskały pełną akceptację związków zawodowych, pozostałe natomiast zostawić do dalszych negocjacji w ramach powołanego Zespołu.”
Szczegółowa analiza przedłożonego przez men podsumowania stanowisk strony związkowej pozwoli na nową ocenę projektu i wypracowanie różnych możliwości działań związku w sytuacji, gdyby projekt ten stał się przedmiotem procedury legislacyjnej.
Opracował
Zbigniew Świerczek
Zastępca Przewodniczącego KSOiW NSZZ „Solidarność”
Źródło: www.solidarnosc.org.pl
Foto: www.google.pl
List prezesa ZNP do nauczycieli
My, nauczyciele musimy podjąć obywatelski wysiłek minimalizowania negatywnych skutków reformy edukacji!
Nie ma demokracji bez demokratycznej szkoły! Nie ma demokracji bez wolnych sądów! W ostatnich dniach dyskusja o przyszłości edukacji, czyli debata nad wnioskiem o referendum w sprawie reformy edukacji odbywała się w Sejmie równolegle z debatami nad przyszłością polskiego sądownictwa.
Zadaniem nauczycieli i nauczycielek jest wychowanie w poszanowaniu dla prawa, demokracji i godności ludzkiej. Natomiast sędziowie mają stać na straży przestrzegania tych wartości. Tymczasem na naszych oczach dokonuje się demontaż systemu edukacji, który prowadzi do odebrania nauczycielom prawa do autonomii.
20 lipca 2017 roku Sejm, głosami posłów Prawa i Sprawiedliwości, odrzucił obywatelski wniosek o rozpisanie referendum szkolnego. Ponad 910 tys. podpisów większość sejmowa wyrzuciła do kosza uznając, że jako obywatele popierający referendum w sprawie edukacji, nie mamy prawa do wypowiedzenia się w tej ważnej sprawie.
1 września wejdzie w życie reforma edukacji: nieprzygotowana, chaotyczna, krytykowana przez liczne środowiska oświatowe, akademickie i część rodziców.
Przed dwoma tygodniami zaprosiliśmy naszych czytelników do wysłuchania podkastu, zatytułowanego „Jak znaleźć szkołę, w której dziecko jest szczęśliwe?”, jaki zamieszczono na stronie Plandaltoński.pl. Dzisiaj proponujemy kolejny odcinek – tym razem zatytułowany „Jak przygotować się do rozpoczęcia roku szkolnego? – tylko sprawdzone sposoby dla nauczyciela od Lucyny Bzowskiej z O/KLANZA w Bogatyni.”. .Tak jak poprzednio – autorem wpisu jest Robert Sowiński.
Przed włączeniem głośników proponujemy lekturę tekstu wprowadzającego:
Drodzy słuchacze,
Będąc na Dolnym Śląsku, nie mogliśmy nie odwiedzić* naszych przyjaciół z KLANZY, czyli Lucyny i Mirosława Bzowskich. Udało nam się namówić Lucynę na wywiad, w którym trochę opowiedziała o tym co robi, jakie zajęcia warsztatowe prowadzi, jak działa PSPiA KLANZA ale udało się też porozmawiać o tym jak do przygotowuje się do zebrań z rodzicami, w tym do pierwszego zebrania z rodzicami pierwszaków. Zachęcamy do przesłuchania tego wywiadu najmłodszych stażem nauczycieli, bo jest to gotowa recepta na to jak budować relacje z rodzicami, jakie tematy poruszać na zebraniach aby wzbudzić zainteresowanie i chęć współdziałania.
Zapraszamy do słuchania – TUTAJ
Źródło: www.plandaltonski.pl
*”Nie mogliśmy nie odwiedzić” – Anna i Robert Sowińscy
Foto: www.google.pl
Nie mogliśmy przeoczyć wywiadu z posłanką „Nowoczesnej” Katarzyną Lubnauer, jaki dziś opublikowała „Gazeta Wyborcza”, w wersji papierowej opatrując go tytułem „Nowocześnie po Zalewskiej. Czyli jak?”, a w wersji elektronicznej: „Jak Nowoczesna chce zmienić szkołę po Zalewskiej? Do gimnazjów powrotu nie będzie”. Rozmowę prowadziła redaktor Justyna Suchecka. Oto dwa wybrane fragmenty:
Justyna Suchecka: PiS właśnie wyrzucił do kosza wniosek 910 tys. obywateli o referendum edukacyjne, a wy zapowiadacie, że nie przywrócicie gimnazjów. O co chodzi?
Katarzyna Lubnauer: Bo dzieciom i nauczycielom należy się stabilizacja. Nie można zmieniać systemu szkolnego co kilka lat. To byłby kolejny chaos, kolejne stracone lata. Trzeba tak kształtować ustrój szkolny, żeby nie wywracając wszystkiego, odtworzyć te atuty, które miały gimnazja.
Jakie atuty?
Na przykład gimnazja wyrównywały szanse dzieci wiejskich. Po reformie PiS często na osiem lat zostaną w małych, wiejskich podstawówkach. Zwykle gorzej wyposażonych, bez sali gimnastycznej, z łączonymi klasami dla dzieci w różnym wieku. Na dodatek z latającymi nauczycielami przedmiotów przyrodniczych, którzy będą tylko na kilka godzin w tygodniu, bo żeby zebrać etat, będą dojeżdżać do kilku szkół. Należy między bajki włożyć zapewnienia minister Zalewskiej, że każdej podstawówce zapewni taki sam wysoki poziom nauczania.[…]
A co z przygotowanymi przez PiS podstawami programowymi?
Tej zmiany nie możemy odpuścić. Nowe podstawy będą konieczne, bo te, które przyjął rząd, cofają nas o dziesięciolecia. Potrzebujemy więcej projektów, doświadczeń – praktycznego uczenia. Praktycznych rzeczy, ale też przez praktyczne działanie. Przecież musimy uczyć dzieci do czasów i zawodów, sposobu życia, których sami nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Dzieci, które zaraz zaczną naukę, jeszcze będą pracować w drugiej połowie XXI wieku, a część – dożywać wieku XXII. Zapotrzebowanie na proste prace fizyczne z pewnością będzie spadać. Teraz dzieci na to nie przygotowujemy.
Większy nacisk trzeba też położyć na umiejętności społeczne. W USA są zajęcia typu show & tell – uczniowie od najmłodszych lat przynoszą do szkoły projekty, o których opowiadają. Zaczynają od opowiadania o przedmiotach, a dochodzą do debat oksfordzkich. Pracodawcy narzekają na nasze umiejętności komunikacyjne, bo my w szkołach tego właściwie nie ćwiczymy. To też lekcja debatowania w sporze, ale bez kłótni. Z tym też mamy przecież kłopot, widać to w telewizji czy polityce. Podobnie jak z pracą w grupie, ale tu najpierw trzeba dobrze nauczyć jej nauczycieli.[…]
Cały wywiad – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
Przed tygodniem tak zapowiedziałem kolejny odcinek „Refleksji starego praktyka o szkole”:
Za tydzień będzie o tym, że „w kupie jest siła”, czyli że nikt nie musi i nie powinien czuć się osamotniony w swych zamiarach nowatorskiego działania. Opowiem gdzie można się zgłaszać, u kogo szukać porady i wsparcia, czyli innymi słowy – PANORAMA EDUKACYJNYCH ŚRODOWISK PROGRESYWNYCH.
Z własnego doświadczenia wiem, że w każdym działaniu, a szczególnie takim, które wykracza poza przyjęte w danym środowisku normy i zwyczaje, które zakłóca „naszą małą stabilizację” i staje się wyzwaniem dla innych, ważną rolę odgrywa poczucie, że nie jest się samotnym w swoich dążeniach, że to co chcę robić znajduje potwierdzenie w działaniach innych podobnie myślących, u których mogą znaleźć nie tylko wsparcie duchowe, ale i konkretne porady w sytuacjach dla mnie nowych i trudnych.
Taka właśnie motywacja, aby ułatwić wszystkim, którzy już to robią, albo którzy przymierzają się, aby do tego ruchu dołączyć, towarzyszy mi przy redagowaniu tej „Panoramy edukacyjnych środowisk progresywnych” Długo poszukiwałem określenia, które zawierałoby w sobie te wszystkie cechy, które charakteryzują owe, tak różnorodne w oferowanych treściach, formach działania i posiadanym dorobku te fundacje, stowarzyszenia, nieformalne środowiska i osoby prywatne, które składają się na tę prezentacje. Uznałem, że przymiotnik „progresywny” będzie tu najbardziej oddającym istotę tych wszystkich inicjatyw i działań, bo „progresywny” oznacza „rozwijający się, wzrastający, postępowy, rozwojowy, nastawiony na rozwój”. (Źródło: ONET. Portal Wiedzy)
Tyle wstępu. Czas na zaprezentowanie tej panoramy „progresywistów”. Kolejność w jakiej będę prezentował jej elementy jest moim subiektywnym wyborem, co nie znaczy, że nie starałem się w tym wprowadzić jakiś porządek. Jego głównymi wyznacznikami są: chronologia i siła oddziaływania na środowisko nauczycielskie.
Obie te cech każą mi przedstawić jako pierwsze Centrum Edukacji Obywatelskiej. Ta fundacja, zarejestrowana w Polsce w 1994, posiadająca status organizacji pożytku publicznego, przeniosła przez te wszystkie lata atmosferę i wiarę w sens pozytywnego działania z pierwszych lat polskiej transformacji. Jej dobrym duchem i liderem od początku jest dr Jacek Strzemieczny – współzałożyciel i prezes zarządu. Aby podkreślić, że nie jest to „czysty teoretyk”, ani „człowiek znikąd” dodam, że w latach 1980–89 był on dyrektorem przedszkola i Ośrodka Rozwoju Umiejętności Wychowawczych przy PTP, a w latach 1989–1994 był dyrektorem Departamentu Kształcenia i Doskonalenia Nauczycieli w Ministerstwie Edukacji Narodowej.
Oto jak CEO informuje na oficjalnej stronie internetowej o swojej działalności (fragmenty):
Pracujemy z dyrektorkami i dyrektorami wszystkich typów i poziomów szkół na rzecz zmian podnoszących efektywność prowadzonego w nich nauczania i wychowania, w tym wprowadzania i rozwijania oceniania kształtującego, metody projektów, samorządności uczniowskiej.[…]
Propagujemy wprowadzanie oceniania kształtującego do pracy szkoły i wspieramy współpracę nauczycieli w zespołach. Z realizowanych tam programów najbardziej znanym jest program Szkoła Ucząca Się. W okresie 16 lat objął swoimi bezpośrednimi działaniami ponad 3000 szkół
Zorganizowano szkolenia dla blisko 100 tys. nauczycieli i dyrektorów. Większość szkół uczestniczących w programie znajduje się w miejscowościach do 20 tys. mieszkańców.
Polecamy jeszcze ten fragment:
Uważamy, że dzisiejsza szkoła wymaga:
>Zwiększenia koncentracji na uczeniu się uczniów i służącej mu poprawie metod nauczania
>Szerszego stosowania oceniania kształtującego, pomagającego nauczycielom lepiej nauczać, a uczniom lepiej się uczyć
>Wprowadzania systemu zapewnienia jakości opartego o profesjonalizację, w tym refleksję i umożliwiające ją skuteczne praktyki pracy i współpracy nauczycieli..
O tym i o bardzo wielu innych programach można dowiedzieć się z oficjalnej strony CEO – TUTAJ
Drugim zorganizowanym środowiskiem, które w formule stowarzyszenia zrzesza głównie dyrektorów szkół i przedszkoli jest Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty. Ta zarejestrowana w 2002 roku organizacja zrzesza ok. 5000 członków rzeczywistych, ma 9000 korespondentów oraz 32 000 czytelników „wchodzących” na prowadzone przez nich strony internetowe.
Unikatową formułą wsparcia jest prowadzone przez stowarzyszenie internetowe forum dyrektorskie. Tak piszą o nim jego organizatorzy: Stanowi doskonałą platformę wymiany doświadczeń praktyków zarządzania oświatą. Co dzień tysiące dyrektorów czytają wieści, dowiadują się o nowych obowiązkach, pytają innych o poradę i pomagają sami. Poznajemy tu przyjaciół z całego kraju. Dzięki OSKKO dyrektor nie jest sam.
OSKKO to także organizator Międzynarodowych Kongresów Zarządzania Oświatą, w których uczestniczy rokrocznie około 1000 osób. Relacjonowałem na stronie OE trzy ostatnie, które odbyły się:









