
Parafrazując pierwsze słowa z wiersza „Epilog”, będącego ostatnią częścią poematu „Pan Tadeusz”: „O tem że dumać na paryskim bruku…” aż się prosi, abym dzisiejszy felieton zaczął od zdania: „O czem że pisać, gdy się nie jest na paryskim bruku…”, gdy wydarzeniem, które zdominowało wszystkie światowe i krajowe media są Igrzyska Olimpijskie „Paryż 2024”, zwłaszcza, gdy rozpoczyna się pisanie dzień po spektakularnej ceremonii ich otwarcia…
Igrzyska Olimpijskie. Już 33. W Paryżu uczestniczy w nich 10 tys. 500 sportowców, którzy rywalizują ze sobą w 32 dyscyplinach, w 329 konkurencjach.
Jakie może mieć z tym wydarzeniem skojarzenia ktoś, kto nie tylko redaguje właśnie taki informator oświatowy, jakim jest „Obserwatorium Edukacji”, kto od dziesiątków lat żyje w tym szkolnym świecie, kto nawet będąc już prawie 19 lat nauczycielskim emerytem nadal zachowuje ciekawość świata – ale głównie tego edukacyjnego?
Myślę, że nie zaskoczę Was tym, iż i do idei organizowanej co cztery lata ogólnoświatowej areny sportowej rywalizacji potrafię wyjść i powiązać ją z jednym z najczęściej podejmowanym w dyskusjach o reformowaniu polskiej szkoły wątkiem, jakim jest kwestia ocen cyfrowych, klasówek, testów, sprawdzianów i egzaminów, a ostatnio także o tym, czy utrzymywać nauczanie w systemie klasowo-lekcyjnym, czy może pracować – za przykładem Finów – projektami, albo „obszarowo”, jak to ostatnio zaproponowała na swoim fb profilu Zofia Grudzińska.
Nie tylko Igrzyska Olimpijskie są okazją do rywalizacji w ściśle określonych dyscyplinach, dziedzinach. Wszak co roku odbywają się mistrzostwa krajów, kontynentów, świata – w równie wielu dyscyplinach i knkurencjach. Widać to nie wystarcza, aby sportowcy mogli mieć motywację do treningów – są jeszcze różne zawody „o puchar”, różne „ligi” – nie tylko międzynarodowe, ale dla zawodników o niższym poziomie osiągnięć są także krajowe extra ligi, a zanim w nich będzie można wystąpić – I, II, III i IV ligi krajowe. Bo tylko ten system napędza krajowy i światowy sport.
Ale element rywalizacji, porównywania się do innych, nie jest obcy także artystom-plastykom, aktorom, twórcom filmowym, a nawet naukowcom… Bo jak inaczej wyjaśnić istnienie i ciągłe trwanie konkursów dla muzyków, (pianistów, skrzypków itp.), śpiewaków operowych i piosenkarzy – dla różnych stylów oddzielnych, festiwali filmowych, teatralnych, a nawet konkursów dla plastyków, pisarzy, dziennikarzy… Wszak doroczne ubieganie się o nagrodę Nobla przez uczonych z dziedzin: medycyny lub fizjologii, fizyki chemii jest także swego rodzaju „olimpiadą”. Z resztą nie tylko o Nobla ubiegają się naukowcy. Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile innych nagród jest adresowana do naukowców – zobacz TUTAJ
I wszystkie te festiwale, konkursy, nagrody toczą się w bardzo sprecyzowanych specjalnościach. Jak konkursy i olimpiady przedmiotowe…
W jakim celu o tym piszę? Bo postanowiłem pójść dziś inną niż tą, najczęściej uczęszczaną przez eduzmieniaczy ścieżką – ścieżką gloryfikowania fińskiego modelu edukacji.
Najczęściej spotykanym w publikacjach argumentem za zbudowaniem w Polsce fińskopodobnego systemu jest teza, że szkoła ma przygotować dzisiejszych uczniów do funkcjonowania w życiu społecznym i zawodowym w przyszłości.
Ale czy to życie , zwłaszcza zawodowe, jest (i będzie) rzeczywiście takie, jak przedstawiają jego wizję zwolennicy rezygnacji z ocen, testów i egzaminów, szkoły wolnej od jakiejkolwiek rywalizacji?
Rozejrzyjcie się wokół siebie. To nie tylko w sporcie trwa nieustanna rywalizacja. Także na rynku pracy, także w skali jednej firmy, są systemy premiowania, awansów, także zastępowania słabszych pracowników nowymi.
Czy wersja szkoły według owsiakowego hasła „róbta co chceta”, naprawdę da jej uczniom najlepsze przygotowanie do tego, co już niedługo czeka ich w dorosłym życiu?
Nie znaczy, że jestem apologetą modelu „pruskiej szkoły”, modelu szkoły w której jedyną motywacją jest uczenie się według starej zasady „trzech Z”: Zakuć – Zdać – Zapomnieć”?
Napisałem to wszystko co powyżej, aby trochę ostudzić zapędy idealistów, którzy żyją nierealistyczną wizją wymarzonego przez nich świata, która nijak ma się do rzeczywistości.
To trochę jak z akcjami pacyfistów w świecie wojen w Ukrainie, na Bliskim Wschodzie, w Afryce…
Włodzisław Kuzitowicz
Jako że zadeklarowałem w poniedziałek w Aneksie do Felietonu nr 529, iż „do sprawy NA PEWNO wkrotce powrócę – bo nie może ona pozostać bez merytorycznego komentarza”, przekazuje poniżej kilka moich ustaleń i wynikających z nich konkluzji, odnoszących się do decyzji kadrowych, jakie organ prowadzący podejmował w minionych miesiącach – po 1 września 2023 roku – wobec Łódzkiego Centrum Doskonalenia Zawodowego i Kształcenia Praktycznego. Punktem wyjścia są odpowiedzi, jakie otrzymałem w poniedziałek 22 lipca od dyrektora Wydziału Edukacji UMŁ na moją prośbę, skierowaną do niego 8 lipca.
Zacznę od odniesień do dwu ostatnich odpowiedzi dyrektora Jarosława Pawlickiego na moje pytania, bo pierwsza jest już zbyteczna, gdyż odpowiedź na moje pierwsze pytanie „Czy, w konsekwencji nierozstrzygniętego konkursu z dnia 20 czerwca b.r., na stanowisko dyrektora ŁCDNiKP, została już powołana osoba, która kieruje tą placówką – po wygaśnięciu w dniu 30 czerwca 2024 r.10-miesięcznego okresu pełnienia tego stanowiska – jako p.o.- przez panią Karolinę Południkiewicz? Jeśli tak, to kto, kiedy i na podstawie jakiego przepisu prawa oświatowego jest tą powołaną osobą?” była mnie (i Wam) znana dzień po wysłaniu tych pytań, kiedy mogliśmy zapoznać się z – datowanym na 8 lipca – zrządzeniem w sprawie powierzenia pełnienia obowiązków Dyrektora Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego w Łodzi, podpisanym przez Wiceprezydenta Adama Pustelnika. Do jego bardzo ważnego fragmentu powrócę jeszcze w dalszej części tego tekstu, gdyż jest tam podana podstawa prawna tego powołania.
Przypomnę, moje drugi pytanie:
„Czy potwierdza Pan nasze informacje, że powołana została na stanowisko wicedyrektora ŁCDNiKP – jako trzecia w tej roli – pani Agnieszka Ochmańska? Kto dokonał tego powołania, od kiedy pani Ochmańska objęła to stanowisko i z jakim zakresem obowiązków?”
Oto odpowiedź dyr. Pawlickiego:
„W dniu 8 lipca 2024 r. Wydział Edukacji wydał pozytywną opinię w sprawie powołania Pani Agnieszki Ochmańskiej na stanowisko wicedyrektora Łódzkiego Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego w Łodzi. Powołania na stanowisko wicedyrektora dokonuje dyrektor placówki. Określa również zakres jego obowiązków.”
Zadziwia mnie powierzchowność tej odpowiedzi, z której tak naprawdę niewiele można się dowiedzieć. Aby przywołać fakty, będące tłem dla tej decyzji przypomnę, że już wcześniej – w felietonie z 7 lipca – informowałem, iż „dotarły do mnie nowe wieści – niestety nie sprawdzone źródłowo, że pono w czwartek [4 lipca] tego tygodnia została tam przedstawiona pracownikom Centrum Kształcenia Praktycznego (którzy tworzą radę pedagogiczną tej „subplacówki”) kandydatka na trzeciego wicedyrektora (bo pan Piotr Szymański jest zastępcą dyrektora?!), a właściwie wicedyrektorki – w osobie pani Agnieszki Ochmańskiej.”
Może nie wszyscy wiedzą, że ŁCDNiKP jest placówką hybrydową, t.zn. taką, której strukturę tworzą dwie różnego typu placówki oświatowe. Historycznie pierwszą było Centrum Kształcenia Praktycznego, którego działanie określa Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 2 kwietnia 1996 r.
Jego § p.1 zawiera tekst: „W placówce może być utworzona rada pedagogiczna i rada placówki.”. Drugim elementem składającym się na powstałe w 1998 roku Wojewódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego, przekształcone w roku 2001 na Łódzkie Centrum Doskonalenia Nauczycieli i Kształcenia Praktycznego, jest placówka doskonalenia nauczycieli, która działa na podstawie Rozporządzenia MEN w sprawie placówek doskonalenia nauczycieli, które niezależnie od jego kolejnych wersji zawiera paragraf, mówiący że „W placówce doskonalenia nie tworzy się rady pedagogicznej.”
Przypomniałem o tej „subtelności, aby było jasne, że już przed 4 lipca ktoś postanowił panią Agnieszkę Ochmańską powołać na trzeciego wicedyrektora i nakazał pani wicedyrektor Annie Koludo zwołanie i poprowadzenie (zdalnego) posiedzenia rady pedagogicznej centrum kształcenia praktycznego.
Powstaje pytanie: Kto miał po 1 lipca prawo podjąć taką decyzję i wydać polecenie przeprowadzenia tego posiedzenia, którego jedynym celem było wydanie opinii o zamiarze powołania Agnieszki Ochmańskiej na trzeciego wicedyrektora ŁCDNiKP, skoro w tym czasie nie istniał jeszcze dokument, podpisany przez wiceprezydenta Adama Pustelnika dopiero 8 lipca, i w tym czasie ŁCDNiKP nie miało prawomocnie działającego dyrektora?
Uzupełnię jeszcze moje zastrzeżenia do tej odpowiedzi wskazaniem, że nie ma w niej informacji od kiedy pani Ochmańska objęła to stanowisko i z jakim zakresem obowiązków? Wszak odpowiedź jest datowana na dzień 22 lipca i nie powinno być problemów ze zdobyciem informacji na te pytania. A my do dzisiaj nie wiem, czy zakres obowiązków którejś z dotychczasowych wicedyrektorek został zdublowany w zakresie tej trzeciej, czy też pojawiły się jakieś nowe obszary działania tej placówki, które nie były przewidziane w zakresach tamtych wicedyrektorek? Bo może to chodzi o organizowanie „Dni Seniora”, które w minionym roku szkolnym miało miejsce? I nie chodziło tu o seniorów-nauczycieli…
I pozostała odpowiedź na trzecie pytanie : „Jaka jest różnica między stanowiskiem wicedyrektora, a stanowiskiem zastępcy dyrektora w tej samej placówce, na które wiele miesięcy temu został powołany pan Piotr Szymański? Jaka jest podstawa prawna tej decyzji?”
Odpowiedź jaką otrzymałem zacytuję bez skrótów, bo wiele w niej zasługuje na komentarz:
„Stanowisko wicedyrektora w placówce ma głównie charakter pedagogiczny i jest związane z organizacją procesu nauczania i kształcenia, nadzorem nad pracą nauczycieli, planowaniem zajęć oraz wspieraniem rozwoju zawodowego kadry pedagogicznej. Ponadto wicedyrektor może również realizować cele i zadania wynikające z polityki oświatowej placówki.
Z kolei stanowisko administracyjne zastępcy dyrektora skupia się głównie na sprawach organizacyjnych i administracyjnych w placówce, takich jak zarządzanie zasobami ludzkimi, finansami, dokumentacją, bezpieczeństwem czy administracją placówki. Zastępca dyrektora może także zajmować się koordynacją pracy pracowników.
Reasumując, wicedyrektor zajmuje się głównie sprawami pedagogicznymi i jest odpowiedzialny za organizację procesu nauczania, natomiast zastępca dyrektora skupia się na kwestiach administracyjnych i zarządczych w placówce. Oba stanowiska są równie istotne i współpracują ze sobą w celu efektywnego funkcjonowania placówki oświatowej.”
Zacznę od sprawy podstawowej: Aktualny i obowiązujący Statut ŁCDNiKP jednoznacznie określa jakie stanowiska kierownicze mogą tam być utworzone:
Nie ma tam zapisu o odrębnym stanowisku zastępcy dyrektora, natomiast jest stanowisko kierownika działu administracyjno-gospodarczego. Więc nadal nie wiadomo skąd ten pomysł powołania wicedyrektora, na jakiej podstawie prawnej został na tak nazwane stanowisko powołany pan Piotr Szymański i czy takie określenie jego zakresu obowiązków nie może być interpretowane, iż zwalnia się od tych obowiązków osobę pełniącą stanowisko dyrektora? Jeśli tak, to rodzi się kolejne pytanie: Co zatem jest w zakresie obowiązków pani Południkiewicz?….
Poza tym zastanawiające są słowa „… wicedyrektor może również realizować cele i zadania wynikające z polityki oświatowej placówki.” A ja żyłem do dzisiaj w przekonaniu, że nie tylko wicedyrektor, ale wszyscy pracownicy każdej placówki oświatowo-wychowawczej MUSZĄ, a przynajmniej POWINNI realizować te cele.
Na koniec powrócę do pierwszego wątku, czyli do pytania na podstawie jakiego przepisu prawa oświatowego pani Karolina Południkiewicz została po raz drugi powołana na p.o. dyrektora?
Z przesłanej odpowiedzi dowiadujemy się, że „podstawa prawna znajduje się w zarządzeniu Nr 1377/2024 Prezydenta Miasta Łodzi z dnia 8 lipca 2024 r.”
Oto ten fragment z owego zarządzenia:
„Na podstawie art. 30 ust. 2 pkt 5 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2024 r. poz. 609 i 721) w związku z art. 92 ust. 1 pkt 2 i ust. 2 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 r. o samorządzie powiatowym (Dz. U. z 2024 r. poz. 107) oraz art. 63 ust. 13 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (Dz. U. z 2024 r. poz. 737 i 854) zarządzam, co następuje:
Nas interesuje jedynie co w tej sprawie stanowi Ustawa Prawo oświatowe. Jako że nie podano tam na podstawie którego artykułu tej ustawy podjęto to zarządzeni, ja zacytuję odnośne fragmenty Art. 63 tej ustawy:
„12. Jeżeli do konkursu nie zgłosi się żaden kandydat albo w wyniku konkursu niewyłoniono kandydata, organ prowadzący powierza to stanowisko ustalonemu, w porozumieniu z organem sprawującym nadzór pedagogiczny, kandydatowi, po zasięgnięciu opinii rady szkoły lub placówki i rady pedagogicznej.
13.Do czasu powierzenia stanowiska dyrektora zgodnie z ust. 10 lub 12 organ prowadzący może powierzyć pełnienie obowiązków dyrektora szkoły wicedyrektorowi, a w szkołach, w których nie ma wicedyrektora, nauczycielowi tej szkoły, jednak nie dłużej niż na okres 10 miesięcy, […]”
[Cytat pochodzi ze strony 106 i 107 tekstu – patrz TUTAJ]
Sami osądźcie, czy tryb tego powołania, bez poinformowania o tym zamiarze organu nadzoru, czyli ŁKO, był zgodny z obowiązującym prawem.
I „na deser” jeszcze taka informacja:
Wróble gniazdujące na drzewach w pobliży siedziby Wydziału Edukacji przy ul. Krzemienieckiej wyćwierkały mi, że dwukrotnie – 15 i 22 lipca widziały, iż przybył tam Pan Poseł Marcin Józefaciuk. Te z nich, które siedziały na parapecie okna za którym był on przyjmowany przez dyrektora wydziału Jarosława Pawlickiego i osoby mu towarzyszące (15 lipca byli to: p.o dyrektora Departamentu Pracy, Edukacji i Kultury – pan Piotr Bors oraz wydziałowy radca prawny, zaś 22 lipca – dodatkowo – był tam jeszcze radca prawny z Piotrkowskiej)) podsłuchały, że tematem jego kontroli poselskiej była procedura powołania pani Karoliny Południkiewicz, po raz kolejny, na p.o. dyrektora ŁCDNiKP, po tym jak – będąc jedyną kandydatką – nie wygrała konkursu na to stanowisko.
Mam nadzieję, że Pan Poseł nie będzie czynił tajemnicy z przebiegu tych obu spotkań i podzieli się z nami informacjami jakie konkretnie pytania skierował pod adresem kierownictwa wydziału, a przed wszystkim jakie uzyskał na nie odpowiedzi.
Włodzisław Kuzitowicz
Screen z materiału: www.facebook.com/watch/?v=5015014208605568
Dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi Jarosław Pawlicki
Jak obiecałem we wczorajszym felietonie – informuję, że nie pomyliłem się – pan dyrektor Jarosław Pawlicki postąpił dokładnie tak jak przewidziałem: odpowiedź na moje pytania przesłane do niego 8 lipca około południa otrzymałem nieomal co do godziny przed upływem ustawowego terminu 14 dni, czyli dzisiaj – 22 lipca o godzinie 9:49 !
Zacznę jednak od ujawnienia jakie to były pytania – sami odpowiedzcie sobie, czy dotyczyły ona tak trudnych i zawiłych spraw, że odpowiedzi na nie wymagały aż tak długiego czasu – przyjmując, że Wydział Edukacji UMŁ dysponuje wieloma wykwalifikowanymi i doświadczonymi pracownikami:
A teraz przystępuję do dokumentowania odpowiedzi na nie, jakie znalazły się w oficjalnej oiśmie, parafowanym przez dyrektora Jarosława Pawlickiego.
Jako pierwszy screen, dokumentujący czas nadejścia na moją pocztę internetową odpowiedzi:
A teraz odpowiedzi:
Na dzisiejsze przedpołudnie musi to wystarczyć. Do sprawy NA PEWNO wrotce powrócę – bo nie może ona pozostać bez merytorycznego komentarza.
Włodzisław Kuzitowicz
W dzisiejszym felietonie nie mogę nic nowego napisać o najnowszych wydarzeniach w lokalnej edukacji, bo w głównym nurcie moich zainteresowań – kadrowych manewrów magistratu w ŁCDNiKP – nie zaszło nic, o czym mógłbym poinformować . Jak wiecie z zeszłotygodniowgo felietonu – „…postanowiłem zasięgnąć informacji „u źródła” i wysłałem (e-mailem) do dyrektora WE UMŁ, pana Jarosława Pawlickiego prośbę o udzielenie – w trybie dostępu do informacji publicznej – odpowiedzi na trzy zawarte tam w interesującej nas sprawie ŁCDNiKP pytania. Urząd ma na to ustawowe 14 dni. Kiedy tylko otrzymam odpowiedź – niezwłocznie przekażę ją do wiadomości Czytelniczek i Czytelników OE.”
Jako że owego mejla wysłałem około południa w poniedziałek 8 lipca – oczekiwałem, że pan dyrektor WE UMŁ Jarosław Pawlicki dopilnuje, aby odpowiedź dotarła do mnie najpóźniej ostatniego dnia roboczego drugiego tygodnia, czyli we miniony piątek. Tym bardziej, że moją prośbę zakończyłem apelem:
„Będę wdzięczny – w imieniu Czytelniczek i Czytelników „Obserwatorium Edukacji” –za odpowiedź w możliwie niedługim czasie, niekoniecznie w przewidzianym w ustawie maksymalnym terminie 14-o dniowym.”
No cóż – nie doceniłem pana Pawlickiego – to charakterny gość. Postanowił pokazać mi moje miejsce w szeregu i że on tu rozdaje (znaczone) karty: Odpowiedź będzie wysłana wtedy, kiedy on tak zdecyduje, a nie tak jak ja prosiłem. Dlatego spodziewam się, że e-mail z odpowiedzią na moją prośbę dostanę przed południem w poniedziałek 22 lipca, czyli tak jak ustawa nakazuje – najpóźniej po 14-u dniach!
Po tych informacjach mogę już przejść do wiodącego tematu tego felietonu, czyli do podzielenia się z Wami moimi, prywatnymi, osobistymi przemyśleniami, które zrodziły się po przeczytaniu komentarzy, jakie pojawiły się na moim fejsbukowym profilu pod linkiem do zamieszczonego w czwartek na OE materiału „Jest propozycja kolejnego stopnia awansu – mentor”. Odebrałem je jako krytyczne, a niektóre ironiczne wobec tego projektu. Poczytajcie sami – TUTAJ
Długo nad tym projektem rozmyślałem i przypomniałem sobie kilka, może zapomnianych, albo i nieznanych powszechnie faktów, co sprawiło, że postanowiłem zaprezentować moje stanowisko w tej sprawie. A będzie to próba obrony idei wprowadzenia następnego po nauczycielu dyplomowanym stopnia awansu, a także moje rozważania o tym, czy „mentor” to odpowiednia dla niego nazwa.
Zacznę od przywołania aktualnej w tym obszarze sytuacji. Ustawa z dnia 5 sierpnia 2022 r. o zmianie ustawy – Karta Nauczyciela oraz niektórych innych ustaw zniosła stopnie nauczyciela stażysty i kontraktowego. Nadzwyczajnym elementem systemu nadal pozostał tytuł honorowego profesora oświaty, ale… Ale liczba posiadających ten tytuł nauczycielek i nauczyciel to zapewne ułamek promila tych, , którym w okresie kiedy jest on przyznawany – od grudnia 2008 r. – zostali nim uhonorowani. Usiłowałem znaleźć listę wszystkich wyróżnionych nim osób – bezskutecznie. Dostępne są tylko szczątkowe informacje:
W roku 2014 – 20 osób [Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/]
W roku 2015 – 20 osób [Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/]
W roku 2019 – 25 osób
W roku 2020 – 25 osób
W roku 2021 – 25 osób
[Trzy ostatnie informacje – źródło: www.gov.pl/web/edukacja/ ]
Co z tego wyróżnienia, oprócz krótkotrwałego podziwu/zazdrości koleżanek i kolegów ma z tego osoba wyróżniona? W tym roku jest to jednorazowa gratyfikacja pieniężna w wysokości 18 000 zł, wypłacana przez MEN. Przedtem owo świadczenie określano słowami „sześć ostatnich pensji”.
Ale wróćmy do głównego nurtu rozważań. Oto nowa sytuacja awansowa, wykreowana ustawą z 2022 roku:
Nauczyciel początkujący musi odbyć przygotowanie do zawodu nauczyciela w okresie 3 lat i 9 miesięcy, a gdy już zostanie nauczycielek mianowanym ma 5 lat i 9 miesięcy na spełnienie wymogów i uzyskanie stopnia nauczyciela dyplomowanego. A to oznacza, że po tych około 10-u latach – w kolejnych – mniej więcej – dwudziestu, jedynym bodźcem, skłaniającym nauczycielki i nauczycieli do rozwoju zawodowego, zwłaszcza przy brakach kadrowych, może być jedynie wewnętrzna motywacja, płynąca z systemu wartości – oczywiście tego idealistycznego…. Jak wiele/u z nich może taką mieć?…
Posługując się jedyną dostępną mi informacją (bo Mały Rocznik Statystyczny 2024 nie zawiera tych informacji, a do danych SIO taki zwykły śmiertelnik jak ja nie ma możliwości się dostać) dowiedziałem się, że:
Nieco dalej można dowiedzieć się, że:
Źródło: www.bankier.pl/
Nie trudno przewidzieć, że w konsekwencji likwidacji stopni stażysty i kontraktowego oraz awansów kolejnych mianowanych na dyplomowanych – niedługo nawet ponad 2/3 ogółu nauczycieli będzie dyplomowanymi. I bez zmiany tego systemu pracowaliby kolejne dziesiątki lat bez żadnej możliwości dalszego, nagrodzonego wyższą płacą, awansu.
Dlatego uważam, że utworzenie takiej możliwości jest dobrym rozwiązaniem. Rzecz w tym, aby nie był to awans, uzależniony od spełnienia różnych formalnych i łatwych do potwierdzenia wymogów – np. takich jak ukończenie kolejnych form doskonalenia zawodowego, czy „zaliczenia” obecności na określonej liczbie kongresów i/lub konferencji.
Jestem przekonany, że „diabeł tkwi w szczegółach”, to znaczy w sprecyzowaniu wymagań w taki sposób, aby były to potwierdzone, rzeczywiste, przez kilka lat realizowane programy, innowacje, udokumentowane obiektywnie sukcesy ich uczniów, lub owoce oddziaływań wychowawczych albo opiekuńczych. Ale ich sprecyzowanie i zapisanie odpowiednich norm prawnych, to już nie moja rola – powinni zająć się tym uznani specjaliści, mający własne doświadczenia i sukcesy w pracy dydaktycznej i wychowawczej. A tych nam przecież nie brakuje…
Tyko mam wątpliwości czy nazwanie tego najwyższego stopnia awansu zawodowego słowem „mentor” to dobry pomysł. Wątpliwości zrodziły mi się podczas lektury tekstów o genezie, znaczeniu językowym i powstałych wokół niego skojarzeń.
Pomijam informację, że „Mentor – mieszkaniec Itaki, przyjaciel Odyseusza. Był synem Heraklesa i Asopis, córki Tespiosa.[…]”. Ważniejsza jest ta definicja:
„Mentor – osoba zajmująca się mentoringiem, a mentoring, to partnerska relacja między mistrzem a uczniem (profesorem a studentem, zwierzchnikiem a pracownikiem itp.) zorientowana na odkrywanie i rozwijanie potencjału ucznia. Polega głównie na tym, by uczeń, poprzez regularne rozmowy z mistrzem, zdobywał nową wiedzę, poznawał siebie, rozwijał zawodową samoświadomość i nie obawiał się podążać wybraną samodzielnie drogą samorealizacji.”
[Źródło obydwu cytatów: www.pl.wikipedia.org]
Warty uwagi jest jeszcze ten tekst cytowanego już źródła w Wikipedii, zawierający takie uwagi australijskiej specjalistki od tego tematu:
Mroczna strona mentoringu
W artykule z 1994 r. zatytułowanym The dark side of mentoring, Janette Long zwróciła uwagę na wady mentoringu; mentoring nieudany, nieprofesjonalny lub dysfunkcyjny nie tylko nie przyniesie korzyści wyliczonych w powyższej tabeli, ale wręcz zaszkodzi osobie mentorowanej, mentorowi lub organizacji. Niestety, o zagrożeniu tym rzadko się mówi, istnieje bowiem tendencja, by przedstawiać mentoring w jaskrawo pozytywnym świetle.
[Źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Mentoring]
I jeszcze jeden cytat informacji, na jaką natrafiłem podczas moich poszukiwań:
„Niektórzy starsi stażem pracownicy z powodów psychologicznych nie nadają się do roli mentorów, lecz i tak nimi zostają ulegając presji otoczenia bądź kierownictwa. Nieudolni mentorzy będą próbowali sterować swoimi podopiecznymi – albo „dla ich własnego dobra”, albo po to, by zrealizować w nich swoje niespełnione ambicje. Inni mentorzy mogą z kolei czuć się zawodowo zagrożeni przez osoby, którym mają doradzać.[…]”
Więcej – TUTAJ
Aby nikt mnie nie posądził o to, że jestem stronniczo nieobiektywny w publikowaniu tekstów jednostronnych, odsyłam jeszcze do lektury, w której zawarto cechy dobrego mentora:
-życzliwy – dostępny jest dla wszystkich i otwarty,
-potrafi słuchać – dobry mentor musi być w stanie słuchać swojego podopiecznego
i poświęcać uwagę jego potrzebom. To pozwala mu lepiej zrozumieć
podopiecznego i zaproponować odpowiednie rozwiązania.
-umie wspierać – dodaje innym odwagi i otuchy,
-dzieli się wiedzą i informacjami – stosuje to, czego uczy
-zdecydowany – szybko podejmuje decyzje,
-wytrwały i cierpliwy – dobry mentor musi być gotów poświęcić czas i wysiłek,
aby pomóc podopiecznemu w osiągnięciu celów.
-ma poczucie humoru – potrafi śmiać się z samego siebie i dostrzega absurdy,
-potrafi współpracować – daje kija, nie marchewkę, nie porusza tematów polityki i
religii ze swoimi podopiecznymi
-odpowiedzialny – Dobry mentor musi być odpowiedzialny za swojego
podopiecznego i podejmowane decyzje.
-elastyczny –Dobry mentor musi być elastyczny i dostosowywać swoje podejście
do indywidualnych potrzeb podopiecznego.
-pasjonat – Dobry mentor musi być pasjonatem swojej dziedziny, nie poprzestaje
na tym, co potrafi – dużo czyta, chętnie uczy się nowych rzeczy i aktualizuje
swoją wiedzę o nowe rozwiązania. To pozwala mu na przekazywanie wiedzy i
doświadczenia z entuzjazmem i zaangażowaniem
[Źródło: www.studocu.com/pl/]
No to teraz mam pytanie: Czy macie pomysł na konstrukcję obiektywnego narzędzia diagnozy jakości zawodowego funkcjonowania nauczycielki/nauczyciela dyplomowanego, którym możnaby zebrać wiarygodny materiał, uzasadniający wniosek o nadanie jej/jemu stopnia MENTORA?
Dlatego proponuję inną nazwę: NAUCZYCIEL TWÓRCZY.
I co Wy na to?…
Włodzisław Kuzitowicz
Portal „Prawo.pl” zamieścił dzisiaj (19 lipca 2024 r.) tekst Moniki Sewastianowicz, którego obszerne fragmenty oraz link do jego pełnej wersji zamieszczamy poniżej:

Większość samorządów wypłaca dodatek za wychowawstwo w minimalnej, wynoszącej trzysta złotych, wysokości. To powinno się zmienić – podwyżki dodatku o co najmniej 200 zł oczekują nauczyciele. Ma to też iść w parze ze zmniejszeniem liczby dzieci w oddziałach szkolnych i przedszkolnych – według związkowców powinno być to 20 osób.
Od 1 września 2019 r. obowiązuje przepis określający minimalną kwotę dodatku za wychowawstwo – przepisy określają, że wynosi od 300 zł i tyle właśnie wypłacają pedagogom zwykle samorządy. – Dodatek funkcyjny dla nauczyciela za sprawowanie funkcji wychowawcy dzisiaj jest bardzo niski – wynosi 300 zł i większość organów prowadzących wypłaca go w minimalnej wysokości, tymczasem w związku z pełnieniem tej funkcji nauczyciel ma wiele obowiązków, które ustawicznie są poszerzane. Nauczyciele nie chcą podejmować się pełnienia tej funkcji, która wiąże się z dużym nakładem pracy, zaangażowaniem i odpowiedzialnością – uważa ZNP i chce, by dodatek wzrósł o 200 zł.
[…]
Problematyczny dodatek w przedszkolu.
Przepis dotyczący dodatku od początku budził wątpliwości, co do tego, czy dotyczy również nauczycieli w przedszkolu. MEN wyjaśniał, że na gruncie przepisów oświatowych pojęcie „klasy” zostało przyporządkowane wyłącznie szkole. Opieka nad klasą jest dodatkowym zadaniem nauczyciela (sprawowaniem dodatkowej funkcji), a nie treścią jego stosunku pracy, określonego zakresem zadań i podstawowych obowiązków na stanowisku nauczyciela – tłumaczy. […]
Mniejsza liczebność oddziałów
Związkowcy chcą również, by przepisy określały, że do oddziałów szkolnych i przedszkolnych może uczęszczać maksymalnie 20 dzieci. – Systematycznie spada liczba uczniów w przedszkolach i szkołach, do szkół wkracza niż demograficzny, tymczasem systematycznie też zwiększa się liczebność oddziałów spowodowana koniecznością przyjęcia przez system uczniów z Ukrainy, czy też tzw podwójnymi rocznikami w szkołach ponadpodstawowych. Równocześnie zwiększa się liczba uczniów z orzeczeniami o potrzebie kształcenia specjalnego, a 71,6 proc. z nich uczy się w szkołach ogólnodostępnych, wielu uczniów posiada też opinie z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Wszystkie te czynniki powodują brak możliwości indywidualizacji nauczania, utrudniają pracę projektami oraz mają wpływ na pracę dydaktyczną i wychowawczą – wskazują związkowcy.[…]
Jeszcze jedna „jubileuszówka”?
Finansową zachętą do pozostania w pracy miałaby być dla nauczycieli nowa nagroda jubileuszowa w wysokości 350 proc. wynagrodzenia – miałaby być wypłacana po 45 latach. – Urzędnik po przepracowaniu 30 lat w urzędzie czy starostwie, dostanie 150 procent pensji i będzie to jego nagroda jubileuszowa. Za 35-lecie należy się mu „jubileuszówka” równa podwójnej pensji. Gdy pracownik ma na koncie 40 lat w urzędzie, otrzyma nagrodę w wysokości 300 procent miesięcznej pensji, a jeżeli ma 45 lat pracy, zostanie mu przyznana dodatkowo, jednorazowo poczwórna pensja, właśnie w ramach nagrody jubileuszowej. W przypadku nauczycieli nagrody jubileuszowe nie są tak wysokie. Gdy nauczyciel przepracuje 20 lat w zawodzie, dostanie nagrodę w wysokości 75 procent miesięcznej pensji. Za 25-lecie pracy otrzyma równowartość swojej wypłaty. Za 30-lecie pracy należy mu się nagroda jubileuszowa wynosząca 150 procent pensji, a za 35-letni staż – 200 procent – podkreślają. Nauczyciel maksymalnie może otrzymać 250 proc. miesięcznego wynagrodzenia – wskazywali związkowcy.
Cały tekst „Dodatek za wychowawstwo jest za niski? ZNP chce, by wynosił 500 zł” – TUTAJ
Źródło: www.prawo.pl/oswiata/
Oto fragmenty tekstu,zamieszczonego dzisiaj (18 lipca 2024 r.) na „Portalu Samorządowym – Portalu dla Edukacji”:
Do 10 sierpnia przedstawiciele związków zawodowych mają przekazać MEN propozycje zmian, jakie chcieliby widzieć w obszarze awansu zawodowego nauczycieli i oceny ich pracy. Potem rozpocznie się dyskusja o zmianach – to ustaliła kolejna grupa robocza Zespołu ds. pragmatyki zawodu nauczycielskiego
>Zespół ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli ustalił harmonogram prac na najbliższe miesiące.
>Wiceminister Henryk Kiepura wysłuchał uwag związkowców, ale teraz chce mieć je na piśmie. Ewentualne zmiany dopiero po 15 września.
>Związek Nauczycielstwa Polskiego zaproponował wzmocnienie roli mentora, co poparły wszystkie strony spotkania.
[…]
Przedstawicielom środowiska nauczycielskiego udało się zatem wyartykułować wszystkie sygnalizowane wcześniej sprawy, jak:
-przede wszystkim przywrócenie unormowań w zakresie oceny pracy z okresu sprzed nowelizacji z sierpnia 2022 r.;
-wycofanie się MEN z rozbudowanych kryteriów oceny;
-zróżnicowanie kryteriów oceny nauczycieli mianowanych i dyplomowanych;
-wycofanie się MEN z obecnej punktacji dotyczącej poziomu spełnienia kryterium i sprowadzenie jej do określenia – spełnia/nie spełnia;
-skrócenie z jednego roku i dziewięciu miesięcy do dziewięciu miesięcy stażu dla nauczyciela przygotowującego się do zawodu, kiedy jest on zatrudniony na umowę czasową. […]
Do 10 sierpnia przedstawiciele związków zawodowych mają przekazać MEN propozycje zmian, jakie chcieliby widzieć w obszarze awansu zawodowego nauczycieli i oceny ich pracy. Potem rozpocznie się dyskusja o zmianach – to ustaliła kolejna grupa robocza Zespołu ds. pragmatyki zawodu nauczycielskiego
Zespół ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli ustalił harmonogram prac na najbliższe miesiące.
Wiceminister Henryk Kiepura wysłuchał uwag związkowców, ale teraz chce mieć je na piśmie. Ewentualne zmiany dopiero po 15 września.
Związek Nauczycielstwa Polskiego zaproponował wzmocnienie roli mentora, co poparły wszystkie strony spotkania. […]
Cały tekst: „Prestiż i dodatkowe wynagrodzenie. Funkcja mentora kolejnym stopniem awansu nauczycieli” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
W Łodzi ogłoszono wyniki e-rekrutacji do szkół ponadpodstawowych. Oto obszerne fragmenty artykułu z „Expressu Ilustrowanego”, podającego ogólne informacje o jej wynikach:
Foto: Krzysztof Szymczak
Zostało 115 kandydatów bez szkoły. Jak wypadł nabór do szkół ponadpodstawowych w Łodzi – podsumowanie wydziału edukacji UMŁ
[…]
Absolwenci ósmych klas od poniedziałku 15 lipca wiedzą, czy udało im się dostać do wymarzonej szkoły średniej.
Placówki opublikowały listy kandydatów, którzy zakwalifikowali się do wybranych klas. Dla większości uczniów nadszedł czas na dopełnienie wszystkich formalności, ale są i tacy, którzy nie dostali się tam, gdzie chcieli albo nie dostali się nigdzie. Co powinni zrobić?
Na rok szkolny 2024/2025 łódzkie licea, technika i szkoły branżowe I stopnia przygotowały ponad 4100 miejsc w 141 oddziałach dla pierwszoklasistów, również tych spoza Łodzi. Każdy uczeń mógł się ubiegać o przyjęcie do tylu szkół i klas, do ilu chciał. O przyjęciu do wybranej klasy i szkoły decydowała liczba zdobytych punktów, m.in. z ocen na świadectwie i egzaminu ósmoklasisty.
Pierwszy etap naboru zakończony
Po pierwszym etapie rekrutacji zakwalifikowało się 3623 kandydatów z 3929 biorących udział w naborze. Ponadto 243 osoby powtarzają I klasę szkoły średniej. To oznacza, że licea, technika i szkoły branżowe I stopnia nadal mają 267 wolnych miejsc – zarówno dla uczniów, którzy jeszcze nie brali udziału w rekrutacji, jak i dla 115 kandydatów, którzy nie zakwalifikowali się do żadnej z wybranych przez siebie szkół. […]
Wśród najbardziej obleganych placówek znalazły się m.in. XXI, III, I, XXIX, XIII i XXXIII LO oraz Technika nr 12, 9, 19, 10 i 20. Zawody najchętniej wybierane przez uczniów to technik programista, informatyk i logistyk. […]
Teraz uczniowie muszą potwierdzić, że chcą uczyć się w tej szkole, do której się dostali, dostarczając oryginały dokumentów. Mają na to czas do 18 lipca. Ostateczne listy przyjętych kandydatów licea, technika i szkoły branżowe I stopnia opublikują 19 lipca.
Te osoby, którym nie udało się dostać do wymarzonej szkoły, mogą wziąć udział w rekrutacji uzupełniającej. Do 22 lipca Kuratorium Oświaty ogłosi listę placówek, które nadal dysponują wolnymi miejscami. Dzień później, tj. 23 lipca rozpocznie się rekrutacja uzupełniająca. […]
Cały tekst „Zostało 115 kandydatów bez szkoły. Jak wypadł nabór do szkół ponadpodstawowych w Łodzi – podsumowanie wydziału edukacji UM” – TUTAJ
Źródło: www.expressilustrowany.pl
Oto obszerne fragmenty tekstu zamieszczonego dzisiaj na „Portalu Samorządowym – Portalu dla Edukacji”:
Podstawówki z najsłabszymi wynikami pod lupą kuratorów oświaty.
Kontrole ruszą w nowym roku szkolnym
Sprawdzenie sposobu sprawowania przez dyrektora szkoły nadzoru pedagogicznego, w tym wspomagania jako formy nadzoru i obowiązków w zakresie wykorzystywania pieniędzy na doskonalenie nauczycieli – będą celem zapowiadanych przez MEN kontroli kuratorów w szkołach.[…]
Poseł Marcin Józefaciuk zapytał w interpelacji o podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2024/2025.
Poseł chce wiedzieć jak wyglądać będzie, zapisane w „kierunkach” sprawowanie nadzoru pedagogicznego przez dyrektora oraz realizacja zadań w zakresie doskonalenia zawodowego nauczycieli w szkołach uzyskujących najniższe wyniki z egzaminu ósmoklasisty.
– Co będzie uwzględniał arkusz i w jakim stopniu podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2024/2025 realizują długofalowe założenia MEN na kolejne lata – pyta poseł w interpelacji.
Podstawowe kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2024/2025
MEN w odpowiedzi przypomina, że 12 czerwca ustalił kierunki realizacji polityki oświatowej państwa w roku szkolnym 2024/2025. Kierunki te obejmują również zadania z zakresu nadzoru pedagogicznego dla kuratorów oświaty w zakresie kontroli.
Jednym z tematów kontrolnych w najbliższym roku szkolnym będzie „Sprawowanie nadzoru pedagogicznego przez dyrektora oraz realizacja zadań w zakresie doskonalenia zawodowego nauczycieli w szkołach uzyskujących najniższe wyniki z egzaminu ósmoklasisty”. […]
Jak pisze w odpowiedzi wiceminister: przeprowadzanie w szkole analizy wyników egzaminów zewnętrznych oraz formułowanie na tej podstawie wniosków i rekomendacji do dalszej pracy jest jednym z wymagań określonych w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej w sprawie wymagań wobec szkół i placówek.
Zdaniem Lubnauer uzyskiwanie przez uczniów szkoły niskich wyników z egzaminów zewnętrznych powinno skutkować podjęciem działań w ramach nadzoru pedagogicznego również przez kuratora oświaty.
Badanie zgodności działań szkoły z przepisami prawa
W odpowiedzi czytamy także, że kontrola prowadzona przez kuratora oświaty – w ramach nadzoru pedagogicznego – polegać będzie na badaniu zgodności działań szkoły z przepisami prawa. Arkusz kontroli nie będzie odnosił się do sytuacji uczniów tylko będzie służył ocenie działań dyrektora szkoły.
Planowana kontrola nie jest również sprawdzaniem podejmowanego przez nauczycieli doskonalenia – jego zakresu, wymiaru i zasadności.[…]
Cały tekst „Podstawówki z najsłabszymi wynikami pod lupą kuratorów oświaty. Kontrole ruszą w nowym roku szkolnym” – TUTAJ
Źródło:www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

















