
Prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu tekst, w którym – odwołując się do wystąpień uczestników konferencji, która pod nazwą „STEM* w przedszkolu szkole” odbyła się 4 czerwca w Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie – opowiedział się za „nową przestrzenią, wirtualną, której lekceważyć i blokować nie warto”. Oto ten tekst bez skrótów:
Miejsca edukacji nie są już tylko w szkole
Odbywająca się w ubiegłym tygodniu cykliczna konferencja naukowa w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie skupiała uwagę badaczy na fenomenie cyberprzestrzeni. Nareszcie pierwszego dnia obrad już nią nie straszono, ale pokazywano pozytywne aspekty i konkretne a pozytywne rozwiązania w edukacji i dzięki edukacji, które służą DOBRU, społeczeństwu.
Nie zamierzam uderzać w zbyt utopijne tony, ale gdyby nie cybertechnologia, to kto wie, jakie czekałyby Ziemię i ludzkość dalsze losy. Z jednej strony zachwycamy się startem drugiego polskiego astronauty (łodzianina!), a z drugiej strony lekceważy się w szkolnictwie publicznym rolę racjonalnych zastosowań mediów cyfrowych w kształceniu dzieci i młodzieży. Poziom zacofania mentalnego i marnotrawienia kapitału kulturowego jest w Polsce widoczny od połowy lat 90.XX wieku.
Tym bardziej ucieszyła mnie perspektywa pani dr Małgorzaty Minchberg z APS, która podzieliła się z pedagogami swoim interdyscyplinarnym podejściem do kreowania środowiska estetycznego wychowania właśnie ze względu na pozytywną wartość dynamiki zmian we współczesnym świecie. Najwyższy czas, bo i tak jesteśmy już opóźnieni w stosunku do innych krajów, by reorientować edukację ze statycznej, frontalnej, zamkniętej w systemie klasowo-lekcyjnym na dynamiczną, elastyczną, otwartą, uwzględniającą jakże oczywiste od lat psychorozwojowe różnice indywidualne wśród dzieci, młodzieży i ich nauczycieli.
Jak trafnie pisze o tym w swojej znakomitej książce, której okładką ilustruję poniższy cytat:
„Na zjawisko wychowania składa się przestrzeń, w której następuje rozwój człowieka i proces jego socjalizacji oraz działanie, w którym zachodzi proces edukowania zbudowany na faktach i doznaniach zmysłowych. Na obie sfery kadry edukujące mogą wpływać, budując środowisko wychowawcze, w którym kultura wizualna stanowi czynnik decydujący. Rola tradycyjnego systemu edukacji w XXI wieku zdecydowanie maleje, jeśli rozpatrujemy miejsca i ich efektywność, w budowaniu wykształconego, dojrzałego i szczęśliwego społeczeństwa. Dziś uczymy się po prostu żyjąc i rozwiązując napotkane problemy, bo dynamiczne zmiany w otaczającym nas świecie zdecydowanie wyprzedzają wszelkie programy i systemowe rozwiązania organizacyjne„ (s.7).
Przegrywa polskie pokolenie młodych swoją szansę życiowa, bo jest wtłaczane w penitencjarnie, selekcyjnie kształtowany od wieku ustrój szkolny, którym kierują dyletanci dla zaspokojenia własnych ambicji politycznych (partyjnych), socjo-ekonomicznych. Socjotechniczna manipulacja, etatystycznie sterowana indoktrynacja, ignorancja i arogancja władzy niszczą fundamenty polskiej edukacji, skazując młodych na NiL, czyli na szkolną nudę i lęk, na KiT, czyli na konformizm i traumę. Jakże to wygodne dla pseudodecydentów trzymać pod „butem” nauczycieli i uczniów, czyniąc im łaskę w sferze doraźnych ochłapów modernizacji, byle tylko nie autonomię, twórczość, samorealizacj.
W sieci krążą dramatyczne memy powyborcze. Ktoś **wrzuca pogląd Zygmunta Freuda:
„Większość ludzi tak naprawdę nie pragnie wolności, ponieważ wolność niesie ze sobą odpowiedzialność, a odpowiedzialność jest dla większości ludzi przerażająca„. Nie podaje jednak źródła.
Od dziesiątek lat szkoły służą właśnie temu, by przymusowo upychani w klatkach (klasach/izbach lekcyjnych) uczniowie byli zwolnieni z autoodpowiedzialności. To ministra, kurator, dyrektor jako nadzór „pedagogiczny”(nie mający wiele wspólnego z pedagogiką) im powie, co im wolno, a czego nie wolno. Dlatego uczniowie wybierają wolność, jaką daje im cyberprzestrzeń z całą paletą możliwych tego następstw. Jedni wykorzystają ją dla własnego rozwoju, a nieliczni do (auto-)destrukcji. Im szybciej zatem włączymy się do współpracy na rzecz tych pierwszych, to tych drugich będzie mniej, choć nie znikną w społeczeństwie, niezależnie od tego, kto nimi rządzi.
Pedagogika praktyczna musi być optymistyczna, a nie nekrofilna (Fromm). Artystka-rzeźbiarka a zarazem dr nauk społecznych w dyscyplinie pedagogika M. Minchberg prowadziła badania w placówkach dla najmłodszych dzieci, bo w żłobkach. Dowodzi, jak dzięki zmianie przestrzeni edukacyjnej, sztuce można pomóc maluchom w odkrywaniu własnego potencjału sprawnościowego, poznawczego i harmonizować emocje z otaczającym je światem.
Nareszcie pojawiło się kluczowe pytanie: „Dlaczego otaczająca nas przestrzeń miejska jest brzydka? Czemu projektuje się brzydkie przedmioty i reklamy? Od czego zależy wyczucie estetyki w społeczeństwie? Dlaczego uczestnictwo w kulturze jest marginalne? (…) Czemu nie wykorzystujemy potencjału twórczego obywateli – dzieci, uczniów, studentów, pracowników? Czemu dzieci tracą swoją kreatywność wraz z uczestnictwem w systemowej edukacji?” (s. 141-142).
Kto tak naprawdę wychowuje nasze dzieci? W jakiej przestrzeni są one poddawane oddziaływaniom, które już per se mogą mieć toksyczny charakter? Ciekaw jestem, jak po kilku latach od wdrożonego przez autorkę eksperymentu w stołecznych żłobkach zmieniła się w nich przestrzeń i czy uczęszczające do szkoły maluchy nie zatraciły poczucia piękna, dobra i prawdy o świecie, innych i samych sobie na skutek zmieniających się w ich życiu środowisk socjalizacyjno-wychowawczych? Jedno nie ulega wątpliwości, że pojawiła się nowa przestrzeń, wirtualna, której lekceważyć i blokować nie warto, bo obróci się tak przeciwko uczniom, jak i ich nauczycielom. Politycy już tego doświadczyli.***
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
*STEM (ang. science, technology, engineering, mathematics ) -akronim, który powstał od pierwszych liter słów w języku angielskim: nauki, technologii, inżynierii i matematyki. Więcej – TUTAJ
**Ale my podamy: To Zygmunt Freud, którego 2 czerwca cytował Paweł Szuba na swoim fb-profilu.
***Dowodzi tego raport przeprowadzony przez Res Futura, którego wyniki 3 czerwca przytacza „Gazeta Prawna” w tekście „Wybory prezydenckie 2025. Raport Res Futury: Nawrocki wygrał dzięki nowej strategii w internecie”.
Oto obszerne fragment artykułu Magdaleny Konczal, zamieszczonego dzisiaj na portalu „Strefa Edukacji”:
Szkoły nie mają dowolności. Lubnauer ucina spekulacje
Czy religia lub etyka wliczają się do średniej ocen na świadectwie? Choć orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego wywołało zamieszanie, Katarzyna Lubnauer uspokaja: zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem – nie. […]
W odpowiedzi na rosnące zamieszanie wokół wliczania ocen z religii i etyki do średniej ocen na koniec roku szkolnego, Katarzyna Lubnauer – wiceministra edukacji – jasno zaznaczyła, że obowiązujące rozporządzenie nie przewiduje takiego wliczania, a szkoły nie mają tu żadnej dowolności.
W odpowiedzi na opublikowany na łamach Strefy Edukacji tekst Chaos z lekcjami religii się nasila. Jesteśmy w stanie zawieszenia, Lubanuer na platformie X (dawniej Twitter) odpowiedziała: – Rozporządzenie jest jednoznaczne i opublikowane w Dzienniku Ustaw. Obowiązuje wszystkie szkoły – napisała Katarzyna Lubnauer.
Jednocześnie podkreśliła również, że rozporządzenie w sprawie średniej ocen nie ma związku z przepisami dotyczącymi organizacji lekcji religii, a ponadto zostało poddane pełnym konsultacjom.
Do naszego tekstu odniosła się także Krystyna Szumilas, przewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji i Nauki: – To nie MEN wprowadza chaos. Rozporządzenie o tym, co jest wliczane do średniej jest jasne i wyraźnie mówi, że ocena z religii nie jest do niej wliczana. Chaos wprowadzają ci, którzy próbują bezprawnie to podważyć – zaznaczyła Szumilas.
Wciąż jednak brakuje oficjalnego stanowiska Ministerstwa Edukacji Narodowej w tej sprawie, co generuje niepewność i prowadzi do lokalnych interpretacji. W opinii Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski nie doszło do porozumienia na linii MEN – związki wyznaniowe. KEP wyraża sprzeciw wobec działań resortu edukacji związanych z lekcjami religii i nie chodzi jedynie o rezygnację z wliczania oceny z tego przedmiotu do średniej ocen na koniec roku.
Biskupi z aprobatą przyjęli wyrok TK z 22 maja 2025 r., w którym orzeczono, że przepisy wyłączające ocenę z religii ze średniej ocen są niezgodne z Konstytucją. […]
Cały tekst „Szkoły nie mają dowolności. Lubnauer ucina spekulacje” – TUTAJ
Źródło: www.strefaedukacji.pl
Poszukując tekstu do zamieszczenia w środę rano, już wczoraj przeglądaliśmy znajome strony i adresy. I tak trafiliśmy na tekst, który na swoim fb-profilu zamieściła 3 czerwca dr. Marzena Żylińska. Tak naprawdę, to jest on zaroszeniem do wysłuchania ponad godzinnej rozmowy, jaką na ten właśnie temat przeprowadziła ona z dr Gabrielą Olszowską.Jako że dotyczy on aktualnego problemu przed którym stoją teraz tysiące nauczycielek i nauczycieli – zamieszczamy go poniżej:
„Ocenianie: obliczanie czy ustalanie?” – akcja Budzącej Się Szkoły
„Chciałabym dać ci 4, ale brakuje Ci dwóch setnych.” – Czy wyliczanie średniej z ocen bieżących jest zgodne z prawem oświatowym, czy jest zgodne z logiką? Czy to w porządku, że jedna 1 może przekreślić wiele miesięcy ciężkiej pracy?
Zacznijmy rozmawiać o ocenach i ich sensie. Zacznijmy czytać przepisy prawa oświatowego, czyli Ustawę o prawie oświatowym i Rozporządzenie o ocenianiu i promowaniu z 22.02.2019.
Ustawa (Art. 44 b) mówi jasno, że „ocenianie jest ustalaniem przez nauczyciela …”. „ustalaniem”, a nie obliczaniem. Ustalanie zakłada namysł, rozważenie indywidualnych sytuacji, a to wyklucza mechaniczne podejście oparte na matematycznych obliczeniach.
Nie da się szybko zmienić zwyczajów, które (wbrew prawu oświatowemu) niemal wszystkim wydają się oczywistością, ale kiedyś trzeba zacząć i zrobić pierwszy krok.
Więc zacznijmy!!! Rozmawiamy o sensie oceniania, o tym, co jest prawdziwym celem edukacji, celem, który dziś przesłaniają nam oceny, średnie i świadectwa z paskiem.
Jeśli uważacie, że to ważny temat, to udostępnijcie ten post i rozmawiajcie, rozmawiajcie i rozmawiajcie. Tylko tak możemy zmienić stare, niesłużące dzieciom / młodym ludziom przyzwyczajenia.
Link do rozmowy z dr Gabrielą Olszowską o przepisach prawa oświatowego, dotyczących oceniania uczniów
– TUTAJ
A o tym, co oznacza „sprawiedliwe ocenianie” napiszę i opowiem kolejnym razem.
Źródło: www.facebook.com/marzena.zylinska/
Źródło: www.kwalifikacje.gov.pl
N portalu „EDUKACJA” dziennika „Rzeczpospolita” znaleźliśmy tekst, informujący o nowych innowacyjnych narzędzi wspierających szkolne doradztwo zawodowe. Oto jego obszerne fragmenty i link do pełnej wersji
Nowoczesne narzędzia dla szkolnych doradców zawodowych od Instytutu Badań Edukacyjnych
Instytut Badań Edukacyjnych (IBE)* udostępnił nauczycielom i doradcom zawodowym zestaw innowacyjnych narzędzi wspierających szkolne doradztwo zawodowe. Inicjatywa ma na celu nie tylko wsparcie specjalistów w pracy z młodzieżą, ale również umożliwienie im aktywnego udziału w procesie doskonalenia tych rozwiązań poprzez zgłaszanie sugestii i propozycji zmian.
Nowe narzędzia zostały zaprojektowane z myślą o różnych grupach odbiorców – od uczniów szkół podstawowych po dorosłych planujących przekwalifikowanie się. Łącznie udostępniono sześć aplikacji i portali internetowych, które oferują szerokie spektrum funkcji: od wirtualnego doradztwa, przez budowanie portfolio, aż po przegląd kwalifikacji zawodowych.
Nowoczesne narzędzia w szkołach. Praktyczne wsparcie dla planowania przyszłości
Na szczególną uwagę zasługuje „Kwalifikacje jutra – Praktyczny Przewodnik po Zintegrowanym Rejestrze Kwalifikacji” *. To interaktywne narzędzie pomaga użytkownikom świadomie planować ścieżki edukacyjno-zawodowe, uwzględniając ich pasje, talenty i kompetencje, a także realia rynku pracy. […]
Narzędzie dla uczniów i nauczycieli
Dla uczniów i nauczycieli IBE przygotowało „Małe ZRK” *– serwis, który oferuje scenariusze lekcji i propozycje odznak i kwalifikacji możliwych do zdobycia już na etapie edukacji szkolnej. Uczniowie mogą dzięki temu zacząć budować swoje portfolio kompetencji w przystępny sposób. Uzupełnieniem tego narzędzia jest portal „Wiem, co umiem”*, który wspiera uczniów w identyfikowaniu i rozwijaniu swoich mocnych stron, inspirując do zdobywania nowych umiejętności i dokumentowania ich w postaci cyfrowych odznak. […]
Z kolei „Kompas szkolnictwa branżowego” to baza wiedzy o ponad 200 zawodach i kwalifikacjach zawodowych ze szkolnictwa branżowego. Aplikacja umożliwia nauczycielom i uczniom zapoznanie się z wymaganiami poszczególnych zawodów oraz ich powiązaniami z określonymi branżami.
Na jeszcze szerszą skalę działa „Kompas”, czyli interaktywne narzędzie dla dorosłych użytkowników, którzy szukają informacji o możliwościach przekwalifikowania się lub poszerzenia swoich kompetencji. Aplikacja pozwala na filtrowanie kwalifikacji według branż, zainteresowań oraz innych kryteriów. [;…]
Cały tekst „Nowoczesne narzędzia dla szkolnych doradców zawodowych od Instytutu Badań Edukacyjnych”
– TUTAJ
Źródło: www.edukacja.rp.pl
*Linki do źródeł opatrzonych gwiazdką – redakcja OE
Zamieszczamy dziś tekst, który jest owocem udziału jego autorki – Danuty Sterny – w konferencji „W drodze do samodzielności w uczeniu się”, która 30 maja br. odbyła się w Szkole Podstawowej im Adama Mickiewicza we wsi Skalmierzyce. Oto ten tekst bez skrótów – oczywiście zaczerpnięty z boga „OK. NAUCZANIE”
Od czego warto zacząć, aby stworzyć dla ucznia warunki dla jego samosterowności?
Konferencja w Skalmierzycach „W drodze do samodzielności w uczeniu się”
Piękna konferencja w przyjaznej uczniom i nauczycielom Szkole Podstawowej im Adama Mickiewicza. Rozmawialiśmy o samosterowności ucznia i o tym, jak stosowanie oceniania kształtującego może pomóc w osiąganiu samosterowności przez uczniów.
Wyszczególniliśmy 11 warunków, które sprzyjają samosterowności ucznia, a nawet są dla niej niezbędne. Pod koniec konferencji poprosiłam uczestników, aby wybrali jeden z warunków, nad którym zaczną pracować po powrocie do szkoły, Prosiłam o wybranie jednego, gdyż wtedy jest szansa, że faktycznie coś się w tym kierunku zadzieje.
Odpowiedzi udzieliło 67 osób.
Oto wyniki:
-Więcej samodzielności – 20
-Pomoc uczniom w organizacji procesu uczenia się, monitorowanie procesu – 9 w tym 3 osoby deklarowały prace z zeszytem ucznia.
-Wybór – 9
-Czas na rozmowę z uczniem – budowanie relacji – 7
-Przekazywanie informacji zwrotnej ze wskazówkami – 6
-Dawanie uczniom przestrzeni do przyznania się do błędu lub do trudności – 3
-Wiara w ucznia i świętowanie sukcesu – 3
-Jasno wyrażone oczekiwania – 2
-Czas na refleksję ucznia – 2
-Zapewnienie uczniom bezpieczeństwa – 2
-Możliwość odmowy – 1
2 osoby stwierdziły, że wszystkie te warunki już są obecne w ich szkole, a jedna osoba napisała, że zacznie od wprowadzania oceniania kształtującego, którego jeszcze nie ma w szkole.
Była to sonda, którą trzeba wziąć pod uwagę, planując prace nad samosterownością uczniów.
Uczestnikami konferencji, odpowiadającymi na pytanie sondy, były osoby, które chciały na nią przyjechać, czyli osoby zainteresowane doskonaleniem swojej pracy.
Źródło: www.spskalmierzyce.noweskalmierzyce.pl
W sondzie wyraźnie zwyciężyła – samodzielność ucznia. Zapewne pragniemy, aby nasi uczniowie chcieli się uczyć i byli w tym procesie samodzielni. Niestety nie stanie się to bez naszego udziału. Po stronie nauczyciela leży zaangażowanie ucznia w naukę i danie mu samodzielności w dochodzeniu do rozwiązania.
Drugie wskazanie dotyczyło – pomocy uczniom w organizacji procesu uczenia się, monitorowanie procesu. Cieszy mnie, że nauczyciele zauważają, że prowadzenie z uczniami zeszytu może w tym pomóc.
Trzecie to dawanie uczniom możliwości wyboru. Łączy się to z potrzebą autonomii, na którą zwraca uwagę teoria autodeterminacji.
Pozostałe punkty też zostały wykorzystane, zatem uznane zostały za pożyteczne warunki dla samosterowności ucznia.
Podczas konferencji dwie świetne prowadzące konferencje nauczycielki pokazały nam ćwiczenia na pobudzenie koncentracji uczniów, pochodzące z księgi „Przerywników i rozruchów”. Bardzo polecam.
Mogłam też uczestniczyć w wybranym warsztacie, ja wybrałam: Zastosowanie metody „Myślącej klasy” w rozwijaniu samodzielności w myśleniu i uczeniu się na przykładzie matematyki. Liczby i działania.Był bardzo pouczający, szkoda, że nie mogłam być na pozostałych.
Bardzo dobra konferencja, oby takich było więcej.
Źródło: www.oknauczanie.pl
Kontynuujemy tematykę „młodzież i polityka”, która wystąpiła w zamieszczonym rano tekście prof., Śliwerskiego „Od Sejmu Dzieci i Młodzieży do Sejmu Nauczycielskiego”, proponujemy teraz zapoznanie się z publikacją, zamieszczoną dzisiaj po południu na stronie „Gazety Wyborczej”. Poniżej udostępniamy jej fragmenty i link do pełnej wersji:
Akcja Uczniowska o pozytywach: Do urn poszło aż 76 proc. młodych ludzi. Nie można nas ignorować
Foto: Kuba Atys/Agencja Wyborcza.pl
–Młodzi poszli tłumnie do wyborów, żeby pokazać nie żółtą, ale czerwoną kartkę koalicji 15 października. Udowodnili, że nie można ich ignorować – mówi Paweł Mrozek z Akcji Uczniowskiej. Od Karola Nawrockiego oczekuje teraz otwartej rozmowy i konkretów, np. w sprawie mieszkań.
Frekwencja w najmłodszej grupie wyborców 18-29 lat wyniosła ponad 76 proc. Wszystkich uprawnionych do głosowania jest w niej ok. 4,5 mln. Młodzi zdecydowali: według late poll wybrali kandydata wspieranego przez PiS, Karola Nawrockiego (53,2). Rafał Trzaskowski z Koalicji Obywatelskiej zdobył w tej grupie 46,8 proc. głosów.[…]
Do mobilizacji zachęcała młodych Akcja Uczniowska za sprawą kampanii „Młodzi GłosujMY”. Po wynikach pierwszej tury jej inicjatorzy spotkali się z krytyką, że „po co namawiają młodych, skoro ci głosują na niedemokratycznych kandydatów”. Nie zrażali się, akcję promowali dalej.
Dziś podsumowali wyniki drugiej tury z perspektywy młodych wyborców. – Zacznijmy od największych pozytywów. Ponad 76 proc. młodych ludzi poszło do urn i zdecydowało, jak będzie wyglądała przyszłość i teraźniejszość naszego kraju – mówił Paweł Mrozek z „Akcji Uczniowskiej”. -Młodzi wyborcy, zwłaszcza ci, którzy wcześniej postawili na Sławomira Mentzena, zagłosowali raczej przeciwko Rafałowi Trzaskowskiemu niż za Karolem Nawrockim – tłumaczył. Dlaczego tak się stało? – Młodzi postrzegają Rafała Trzaskowskiego jako przedstawiciela koalicji 15 października, która nic dla nich nie zrobiła. Jeśli nie zostaną wreszcie zaproszeni do stołu, to w wyborach parlamentarnych KO przegra, a PiS i Konfederacja dojdą do władzy. Koalicja 15 października powinna się wziąć do pracy, inaczej obudzi się ze zmianą władzy. To już nie jest żółta kartka od młodych, tylko czerwona – mówił. I wyjaśniał: – Szanujemy ten wybór. Nie możemy dopuścić do pogłębiania podziałów.
Przedstawiciele Akcji Uczniowskiej chcą się spotkać z prezydentem elektem, Karolem Nawrockim. Czego od niego oczekują? Rozmowy, dialogu z młodymi i organizacjami społecznymi, otwartości Pałacu Prezydenckiego. Liczą na konkrety. – Karol Nawrocki dużo mówił o mieszkaniach. Czekamy na propozycje. Mamy nadzieję, że będzie wychodził z własną inicjatywą – mówił Mrozek. […]
Cały tekst „Akcja Uczniowska o pozytywach: Do urn poszło aż 76 proc. młodych ludzi. Nie można nas ignorować” – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl
Foto: https://www.gov.pl/web/edukacja/
XXX Sesja Sejmu Dzieci i Młodzieży – 29 września 2024 r. Na mównicy ministra Barbara Nowacka
Dzień po wyborach, po nocy wyborczej, która przyniosła ostateczną odpowiedź na pytania kto będzie Prezydentem RP – co jednych uradowało, a drugich wprawiło w rozpacz – i w OE nie uciekamy od polityki. Dlatego dziś proponujemy najnowszy post, dziś zamieszczony na blogu „Pedagog”, najbardziej krytycznie patrzącego na naszą edukacyjną rzeczywistość, prof. Bogusława Śliwerskiego. Może znajdziecie w jego spostrzeżeniach i refleksjach przyczyny klęski wyborczej kandydata rządzącej koalicji. Zapraszamy do lektury:
Od Sejmu Dzieci i Młodzieży do Sejmu Nauczycielskiego
Wczoraj był Międzynarodowy dzień Dziecka, ale tylko w rodzinach, bo nie w Sejmie RP
W ubiegłym roku odbyła się trzydziesta edycja Sejmu Dzieci i Młodzieży, które to wydarzenie – o dziwo – przeniesiono z Dnia Dziecka, a więc z 1 czerwca, na sesję jesienną. To był błąd polityczny. W tym roku zapewne będzie podobnie, bo wczoraj nie odbyło się posiedzenie SDiM. Być może w ogóle go nie będzie, bo wyniki wyborów prezydenta, które wciąż nie są jeszcze oparte na danych z komisji wyborczych, tylko na sondażowym pomiarze opinii wyborców, wskazują na poważne zmiany w polityce naszego kraju. „Dzieci i ryby głosu nie mają”.
Od lat piszę o tej pseudodemokratycznej farsie politycznej, która polega na wylosowaniu z ponad 150 szkół wszystkich typów i doborze spośród „chętnych” uczniów (po jednym z klasy szóstej, siódmej i ósmej), by wypowiedzieli się na ustalony przez urzędników MEN tematy. Zawsze był tylko jeden temat (problem) do debaty uczniowskiej. Tylko nieliczni jednodniowi „posłowie” wykraczali w swoich przemówieniach poza wyznaczony przez MEN zakres tematyczny. Jedni czynili to z własnej inicjatywy, inni zapewne pod wpływem dorosłych autorytetów, by podzielić się z opinią publiczną postrzeganiem bieżących wydarzeń w szkolnictwie a nawet polityce oświatowej.
W ubiegłym roku ponoć „[I]stotną zmianą było także pozostawienie młodzieży wyboru tematu obrad – w tym celu zadano jej pytanie: „Co jest dla nas najważniejsze?”. W drodze debat w szkołach, warsztatów on-line i głosowania młodzi wybrali osiem kluczowych zagadnień:
1.Nowoczesna szkoła
2.Walka z hejtem w sieci i szkole
3.Bezpieczny dom i rodzina
4.Poprawa zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży
5.Ochrona klimatu i praw zwierząt
6.Lepsze warunki do rozwijania swoich pasji
7.Dostęp do lekarzy specjalistów dla młodych ludzi
8.Wsparcie młodych w wyborze ścieżki życiowej i zawodowej”.
Jednak zobowiązano nieletnich posłów, by wypowiadali się na ostatni z tematów, skoro ten uzyskał najwięcej wskazań. Tak oto w dn. 30 września 2024 roku w Sejmie odbyła się sesja, podczas której młodzież dyskutowała na wybrane przez siebie tematy i w ostatecznym głosowaniu wskazała ten najważniejszy: Wsparcie młodych w wyborze ścieżki życiowej i zawodowej”.
Na platformie YouTube można obejrzeć wystąpienia uczniów, a na stronie SDiM zapoznać się z przyjętą przez ubiegłorocznych „posłów” uchwałą i jej uzasadnieniem. Podobnie, jak w latach poprzednich, jest to tylko i wyłącznie papier, który zawiera zapis zredagowanych treści. Obecne w czasie fragmentów obrad ministra i wiceministra edukacji zapewniały młodych o swojej trosce, staraniach władz resortu o spełnienie uczniowskich postulatów.
Nastolatkowie poznali gmach Sejmu RP, przenocowali w hotelu, otrzymali gadżety i wzmocnili w sobie poczucie dobrze spełnionego obowiązku. Jedno może nieco są zawstydzeni opublikowaniem ich wystąpienia, a w większości zapewne są nim zachwyceni, także ich nauczyciele, rodzice czy członkowie rodziny. „(…) Karawana jedzie dalej…„.
Naiwnie sądzili, że jak coś zaakcentują, o coś poproszą, werbalnie zobowiążą do czegoś sprawujących władzę w MEN, to już od następnego dnia, tygodnia, miesiąca doświadczą sprawczości własnej wypowiedzi. Niestety, nie doświadczą, bo jest to niemożliwe. Ministra edukacji wcale nie była zainteresowana ich opiniami. Już przebierała nogami, by zamienić MEN na pracę w Urzędzie Prezydenta RP.
Dziecięca zabawa, gra w Sejm nie ma żadnego znaczenia dla polityki oświatowej, a tym bardziej dla koniecznych zmian, jakie powinny nastąpić w ich szkołach, klasach, w postawach ich nauczycieli, dyrektorów placówek oświatowych. Dobrze, że tego doświadczą, bo przekonają się, że populistyczna polityka, podobnie jak totalitarna, jest cyniczna. Byli potrzebni władzy do pozorowania jej rzekomo demokratycznej orientacji wobec dzieci i młodzieży.
Proponuję poszerzenie tej formuły. Zamiast obchodów Dnia Edukacji Narodowej Marszałek Sejmu RP mógłby zaprosić nauczycieli. Niech raz w roku odbędzie się w Polsce Sejm Nauczycielski, w trakcie obrad którego ustawodawcy i rządzący usłyszą prawdę o tej profesji i jej warunkach pracy. Skoro lekceważy się naukę, to nawet najbardziej atrakcyjne propagandowo przesłanki rzekomych reform na nic się zdadzą. Bez nauczycieli nic się nie zmieni w polskim szkolnictwie! Oni zaś nie będą pracować za „psie grosze”.
Przypomnę, że w dn. 14-17 kwietnia 1919 roku odbył się w Warszawie Sejm Nauczycielski, który uświadamiał rządzącym, że:
„W państwach policyjnych instytucje państwowe są podporządkowane nie społeczeństwu, lecz odwrotnie: społeczeństwo — instytucjom. Cele są narzucone z góry, nieraz wbrew interesom najszerszych warstw, niekiedy wbrew interesom narodu całego. Na straży takiego porządku rzeczy czuwa cały system rządów autokratycznych. W państwach policyjnych i szkoła służy celom narzuconym.
Nauczycielstwo nie ma nic do powiedzenia; nie jest ono w sprawach wychowania, nauczania i organizacji szkolnictwa czynnikiem współdziałającym, ani tym mniej miarodajnym, jest natomiast używane za bezkrytyczne i posłuszne narzędzie, któremu nie tylko nie wolno brać udziału w urządzaniu systemu szkolnego, ani w organizowaniu władz szkolnych, lecz w ogóle nie wolno mieć na te sprawy jakiegoś własnego poglądu, ani tworzyć jakiegoś kierunku w polityce szkolnej” (s. 81).*
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com
*Szkoda, że prof. Śliwerski nie podał źródła tego cytatu. [WK]
Nie ukrywam. że z wszystkich wydarzeń minionego tygodnia, które zostały odnotowane na OE – dla mnie najważniejsza jest ta, zamieszczona wczoraj: „Informacja o moim projekcie i wielka prośba do Was”. Wyznaję to szczerze i nie będę udawał, że jest inaczej. Oczywiście wspominam ten teks w jednym celu: aby czytający ten felieton, którzy dotąd go nie przeczytali, teraz to uczynili. Co dalej z informacjami tam zawartymi zrobicie, to już TYLKO WASZA DECYZJA!
Ale przecież rozumiem, że są także takie tematy minionego tygodnia, które i u mnie nie pozostały bez echa. A były to – poczynając od poniedziałku:
„Łódzki program „Odporna szkoła = Bezpieczny mŁodziak” nagrodzony”. Wspomina o tym, gdyż chcę zwrócić Waszą uwagę na, szkodliwe moim zadaniem, zjawisko zamieszczania przez VIP-y [Very Important Person] – także tych samorządowych – informacji, bardzo ubogich w istotne dla prezentowanego tematu fakty, ale mające charakter autopromocyjny. Tak właśnie było w przypadku posta pani wicerezydentki Łodzi, która na swoim fb-profilu napisała jedynie:
Co prawda jest tam link do bogatej informacji o owym autorskim projekcie „Odporna szkoła = Bezpieczny mŁodziak”, ale całkowity brak informacji, że owo drugie miejsce zostało osiągnięte jedynie w jednej z sześciu kategorii tego konkursu (duże miasta, gminy miejskie, miejsko-wiejskie, wiejskie, powiaty i województwa), w którym zgłoszono – we wszystkich kategoriach – 146 projektów. A w której to kategorii „miasta powyżej 200 tys. mieszkańców” wygrał projekt „Warszawski Standard Zielonego Budynku”, zgłoszony przez samorząd stolicy.
Ale czytelnik, nie wiedząc o tych „szczegółach”, odbierze tę informację jako bardzo wielki sukces.
Niechcący, poszukując strony z profilem pani wiceprezydentki, zobaczyłem jeszcze jedno zjawisko, zapewne też typowe dla fejsbukowych profili prowadzonych (nie do końca wiadomo, czy osobiście przez osobę wymienioną w nazwie profilu) przez VIP-ów. Otóż ten post którego szukałem, został już wykasowany, natomiast pojawił się inny, przepięty z fb-profila dyrektorki Integracyjnej Szkoły Podstawowej nr 67 – pani Katarzyny Podlasik:
I o to chodzi – jak mawiają: „Kumo, chwalą nas, wy mnie, a ja was.”
x x x
Tak się w tym minionym tygodniu złożyło, że w piątek zamieściłem kolejny materiał, zatytułowany „W olimpiadzie „Zwolnieni z Teorii” najlepsza szkoła w woj. łódzkim zajęła 41 miejsce!!!”, który był przekopiowaniem informacji, zamieszczonej na oficjalnej stronie ŁKO.
Tam także prezentowano tę informację, jako sukces uczniów szkół z województwa łódzkiego. Ale czy słusznie? Za powód do pochwalenia się owym „sukcesem” było – przypominam – zajęcie przez uczniów łódzkiego III LO im. T. Kościuszki 47 miejsca, przy czym nie podano konkretnej informacji, że było to drugie miejsce w województwie, choć jest tam informacja, że „szkołą, która najskuteczniej w regionie wspiera uczniów w realizacji projektów społecznych, jest Liceum Ogólnokształcące w Zespole Szkół Ponadpodstawowych im. Władysława Stanisława Reymonta z Rawy Mazowieckiej, które zajęło 41. miejsce w kraju.”
I jeszcze jedna, szczegółowa informacja. Otóż z rankingu można dowiedzieć się, że na pierwszym jego miejscu jest XIX Liceum Ogólnokształcące im. Powstańców Warszawy z Warszawy, od którego poziomu przyjętego jako 100%, szeregowano pozostałe szkoły. To ile przypisano naszym „liderom”? Otóż łódzkie III LO ma w rankingu 24,75%, a najlepsze w woj. łódzkim LO z Rawy Mazowieckiej – 25,314%
Aby ŁKO mogło z dumą się tym sukcesem szczycić wystarczyła informacja, że „Uczennice z III Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Łodzi zostały nagrodzone Złotym Wilkiem, czyli nagrodą za najlepszy projekt społeczny w kategorii ekologia.”
Jako pointę tej wiadomości przywołam inne stare polskie przysłowie: ”Jak się nie ma co się lubi, {czym się chwalić} to się lubi (chwali) co się ma”!
x x x
Jeszcze tylko polecę uważne przeczytanie tekstu autorstwa Katarzyny Stefańskiej – dziennikarki z łódzkiej redakcji „Gazety Wyborczej”, którego fragmenty zamieściłem na OE 28 maja, a który ukazał się w Internecie pod tytułem „Nauczyciele do MEN: Dość darmowej pracy! Przestańcie gadać, zacznijcie płacić”
A tam, obok innych pytanych przez panią redaktor rozmówców – w tym pana posła Marcina Józefaciuka – jest także krotka moja wypowiedź.
Bo od pewnego czasu mamy z panią redaktor kontakt, a wkrótce zobaczycie nowe jego owoce.
I to by było na tyle.
Włodzisław Kuzitowicz
W sobotę ciszy wyborczej postanowiłem zamieścić tekst, będący informacją o od dawna przygotowywanym przeze mnie projekcie. Jego finałem ma być wydanie mojej książki, której dałem, może i za długi, ale informujący potencjalnego czytelnika o jej zawartości, tytuł:
WSPOMNIENIA WCZEŚNIAKA Z PRZEDMIEŚCIA, KTÓREGO PASJĄ I ZAWODEM STAŁO SIĘ WYCHOWAWSTWO
Powstała ona jako efekt scalenia i przeredagowania treści, publikowanych już przeze mnie na „Obserwatorium Edukacji”, znanym zapewne stałym czytelnikom jego czytelnikom jako 33 eseje wspomnieniowe.
Ponieważ jestem zmuszony poprosić Was o pomoc w zgromadzeniu kwoty 25 000 zł, niezbędnej do zrealizowania tego zamierzenia, poniżej zamieszczam podstawowe informacje o jej zawartości, poprzedzone promującym jej treść tekstem prof. Romana Lepperta:
SŁOWO WSTĘPNE
Piszemy różne książki. Czynimy to z różnych powodów. Na szczególną uwagę zasługują książki biograficzne oraz autobiograficzne. Te pierwsze są próbą zmierzenia się z czyimś życiem i twórczością, najczęściej na podstawie zachowanych źródeł. Te drugie piszemy z myślą o ocaleniu tego, co było naszym udziałem, o podzieleniu się światem, a raczej światami, w których przyszło nam żyć i działać.
Przygotowane przez Włodzisława Kuzitowicza „Wspomnienia wcześniaka z przedmieścia…” są próbą przedstawienia tego, co Autor przeżył, czego doświadczył, ale również co zaobserwował w trakcie długiego, osiemdziesięcioletniego życia. Gdy czyta się kolejne strony wspomnień Włodka, to na plan pierwszy wysuwa się szczerość Autora. Pokazuje siebie jako człowieka, który poszukuje, dąży do celu, popełnia błędy, odnosi sukcesy, przeżywa rozczarowania, jednym słowem żyje pełnią życia.
Na czym polega wartość tej książki dla innych niż Autor osób? Obserwując współczesne zainteresowanie historyków światem życia codziennego dochodzę do wniosku, że wartość takich relacji, jak ta, dla tych, którzy będą w przyszłości rekonstruować przeszłość, jest bezcenna. Nie od dziś historycy korzystają ze wspomnień jako materiału źródłowego, tak będą czynić również w przyszłości.
Dobrze się stało, że Włodek zechciał podzielić się z nami tym, czego doświadczył, jak to zapamiętał, do czego doszedł. Dla mnie – jako pedagoga – szczególną wartość mają wątki związane z edukacją. Kolejne strony książki pokazują (nieodległą) edukacyjną przeszłość, widzianą z różnych perspektyw: uczniowskiej, harcerskiej, studenckiej, asystenckiej, nauczycielskiej, dyrektorskiej, wreszcie z perspektywy zaangażowanego obserwatora.
Pozostaję z przekonaniem, że zapisane na stronach tej książki okażą się ważne nie tylko dla historyków.
prof. dr hab. Roman Leppert
Wydział Pedagogiki Uniwersytetu im. Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy
Twórca i Gospodarz „Akademickiego Zacisza”
SPIS TREŚCI
WPROWADZENIE
Rozdział 1
Od narodzin „wcześniaka” do ukończenia szkoły
podstawowe
Rozdział 2
W szkole dla murarzy, ryzykowna decyzja o przejściu do liceum i zdany egzamin na polonistykę
Rozdział 3
Geneza przyszłego zawodu – od wakacji z „Poematem pedagogicznym” do wychowawcy na kolonii sądu dla nieletnich
Rozdział 4
Rok na polonistyce, skutki znajomości z dr Majewską oraz wiary w obietnicę komendantki Chorągwi Łódzkiej ZHP
Rozdział 5
Trzy lata w Marynarce Wojennej – nie tylko w roli operatora radiolokacji
Rozdział 6
Od zawodowego harcerza do pierwszej pracy w domu kultury
Rozdział 7
Praca w domach dziecka, ojcostwo i ukończenie studiów pedagogicznych
Rozdział 8
8 lat pracy na Uniwersytecie Łódzkim – od zauroczenia do rozczarowania
Rozdział 9
Pracując na uczelni, nie tylko dydaktyką i nauką żyłem
Rozdział 10
Problemy ze znalezieniem nowego miejsca pracy, konieczność zdobycia kolejnej kwalifikacji i praca w roli nauczyciela – metodyka
Rozdział 11
Cztery lata dyrektorowania w Wojewódzkiej Poradni Wychowawczo-Zawodowej. Między starymi a nowymi czasy
Rozdział 12
O niespodzianym powrocie do „Budowlanki” i pierwszych latach pracy na stanowisku jej dyrektora
Rozdział 13
Co jeszcze udało mi się zdziałać w „Budowlance” do 2005 roku i o okolicznościach mojej decyzji przejścia na emeryturę
Rozdział 14
Powrót do pracy w szkolnictwie wyższym
Rozdział 15
Moja nowo odkryta pasja redaktora e-mediów i publicysty
Rozdział 16
Moja aktywność polityczna i społeczna w III RP
Rozdział 17
O tym, o czym w żadnym z rozdziałów nie napisałem
Rozdział 18
Pożegnalne zwierzenia autora, które pozwolą właściwie zinterpretować treść tej książki
ANEKSY
WPROWADZENIE
Zanim zaczniecie kartkować tę książkę aby zorientować się czy jej treść może Was zaciekawić, przeczytajcie to wprowadzenie.
Jest to moja szczera opowieść o dzieciństwie, młodości, zdobywaniu wykształcenia, poszukiwaniu własnej drogi zawodowej i jej realizacji, opowiedziana szczerze, z uwzględnieniem kontekstu politycznego i realiów dnia codziennego. Opisane w niej wydarzenia miały miejsce w dwu okresach historii Polski – w czasach PRL i III RP. Jej dokumentalny charakter potwierdzają wszystkie przywoływane tu wydarzenia – te historyczne i te z poziomu codziennego życia, a także wspominani – najczęściej z imienia i nazwiska – ich konkretni współuczestnicy i inspiratorzy. Tylko w nielicznych przypadkach nie przedstawiałem tych osób z imienia i nazwiska. Generalnie przyjąłem zasadę, że w tej „literaturze faktu” nie powinienem obawiać się podawania ich personaliów – wszak opisuję tylko to, co się wydarzyło.
Nie byłoby tych wspomnień z owej urozmaiconej niespodziewanymi zwrotami akcji drogi mojego życia, gdyby nie wieczory przy grillu na podmiejskiej działce moich młodych znajomych – Kamy i Tomka Krawczyków – gdzie jeszcze przed rokiem 2019 snułem wieczorami opowieści o minionych latach mojego życia. A że miałem co opowiadać, w tym o zdarzeniach z lat, kiedy ich nie było jeszcze na świecie, toteż słuchali tych opowieści z zainteresowaniem. Podczas któregoś z kolejnych takich wieczorów Kama wygłosiła takie zdanie: Włodek, ty miałeś tak ciekawe życie, że aż szkoda, aby wszystko co przeżyłeś poszło w zapomnienie. Siadaj i spisz wszystko co pamiętasz!
Początkowo nie potraktowałem tej sugestii poważnie. Ale po jakimś czasie pomyślałem – spróbuję, zobaczę czy potrafię. Jako że miałem już za sobą doświadczenie sześciu lat redagowania „Obserwatorium Edukacji”, mogłem „na własnym podwórku” przeprowadzić test kontrolny.
Pierwszym był tekst, zamieszczony w lipcu 2019 roku, w ramach nowego cyklu „Eseje wspomnieniowe – Moje lata… dziewiąte”, zatytułowany „Mój rok 1959, czyli zauroczenie Antonim Makarenką”. Po nim, w tygodniowych odstępach, zamieszczałem kolejne: „Mój rok 1969, czyli lato w Poddąbiu z Leokadią”, „Mój rok 1979, czyli też obóz, ale naukowy. W Bieszczadach”, „Mój rok 1989, czyli ostatni dzwonek dla samorządności”, „Mój rok 1999, czyli mała stabilizacja w mojej Budowlance”, „Mój rok 2009, czyli wykładowca, redaktor naczelny, publicysta…”.
W następnym roku kontynuowałem ten sposób zapisywania historii z mojej biografii w ramach następnego cyklu „Moje lata… dziesiąte”. Były to eseje o takich tytułach: „Mój rok 1960 – początek drogi ku wychowawstwu”, „Mój rok 1970 – jak komendant hufca został studentem pedagogiki”, „Mój rok 1980. Jak sierpniowe strajki zamieszały w moim życiu”, „Mój rok 1990 – rok aktywności na rzecz przemian w III RP”, „Mój rok 2000. Jak dyrektor „Budowlanki” wrócił do roli wykładowcy pedagogiki”.
I mając już za sobą takie doświadczenie, a przede wszystkim pozytywne „komunikaty zwrotne” od czytelników owych esejów wspomnieniowych, postanowiłem kontynuować ich pisanie, ale już w układzie chronologicznym – począwszy od urodzin, przez lata dzieciństwa, czas kiedy byłem uczniem kolejnych szkół…
Ten pierwszy esej zatytułowałem „Esej wspomnieniowy: „Od narodzin wcześniaka do ucznia SRB”. zamieściłem na „Obserwatorium Edukacji” 7 stycznia 2021 roku. Po nim, z różną częstotliwością, zamieszczałem kolejne wspomnienia. W okresie ponad półtora roku powstały 32 eseje tego cyklu. Ostatnim, zamieszczonym 20 sierpnia 2022 roku, był „Aneks do esejów wspomnieniowych –w 32 odcinkach – pisanych przez 20 miesięcy”. I dopiero tam zdecydowałem się na sformułowanie tytułu ewentualnej całości: „Wspomnienia wcześniaka z Mocarnej, którego pasją i zawodem stało się wychowawstwo”
Musiały minąć dwa lata, aby tamte teksty, jak dobre wino w piwnicy, „wyleżakowały się”, abym nabrał do nich dystansu, abym dokonał żmudnej pracy redakcyjnej, i doprowadził do powstania, podzielonego na XVIII rozdziałów, tekstu tej książki. I abym dokonał jeszcze jednej korekty – tym razem w jej tytule. Już nie „Wspomnienia wcześniaka z Mocarnej…”, a „Wspomnienia wcześniaka z przedmieścia…”.
Kończąc to wprowadzenie pragnę jeszcze podziękować dwóm osobom, które bezinteresownie przyczyniły się do tego, iż ten tekst był gotowy do druku: Piotrowi Sobczakowi, który przesłane mu moje amatorsko zapisywane pliki kolejnych rozdziałów scalił i zapisał w formacie PDF oraz Pani Ewie Kwiatkowskiej, która opracowała projekt okładki.
Zapraszam i obiecuję – nie będziecie się nudzili.
Włodzisław Kuzitowicz
[….]
X X X
Jeżeli zdecydowaliście się poprzeć realizację mojego marzenia, którego sam nie mam szansy zrealizować
– możecie to uczynić – TUTAJ
Uznaliśmy, że jesteśmy naszym stałym Czytelniczkom i Czytelnikom winni informację o aktualnej sytuacji „w temacie” kolejnego konkursu na stanowisko dyrektora Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego. Informowaliśmy o nim kilka dni po jego ogłoszeniu 16 maja w materiale „Czwarty konkurs na dyrektora ŁCDNiKP ogłoszony!”
W poniedziałek 26 maja zakończył się czternastodniowy okres, w którym można było składać swoje oferty – do Wydziału Edukacji UMŁ. Z pozyskanej przez nas, nieoficjalnej ale pewnej , informacji wiemy, że wpłynęła tylko jedna oferta!
Nie mamy wątpliwości, że złożyła ją osoba, która decyzją władz miasta od grudnia 2024 roku pełni obowiązki dyrektora ŁCDNiKP, czyli pani Agnieszka Ochmańska.
Niestety – nie możemy nic więcej napisać o kontekstach tej sytuacji, gdyż wszystkie nasze próby pozyskania informacji – np. o przebiegu posiedzenie rady pedagogicznej owej części Centrum, która jako centrum kształcenia praktycznego takową posiada, jak przebiegało to posiedzenie, podczas którego wybierano jej przedstawicieli do składu Komisji Konkursowej. Wiemy tylko, że przewodniczyła jej pani Ochmańska, czyli osoba bardzo zainteresowana w tym, aby delegatami zostali ci, którzy będą głosowali za jej kandydaturą.. Poprzednio w tej roli występowała zawsze pani Anna Koludo – wicedyrektorka ŁCDNiKP i kierowniczka Ośrodka Nowoczesnych Technologii Informacyjnych. Jedyne co udało nam się ustalić to to, że pani Koludo jest na urlopie …
W ogóle podczas wszystkich prób pozyskania jakiejkolwiek informacji o tym co dzieje się w Łódzkim Centrum napotykaliśmy na uniki lub wprost na odmowę rozmowy, co może świadczyć o tym, że pracownicy są zastraszeni… Retorycznie pytamy – przez kogo i dlaczego?…
Obiecujemy, że tematu ŁCDNiKP nie porzucimy i kiedy tyko pozyskamy nowe informacje bezzwłocznie o tym napiszemy.
Termin konkursu został wyznaczony na 11 czerwca b.r. – informacja z wiarygodnego źródła w Wydziale Edukacji UMŁ. [WK]


















