Archiwum kategorii 'Artykuły i multimedia'

Dzisiejszego przedpołudnia proponujemy lekturę  tekstu Małgorzaty Ostrowskiej z strony Centrum Edukacji Obywatelskiej. Poniżej zamieszczamy – dla zorientowania się o treści tego materiału – jedynie jego fragmenty, zalecając zapoznanie się z całością:

 

 

 

Uczeniu się towarzyszy ocenianie. Doświadczają go nauczyciele, uczniowie i ich rodzice. Dla jednych jest priorytetem, dla innych nie ma większego znaczenia. Budzi kontrowersje i emocje, gdyż często nie spełnia oczekiwań lub nadziei.

 

Praktycy oceniania kształtującego wprowadzają działania, które mogą przełamać stereotypy dotyczące oceniania. Pomaga im w tym wykorzystanie pięciu strategii. Centrum Edukacji Obywatelskiej w programie „Szkoła ucząca się” od ponad 23 lat z sukcesem wspiera implementację tych strategii w polskich szkołach:

>Określanie i wyjaśnianie uczniom celów uczenia się i kryteriów sukcesu.

>Organizowanie w klasie dyskusji, zadawanie pytań i zadań dających informacje, czy i jak uczniowie się uczą.

>Udzielanie uczniom informacji zwrotnych, które umożliwiają im widoczny postęp.

>Tworzenie uczniom przestrzeni do tego, by korzystali ze swojej wiedzy i umiejętności.

>Wspieranie uczniów w stawaniu się autorami własnego procesu uczenia się.

 

Nazwa „ocenianie kształtujące” może być myląca i może sugerować, że chodzi w nim tylko o ocenianie. Tymczasem oznacza ona także badanie dotychczasowej wiedzy uczniów potrzebnej do nadbudowywania nowej i ciągłe szacowanie postępu, aby móc zaplanować dalszy proces uczenia się. Informacje zwrotne na temat opanowanych już umiejętności, tego co wymaga dalszej pracy oraz instrukcje dotyczące sposobu nauki pomagają uczniom budować świadomość na temat zdobytej wiedzy i rozwijają kompetencje uczenia się. Tym samym przynoszą sukcesy w szkole i poza nią. Dlaczego warto sięgnąć po ocenianie kształtujące?

>Ponieważ jest mocno uzasadnione w badaniach oraz wspiera je wiele teorii naukowych dotyczących uczenia się i rozwoju.

>Ponieważ wpływa pozytywnie na motywację, odwagę i wytrwałość w uczeniu się.

>Ponieważ nauczycielom pozwala uzyskać obraz uczenia się w klasie, a uczniom zauważać krok po kroku własne postępy.

 

 

Dalszą część tekstu zasygnalizujemy jedynie podtytułami kolejnych fragmentów:

 

 

Jakie wyzwania stoją przed nauczycielami oceniającymi efekty uczenia się dzieci i młodzieży? […]

Skąd nauczyciele wiedzą, czego i w jaki sposób uczniowie będą się uczyć? […]

 

Ćwiczenia w przywoływaniu (ang. retrieval practice) […]

 

Przykłady takich aktywności: […]

 

Rozmowa diagnozująca […]

 

Diagnostyczna analiza zapisów w zeszycie ucznia […]

 

x           x          x

 

Fragment rozdziału „Skąd wiem, że umiem? – ocenianie kształtujące od diagnozy do sukcesu edukacyjnego” Małgorzaty Ostrowskiej z książki „Czas na szkołę doceniania. Praktycznie o ocenianiu jako uczeniu się”.

 

Rozdział jest zapisem referatu przygotowanego na zlecenie Centrum Edukacji Obywatelskiej na XXIX Konferencję Polskiego Towarzystwa Diagnostyki Edukacyjnej 2023.

 

 

 

 

Cały tekst „Skąd wiem, że umiem? – ocenianie kształtujące od diagnozy do sukcesu edukacyjnego”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.ceo.org.pl

 

https://ceo.org.pl/ocenianie-ksztaltujace-od-diagnozy-do-sukcesu-edukacyjnego/

 



Oto obszerne fragmenty (i link do pełnej wersji) tekstu Natalii Rasiewicz, zamieszczonego dzisiaj na „Poralu dla Edukacji”:

 

 

Wymagający nauczyciele obniżają szanse dzieci. System oceniania do poprawy

 

Surowe podejście, uzasadniane chęcią „motywowania” młodych ludzi, w wielu przypadkach może prowadzić do odwrotnych skutków. Rodzice uczniów coraz częściej wyrażają obawy, że zbyt wymagający nauczyciele obniżają szanse dzieci na dostanie się do wymarzonych szkół średnich.

 

>Dzieci nie mają równego dostępu między innymi do uczelni wyższych ze względu na różnice w podejściu nauczycieli do wystawiania ocen – mówi Elżbieta Piotrowska-Gromniak ze Stowarzyszenia Rodzice w Edukacji w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl.

   

>U naszej pani od matematyki dostać piątkę, to jak wygrać na loterii – alarmuje matka ucznia ósmej klasy. Problem staje się szczególnie widoczny w kluczowych momentach edukacyjnych, takich jak rekrutacja do liceów i na studia, gdzie oceny na świadectwach mają ogromne znaczenie.

   

>Obecny program nie narzuca nauczycielom konkretnych

 

W polskich szkołach coraz częściej pojawia się dyskusja o tym, jak oceny i wymagania nauczycieli wpływają na przyszłość uczniów. Wielu rodziców wyraża swoje niezadowolenie z podejścia niektórych nauczycieli, którzy wyjątkowo surowo oceniają uczniów, nawet tych pilnych i ambitnych. Problem staje się szczególnie widoczny w kluczowych momentach edukacyjnych, takich jak rekrutacja do liceów i na studia, gdzie oceny na świadectwach mają ogromne znaczenie. […]

 

To nie motywacja, tylko zniechęcanie. Dzieci są maksymalnie zestresowane, a ich szanse na dostanie się do dobrego liceum maleją. Nawet jeśli nauczą się więcej, to i tak przegrają z uczniami ze szkół, gdzie wymagania są niższe, ale oceny wyższe – skarży się na internetowym forum i zauważa, że dzieci z bardziej wymagających szkół, które zdobywają solidną wiedzę, często mają niższe oceny niż ich rówieśnicy z mniej rygorystycznych placówek. Ci drudzy, choć czasem z mniejszym zasobem wiedzy, osiągają wyższe wyniki punktowe i mają większe szanse na dostanie się do renomowanych liceów czy uczelni.

 

Podobne historie zdarzają się w wielu polskich szkołach, dlatego zdaniem prezeski Stowarzyszenia Rodzice w Edukacji Elżbiety Piotrowskiej-Gromniak rodzice jak najszybciej powinni zacząć dyskusję o systemie oceniania.

 

Obecny system oceny uczniów pozostawia wiele do życzenia i wymaga pilnej debaty, którą powinni zainicjować rodzice. Dzieci nie mają równego dostępu między innymi do uczelni wyższych ze względu na różnice w podejściu nauczycieli do wystawiania ocen – mówi Elżbieta Piotrowska-Gromniak ze Stowarzyszenia Rodzice w Edukacji w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl.

– Jestem przekonana, że młodzież uczęszczająca do renomowanych szkół, gdzie poziom nauczania jest wysoki, a uczniów nie rozpieszcza się łatwymi ocenami, może mieć gorsze wyniki niż uczniowie z przeciętnych liceów. W takich szkołach stawia się przede wszystkim na rzetelną wiedzę, co nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w ocenach – dodaje.[…]

 

Rodzice coraz głośniej domagają się zmian w systemie oceniania i rekrutacji. Ich zdaniem oceny powinny odzwierciedlać rzeczywiste kompetencje uczniów, a nie być uzależnione od subiektywnych kryteriów nauczycieli czy polityki szkół.

 

Nie da się stworzyć systemu, w którym piątka w jednej szkole będzie lepsza od piątki w innej. To między innymi dlatego ocenianie jest tak trudnym tematem. My proponowaliśmy swego czasu, by w takich sytuacjach brać pod uwagę olimpiady i konkursy międzyszkolne, po to właśnie, żeby dodatkowo promować tych zdolnych uczniów zauważa w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl Wojciech Starzyński, prezes stowarzyszenia Rodzice Szkole.[…]

 

Zdaniem prezeski Elżbiety Piotrowskiej-Gromniak problem z nierównym systemem oceniania polskich uczniów dostrzegają również uczelnie wyższe, które coraz częściej odchodzą od polegania wyłącznie na ocenach ze świadectwa podczas rekrutacji.

 

– Coraz więcej uczelni wprowadza rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami. Powodem jest fakt, że trafiają do nich uczniowie z bardzo dobrymi ocenami, którzy jednak wymagają zajęć wyrównawczych. Zjawisko to jest szczególnie widoczne na politechnikach – zauważa nasza rozmówczyni.

 

Rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie bardziej obiektywnych standardów oceniania lub większy nacisk na wyniki egzaminów zewnętrznych, które byłyby niezależne od ocen wystawianych w szkole. Ważne jest, aby system edukacyjny nie premiował tylko tych, którzy mieli szczęście trafić na mniej wymagających nauczycieli, ale wspierał wszystkich uczniów w rozwijaniu ich potencjału.

 

 

 

Cały tekst „Wymagający nauczyciele obniżają szanse dzieci. System oceniania do poprawy”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl

 



Wczoraj w „Akademickim Zaciszu” gościem prof. Romana Lepperta był dr Karola Dudka-Różycki, nauczyciela chemii oraz przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Nauczycieli Przedmiotów Przyrodniczych. Wiodącym wątkiem tej rozmowy  było poszukiwanie odpowiedzi na wiodące pytanie: „Co z przedmiotami przyrodniczymi w polskiej szkole?” Było o pomysłach zmian w tym zakresie, szukano odpowiedzi na pytanie „Czy powinny one być przedmiotem egzaminu zewnętrznego na koniec szkoły podstawowej?”

 

Wszystkich zainteresowanych tymi tematami, którzy nie mogli wczoraj śledzić tej rozmowy, która w rzeczywistości najczęściej przyjmowała formę w długiego monologu gościa  prof. Lepperta,  zapraszamy do pliku z jego filmowym nagraniem:

 

 

Co z przedmiotami przyrodniczymi w polskiej szkole?  –  TUTAJ

 



Dzisiaj proponujemy zapoznać się z dwoma postami z fanpage „Strefa pedagoga szkolnego – mkm”:

 

 

W piątek 22 listopada  zamieszczono taki post:

 

Edit: Pomysł tego materiału nie jest mojego autorstwa. Grafika ma moją nową osłonę. Materiał jest inspiracją i nie jest na sprzedaż.

 

Koło przemocy rówieśniczej. Każdy pełni jakąś rolę.

 

Chwalę się.

 

Moja szkoła zakwalifikowała się do programu – Przerwij krąg przemocy. Znaleźliśmy się w gronie 100 szkół, które będą wdrażać system Resql.

 

 

Plakat, który prezentuję poniżej powstał na bazie materiałów nadesłanych w ramach udziału w tym programie. Przy najbliższej okazji opiszę poniższe role.

 

 

 

 

A w sobotę 24 listopada zamieszczono taki post:

 

Edit: Pomysł tego materiału nie jest mojego autorstwa. Grafika ma moją nową osłonę. Materiał jest inspiracją i nie jest na sprzedaż.

 

Dobry wieczór

 

Dzisiaj część 2 materiału – Koło przemocy rówieśniczej.

 

 

Opis motywów działania osób pełniących poszczególne role:

 

1.Agresor

Prześladowanie ofiary to narzędzie osiągania nagrody: zdobycia uwagi i podziwu grupy.

Dąży do popularności, wybierając ofiarę, sytuacje i sposób prześladowania tak, aby nie narazić się na potępienie.

Traktuje innych uczniów jako widownię, dlatego ich reakcje są dla niego kluczowe.

 

2.Asystenci

Nie inicjują prześladowania, ale chętnie wspierają działania agresora.

Liczą na wzrost własnej popularności dzięki powiązaniu z agresorem.

 

3.Aktywni kibice

Uważają działania agresora za zabawne, nie analizując ich konsekwencji dla ofiary.

Oceniają swoje zachowanie jako neutralne, ponieważ „tylko się śmieją”.

Często nie zdają sobie sprawy, że ich reakcje motywują agresora do dalszych działań.

 

4.Wrogojacie

Lubi ofiarę i chętnie spędza z nią czas poza szkołą.

Ulega presji grupy, nie przyznając się do przyjaźni z ofiarą w klasie.

Obawia się, że sam stanie się kolejną ofiarą.

 

5.Bierni kibice

Nie popierają działań agresora, ale uważają, że prześladowanie ich nie dotyczy.

Boją się interweniować z obawy przed staniem się kolejną ofiarą.

Często nie wiedzą, jak się zachować i naśladują brak reakcji innych.

 

6.Niezaangażowani świadkowie

Dystansują się od prześladowania, nie chcąc angażować się w sytuację.

 

7.Potencjalni obrońcy

Chcieliby bronić ofiary, ale czują brak siły lub pozycji w klasie, by to skutecznie zrobić.

 

8.Obrońcy

Mają wiarę we własne możliwości i nie obawiają się agresora.

 

 

Plakat i powyższy tekst, które prezentuję powstały na bazie materiałów nadesłanych w ramach udziału w programie – „Przerwij krąg przemocy”

 

 

 

 

Źródło: https://www.facebook.com/profile.php?id=100063313234359&locale=pl_PL

 

 



W minioną sobotę – 23 listopada – prof. Stanisław Czachorowski  na swoim blogu „Profesorskie Gadanie” zamieścił tekst, w którym podjął problem sztucznej inteligencji w szkole. Postanowiliśmy udostępnić go bez skrótów:

 

 

Zosia czyli mały robot w roli nauczyciela

 

 

Robot Zosia jako mała nauczycielka. Kolejny mały robot edukacyjny, bez ekranów, prosty w obsłudze. Nawet relatywnie tani. Działa z planszą i dodatkowymi materiałami. Nic tylko kupić i wykorzystywać w szkole. Od razu dołączone są podstawowe pomysły i scenariusze zajęć.

 

Co myśli nauczyciel, gdy widzi plakat z napisem „Zosia mała nauczycielka”? Czy roboty zastąpią nauczycieli w szkole? Czy automatyzacja, z wykorzystaniem generatywnej sztucznej inteligencji i z robotami zastąpi nauczyciela w szkole? A ci ostatni będę bezrobotni?  Zagrożenie czy szansa? Pewnie jedno i drugie.

 

Nie sądzę. Nauczyciel jako projektant sytuacji i treści edukacyjnej zawsze będzie potrzebny. A robot edukacyjny nie jest taką w sumie nowością. Jest tylko narzędziem dydaktycznym, wspomagającym projektowanie treści edukacyjnych. Wspomniałem, że nie jest nowością. Co miałem na myśli? Ot, zwyczajne podręczniki szkolne. To też jest narzędzie, zaprojektowane do wspomagania uczenia się i w dużym stopniu automatyzacji czynności powtarzalnych. Uczeń pracuje z podręcznikiem,. Ma tam zaprojektowaną treść, są pytania kontrolne, zagadnienie do przemyślenia, ilustracje. Skoro coraz bardziej dopracowane dydaktycznie podręczniki (istnieją od ponad 100 lat), zeszyty ćwiczeń i inne narzędzia i pomoce dydaktyczne,  nie wyrugowały nauczyciela ze szkoły, to i roboty edukacyjne tego nie zrobią. Bo potrzebny jest nauczyciel-projektant. Czyli taki, który zaprojektuje sytuacje i przestrzeń do uczenia sie. Nawet z dużą dozą indywidualizacji. A takie roboty, czy powstające dedykowane czaty GPTs, są jedynie profesjonalnym rozwinięciem wcześniejszych pomocy dydaktycznych.

 

Narzędzia nie zastąpią nauczycieli. Wymuszą tylko uczenie sie nowych umiejętności projektowania zarówno sytuacji jak i przestrzeni edukacyjnych. Czyli finalnie nauczyciele muszą nauczyć się nowych umiejętności, nowych kompetencji, wzbogacających ich dotychczasowe wiedzę i zdobyte już umiejętności.

 

Cóż zrobiłem dalej, po napisaniu powyższych słów? Powyższy test (ale w wersji pierwotnej, bo w trakcie prac redakcyjnych rozbudowałem także część wstępną) wkleiłem do googlowskiego Gemini (generatywna sztuczna inteligencja w wersji bezpłatnej) z poleceniem napisania tekstu. Ale dodałem także  „Zanim zaczniesz redagować tekst zadaj mi 5 pytań, dzięki którym lepiej poznasz moją wizję”.  Gemini wygenerował mi 5 pytań, na które odpowiedziałem. Pojawiło się także kilka innych sugestii ze strony algorytmu Gen AI (w tym propozycja hasztagów itp.). Zatem nawet sztuczna inteligencja nie zastępuje autora tekstu (czy nauczyciela w szkole), wspomaga jedynie (i aż!) proces myślenia, jako swoisty asystent. Trzeba tylko nauczyć się obsługi takich pomocy/asystentów. Do wygenerowanego tekstu bardzo pomocne są pytania i sugestie w jakim kierunku można rozwinąć tekst, co poruszyć, jakie zadać pytania. Co dalej? Otóż można „wytrenować” na podstawie jednego lub wielu tekstów spersonalizowanego GTPs (ale na razie to tylko w wersji płatnej), z którym może indywidualnie pracować uczeń. Prowadzić z nim dialog, pytać, odpowiadać, jednym słowem uczyć się i sprawdzać efekty swojej pracy. Taki nieco inny i interaktywny podręcznik. Istota się nie zmienia. Zmienia się forma i skala indywidualizacji.

 

Nauczyciele jako projekczyciele (projektanci sytuacji i przestrzeni do uczenia się) będą ciągle potrzebni. I to może bardziej niż kiedyś. Pojawia się jedynie konieczność nauczenia się zupełnie nowych umiejętności. Nie tylko projektowania scenariusza zajęć z wykorzystaniem podręcznika czy eksperymentu szkolnego lecz i projektowaniem GPTs. Potrzebna praca zespołowa, bo samemu nie da się rady. I powstaną nowe rodzaje „wydawnictw” i „podręczników”. Co się zmienia? Obniża się koszt przygotowania takich pomocy i następuje duża demokratyzacja „wydawnicza”. Nauczyciel staje się coraz bardziej samodzielny. A to nakłada zupełnie nowe umiejętności i kompetencje. I o tym powinny już myśleć uczelnie wyższe kształcące pedagogów, edukatorów i nauczycieli. 



Czytaj dalej »



Dziś  polecamy tekst Bogdana Bugdalskiego, zamieszczony na Portalu dla Edukacji. Poniżej zamieściliśmy jedynie wybrane fragmenty tej obszernej publikacji, zalecając lekturę całości – po kliknięciu   załączony link. Wyróznienie fragmentów pogrubioną czcionka – redakcja OE:

 

 

Premier dał słowo nauczycielom. Pierwsze „sprawdzam” już za dwa tygodnie

 

 

Premier Donald Tusk potwierdził wolę polityczną dla poprawy bytu nauczycieli. Obiecał załatwienie wszystkich spraw, na które czekają od lat i to w szybkim tempie, gdy chodzi o zmiany ustawowe. Co na to sami nauczyciele? […]

 

Zobowiązuję się, że przyspieszymy prace nad projektem obywatelskim. Nie będzie już zwłoki, będziemy negocjować pewne aspekty w tymże projekcie – wiadomo, projekty są po to, żeby dać pewien punkt wyjścia do poważnej rozmowy – powiedział premier Donald Tusk 22 listopada, w czasie zjazdu Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jednocześnie wskazał, że w ten sposób chce „zamknąć pewien problem”. – Tym problemem jest to, że zawód nauczyciela nie może być opłacany niżej niż przeciętna płaca. Dla mnie to jest oczywiste – stwierdził premier. Odnosząc się do zarobków nauczycieli wskazał również, że rząd zdaje sobie sprawę, iż podwyżki ze stycznia 2024 roku nie rozwiązały problemu wynagrodzeń nauczycielskich.[…]

 

Kiedy? Tego premier już nie wskazał. Zważywszy jednak na trwający już wyścig wyborczy do fotela prezydenckiego, można się spodziewać, że w najbliższych miesiącach. Z wyborami można też wiązać inne słowa premiera, dotyczące poprawy sytuacji nauczycieli w tym kraju, choć Donald Tusk wyraźnie się od tego odżegnał, a poruszone kwestie raczej na to nie wskazywały.  […]

 

Premier wskazał również, że ten zawód powinien być atrakcyjny nie tylko ze względów finansowych, ale również ze względu na prestiż społeczny, którego obecnie brakuje. – Nie wszystko zależy od ustaw. Tak naprawdę to, co nas wszystkich dzisiaj martwi, to podejście rodziców. Ja jestem w podwójnej czy potrójnej roli – również jako dziadek, który przejmuje się losami swoich wnuków w szkole, dlatego musimy to zrobić. Niech stąd popłyną te słowa ode mnie do wszystkich polskich rodziców – szanujcie polskich nauczycieli, szanujcie polskie nauczycielki, to są ludzie – zwracam się do ogółu polskich rodziców – którzy naprawdę poświęcają swoje życie dla waszych dzieci. Robią to dla waszych dzieci, nie dla siebie.[…]

 

Na zakończenie premier podziękował nauczycielom za to, że mimo wszystko, mimo tych wszystkich złych okoliczności starają się uczyć dzieci takich podstawowych zachowań, jak empatia. – Zrobię wszystko, żeby posklejać to, co się rozsypywało przez te lata, szczególnie w kontekście tego dramatu (głównie wojny na Ukrainie – red.), jaki dzieje się wokół nas. Ale tak naprawdę odbudowę tej jedności narodowej, takiej fundamentalnej musimy zacząć od emapati, sympatii i szacunku na samym początku naszej drogi, czyli w szkole. I wiem, że nikt tego lepiej nie zrobi niż wy. Tak jak robiliście to przez lata. Bardzo dziękuję, jestem z wami – stwierdził. […]

 

W szybką realizację obietnicy zmiany systemu wynagradzania nauczycieli nie do końca wierzy nawet Urszula Woźniak, wiceprezes ZNP.    – To czy dojdzie do fundamentalnych zmian w tym zakresie, to się dopiero okaże. Przez długi czas bardzo zbiegaliśmy o to, by zaczęto wreszcie procedować naszą inicjatywę obywatelską w zakresie wynagrodzeń nauczycieli. Ale minęło 10 miesięcy od pierwszego czytania w Sejmie nowej kadencji naszej inicjatywy i nic się nie wydarzyło. 13 września powołano podkomisję w tej sprawie, która się jeszcze nie ukonstytuowała. Teraz premier obiecał, że te prace niezwłocznie się rozpoczną, więc trzymamy pana premiera za słowo. I będziemy je egzekwować – komentuje. […]

 

W trakcie swojego wystąpienia premier nie odniósł się do sygnalizowanej przez związkowców i oczekiwanej przez nauczycieli podwyżki wynagrodzeń od stycznia 2025 roku, która byłaby wyższa niż zapowiedziane już 5 proc. Ta kwestia na pewno stanie na zespole ds. pragmatyki zawodowej nauczycieli, który ma się odbyć 12 grudnia.

 

Być może wtedy dowiemy się, co dla rządu oznaczają słowa premiera, że „obowiązkiem państwa, obowiązkiem nas wszystkich jest utrzymać polską szkołę i zawód nauczyciela na możliwie najwyższym poziomie, we własnym interesie. To jest w interesie każdej polskiej rodziny”.

 

 

 

Cały tekst „Premier dał słowo nauczycielom. Pierwsze „sprawdzam” już za dwa tygodnie”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 



W miniony piątek – 22 listopada – na stronie MEN zamieszczono taką informację:

 

 

Celem procedowanej regulacji jest zapewnienie Ministrowi Edukacji niezbędnego zaplecza analityczno-badawczego dostarczającego wysokiej jakości danych, pogłębionych analiz i formułowanych na tej podstawie rekomendacji na potrzeby projektowania, realizacji i monitorowania polityki edukacyjnej państwa w zakresie oświaty, szkolnictwa wyższego oraz rozwiązań dotyczących uczenia się przez całe życie.

 

Projekt rozporządzenia (TUTAJ), a wraz z uzasadnieniem i OSR  dostępny jest   –  TUTAJ

 

Konsultacje potrwają do 10 grudnia br. Uwagi i opinie można przesyłać na adres  sekretariat.dir@men.gov.pl

 

 

 

Źródło: www.gov.pl/web/edukacja/

 

x           x           x

 

Natomiast wczoraj (25 listopada) prof. Bogusław Śliwerski zamieścił na swoim blogu taki oto komentarz, dotyczący tego projektu:

 

 

Resortowy Instytut Badań Edukacyjnych ma być państwowy,

ale w rzeczywistości nadal będzie resortowy

 

Co któraś partia dochodzi do władzy, to zaczyna od kreowania prawa pod własne interesy. W dn. 30 kwietnia 2010 r. została uchwalona Ustawa o instytutach badawczych. Nie analizuję ewolucji wprowadzanych do niej zmian, bo nie to jest przedmiotem mojego wpisu. Aktualny Stan prawny jest na dzień: 25.11.2024 (Dz.U.2024.0.534). Dlaczego zatem zainteresowałem się tą ustawą? Z prozaicznego powodu. Prezes Rady Ministrów przekazał do konsultacji projekt przekształcenia resortowego Instytutu Badań Edukacyjny, bo podlegającego Ministerstwu Edukacji Narodowej w … IBE- Państwowy Instytut Badawczy.

 

Kiedy wczytałem się w treść projektowanej ustawy, to omal nie spadłem z krzesła ze śmiechu. Okazuje się bowiem, że zamierza się nadać status Państwowego Instytutu Badawczego, który w istocie nadal będzie resortowy.  Jak czytam w tym projekcie:

 

„4.Nadzór nad Instytutem sprawuje minister właściwy do spraw oświaty i wychowania” (…)  5. Dysponentem środków budżetowych na realizację zadań, o których mowa w § 3, jest minister właściwy do spraw oświaty i wychowania”.

 

Co to za instytut państwowy, a więc niezależny od jednego z resortów, skoro ma mieć ten sam status, jaki już posiada, a więc ma podlegać nadzorowi tego samego ministra?

 

To oczywiste. Instytut Badań Edukacyjnych utracił przeszło 6 lat temu prawo do nadawania stopni naukowych w dziedzinie nauk społecznych, w dyscyplinie pedagogika. Prezes Rady Ministrów zamierza zatem obejść wymagania stawiane instytutom badawczym, które – jeśli już są – to podlegają Ministrowi Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Muszą zatem spełnić wymagania naukowe, a nie związane z przedmiotem badań. Kadra musi mieć odpowiednie kwalifikacje, stopnie naukowe, osiągnięcia i kategorię naukową dyscypliny, z której zamierza nadawać stopnie naukowe.

 

Projekt Rozporządzenia Rady Ministrów nakłada w tym przypadku na IBE-PIB zadanie: (…) prowadzenia badań naukowych i prac rozwojowych w zakresie nauk społecznych i humanistycznych oraz założeń, organizacji, metodyki i efektywności systemu kształcenia, roli rodziny i innych podmiotów uczestniczących w procesie kształcenia i wychowania, a także rozwiązań na rzecz uczenia się przez całe życie„.

 

Skoro tak szeroki w sensie dziedzin nauk ma być zakres badań naukowych, to dlaczego nadzór ma sprawować ministra edukacji a nie np. minister nauki czy minister kultury i dziedzictwa narodowego albo minister sportu? To oczywiste. Proszę zwrócić uwagę na następujący zapis:

 

„§ 3.Do zadań Instytutu, szczególnie istotnych dla planowania i realizacji polityki państwa, których wykonywanie jest niezbędne dla rozwoju edukacji i kultury, rozwoju gospodarczego oraz poprawy jakości życia obywateli, należy:

1)prowadzenie badań naukowych i prac rozwojowych w zakresie, o którym mowa w § 2 pkt 1, oraz przystosowanie ich wyników do upowszechnienia lub wdrożenia w praktyce” (…)”.

 

Sprytne. Niby mają badać kształcenie i wychowanie, ale pojawia się też kultura, gospodarka… itd. Badania nie mają być naukowe, tylko mają zabezpieczyć władzy resortu edukacji ich przystosowanie do upowszechniania i wdrożenia w praktyce oświatowej projektów partii władzy. Przyznam szczerze, że tak daleko nie zaszedł nawet PiS.

 

Gdyby ktoś nie wiedział, o co chodzi, to oczywiście o to: „5.Dysponentem środków budżetowych na realizację zadań, o których mowa w § 3, jest minister właściwy do spraw oświaty i wychowania”.  

 

Po co zmieniać nazwę i status Instytutu Badań Edukacyjnych, skoro ten prowadzi badania, które przystosowuje od lat do wdrożenia ich wyników w praktyce?

 

 

 

Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com



Dziś poniedziałek, więc nie będzie dla nikogo niespodzianką, że proponujemy najnowszy tekst Kolegi Pytlaka:

 

 

Childwashing top level

 

Czy wiesz, Czytelniku, co oznacza słowo sportwashing?! Na wszelki wypadek wyjaśnię, za Obserwatorium Językowym Uniwersytetu Warszawskiego, że jest to wykorzystywanie sportu do poprawy reputacji nadszarpniętej skandalami, występkami, przestępstwami itp. poprzez organizowanie imprez sportowych, inwestowanie w drużyny i kluby sportowe oraz inne działania związane ze sportem”. W tym artykule napiszę o zjawisku pokrewnym, któremu przez analogię nadałem nazwę childwashing. To wykorzystywanie dziecka w celu ocieplenia wizerunku polityka, a czasem nawet poprawy jego fatalnej reputacji. Rzecz dzieje się bynajmniej nie w jakiejś satrapii na Bliskim Wschodzie, ale w gmachu polskiego Sejmu. W poprzednim sezonie z childwashingu skorzystali niektórzy parlamentarzyści, ze wszystkich zresztą ugrupowań, oraz Rzeczniczka Praw Dziecka. W zwiastunie nowego sezonu, który skłonił mnie do napisania tego tekstu, zagościł Antoni Macierewicz.

 

Kilka miesięcy temu zwróciłem na tym blogu uwagę na 12-letnią dzisiaj dziewczynkę, Sarę, akredytowaną w Sejmie w roli dziennikarki, bohaterkę prowadzonego przez jej tatę kanału na Instagramie „Perspektywa Sary”. Mój artykuł, zatytułowany „Wobec dorosłych dzieci są bez szans”, w którym wskazałem, że sejmowe kuluary nie są właściwym środowiskiem działania małoletniej reporterki, a politycy, przynajmniej niektórzy, nie zasługują na zaufanie jako rozmówcy, wzbudził spory rezonans w mediach. W rezultacie sejmowe relacje Sary przestały się pojawiać, jak się jednak okazało, do czasu.

 

Oto bowiem kilka dni temu na kanale „Perspektywa Sary” ukazał się kolejny materiał, a w nim Antonii Macierewicz, któremu dziewczynka zadała pytanie o dobre cechy Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Biorąc pod uwagę poważne zarzuty, jakie obciążają tego polityka, obsadzenie go w roli dobrotliwego i nobliwego starszego pana rozmawiającego z dzieckiem uznaję za childwashing najwyższego poziomu (top level). Można się o tym przekonać na własne oczy TUTAJ.

 

Jak widać na filmie, pan Macierewicz wypowiada się z pozycji autorytetu moralnego, informując swoją rozmówczynię, że „nie zna dobrych cech Donalda Tuska”, by następnie poprawić się, że może wskazać jedną, którą „niektórzy cenią” (w domyśle on sam, broń Boże!), a mianowicie umiejętność kłamania. W ten sposób udziela swojej rozmówczyni i widzom pięknej lekcji tak modnej aktualnie edukacji obywatelskiej, którą młoda dziennikarka chyba nie do końca zrozumiała.  Na jej profilu, w zapowiedzi filmu, czytamy bowiem: „#Marszałek #Senior Antoni #Macierewicz specjalnie dla Perspektywa Sary, mówi dobrze nie tylko o Kaczyńskim, ale i o Tusku”. Trudno to uznać za cokolwiek innego, niż manipulację i fake news. Z kolei Jarosław Kaczyński okazuje się siedliskiem dobrych cech, w tym tak chwalebnych, jak patriotyzm i bezustanna aktywność na rzecz obrony polskiej niepodległości.

 

Jestem tylko zwykłym belfrem, czyli członkiem grupy zawodowej, którą Donald Tusk ostatnio bardzo przepraszał za łajdactwa poprzedniej władzy, ale która od tej nowej, z którą wiązała ogromne nadzieje, raz za razem dostaje kolejne wyrazy braku zaufania, że wspomnę tylko kwestię prac domowych, standardów ochrony małoletnich, czy szykowanej właśnie instytucji Rzecznika Praw Ucznia. Jestem tylko zwykłym belfrem, ale chciałbym, żeby politycy nie wykorzystywali bezczelnie 12-letniej dziennikarki do childwashingu, równocześnie strojąc się w piórka obrońców młodego pokolenia przed opresyjnymi nauczycielami. Tylko tyle i aż tyle.

 

Próbowałem znaleźć zrozumienie wśród polityków niższego szczebla. Bezskutecznie. No to w obronie poczucia sensu swojej nauczycielskiej pracy z młodymi ludźmi, spróbuję uderzyć do najwyższej instancji.

 

Panie Premierze! Czy uważa Pan za właściwe, żeby obciążony bardzo poważnymi zarzutami polityk ocieplał swój wizerunek udzielając w kuluarach Sejmu wywiadu małoletniej dziennikarce?! Żeby wykorzystywał dziecko do poprawy swojej fatalnej reputacji?! Czy uważa Pan za właściwe, żeby 12-latka wysłuchiwała, że Pan, szef polskiego rządu, ma tylko (ewentualnie) jedną dobrą cechę, jaką jest sprawność w kłamaniu?! I żeby pod jej nazwiskiem taka opinia o Panu wędrowała w świat?! Może Pan, jako polityk, ma grubą skórę i potrafi się tym nie przejmować. Ale narzędziem jest tutaj dziecko, co dla mnie jako nauczyciela jest skandalem.

 

Oczekuję Pańskiej reakcji i położenia kresu obecności małoletniej dziennikarki wśród sejmowych polityków.

 

 

 

Źródło: https://www.wokolszkoly.edu.pl/blog/childwashing-top-level.html

 



Wczoraj – 22 listopada br., o godz. 12.00 w Sejmie rozpoczęła się konferencja z okazji 35. rocznicy uchwalenia Konwencji o Prawach Dziecka. Oto informacja  o niej ze strony Sejmu RP  oraz plik filmowy na YouTube z nagranym jej przebiegiem:

 

 

Konferencja z okazji 35. rocznicy uchwalenia Konwencji o Prawach Dziecka z udziałem Marszałka

i Wicemarszałek Sejmu

 

Foto: Aleksander Zieliński/Kancelaria Sejmu

 

Mierzymy się dziś z potężnymi wyzwaniami i największym z nich jest świat cyfrowy, który stanowi poważne zagrożenie. To jest coś o czym wszyscy mówimy, wszyscy wiemy, ale nie zdajemy sobie do końca sprawy z tego, co nasze dzieci robią w sieci. Tu potrzeba bardzo dużo mądrego działania i kompetencjimówił marszałek Szymon Hołownia podczas zorganizowanej w piątek, 22 listopada, w Sejmie konferencji z okazji 35-lecia uchwalenia Konwencji o Prawach Dziecka. Ten fundamentalny dokument, przyjęty z inicjatywy Polski przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych, ustanowił powszechne standardy ochrony najmłodszych i wyznaczył zasady poszanowania ich praw. Konferencja jest elementem całorocznego parlamentarno-społecznego projektu „35 lat Konwencji – wyzwania przyszłości”, w ramach którego zaplanowano konsultacje społeczne (uwzględniające także głos Sejmu Dzieci i Młodzieży), warsztaty, seminaria i konferencje obywatelskie i naukowe. Priorytetem jest zwiększenie bezpieczeństwa dzieci we wszystkich aspektach życia, nauki i spędzania czasu wolnego.

 

Przy obecnym nastawieniu Sejmu obfitującego w przeróżne inicjatywy zawsze odnajdziecie tu inspirację i siłę instytucjonalną. Wyraża ją choćby powołana, po raz pierwszy w polskim Sejmie, Komisja ds. Dzieci i Młodzieży. Nigdy nie było Sejmu tak zorientowanego na dzieci, młodzież i wyzwania związane z młodym pokoleniem, ale i z solidarnością międzypokoleniową. To jest ten wymiar, który często nam umyka. Niezwykle ważne jest, by te dwa światy się spotykały i rozumiały się nawzajem – podkreślił Szymon Hołownia.

 

Marszałek Hołownia ocenił także, że sejmowe wydarzenie za jakiś czas będzie mogło stanowić punkt odniesienia, jako wzorowy model współpracy obywatelsko-politycznej w wymiarze europejskim. – Jesteśmy ze wszystkich stron, z polityki, rządu, władzy ustawodawczej, instytucji rzeczniczych, ze świata nauki, NGOS-ów i działalności obywatelskiej. Mocno wierzę w to, że w można poukładać to w jednobrzmiący organizm, przykład wspaniałego partnerstwa w tym obszarze. To jest do zrobienia zważywszy na tkwiący w was potencjał – stwierdził Marszałek Sejmu kierując słowa do uczestników spotkania.

 

Wicemarszałek Sejmu Monika Wielichowska podkreśliła, że to dorośli swoimi decyzjami lub ich brakiem, tworzą warunki, w których żyją dzieci, ponoszą też największą odpowiedzialność za to, że nie zawsze są one przyjazne, bezpieczne i służące rozwojowi. – Państwo, instytucje Unii Europejskiej, organizacje międzynarodowe, mają szczególne powinności w tym zakresie – mówiła. – Dziękuję za determinację i wolę zmian do tworzenia bardziej przyjaznego środowiska dla najmłodszych. Mam nadzieję, że przedstawiane dziś plany zostaną przekute na doskonalenie naszego systemu ochrony, legislację i polityki publiczne, które uwzględniają dobro dziecka – zaznaczyła.

 

W konferencji udział wzięli przedstawiciele strony rządowej, parlamentarnej i społecznej, w tym minister ds. równości Katarzyna Kotula, przewodnicząca sejmowej Komisji ds. Dzieci i Młodzieży pos. Monika Rosa, przewodnicząca sejmowej Komisji Edukacji i Nauki Krystyna Szumilas, przewodnicząca Państwowej Komisji ds.przeciwdziałania wykorzystaniu seksualnemu małoletnich poniżej lat 15 Karolina Bućko, a także zastępca Rzecznika Praw Dziecka Adam Chmura. Obecni byli zaangażowani w sprawy społeczne i edukację przedstawiciele uczelni, szkół wyższych oraz organizacji pozarządowych, działających na rzecz dzieci i młodzieży.

 

Spotkanie było okazją do rozmowy o wypracowaniu strategii rozwijającej partycypację dzieci i młodzieży. Przygotowywana strategia ma być przewodnikiem dla różnych podmiotów, na różnych poziomach społecznych, od najbliższych dzieciom instytucji placówek, poprzez środowiska lokalne, aż po instytucje państwowe. Mówiono o bezpieczeństwie, w tym w zapewnieniu pewności dostępu do praw, z których dzieci i młodzież mogą korzystać. Podjęte zostały również tematy niedyskryminacji dzieci, a także instytucji szkoły jako przestrzeni otwartości. W ramach konferencji wręczono specjalne wyróżnienia z okazji 35-lecia Konwencji o Prawach Dziecka.

 

 

 

Źródło: www.sejm.gov.pl/sejm10.nsf/

 

 

x           x          x

 

 

 

 

Zapis filmowy Konferencji z okazji 35. rocznicy uchwalenia Konwencji o Prawach Dziecka na YouTube  –  TUTAJ

 



 

Dzięki prof. Romanowi Leppertowi, który tekst ten zamieścił wczoraj (21 listopada 2024 r.) na swoim fejsbukowym profilu, możemy ten dokument udostępnić na naszej stronie:

 

 

Jako członek Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN udostępniam stanowisko tego gremium dotyczące „Profilu absolwenta i absolwentki”:

 

 

Warszawa, 14.11.2024

Komitet Nauk Pedagogicznych                                                                                                                                                            

POLSKIEJ AKADEMII NAUK

Wydział I Nauk Humanistycznych i Społecznych

 

Uwagi Komitetu Nauk Pedagogicznych Polskiej Akademii Nauk (KNP PAN) dotyczące projektu:„Profil absolwenta i absolwentki. Droga do zmian w edukacji: Etap I: przedszkola i szkoły podstawowe” /przesłanego jako materiał roboczy na potrzeby konsultacji społecznych przygotowany przez Instytut Badań Edukacyjnych w ramach zadania: Kształtowanie kompetencji – od profilu do praktyki – opracowanie „profilu absolwenta” z uwzględnieniem założeń/koncepcji koniecznych zmian w kształceniu ogólnym finansowanego z dotacji celowej MEN: Działania Innowacyjne w Systemie Oświaty.

 

Komitet Nauk Pedagogicznych PAN i Jego Sekcja Edukacji Elementarnej z uznaniem przyjmują podjęcie działań nad reformą programową w systemie edukacji w Polsce, która jest konieczna. Stąd z uważnością zapoznaliśmy się z przedłożoną propozycją opracowania projektu Profil absolwenta i absolwentki. Droga do zmian w edukacji:

 

Etap I: przedszkola i szkoły podstawowe. Tym samym poniżej wyrażamy poglądy poparte rezultatami badań naukowych, gdyż przyjmujemy, że prace nad wszelkimi dokumentami programowymi powinny być oparte na nauce i wynikach aktualnych badań naukowych. Jako środowisko eksperckie jesteśmy mocno zaniepokojeni dostrzeganym unieważnieniem dyskursu naukowego. Rezultatem tego jest powstanie dokumentu opartego na wiedzy fragmentarycznej i nieodzwierciedlającego aktualnych wyników badań, dotyczących rozwoju i edukacji dzieci w wieku przedszkolnym i młodszym wieku szkolnym. Jaskrawo brakuje w nim spójnego modelu teoretycznego, który mógłby stanowić podstawę myślenia o edukacji dziecka na miarę XXI wieku.

 

Dokument ewidentnie oparty został na koncepcji szkoły behawioralnej, która nie odpowiada na potrzeby przyśpieszonej globalizacji, tempa doświadczanych zmian i radzenia sobie w nieokreśloności. Akcentujemy zatem kontrowersyjność samego sposobu myślenia o „profilu absolwenta” i proponujemy myślenie o edukacji pojmowanej jako stwarzanie dzieciom środowiska uczenia się i wychowania do wspierania rozwoju osoby i jej relacji ze światem, opartych na wartościach podmiotowych, wspólnotowych i ogólnoludzkich, które pozwolą przyszłym obywatelom nie tyle podążać za trendami światowymi, ale je wyznaczać.

 

 

Uzasadnienie uwag do projektu Profil absolwenta i absolwentki

 

1.Brak poliparadygmatycznych podstaw modelu. Projekt edukacji młodego człowieka zaprezentowany w Profilu absolwenta i absolwentki nie ma umocowania w założeniach filozofii pedagogicznej, pedagogiki humanistycznej i personalistycznej, uznającej twórczy rozwój osoby ku wartościom. Projekt ten jest monoparadygmatyczny, niezgodny z aktualną wiedzą na temat złożoności procesu uczenia się. Współcześnie nie możemy opisywać rozwoju człowieka i jego uczenia się, opierając się tylko na paradygmacie konstruktywizmu poznawczego. Takie podejście ugruntowuje pozytywistyczne postrzeganie edukacji i jej behawiorystyczną praktykę. Wbrew zapowiedziom, utrwala model szkoły przeszłej, nieprzystającej do dzisiejszej rzeczywistości i niepozwalającej na przygotowanie do dynamiki przyszłości (kompetencje globalne).

 

2.W związku z tym proponujemy przebudowanie projektu, organizując jego wykładnię wokół humanistycznych i społecznych podstaw pedagogiki, co też ułatwi dookreślenie wartości. Obecnie nie wiadomo, według jakich założeń aksjologicznych skonstruowano model wartości, dlaczego takiego wyboru dokonano, a nie innego. Sprawia wrażenie przypadkowego zestawu wartości i wskazujących na nie autorów od Józefa Tischnera po Richarda Rorty’ego (s. 32). Brak wyraźnego osadzenia założeń teoretycznych wskazuje na nieprzemyślenie projektu pod kątem ontologicznym. Takie podejście nie rokuje pozytywnie dla wprowadzenia społecznie oczekiwanej zmiany, a także dowodzi braku zrozumienia wartości założeń kierunku zmiany edukacyjnej. Bibliografia przypisana do projektu dokumentuje fragmentaryczność wiedzy, nie zawsze trafny i aktualny dobór pozycji oraz ograniczoną liczbę zasobów aktualnej literatury naukowej.

 

3.Proponujemy włączenie do ramy programowej idei edukacji prodemokratycznej oraz idei zrównoważonego rozwoju. W kreowaniu codzienności edukacyjnej przyjmujemy podejście humanistyczne, podmiotowe i demokratyczne, a więc takie, jakie uznajemy za stymulator współczesnych przemian edukacji. Konwencja o prawach dziecka przypomina o szacunku do praw człowieka i podstawowych swobód, przygotowaniu do życia w duchu zrozumienia, pokoju, tolerancji, równości płci oraz przyjaźni pomiędzy narodami; rozwijaniu poszanowania środowiska naturalnego.

 

4.Marginalnie traktuje się rozwój kompetencji związanych z umiejętnością podmiotowego i odpowiedzialnego bycia w świecie. Kategoria odpowiedzialności nie wybrzmiała w modelu, a jest kluczowa.

 

5.W projekcie Profil absolwenta i absolwentki dostrzegamy zbyt mało odniesień do współczesnego dyskursu dziecka i dzieciństwa. Szczególnie widoczna jest infantylizacja dziecka, niedocenianie jego możliwości rozwojowych, brak partycypacji w propozycjach odnoszących się do przedszkola. Ogólnie etap ISCED 0 – projektu profilu kompetencji trudno nam przyjąć – wymaga całkowitej przebudowy. Cele edukacji przedszkolnej w projekcie przedstawione są tradycyjnie, dodatkowo nie są wywiedzione z celów ogólnych.

 

6.Autorzy przyjęli indukcyjne podejście do budowy profilu – od wiedzy i sprawczości ku wartościom. Proponujemy inne podejście do efektów kształcenia i wychowania – układ odwrócony, w ujęciu koncentrycznym, który oddaje holistyczne podejście do ucznia. Rdzeń modelu powinien skupiać główne wartości, którymi jednostka będzie się kierować w życiu, następnie najważniejsze – kluczowe kompetencje i ich komponenty oraz w ostatnim kręgu cechy absolwenta. Warto mieć na uwadze, że kompetencje, które są uznane za główny wymiar zmiany edukacji, są podmiotowe, są czyjeś. To osoba może i powinna je rozwijać i wykorzystywać, indywidualnie lub we wspólnocie. W ostatnim kręgu mogą być pożądane cechy, jakie jednostka ma osiągnąć – zatem te cechy, które chcemy, by absolwent posiadał. Natomiast obszary kształcenia można wpisać poza kręgami – pod lub obok kręgów modelu. Istotą modelu opisu oczekiwanych osiągnięć absolwenta jest bowiem ich realizacja w każdym obszarze kształcenia i ma w nich swoje odbicie.

 

7.Jako punkt wyjścia, zaproponowano ujęcie w formie wykresu kołowego przedstawiając model wiedzy i umiejętności podstawowych w cyfrowym świecie. Oczywiste jest, że konieczne jest przyjęcie pewnych założeń wstępnych. Dyskusyjny jest zaproponowany podział na sprawczość i kompetencje. Dyspozycje zawarte w kategorii sprawczość można uznać za kompetencje osobiste. Kolejną wywołującą wątpliwości kwestią są niejasne kryteria wyboru nadrzędnych wartości. Dlaczego nie ma np. godności, uczciwości, wolności, pracowitości, które tak samo, jak solidarność, szacunek czy sprawiedliwość można uznać za kluczowe i niezbędne w XXI wieku. Te, a także inne wartości zostały wyeksponowane np. w monografii M. Bogunia-Borawska (red) Fundamenty dobrego społeczeństwa.

 

8.Aktualny model w centrum zawiera „Wiedzę, umiejętności podstawowe w świecie, także cyfrowym”. W dalszym jej rozwinięciu Autorzy wyjaśniają, że obejmuje ona „najważniejsze fakty, pojęcia i zależności, teorie i metody oraz podstawowe umiejętności, takie jak: mówienie, czytanie, pisanie, rozumowanie matematyczne”. Warto też rozważyć, czy przy takim szerokim, wielowymiarowym procesie kreowania rozwoju ucznia, który obejmuje zarówno kompetencje, sprawczość, jak również wartości oraz dobrostan, wystarczające jest przyjęcie założenia kształcenia w oparciu o teorie wiedzy „jak” i wiedzy „że”. Pominięta jest teoria wiedzy „dlaczego?”. Jest to wiedza ważna w podejmowaniu decyzji z wykorzystaniem wartości, wiedza kontekstowa, istotna dla rozwoju kompetencji osobistych i społecznych. Ponadto wartości są wymiarami uczenia się innowacyjnego, uczenia się antycypacyjnego, poszukiwania rozwiązań w dialogu itd.

 

9.Język projektu Profil absolwenta i absolwentki wyraźnie zdradza zbyt jednostronną teorię wiedzy, która jest wpisana w jego w treść. Otóż czytamy, że „Kształtowanie tych kompetencji nie może odbywać się w oderwaniu od nauki wiedzy i umiejętności przedmiotowych – rozwijanie w uczniach i uczennicach krytycznego i kreatywnego myślenia, uczenie rozwiązywania problemów oraz współpracy jest możliwe wyłącznie wtedy, gdy uczniowie i uczennice posiadają wiedzę, którą mogą przetwarzać i wykorzystywać, realizując konkretne zadania” (cyt. Profil…, s. 8 ). Wiedzy nie można rozwijać w czyichś głowach, nie da się przekazać (podobnie jak wartości). Wiedza jest konstruowana i dynamiczna, zmienna, podlega interpretacji. Nie możemy rozumieć wiedzy jako jej kolekcji czy zwykłej kumulacji. Natomiast rozwój kompetencji odbywa się w codzienności szkolnej i pozaszkolnej, zależy od partycypacji ucznia w różnorodnych zadaniach i projektach itp.

 

10.W analizowanym projekcie Profil absolwenta i absolwentki zauważamy instrumentalne, technologiczne opisywanie procesów edukacyjnych. Jest to język uprzedmiotowiający, traktujący ucznia jako obiekt oddziaływania edukacyjnego, co jednak nie koresponduje z takimi kompetencjami wskazanymi w profilu absolwenta jak: odpowiedzialność, przekonanie o własnej skuteczności. Świadczą o tym zapisy: „Podstawy programowe, system oceniania i egzaminowania, dydaktyka – to narzędzia służące realizacji celów edukacji zdefiniowanych w oparciu o profil absolwenta i absolwentki” (cyt. Profil…, s. 9 ). Takie założenie budzi kontrowersje. Dalej czytamy: „Aby kompetencje i postawy wskazane w profilu mogły być skutecznie rozwijane, potrzebne jest nie tylko odpowiednie uwzględnienie tego w podstawie programowej, ale także zbudowanie odpowiedniego środowiska edukacyjnego, umożliwiającego nauczycielom wykorzystywanie w ich pracy sprawdzonych metod nauczania (dydaktyka kognitywna) oraz sprawiedliwego i motywującego uczniów i uczennice oceniania ich osiągnięć (a w dalszej kolejności powiązanego z tym systemu egzaminacyjnego)” (cyt. Profil…, s. 8 ). Przedstawione fragmenty budzą niepokój, jeśli chodzi o rolę i miejsce młodego człowieka w uczeniu się i rolę nauczyciela we wspieraniu jego rozwoju. Instrumentalne, technologiczne wyrażanie procesów edukacyjnych deprecjonuje ucznia i nauczyciela. Natomiast przekaz dotyczący konstruowania środowiska uczenia się, umożliwiającego nauczycielom wykorzystywanie w ich pracy sprawdzonych metod nauczania z obszaru dydaktyki kognitywnej brzmi groźnie dla realizacji całego pomysłu zmian w edukacji.

 

 

Uwagi do warstwy językowej:

 

1.Sformułowania takie, jak „ukształtować u uczniów”, „rozwijanie w uczniach i uczennicach” są całkowicie nieakceptowalne we współczesnej pedagogice wczesnej edukacji. Dowodzą one przekonania twórców projektu, że uczniowie są biernymi uczestnikami edukacji. Ma ono swoje źródło w teorii behawioralnej. A zatem warto na wstępie określić, jaką perspektywę teoretyczną uznajemy za podstawową. To z kolei wymaga postawienia kluczowych pytań: jaka filozofia edukacji, jakie wartości uznajemy za fundamentalne, z czego one wynikają, dlaczego?

 

2.„Wiedza i umiejętności podstawowe w świecie, także cyfrowym”. Zamiast sztucznie wydzielać świat cyfrowy (dodany niezręcznie do komponentu wiedzy i kompetencji), lepiej zastosować sformułowanie: środowisko uczenia się. Po etapie edukacji zdalnej wszyscy zainteresowani edukacją mają świadomość jego roli w nauczaniu i uczeniu się.

 

3.Warto ujednolicić zapis dotyczący feminatywów, skoro mówimy o uczniach i uczennicach, absolwentach i absolwentkach to konsekwentnie należy pisać też o nauczycielkach i nauczycielach.

 

4.Sformułowanie: „Ucznia i uczennicy kończących placówkę edukacyjną” lepiej: kończących dany etap edukacji.

 

5.Zauważamy brak operacjonalizacji kluczowego pojęcia „sprawczość” z odwołaniem do literatury przedmiotu, a posługiwanie się tylko „przybliżeniami” do interpretacji tej kategorii (s. 12, 27, 28).

 

6.Czytając propozycję „profilu absolwenta”, mamy wrażenie chaosu językowego z przewagą języka uprzedmiotowiającego dziecko, traktującego je jako obiekt oddziaływania edukacyjnego, co nie koresponduje z wynikami współczesnych badań nad uczeniem się i rozwojem młodego człowieka.

 

 

Przewodnicząca Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN  – prof. dr hab. Agnieszka Cybal-Michalska

 

Przewodnicząca Sekcji Edukacji Elementarnej – prof. Józefa Bałachowicz

 

Z-ca Przewodniczącej – prof. Zuzanna Zbróg

 

Członkinie:

– prof. Inetta Nowosad,

– prof. Marzenna Nowicka,

– prof. Kinga Kuszak

 

 

 

Źródło: www.facebook.com/roman.leppert