Rysunek:www.radlin.online/ssp2/

 

Kontynuując naszą linię redakcyjną publikowania tekstów o tym co naprawdę jest ważne w pracy z uczniami – dziś prezentujemy fragmenty artykułu Elżbiety Manthey, opublikowanego w poniedziałek 13 września 2021 r. na portalu „Juniorowo”:

 

 

Pierwszaki potrzebują wsparcia, a nie wymagań – najpierw integracja, potem edukacja”:

 

Tuż po rozpoczęciu roku szkolnego na Facebooku pojawił się list nauczycielki, która właśnie dostała pierwszą klasę. Zobaczyła w swoich nowych podopiecznych wiele zaniedbań, nieprzygotowanie do szkoły, zagubienie, niesamodzielność i „nieodpępowienie”. Napisała, że czuje się jak w grupie przedszkolnej. Z kolei zatroskane mamy w innych zakątkach internetu piszą, że ich pierwszaki gubią karty pracy, nie pamiętają, co zadane, dostają uwagi za przeszkadzanie w lekcji, przychodzą do domu w nie swoich butach. Drodzy Dorośli, naprawdę Was to dziwi?

 

Zważywszy, w jakim momencie życia są siedmioletni uczniowie, zupełnie zrozumiałe jest ich zagubienie, roztargnienie, „nieodpępowienie” i inne zjawiska, które budzą niepokój czy irytację nauczycieli i rodziców. Pierwszaki są bowiem w samym środku gigantycznej zmiany swojego świata. Właśnie rozstali się ze środowiskiem i ludźmi, których znali przez większość swojego dotychczasowego życia, ze środowiskiem, gdzie wszystko było zrozumiałe, wiadomo było, jak się w nim poruszać, zachowywać, jakie działają tam pisane i niepisane zasady, zwyczaje. Wielu tęskni za kolegami i koleżankami z przedszkola, przeżywają smutek rozstania. Do tego to, co przed nimi – nowe środowisko, nowi ludzie, nowe wymagania i generalnie jedna wielka niewiadoma – jak wszystko co nowe napawa niepokojem, obawami, lękiem (choć także pociąga, ciekawi, ekscytuje). Ten emocjonalno-społeczny stan każdego siedmiolatka nie wynika z braku umiejętności wychowawczych rodziców, czy z nieprzygotowania do szkoły, lecz z sytuacji i naturalnych ludzkich reakcji na nią. Każdy człowiek w nowej, ważnej i pełnej wyzwań sytuacji może czuć się zagubiony niezależnie od tego, czy ma lat siedem, czy czterdzieści siedem. W nowej pracy, czy po przeprowadzce do nowego miasta mamy prawo czuć się niepewni, niezręczni i szukać oparcia w bliskich, którzy dają poczucie bezpieczeństwa, prawda? A siedmiolatek wkraczający w zupełnie nowe środowisko ma od razu być ogarnięty i gotowy do nauki, samodzielny, nie-zagubioiny i nieszukający wsparcia rodziców? To tak nie działa.

 

Czytaj dalej »



Rysunek: źródło:www.spstawiski.pl

 

 

Na stronie dodatku „Gazety Wyborczej” – ŁÓDŹ – zamieszczono dziś (16 września 2021 r.) artykuł Leny Gonciarek zatytułowany „Naukowcy zbadają, ile zieleni mają łódzkie dzieci w drodze do szkoły”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Tuż przed rozpoczęciem tegorocznego roku szkolnego dr Edyta Łaszkiewicz z Katedry Gospodarki Regionalnej i Środowiska UŁ razem z zespołem naukowców z warszawskiej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego odwiedziła 50 łódzkich szkół podstawowych – a więc połowę tych, które znajdują się w mieście – i przyjrzała się otoczeniu szkoły pod kątem zieleni.

 

Zmierzyliśmy temperaturę powietrza, poziom zanieczyszczeń, widoczność zieleni i ilość biomasy w różnych typach zieleni. Zrobiliśmy pomiary dla każdej szkoły w dwóch punktach, w których praktycznie każde dziecko uczęszczające do danej szkoły znajdzie się, tj. przed wejściem do szkoły i w części rekreacyjno-sportowej – informuje dr Łaszkiewicz.

 

Czemu służyły te pomiary? To pierwszy, wstępny etap badań w ramach projektu, który potrwa trzy lata. Będą miały na celu stwierdzenie, na ile zielona jest droga łódzkich uczniów do szkół podstawowych. Eksperci analizę zaczęli od końca – czyli celu codziennych podróży.[…]

 

Jeśli w trakcie drogi z domu do szkoły dziecko ma możliwość kontaktu z zielenią, to tym lepiej. Nie od dziś wiemy przecież, że kontakt z naturą pozwala m.in. redukować stres, uwrażliwiać na naturę, poprawiać kondycję fizyczną a nawet wpływać pozytywnie na wyniki w nauce. Z drugiej strony, jeśli ta trasa jest pozbawiona zieleni, to dziecko może być narażone na nadmierny hałas i zanieczyszczenia powietrza – tłumaczy badaczka. […]

 

Rozpoczynające się badania nad zielenią w drodze i wokół szkoły są pokłosiem prowadzonych już przez dr Łaszkiewicz analiz o podobnej tematyce. Ich wyniki zostały opisane w opublikowanym w zeszłym roku w czasopiśmie Environmental Science and Policy„.

 

Przy poprzednim badaniu założyliśmy, że dzieci wybierają najkrótszą i najprostszą drogę, następnie powiązaliśmy lokalizacje dzieci w Łodzi ze szkołami podstawowymi. Na tej podstawie wytyczyliśmy hipotetyczne trasy dom-szkoła, a następnie powiązaliśmy je ze statusem ekonomicznym miejsc zamieszkania dzieci. Okazało się, że dzieci z rodzin gorzej sytuowanych mają gorszą, mniej zieloną drogę do szkoły niż dzieci z rodzin lepiej sytuowanych. Taki wynik, mimo iż wstępny, świadczy o braku sprawiedliwości środowiskowejtłumaczy dr Łaszkiewicz. […]

 

Zespół naukowców, którym kieruje dr Łaszkiewicz, chce tym razem odpowiedzieć na pytania, na które ostatnio nie udało się znaleźć odpowiedzi.

 

Jakie warunki musiałyby zajść, żeby dziecko pokonywało trasę z domu do szkoły pieszo? Czy ma szansę, aby to była zdrowa, zielona droga? Co należałoby zrobić, aby mu to zapewnić? – wymienia ekspertka. – Docelowo chcemy się zastanowić, jak zazielenić drogę uczniów do szkoły i gdzie należałoby to zrobić – podkreśla.

 

Wyniki badań mają zostać zaprezentowane zarówno dyrekcjom szkół, jak i jednostkom miejskim.

 

 

 

Cały tekst „Naukowcy zbadają, ile zieleni mają łódzkie dzieci w drodze do szkoły”TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.lodz.wyborcza.pl/lodz/

 



Wczoraj (15 września 2021 r.) „Portal Samorządowy” zamieścił informację zatytułowaną „Rusza druga edycja projektu dla szkół „TO(działa)MY!”. Oto jej obszerne fragmenty i link do pełnej wersji:

 

 

Ruszyła druga edycja projektu edukacyjno-społecznego dla szkół TO(działa)MY!, w ramach którego uczniowie realizują projekty społeczne w wybranych obszarach tematycznych jak ekologia i ochrona środowiska oraz edukacja, kultura i rozrywka.

 

Projekt jest inicjatywą UNICEF Polska i Fundacji Santander Bank Polska, które podkreślają, że jest on „odpowiedzią na rosnące zapotrzebowanie na projekty wykraczające poza ramy tradycyjnej edukacji w Polsce, szansą dla uczniów na zdobywanie i rozwijanie praktycznych umiejętności i kompetencji niezbędnych we współczesnym świecie„.

 

Jest skierowany do wszystkich nauczycieli pracujących z uczniami od IV klasy szkoły podstawowej. Udział w projekcie można zgłaszać do 15 października 2021 r. TUTAJ.

 

W ramach projektu „TO(działa)MY!” młodzi ludzie, działając pod okiem nauczyciela-koordynatora, stworzą zespoły, w których będą pracować nad projektem społecznym w wybranym obszarze tematycznym. Proponowane tematy to: ekologia i ochrona środowiska oraz edukacja, kultura i rozrywka. Zaangażowane placówki będą mogły starać się o dofinansowanie przygotowanego przez uczniów projektu. Granty w wysokości 2, 5, 10 lub 15 tys. zł sfinansuje Fundacja Santander Bank Polska. […]

 

Do poprzedniej edycji projektu, zainaugurowana we wrześniu 2020 r., zgłosiło się ponad 740 placówek edukacyjnych z całej Polski. 30 najciekawszych, zgłoszonych przez szkoły projektów, otrzymało dofinansowanie.

 

 

 

Cały tekst „Rusza druga edycja projektu dla szkół „TO(działa)MY!” – TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 



 

Wszystkich którzy wczoraj nie mogli poświecić swego czasu, aby „na żywo” śledzić ciekawą rozmowę z autorem książki „Selekcje. Jak szkoła niszczy ludzi, społeczeństwa i świat” – doktorem Mikołajem Marcelą umożliwiamy uczynienie tego w dowolnie wybranym czasie:

 

Tak gospodarz owych spotkań w „Akademickim Zaciszu” – prof. Roman Leppert – zapowiadał to spotkanie:

 

Trzecie, w tym sezonie akademickiego zacisza, spotkanie z cyklu #wczorajprzeczytane będzie poświęcone książce autorstwa Doktora Mikołaja Marceli, zatytułowanej „Selekcje. Jak szkoła niszczy ludzi, społeczeństwa i świat” (Wydawnictwo Znak, Kraków 2021). Będziemy poszukiwać odpowiedzi na pytanie: czy szkołę trzeba zlikwidować, a jeśli tak to dlaczego? Nie mniej ważne będzie podczas tego spotkania poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: jeśli nie szkoła, to co?

x          x         x

 

Już po zakończeniu spotkania prof. Roman Leppert napisał na swoim profilu:

 

Facebook nie pozwala mi wpisać komentarza pod nagraniem dzisiejszej rozmowy z Doktorem Mikołajem Marcelą, dlatego czynię to tutaj. Mam przekonanie, że dzięki temu spotkaniu mój Rozmówca odczarował uproszczone odczytanie książki, a zwłaszcza jej tytułu. Bardzo dziękuję wszystkim, którzy z nami tego wieczoru gościli w akademickim zaciszu i żywo reagowali na to, co się w nim przez niemal dwie godziny działo. Każde spotkanie utwierdza mnie w przekonaniu, że warto rozmawiać. Na tym m.in. polega szkoła, uniwersytet, akademickie zacisze. Powtarzamy często, że edukacja to relacja, ale warto podkreślić, że edukacja to także komunikacja, rozmowa, zwłaszcza taka, która ma miejsce w czasie wolnym.

 

 

Zapraszamy do obejrzenia i wysłuchania rozmowy z dr Mikołajem Marcelą:

 

O poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: czy szkołę trzeba zlikwidować? – z Doktorem Mikołajem Marcelą

You Tube – (1 godz. 58 min.) TUTAJ

 



 

Na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich zamieszczono dziś (15 września 2021 r.) informację, zatytułowaną: „Brakuje nauczycieli – prawo do nauki zagrożone. Marcin Wiącek pisze do MEiN”. Oto jej fragmenty, link do pełnej wersji tego tekstu oraz link do pliku pdf z tekstem pisma RPO do MEiN:

 

Rzecznik Praw Obywatelskich pyta min. Przemysława Czarnka, jak zamierza odwrócić negatywne tendencje co do zatrudnienia nauczycieli.

 

Potwierdzają się obawy, że w roku szkolnym 2021/2022 utrzymają się trudności z zapewnieniem kadry pedagogicznej, nauczycieli o odpowiednich kwalifikacjach wskazuje Marcin Wiącek.

 

A jest to szczególnie ważne wobec powrotu uczniów i uczennic do szkół po ponad roku zdalnego nauczania spowodowanego epidemią COVID-19. To zaś wiąże się z koniecznością dodatkowego ich wsparcia. Dlatego należy pilnie zająć się sytuacją nauczycieli, gdyż dalszy spadek zainteresowania pracą w szkołach może wpłynąć na realizację prawa do nauki.

 

Według kuratoriów oświaty w pierwszych tygodniach nauki nadal poszukiwane są tysiące nauczycieli różnych przedmiotów (np. 1338 ofert pracy w woj. mazowieckim, 540 – w woj. dolnośląskim, 114 – w woj. podlaskim). Zgodnie z raportem NIK o organizacji pracy nauczycieli w szkołach publicznych, w  latach szkolnych 2018/2019–2020/2021 blisko połowa dyrektorów (46%) zgłaszała trudności z zatrudnieniem nauczycieli o odpowiednich kwalifikacjach. Najczęściej chodziło o nauczycieli fizyki (33%), matematyki (32%), chemii (24%), jęz.  angielskiego (20%) i informatyki (18%).

 

Ponad jedna trzecia dyrektorów zatrudniała nauczycieli emerytowanych i przydzielała zajęcia nauczycielom bez wymaganych kwalifikacji, za zgodą  nadzoru pedagogicznego (35%). W 12% przypadków nie udało się zatrudnić nauczyciela do rozpoczęcia roku szkolnego. Średnia wieku nauczyciela to 47 lat; najliczniejsi są ci z przedziału 46–55 lat (38%). W więcej niż jednej szkole pracowało ok. 11% nauczycieli, natomiast 73% z nich realizowało godziny ponadwymiarowe.

 

Nie sposób zatem zgodzić się z opinią ministra, że „zawsze taki znikomy procent wolnych etatów w szkołach występuje w wakacje, występuje również w tym roku. Zostanie uzupełniony, nie ma z tym żadnego problemu”. Według MEiN wolne miejsca pracy odnotowywane są przede wszystkim w dużych miastach.

 

W ocenie RPO dalsze umniejszanie skali problemu może doprowadzić do nieodwracalnych szkód w poziomie wykształcenia dzieci i młodzieży. Zdarza się, że mijają miesiące, gdy dyrektor szuka nowego nauczyciela. Oznacza to utratę ciągłości nauki i braki w realizacji podstawy programowej. Z doniesień mediów wynika, że problem ten występuje także w mniejszych miejscowościach i w szkołach niepublicznych, które mają możliwość lepszego wynagradzania nauczycieli i często oferują bardziej komfortowe warunki pracy. […]

 

A z badań OECD wynika, że atrakcyjność pracy nauczyciela w dużym stopniu zależy od odpowiedniego poziomu wynagrodzenia, dobrej organizacji pracy szkół oraz pozycji zawodu w społeczeństwie. Niebagatelne znaczenie ma również odpowiedzialnie prowadzona polityka oświatowa państwa.

 

Rzecznik pyta zatem min. Przemysława Czarnka, jak zamierza odwrócić negatywne tendencje w zatrudnieniu nauczycieli. Ponadto prosi o kompleksowe zestawienie działań dla  ułatwienia uczniom i nauczycielom powrotu do szkół. Szanse na powodzenie programów oraz przyszła jakość edukacji w Rzeczypospolitej Polskiej zależą w dużym stopniu od kompetencji i zadowolenia nauczycieli z ich sytuacji zawodowej – podkreśla Marcin Wiącek.

 

 

 

Cały tekst „Brakuje nauczycieli – prawo do nauki zagrożone. Marcin Wiącek pisze do MEiN” –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.bip.brpo.gov.pl

 

 

Pismo Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Wiącka do Ministra Edukacji i Nauki Przemysława Czarnka z dn. 14.09.2021 r. TUTAJ

 



Przeglądając najnowszą ofertę materiałów na portalu EDUNEWS, dostrzegliśmy zamieszczony wczoraj (14 września 2021 r.) pod zakładką „Szkoły – Nauczyciele”, tekst pt. Mają do odbudowania relacje z uczniami”. Jego autorka jest Anna Kiedrzyńska-Tui – kulturoznawca i filmoznawca z Uniwersytetu SWPS, współwłaścicielka pierwszej w Polsce agencji PR dla NGO. Oto jego treść – bez skrótów:

 

 

Ponad 500 tys. nauczycieli z całej Polski od września wraca do nauki stacjonarnej. Zmagają się z wieloma problemami większymi niż tylko luki w wiedzy uczniów. Obecnie największym problemem polskiej szkoły są relacje nauczycieli z uczniami, osłabione przez zdalne nauczanie – twierdzi prezes Fundacji Zwolnieni z Teorii. Wychodząc naprzeciw temu problemowi, organizują specjalną grupę, której jednym z celów jest odbudowanie relacji międzyludzkich i publikują film w mediach społecznościowych, ukazujący esencję problemu

 

Prawie rok nauki zdalnej w czasie pandemii koronawirusa zaowocował nie tylko pogorszeniem stanu wiedzy uczniów i gorszymi wynikami na maturach, ale również dobrostanu młodzieży oraz zwiększeniem poczucia wyobcowania, niezadowolenia, stresu i lęku, co pokazują liczne badania (m.in. CBOS, Magistratu w Szczecinie czy Centrum Edukacji Obywatelskiej 2021). Według badań większość nauczycieli uważa, że odbudowa relacji z uczniami i między uczniami to najważniejszy priorytet ustalony przez szkołę. Pozostaje pytanie, jak to zrobić?

 

Jednym ze sposobów jest wspólne działanie społeczne w zespole uczniów, ze wsparciem nauczycieli, które nie tylko rozwija indywidualne kompetencje, ale i uczy współpracy. Paula Bruszewska, prezes Fundacji Zwolnieni z Teorii, która od kilku lat organizuje dla młodzieży olimpiadę z działania społecznego i wspiera nauczycieli w rozwoju kompetencji mentorskich uważa, że w tym roku szczególnie warto zwrócić uwagę na odbudowanie relacji międzyludzkich. Tę opinię potwierdza nauczycielka z Dębicy. To, czego nam najbardziej brakowało w czasie pandemii i zamknięcia w domu to nie szybki internet czy sprawny komputer, ale kontakt z drugą osobą. Teraz kiedy wracamy do budynku szkoły, mamy szansę na spotkanie uczniów i nauczycieli, których nie widzieliśmy długi czas. W swojej pracy będę głównie skupiać się na kontakcie z drugim człowiekiem, budowaniu kompetencji współpracy młodych ludzi, bo to relacje są teraz dla nas najważniejsze – mówi Urszula Deszcz, ekspertka ds. nauczycielskich grupy Nauczyciele Zwolnieni z Teorii.

 

Jak dodaje Urszula Deszcz, nastroje wśród nauczycieli są różne: jedni się obawiają zakażenia, inni cieszą z powrotu do budynku szkoły, a inni nie widzą widma kolejnego lockdownu. Jedno jest pewne, nauczyciele mogą sięgnąć po swoją moc sprawczą do poprowadzenia tego roku szkolnego i wyznaczenia sobie celu, który będzie koncentrował się na budowaniu relacji i rozwoju kompetencji miękkich – mówi Paula Bruszewska ze Zwolnionych z Teorii. Z badań, które zleciliśmy wynika, że zachęcona do działania społecznego młodzież działa nie tylko dla otoczenia, ale też dla siebie, gdyż rozwija swoje kompetencje i dba o swój dobrostan psychiczny. To pewnego rodzaju kaftan ochronny na pandemiczne czasy, w których żyjemy. Nauczyciele mogą wesprzeć uczniów w takim działaniu, zachęcając do zorganizowania własnej akcji społecznej, biegu charytatywnego czy webinarów w sieci. Możliwości jest wiele, każdy znajdzie coś dla siebie – dodaje Bruszewska. Takie działanie wspiera nie tylko rozwój kompetencji przyszłości, ale przede wszystkim buduje i podtrzymuje dobre relacje z rówieśnikami i dorosłymi – nadrabia to, co zaniedbane było podczas zdalnego nauczania. Atmosferę szkoły w czasie nauki zdalnej – wyobcowanie i osamotnienie – pokazuje wideo opublikowane w mediach społecznościowych na profilu Zwolnieni z Teorii pt. „Mamy do nadrobienia coś więcej niż materiał“ – TUTAJ.

 

Jest ono głównym elementem kampanii dotyczącej edukacji zdalnej i powrotu do szkół stworzonej przez Fundację Zwolnieni z Teorii.

 

Jak zmobilizować młodzież do działania społecznego i grupowej pracy? Wystarczy zachęcać i wspierać uczniów, ale nie nakazywać. Sposoby na motywowanie uczniów za pomocą metody projektów społecznych można poznać w grupie Nauczyciele Zwolnieni z Teorii, której tegoroczna edycja rusza już 4 października br. Do tej pory z tego innowacyjnego wsparcia w całej Polsce skorzystało 550 nauczycieli ze szkół średnich. Podczas szkoleń nauczyciele dowiedzą się m.in. jak działają procesy w grupie oraz jak uważnie słuchać w taki sposób, aby odbudować relacje z uczniami, które osłabiły się podczas lockdownu. Potem tworzymy specjalną grupę wsparcia dla jej uczestników, aby na bieżąco wspierać się i wymieniać informacjami. Dla wielu to początek zachęcania młodzieży do projektów społecznych, a dla niektórych to inspirująca podróż, która trwa już kilka lat – dodaje Urszula Deszcz.

 

Jak mówią sami nauczyciele, dzięki Zwolnionym z Teorii czują, że mogą być częścią wielkiego projektu uczniów i ich zaangażowania społecznego, które nie kończą się wraz z finałem olimpiady, ale jego efekty widać w dłuższej perspektywie. Podkreślają, że projekt realizowany przez ich uczniów zmienia lokalne otoczenia, ale przede wszystkim ich samych w taki sposób, że czują w sobie moc sprawczą. To w dużej mierze od nauczyciela zależy, w jaki sposób chce się zaangażować w olimpiadę Zwolnieni z Teorii. Może inspirować uczniów do działania, motywować w trakcie realizacji projektu, ale może również pełnić rolę eksperta wśród innych nauczycieli ze swojej szkoły. Każdy nauczyciel należący do grupy Nauczyciele Zwolnieni z Teorii ma bezpłatny dostęp do platformy z materiałami edukacyjnymi oraz szkoleń. Grupa Nauczyciele Zwolnieni z Teorii działa przez cały rok szkolny, by wspierać w realizacji projektów społecznych przez młodzież szkół ponadpodstawowych z całej Polski. Aby dołączyć do grupy, wystarczy do 4 października wejść na stronę Zwolnieni z Teorii [ TUTAJ]  i zostawić do siebie kontakt.

 

 

 

Źródło: www.edunews.pl

 



Foto: ShutterStock[www.serwisy.gazetaprawna.pl]

 

Dzisiaj na stronie „Gazety Prawnej” zamieszczono artykuł Artura Radwana pt. „Szczepionkowy falstart w szkołach”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Od wczoraj do najbliższej niedzieli uczniowie, którzy ukończyli 12 lat, mogą zaszczepić się za pośrednictwem szkoły, do której uczęszczają. Jeśli chętnych będzie wystarczająco wielu, a warunki lokalowe na to pozwolą, szczepienia odbędą się na miejscu. Szczepienia mogą się odbywać także w punktach mobilnych i w przychodniach (po porozumieniu z jej kierownikiem).

 

Kuratorzy oświaty na polecenie resortu edukacji zbierają informacje o tym, ilu rodziców wyraziło zgodę na szczepienie swoich dzieci. Wstępne dane wskazują, że akcja ta nie cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem.

 

W województwie łódzkim chęć szczepienia w szkole zadeklarowało 2232 uczniów, 409 członków ich rodzin i 144 pracowników placówek oświatowych. W całym regionie do szczepień mogłoby przystąpić 1341 szkół. Deklaracje zgłosiło 1070. W 53 szczepienia odbędą się w placówce, pozostałe w poradniach medycznych potwierdza Anna Skopińska, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Łodzi. […]

 

Dane dotyczące deklaracji w sprawie szczepień z ponad tysiąca szkół ma też Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty. OSKKO informuje, że w poszczególnych placówkach maksymalnie jest kilkunastu chętnych do szczepienia, a wszyscy przepytani dyrektorzy prowadzą szkoły liczące po kilkaset uczniów. – Zero, jeden, kilku – najczęściej takie odpowiedzi słyszę od szefów placówek, gdy pytam o liczbę chętnych do szczepień. To porażka państwa i nas wszystkich – mówi Marek Pleśniar, dyrektor OSKKO.

 

Czytaj dalej »



Kontynuując obrazkowy przekaz treści – prezentujemy najnowszy rysunek Tomasza Leśniaka i Rafała Skarżyńskiego z cyklu Polacy mistrzem Polski”, zaczerpniety z wczorajszego „Dużego Formatu” cotygodniowego dodatku „Gazety Wyborczej”:

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl/duzyformat/

 



 

Dzisiaj zamiast porannych lektur tekstów o edukacji, pisanych przez autorów „z różnych szuflad”, proponujemy kilka materiałów, nie wymagających długiego czytania:

 

 

4 września

 

 

 

 

7 września

 

 

 

Czytaj dalej »



 

Portal Prawo.pl zamieścił dziś artykuł Beaty Igielskiej pt. „W szkołach więcej kontroli, niekoniecznie mniej biurokracji”. Oto jego fragmenty i link do pełnej wersji:

 

Zmiany w rozporządzeniu o nadzorze pedagogicznym motywowane są chęcią zmniejszenia biurokracji w szkołach. Niektórzy nauczyciele chcą w to wierzyć. Może się jednak okazać, że stanie się odwrotnie – rozporządzenie wzmocni instytucję kontroli. Dyrektorzy, z powodu strachu przed nimi, mogą zażądać jeszcze większej ilości papierów, więc biurokracji może nawet przybyć… na wypadek kontroli. […]

 

Minister Czarnek czyni kolejny krok w kierunku uczynienia z systemu edukacji narzędzia kształtowania młodego pokolenia w duchu określonym przez partię rządzącą. Podąża w ten sposób szlakiem wytyczonym wcześniej na Węgrzech. Kolejnym krokiem według tego wzorca będzie zatrudnianie dyrektorów szkół i nauczycieli przez kuratoria lub inną instytucję państwową, specjalnie powołaną do tego celupisze na swoim blogu „Wokół szkoły” Jarosław Pytlak,działacz edukacyjny, dyrektor Zespołu Szkół STO na warszawskim Bemowie. Jego zdaniem nauczyciel w konsekwencji może stać się, w zamian za wyższą pensję, urzędnikiem państwowym pozbawionym kompletnie samodzielności. […]

 

 

Obfita dokumentacja – na wszelki wypadek

 

[…] Włodzimierz Zielicz, nauczyciel fizyki z Warszawy kpi z pomysłów ewaluacyjnych poprzedniej ekipy: „wypranych z realnej treści biurokratycznych procedur TQM z zakazem brania pod uwagę efektów pracy placówki i formalnej papierorodnej „ewaluacji” szkół przez dyletantów”. Zielicz przypomina przypadek Liceum im. Księcia Poniatowskiego, do którego dostają się tylko najlepsi. Poniatówka, która w 2018 roku obchodziła stulecie istnienia, jest na pierwszych miejscach rankingu najlepszych liceów w Warszawie i w Polsce, po ewaluacji przeprowadzonej przez Mazowieckie Kuratorium Oświaty – otrzymała najgorsze w Polsce oceny w dwóch obszarach działalności: kształcenia i wychowania. Dyrektor, nauczyciele i rodzice zarzucili niekompetencję ewaluatorce, która wcześniej została zwolniona dyscyplinarnie z funkcji dyrektora szkoły podstawowej w Jeleniej Górze. Opowiadali o stronniczym przeprowadzeniu ankiet i manipulowaniu odpowiedziami. Najprawdopodobniej za takimi działaniami kryła się zemsta jednego z rodziców, którego dziecko nie dostało promocji do następnej klasy. – Takie systemy ewaluacji naprawdę nie zasługują na obronę. Tyle że minister Czarnek próbuje leczyć biurokratyczną kuratoryjną dżumę – biurokratyczną kuratoryjną cholerą, albo na odwrót – mówi z goryczą Zielicz.

 

 

Co muszą produkować nauczyciele?

 

Czytaj dalej »