
Oto lapidarna informacja, zamieszczona wczoraj późnym popołudniem na stronie MEN:
Minister Edukacji Barbara Nowacka odwołała kolejnych kuratorów oświaty.
Ze stanowisk zostali odwołani:
Dolnośląski Kurator Oświaty Roman Kowalczyk
Mazowiecki Kurator Oświaty Aurelia Michałowska
Podlaski Kurator Oświaty Beata Pietruszka
Śląski Kurator Oświaty Urszula Bauer
Warmińsko-Mazurski Kurator Oświaty Krzysztof Nowacki
Wielkopolski Kurator Oświaty Robert Gaweł
Wydział Prasowy
Ministerstwo Edukacji i Nauki
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
Komentarz redakcji:
Jak widzimy – tym razem nie dowiedzieliśmy się kto w tych urzędach będzie pełniącym/ą obowiązki Kuratora Oświaty
15 grudnia odwołano
Kuratorkę w województwie małopolskim
22 grudnia – odwołano :
Kuratorów oświaty w trzech województwach: pomorskim, podkarpackim i kujawsko-pomorskim.
27 grudnia – odwołano”
Kuratorów oświaty w dwu województwach: świętokrzyskim i łódzkim.
Razem daje to liczbę 12 województw. Dotąd nie odwołano kuratorów z czterech województw: lubelskiego, lubuskiego, opolskiego i zachodnio-pomorskiego. [WK]
Wczoraj (29 grudnia 2023 r.) na portalu „EDUNEWS” zamieszczono tekst Moniki Gnutek – nauczycielki w Szkole Podstawowej w Janikowie oraz liderki programu #SuperKoderzy, który można potraktować jako wizję nauczycielki „pierwszej linii”, o realnych szansach na Dobrą Zmianę w obszarze nauczania matematyki na poziomie szkoły podstawowej. Zamieszczamy go bez skrótów:
Koniec z koszmarami – matematyka już nie straszy
Matematyka, przedmiot, który od dziesiątek lat uważany jest za trudny, niezrozumiały, abstrakcyjny. Obawy przed królową nauk pojawiają się już na etapie klasy czwartej, kiedy to dzieci zaczynają uczyć się matematyki z nowym nauczycielem. Strach często zapożyczają od swoich bliskich, a potęguje się on, kiedy zaczynają uczyć się innymi metodami niż na etapie klas 1-3 SP. Ale czy matematyka na pewno jest taka straszna, jak ją malują? Czy można uczyć się tego przedmiotu z radością i pasją?
Aby matematyka milszą była…
Uczennice i uczniowie są zupełnie inni niż 20 lat temu. Ówczesne metody nie sprawdzą się, a dzieci po prostu uciekną od nas i poszukają pomocy gdzie indziej… lub zrezygnują. Nasza młodzież kocha nowe technologie, wykorzystuje je każdego dnia. Zna wiele narzędzi interaktywnych, które pomagają w nauce. Aby przyciągnąć jej uwagę, zarazić pasją do matematyki, warto wejść troszkę w ich świat. Właśnie wykorzystanie cyfrowych narzędzi edukacyjnych otwiera młodym ludziom drzwi do królowej nauk. Technologie angażują dzieci, a samo zdobywanie wiedzy matematycznej jest dla nich przyjemne. W sieci znajdują się aplikacje mobilne, gry edukacyjne, wirtualne laboratoria czy też różne symulacje online, które w sposób prosty pokazują, jak rozwiązać dany problem. Kahoot, Blooket, Nearpod, Genial.ly, Wordwall, TinkerCad – to przykłady narzędzia, które można wykorzystać na lekcji. Znajdują się tam gotowe materiały, można też stworzyć swoje własne.
Praktycznie czyli jak?
Matematyki trzeba uczyć praktycznie. Jak? Wystarczy zastosować metodę projektu, doskonałą formę nauki, która angażuje uczniów i zachęca do stosowania zdobytej wiedzy. Praca projektowa jest bardzo ważna, rozwija umiejętności krytycznego myślenia, kształtuje relacje oraz umiejętność myślenia matematycznego. A przede wszystkim buduje pozytywne skojarzenia z przedmiotem, zachęca do poszukiwania i samorozwoju bez presji i lęku przed niepowodzeniem. Stworzenie miasteczka geometrycznego, założenie wirtualnego sklepiku, pieczenie ciasta z przepisu, wycieczki z Google Maps, zaprojektowanie własnego domu w narzędziu interaktywnym – to tylko kilka przykładowych miniprojektów, które można zrealizować z dziećmi.
Stosowanie korelacji międzyprzedmiotowej jest niezbędne w praktycznym uczeniu tego przedmiotu. Uczniowie i uczennice muszą zobaczyć zastosowanie zagadnień, które każdego dnia poznają na zajęciach. Dzięki temu przedmiot staje się dla nich przyjemny i przestaje straszyć zwielokrotnioną trudnością. Fizyka, informatyka, biologia – to lekcje, które aż proszą o sięgnięcie po matematykę! Tak na przykład dzieje się w programie #SuperKoderzy Fundacji Orange. Analiza danych biologicznych, algorytmy i ich projektowanie, modelowanie zjawisk fizycznych, tworzenie gier, obliczenie zużycia prądu oraz kosztów poniesionych za usługę… Jest to praktyczne, życiowe, daje dzieciom narzędzia przydatne w przyszłości, a nie tylko podczas egzaminu.
To dobry kierunek!
Nowoczesne metody nauczania matematyki opierają się na zróżnicowanych podejściach, które uwzględniają indywidualne potrzeby uczennic i uczniów. Korelacje między przedmiotami, wykorzystanie technologii komputerowej, lekcje odwrócone i prace projektowe to narzędzia, które nie tylko ułatwiają przyswajanie wiedzy matematycznej, ale także rozwijają umiejętności praktyczne i myślowe uczniów. Współczesna edukacja matematyczna stawia na interaktywność, zrozumienie kontekstu oraz aktywność uczniów, dzięki czemu matematyka staje się fascynującym i dostępnym przedmiotem. I bardzo dobrze!
#SuperKoderzy to ogólnopolski program edukacyjny Fundacji Orange, którego kluczowym elementem jest nauka programowania. Adresowany jest do szkół podstawowych oraz uczniów w wieku 9-14 lat. W czasie trwania programu dzieci uczą się programowania, podstaw robotyki i poznają świat nowych technologii nie tylko na informatyce, ale również na lekcjach przyrody, historii, języka polskiego, muzyki, matematyki czy języków obcych. Więcej informacji: www.superkoderzy.pl.
Źródło: www.edunews.pl
Oto zamieszczona wczoraj na stronie MEN informacja – bez skrótów:
Spotkanie Minister Edukacji z przedstawicielami Wolnego Związku Zawodowego „Forum-Oświata”
Foto: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
Minister Edukacji Barbara Nowacka wraz z pozostałymi członkami kierownictwa resortu edukacji spotkała się w czwartek (28 grudnia 2023 r) z przedstawicielami Wolnego Związku Zawodowego „Forum-Oświata”.
Przedstawiciele Związku, z przewodniczącym Sławomirem Wittkowiczem na czele, przedstawili swoje postulaty dotyczące zmian w oświacie. Związkowcy wskazali m.in. na konieczność zmian w edukacji włączającej, w tym zasad wynagradzania nauczycieli pracujących z uczniami posiadającymi orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, zmianie przepisów w zakresie oceny pracy nauczycieli, postępowania dyscyplinarnego, liczebności dzieci w oddziałach. Przewodniczący Sławomir Wittkowicz przekazał Minister Edukacji tezy programowe wypracowane przez członków Związku podczas kongresu.
Minister Edukacji Barbara Nowacka zapewniła o otwartości na dialog i współpracę ze stroną społeczną. Podkreśliła, że całemu kierownictwu ministerstwa zależy przede wszystkim na uspokojeniu sytuacji w polskich szkołach. Wg minister szkoła powinna być wolna od polityki i ideologii – powiedziała minister Nowacka. Poinformowała jednocześnie o pracach w resorcie i o najważniejszych kwestiach, które jej zdaniem wymagają zmian.
Barbara Nowacka potwierdziła deklaracje rządu, że wynagrodzenia nauczycieli już od 1 stycznia 2024 r. wzrosną o 30 proc., a w przypadku nauczycieli wchodzących do zawodu o 33 proc.
– W projekcie ustawy budżetowej na 2024 r. nauczyciele mają zagwarantowane podwyżki, jakich nie było od lat – zapewniła minister Nowacka.
Dzisiejsze wydarzenie to kolejne spotkanie kierownictwa resortu z przedstawicielami różnych związków zawodowych. Przed tygodniem w siedzibie ministerstwa odbyło się spotkanie z prezydium Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/
Jako że problem prac domowych – zadawać, czy w ogóle zakazać – jest ostatnio bardzo „gorący” , proponujemy dziś lekturę najnowszego tekstu Danuty Sterny z jej nowej strony „OKnauczanie”
Praca domowa – to zależy!
Temat jest bardzo „gorący”, zadawanie lub niezadawanie prac domowych, a może ich ograniczenie jest priorytetem dla nowego ministerstwa.
18 grudnia tego roku zaproszono mnie do dyskusji na temat pracy domowej w radiu TOK FM. Audycja radiowa zbiegła się z wizytą wigilijną moich byłych uczniów. U mnie. Skorzystałam z okazji i poprosiłam ich o opnię. Odpowiedź jest (jak prawie zawsze w edukacji) – „to zależy”. Tylko jedna osoba była za rezygnacją całkowitą z prac domowych, ale jej opinia związana była z punktem widzenia rodzica, który ma dziecko w szkole demokratycznej. Inne osoby bez względu na to, do jakich szkół uczęszczają ich dzieci i wspominając własne doświadczenie szkolne, było za OGRANICZENIEM liczby i wielkości prac domowych. Podstawowy argument „przeciw” wiązał się z zabieraniem dzieciom czasu na odpoczynek, a argument „za” polegał na korzyściach wynikających z samodzielnego wykonania zadania i ćwiczenia umiejętności wymagających powtórzeń. Podczas audycji w TOK FM wyszczególniłam pięć warunków dla sensownej informacji zwrotnej, są to:
1.Sensowność/konieczność. Zadawajmy prace domowe, tylko wtedy, gdy służą one uczeniu się uczniów.
2.Wartościowa/niezbędna. Aby to sprawdzić trzeba sobie samemu zadać pytanie: Co by było, gdybym tej pracy nie zadał/a? Jeśli nic uczniowie nie stracą, to jej nie zadawać.
3.Ciekawa dla ucznia. Pan redaktor audycji zapytał mnie, czy praca domowa z matematyki może być ciekawa? Kluczem do tego przymiotnika jest – wybór. Jeśli uczeń ma wybór, w jakiej formie pracę wykona lub nawet jaką pracę wybierze do wykonania, to jest szansa, że go ona zainteresuje.
4.Realna do wykonania. Czyli, czy uczniowie są w stanie ją samodzielnie zrobić? Czy nie zajmie im ona za wiele czasu? Badania przeprowadzone w USA wskazują na to, że maksymalny czas odrabiania pracy domowej przez ucznia w ciągu jednego dania, wynosi – 10 minut razy klasa do której uczeń uczęszcza, czyli w piątej klasie uczeń może dziennie poświecić do 50 minut na odrabianie prac domowych ze wszystkich przedmiotów łącznie. Widać tu też zależność zadawania prac domowych od wieku uczniów. Czym wyżej, tym ma ona większy sens (na to wskazują też badania profesora Johna Hattiego).
5.Dobrowolna – sprawdzona, ale NIEOCENIONA. Sprawdzenie jest konieczne, gdyż uczeń musi wiedzieć, czy dobrze pracę wykonał, inaczej jej wykonanie nie ma dla niego sensu. Jednak nie powinna być oceniana. Na pewno pojawi się zastrzeżenie, że jeśli bez oceny, to uczniowie nie będą jej robić. Jednak jeśli jest obowiązkowa i narzucona, to nie jest korzystna dla procesu uczenia się ucznia. Generuje wtedy ściąganie, odpisywanie lub wykonanie jej przesz kogoś innego.
Zauważmy, że jeśli nie jest oceniana, to rodzice też nie widzą sensu wykonywania jej za dziecko. Z tym punktem łączy się też nierozerwalnie to, że nie możemy zapewnić samodzielności wykonania pracy domowej, trzeba jej nie oceniać, aby uczeń sam chciał ją zrobić, aby się czegoś nauczyć lepiej.
Nie mówiłam o tym w radiu, ale warto się zastanowić, jakiego rodzaju prace warto zadawać. Postanowiłam o to zapytać uczestników Frajdy z nauczania i o tym będzie następny wpis.
Podam mój prosty przykład z matematyki:
Warto – kilka zadań na dodawanie ułamków o różnych mianownikach, np.: 1/4 +1/2; 3/10+ 2/3; 1/25+ 3/80
Nie warto – zadanie polegające na możliwości tylko wymiany liczb, np.: 1/4+ 3/4; 1/8+3/8; 1/11+3/11
A najlepiej, gdyby praca domowa była do wyboru, np.:
Wybierz sobie zadanie do wykonania w domu:
1.Wyjaśnij od czego zaczęłabyś/zacząłbyś dodawania tych dwóch ułamków: 1/2+ 2/15?
2.Ktoś podał, że wynikiem dodawania 1/2+ 2/15 jest 3/17, jaki został popełniony błąd?
3.Oblicz sumę: 1/2+ 2/15
4.Czy równość jest prawdziwa: 1/2+ 2/15 = 3/10 + 1/3?
Praca domową zajmuję się już dobrych kilka lat. Pierwszy wpis na ten temat zamieściłam na blogu Oś świata w 2010 roku. Następnie wracałam do tego tematu kilka razy – zobacz – TUTAJ
Źródło: www.oknauczanie.pl
Zaglądając na Fb profil Jędrka Witkowskiego (CEO) wypatrzyliśmy taka informację i komentarze pod nią:
MŁODZI A RELIGIA
W kraju rozgorzała dyskusja o lekcjach religii w szkole, trochę obok niej dzielę się poniżej wnioskami z badania ICCS na temat stosunku młodych (ósmoklasistów) do religii i jej miejsca w społeczeństwie.
1.78% ósmoklasistów wyznaje jakąś religię
2.46% ósmoklasistów zadeklarowała, że religia pomaga im rozstrzygać, co jest dobre, a co złe
3.45% ósmoklasistów uważa, że religia powinna wpływać na zachowanie ludzi wobec innych
4.11% ósmoklasistów chciałoby, żeby przywódcy religijni mieli większą władzę
Już same te dane są ciekawe, ale najważniejsze jest według mnie to jak odpowiedzi uczniów z Polski zmieniły się między 2009 a 2022 rokiem:
1.religia pomaga mi rozstrzygać, co jest dobre a co złe – spadek z 78% do 46% twierdzących odpowiedzi
2.religia powinna wpływać na zachowanie ludzi wobec innych – spadek z 79% do 45% twierdzących odpowiedzi
3.przywódcy religijni powinni mieć większą władzę w społeczeństwie – spadek z 36% do 11% twierdzących odpowiedzi
Te dane potwierdzają silny trend laicyzacji polskiej młodzieży wbrew stałej obecności nauczania religii w polskich szkołach. Religia przestaje być kluczowym punktem odniesienia dla młodych ludzi.
Obraz postępującej (szybciej niż w innych krajach) laicyzacji dopełnia porównanie z innymi państwami – w 2009 roku Polska była wśród krajów, w których religia odgrywała największe znaczenie, teraz znajdujemy się w grupie krajów, w której jej znaczenie jest najmniejsze.
Wykres 5.22. Rola religii w opiniach polskich uczniów w ICCS 2009 i ICCS 2022
Wykres pochodzi ze str. 117 opracowania „Młodzi w demokracji. Wyniki Międzynarodowego Badania Kompetencji Obywatelskich ICCE 22022”
Więcej informacji w napisanym przez Pawła Penszko podrozdziale 5.6 raportu ICCS 2022 wydanym przez IBE Instytut Badań Edukacyjnych. – T UTAJ
x x x
Oto kilka pierwszych komentarzy i odpowiedzi na nie Jędrka Witkowskiego:
Dziś proponujemy lekturę tekstu, który Jarosław Pytlak zamieścił wczoraj na swoim blogu „Wokół Szkoły”. Dla „posmakowania” o czym to jest zamieszczamy poniżej kilka fragmentów. Wyróżnienie w jednej z odpowiedzi kolegi Pytlaka kilku zdań pogrubioną czcionką – redakcja OE:
Tylko jeden diabeł w szczegółach „małego exposé”
Na zakończenie miodowego tygodnia nowej ekipy zarządzającej MEN wiceministra Katarzyna Lubnauer udzieliła obszernego wywiadu „Rzeczpospolitej”. Nazywam go tutaj „małym exposé”, ponieważ zawarła w nim informacje na temat zamierzeń resortu, dobrane zapewne nieprzypadkowo. Warto przeanalizować treść tej wypowiedzi, by zorientować się, czego można się spodziewać w najbliższym czasie w sprawach interesujących środowisko oświatowe. Rozmowa dostępna jest wyłącznie dla czytelników „Rzepy”, ale w treści przytoczonego poniżej własnego wywiadu odnoszę się do wszystkich poruszonych w niej kwestii.
x x x
(Red) – Ogłosił się Pan na blogu „Wokół szkoły” Doradcą Obywatelskim ds. Edukacji (DOE). Skąd ten pomysł?
(JP) – Można to potraktować jako wybieg publicysty, któremu odrobina fejmu na pewno nie zaszkodzi. Albo – mówiąc już poważnie – jako wyraz przekonania, że wraz z nową władzą powstała przestrzeń dla wsparcia odbudowy polskiej edukacji, i że moje doświadczenia zawodowe mogą okazać się przydatne. A w tle tego – jak by to górnolotnie nie zabrzmiało – poczucie obywatelskiego obowiązku. […]
– Kiedy Katarzyna Lubnauer w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” naszkicowała plany Ministerstwa Edukacji Narodowej, Pańską pierwszą reakcją w internecie była radość z zapowiedzi przywrócenia przedmiotu przyroda w klasach 5-6 szkoły podstawowej. Czy to rzeczywiście było najważniejsze jego przesłanie?
– Oczywiście, że nie, było wręcz marginalne, ale za to absolutnie dla mnie niespodziewane. Ucieszyłem się, bo od kilku lat wskazywałem tę możliwość odwrócenia jednej ze szkodliwych zmian, jakie wprowadziła reforma Zalewskiej. Jakkolwiek pani Lubnauer jako powód wskazała w wywiadzie przede wszystkim ułatwienie zatrudnienia kadry, dla mnie jest to krok w kierunku uczynienia szkoły podstawowej, do klasy szóstej, podstawową właśnie, czyli poświęconą poznawaniu świata, a nie systematycznego studiowania dorobku klasycznych dyscyplin naukowych. Natomiast niewątpliwie najważniejszym przesłaniem wywiadu wiceministry było potwierdzenie zapowiedzi wysokich podwyżek nauczycielskich wynagrodzeń.
– Najważniejszym i, jak rozumiem, optymistycznym?
– Oczywiście. Najwyraźniej nowa władza jest zdeterminowana, by dotrzymać obietnicy podwyżek dla nauczycieli o 30%, nie mniej niż 1500 złotych miesięcznie, jak również by traktować to jako rekompensatę za dramatyczną utratę wartości tych wynagrodzeń w relacji do płacy minimalnej. Doceniam też wyraźną deklarację, że ta zmiana nie będzie powiązana z żadnymi warunkami wstępnymi. Jeśli coś miałbym dodać, to tylko pytanie, czy planowane jest dotrzymanie zapowiedzi poprzedniego ministra w sprawie podniesienia do 600 złotych dodatku za wychowawstwo klasy? I czy jest może przewidywane, by również nauczyciele przedszkolni otrzymali w niedalekiej przyszłości gwarancję dodatku za wychowawstwo grupy, bo na razie zdani są na łaskę i niełaskę swoich władz samorządowych? Funkcja wychowawcy wiąże się dzisiaj ze znacznie większym obciążeniem, czasowym i psychicznym, niż zaledwie kilka lat temu. A nauczyciele przedszkolni wciąż czekają na nie tylko materialne, ale i symboliczne docenienie ich pracy, absolutnie kluczowej dla rozwoju najmłodszych dzieci. […]
– Była też mowa o tzw. odchudzeniu podstaw programowych…
– I bardzo dobrze. Jak słusznie zauważyła pani wiceministra, to warunek niezbędny zwiększenia autonomii nauczycieli. Inna sprawa, że osobiście bardzo obawiam się sytuacji, w której poszczególne grupy specjalistów będą lobbować za ograniczeniem cięć w swoich dziedzinach, argumentując, że w podstawie ujęto tylko problemy fundamentalne. Pocieszam się natomiast, że nieskoordynowane cięcia nie zniszczą spójności podstawy, bo nie można zniszczyć czegoś, co nie istnieje. Podstawę trzeba po prostu napisać od nowa, szczególnie od poziomu klasy czwartej szkoły podstawowej. Rozumiem, że musi to potrwać, ale oby jak najkrócej, bo szkoda każdego rocznika uczniów, który będzie wchodził w kolejny etap edukacyjny na bazie obowiązującego dzisiaj dokumentu, nawet po jego odchudzeniu!
– Z treści wywiadu Katarzyny Lubnauer pozostała jeszcze matura i egzamin ósmoklasisty. Co Pan na to, że „w tym roku na pewno zmian nie będzie”?
– To moim zdaniem jedyny diabeł, który na pewno tkwi w szczegółach. O ile bowiem wszystkie deklaracje wiceministry mogłem docenić, niektóre nawet bardzo, a co najmniej zrozumieć, to w tym przypadku przyznaję, że nie sięgam pojęciem decyzji o pozostawieniu pana Marcina Smolika na stanowisku przewodniczącego CKE. Że nie zmienia się reguł w trakcie gry? Chyba nie jest regułą gry pełnienie funkcji państwowej przez konkretną osobę?! A co do reguł sensu stricte – są takie, szczególnie w zakresie egzaminu maturalnego z języka polskiego, które zmienić można i należy, tymczasem trwanie pana Smolika oznacza zgodę na zachowanie status quo. A poza tym, dalsze rządy człowieka w pełni dyspozycyjnego politycznie, potwierdzającego wspólnie z ministrem Czarnkiem rzekomy sukces reformy Zalewskiej, są po prostu niemoralne. Rozumiem, że nie można unieważnić całego dorobku instytucjonalnego komisji egzaminacyjnych, ale jeśli nowe władze chcą w przyszłości wspólnie z CKE dokonywać korekt sposobu oceniania, to udział w tym osoby w pełni odpowiedzialnej za błędy i wypaczenia tego systemu, jest po prostu absurdem.[…]
– A nie czuje Pan żalu, że w swoim wywiadzie wiceministra nie wspomniała w ogóle o szkołach niepublicznych?
– Rozumiem, że powinienem żałować, bo sam pracuję w takiej placówce? Tyle że ja chcę być doradcą, a nie lobbystą! Jako obywatel jestem żywo zainteresowany, aby cały system funkcjonował jak najlepiej. To szkolnictwo publiczne ma dzisiaj najwięcej problemów. A poza tym, jeżeli poprawi się jego sytuacja, np. znacząco wzrośnie subwencja albo ulegnie zmianie podstawa programowa, to i nam w szkołach niepublicznych będzie łatwiej. Najkrócej mówiąc, jeśli przewietrzmy pokój, wszystkim będzie łatwiej oddychać.
Cały tekst „Tylko jeden diabeł w szczegółach „małego exposé” – TUTAJ
Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/blog/
Oto „jeszcze ciepła” informacja ze strony MEN:
Minister Edukacji Barbara Nowacka podjęła decyzje związane ze stanowiskami kuratorów oświaty.
[…] minister odwołała ze stanowisk:
>Świętokrzyskiego Kuratora Oświaty, pana Kazimierza Mądzika
>Łódzkiego Kuratora Oświaty, pana Waldemara Flajszera
i wyznaczyła do pełnienia obowiązków:
>Świętokrzyskiego Kuratora Oświaty, pana Andrzeja Jakubca
>Łódzkiego Kuratora Oświaty, pana Janusza Brzozowskiego.
Źródło: https://www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/kolejne-zmiany-na-stanowiskach-kuratorow-oswiaty
Foto: www.gov.pl
Wojewoda Łódzki Dorota Ryl gratuluje Januszowi Brzozowskiemu objęcia nowej funkcji
Notka Redakcji:
Janusz Brzozowski (r. ur. 1966)
-do 2019 roku dyrektor PG nr 29 w Łodzi przy ul. Jurczyńskiego
-od 1 września 2019 roku dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 1 w Łodzi przy ul. Czajkowskiego na Widzewie –Wschodzie, nauczyciel matematyki w działającym tam XXXII LO im. Haliny Poświatowskiej.
Na poświąteczną środę proponujemy lekturę tekstu ze strony CEO, który nie powstał pod wpływem bieżących wydarzeń politycznych, lecz podejmuje strategiczny problem demokratyzacji polskich szkół. Jego autorem jest Przemysława Kluge – eksperta d.s. rozwoju dyrektorów, specjalizującego się w prowadzeniu warsztatów z zakresu zarządzania w warunkach zmiany. Warto podkreślić, ze ma on za sobą 32 lata pracy w edukacji, podczas których był bibliotekarzem, nauczycielem, dyrektorem szkoły (publicznej i prywatnej), trenerem oświatowym i biznesowym, a także dyrektorem Ośrodka Rozwoju Kompetencji Edukacyjnych przy WSiP.
Oto ów tekst bez skrótów – podkreślenia fragmentów – redakcja OE:
Budzenie nadziei na demokratyczną otwartość szkoły, bez gotowości do przyjmowania wszelkich skutków swoich działań, może doprowadzić do niczego, a nawet pogorszyć relacje w szkole.
Potrzeba wyjścia z fikcji
Tytuł tego tekstu ma cel podobny do pewnego typu zdjęć na profilach społecznościowych. Autorzy postów ze zdjęciami sami przyznają, że zamieszczają zdjęcia (często nieadekwatne do treści wpisu) dla przyciągnięcia uwagi.
Sam zauważyłem, że temat demokracji w szkole pełni podobną funkcję jak te zdjęcia. Ma skierować uwagę na podstawowe zadanie szkoły, a więc uczenie uczniów współdecydowania o sobie i swoim otoczeniu, a potem, no cóż, ma głównie przyciągać uwagę. Nazwałbym to działaniem na „lep podmiotowości”.
Spróbujmy powiedzieć coś na poważnie o podmiotowości w szkole.
Demokracja jest niebezpieczna
Od pewnego czasu zapraszamy osoby dyrektorskie do udziału w warsztatach o partycypacji wszystkich środowisk wokół szkoły – w życiu szkoły. Warsztaty są skoncentrowane na postawach, ale przekazujemy na nich sporo gotowych pomysłów na to, jak skutecznie zaprosić nauczycieli, uczniów i rodziców do działania. Czasem myślę o tym, co się stanie, gdy nasze „sposoby” wejdą w życie. Sukces będzie oznaczał, że:
>rada pedagogiczna zostanie zorganizowana tak, że nauczyciele też będą współodpowiedzialni za decyzje rady, a nie tylko dyrektor;
>odpowiedź na petycję rodziców pokaże, że dyrekcja potraktuje z powagą niepokój matek i ojców;
>uczniowie będą realnie współdecydowali o programach, w które angażuje się szkoła.
Dobrze, pięknie, pożytecznie. Ale… Co jeśli temu wszystkiemu nie będzie towarzyszyć gotowość zarządzających do dialogu? Po dużych nadziejach przyjdzie rozczarowanie, a możliwy spór przeniesie się do władz samorządowych albo kuratoryjnych.
Zatem koncentrowanie uwagi na szkolnej demokracji i budzenie nadziei, bez gotowości do przyjmowania skutków swoich działań, może nawet pogorszyć sytuację. Znają to wszyscy, którzy kiedyś nie dopełnili obietnicy. Jak więc myśleć o demokracji w szkole? Zacząć od odwagi. I tolerowania – paradoksalnie – braku konkretów.
Demokracja jest trudna
Każdy szkoleniowiec słyszał pewnie nie raz te słowa i lekko cierpła mu skóra. „Przejdźmy do konkretów!”. Ale czym jest konkret? To procedura, sposób działania, dokument, gotowy tekst. Sposób na to, by poczuć się bezpiecznie. Takie konkrety nie zastąpią jednak gotowości do działania w nowy sposób, ze świadomością jego konsekwencji, spośród których nie wszystkie dają się przewidzieć.
I tu od dyrektorki, dyrektora i jego umiejętności tolerowania tego dyskomfortu zaczyna się szkolna demokracja. A demokracji szkolnej nawet bardziej niż konkretów potrzebna jest refleksja. W tym: wiedza o swoich zasobach, które można wykorzystać w nieprzewidzianej sytuacji; świadomość celu i determinacja do jego osiągania.
Tego wszystkiego „konkret” nie zapewni. A bywa, że gdy brakuje jasno sformułowanego celu działania, potrzeba konkretu wyraża tylko frustrację i wskazuje na ukryte fasady. Ręka w górę, kto zna to myślenie: „Nie damy rady tego zrobić na serio, więc pokażmy, że to robimy, ale tak naprawdę tego nie róbmy”.
Tylko że dłuższe funkcjonowanie w ten sposób tworzy szkodliwy nawyk – nie tylko na poziomie jednostek. Nawyk ujawni się także – a może przede wszystkim – w warunkach, gdy ktoś będzie naprawdę potrzebował zmiany. Ale wtedy będzie dla (?WK) już za późno. Zmiana będzie widziana wyłącznie jako nowy zestaw procedur i dokumentów. To opowieść o prawdzie i fikcji, już nie w wymiarze moralnym, osobistym, tylko systemowym.
Po co nam zatem demokracja w szkole?
Właśnie przeciwko fikcji, fasadom, życiu na niby. Jak zatem wprowadzać do szkoły elementy partycypacji? Już wiemy: godzić się na brak konkretów, na większy trud. Co dalej?
Nie zaprzeczać. Szkoła to zawsze będzie miejsce zbiorowości dorosłych i dzieci, w której dorośli biorą więcej odpowiedzialności i wpływu niż dzieci, ale są zobowiązani zawodem lub rolą rodzicielską do troski i wspierania rozwoju dzieci.
Rodzice kierują się w tym przede wszystkim miłością, a osoby nauczycielskie, wśród których jest też osoba dyrektorska, profesjonalizmem. W tych warunkach demokracja musi respektować te role – i wzmacniać każdą z nich. Co oznacza, że:
-zaangażowanie rodziców widzimy jako możliwość budowanie zaufania do szkoły i udzielenia im wsparcia w realizowaniu przez nich rodzicielskich ról;
-angażowanie uczniów widzimy jako szansę na naukę ról społecznych i brania odpowiedzialności za otoczenie;
-dyrektorskie zaproszenie skierowane do nauczycieli, by współdecydowali o całej szkole, jest szansą na większą zbiorową skuteczność nauczycieli i korzystanie z synergii, co oznacza konieczność pracy z… własnym lękiem.
Demokracja to więcej pracy. I… życia
To wszystko wymaga ciągłego dialogu, rozwiązywania konfliktów i reagowania na problemy. Na te zadania nie ma procedur, choć są dobre przykłady i wzorce. Wierzę, że ta delikatna demokracja, z której może płynąć tyle korzyści, zaczyna się od decyzji dyrektorki lub dyrektora. Jeśli nie ma być fasadą ani kiczem, musi powstawać w oparciu o rozmowę o zasobach i celach, o gotowości każdej osoby na korzyści i ryzyka z nimi związane.
Jeśli zaczną się działania związane z partycypacją, pojawią się różnice zdań między partnerami. Partnerami zostaną też uczniowie i uczennice, choć nie za wszystko będą mogli wziąć odpowiedzialność. Wydaje się, że kluczowa dla powodzenia takiego projektu będzie umiejętność rozmowy w warunkach różnic, rozpoznawanie i radzenie sobie z emocjami, ale przede wszystkim przekonanie, że ten cel jest ważny i wart ryzyka.
Każdy dyrektor i dyrektorka żywi przekonania pedagogiczne, które mogą w swojej szkole realizować. Jeśli więc wśród ich przekonań jest wartość szkolnej demokracji dla rozwoju uczniów i samej szkoły, krok ku otwarciu szkoły na partycypacyjność uważam za naturalny.
Ale tuż po tej decyzji – do których namawiamy na szkoleniach – zachęcałbym do przyjrzenia się sobie, swoim zasobom i kompetencjom interpersonalnym. Dopiero później konkretom i procedurom… To nie tu się dzieje zmiana.
Źródło: www.ceo.org.pl
Foto:www.twitter.com/barbaraanowacka/
Minister Barbara Nowacka z nowopowołanym do pełnienia obowiązków Pomorskiego Kuratora Oświaty Grzegorzem Krygierem.
Portal „FORSAL.PL” zamieścił w piątek 22 grudnia 2023 r. tekst, informujący o kolejnych zmianach na stanowiskach Kuratora Oświaty. Oto jego obszerny fragment:
Barbara Nowacka odwołała kolejnych kuratorów oświaty
Minister edukacji Barbara Nowacka odwołała w piątek pomorską kurator oświaty Małgorzatę Bielang, podkarpacką kuratora oświaty Małgorzatę Rauch i kujawsko-pomorskiego kuratora oświaty Marka Gralika – poinformowało PAP Ministerstwo Edukacji i Nauki.
MEiN informuje także, że minister edukacji do pełnienia obowiązków pomorskiego kuratora oświaty wyznaczyła pana Grzegorza Krygera, do pełnienia obowiązków kujawsko-pomorskiego kuratora oświaty panią Grażynę Dziedzic, a do pełnienia obowiązków podkarpackiego kuratora oświaty panią Dorotę Nowak-Maluchnik. […]
Źródło: www.forsal.pl/lifestyle/edukacja/
x x x
Przeczytaj także tekst na portalu OKO.press „tekst „Koniec żelaznej kuratorki z Pomorza. Ministra edukacji odwołuje Bielang. „Możecie odetchnąć”” – TUTAJ
Szanowni Państwo, uczniowie i uczennice, nauczycielki i nauczyciele,
dyrektorzy i dyrektorki szkół i cała społeczności szkolna.
Przed nami nowe, wielkie wyzwania. Przed nami zmiana w polskiej szkole. Zmiana ewolucyjna, a nie rewolucyjna. Ale niektóre rzeczy wymagały szybkich działań. Dlatego z przyjemnością przypominam Państwu– nauczycielkom i nauczycielom, że rząd Donalda Tuska dotrzymał obietnicy dotyczącej podwyżek dla nauczycieli i te podwyżki wyniosą od 30 do 33 procent. Cieszymy się, że nauczyciele będą mogli być spokojni i godnie przeżyć i te święta, i kolejne lata, będąc dobrze wynagradzanymi za pracę, którą wykonujecie świetnie.
Mam też do Państwa nauczycielek i nauczycieli specjalny apel, który na pewno ucieszy młode osoby. Bardzo bym Was prosiła, żeby na ten czas świąt nie zadawać uczniom prac domowych. Niech i oni mają spokojne święta, w czasie których będą mogli spędzić czas z najbliższymi.
Życzę Wam w nadchodzącym roku dużo zdrowia, szczęścia, siły i spokoju i wszystkiego dobrego na Święta Bożego Narodzenia.
Minister Edukacji
Barbara Nowacka
Źródło: www.gov.pl/web/edukacja-i-nauka/













