
Archiwum kategorii 'Aktualności'
Foto: www.pl.linkedin.com/in/marta-grzesko-nyczka
Dr Marta Grześko-Nyczka
Oto post, zamieszczony na fejsbukowym profilu dr Marty Grześko-Nyczki, która pracuje jako nauczyciel akademicki w Instytucie Pedagogicznym Akademii Nauk Stosowanych im. Jana Amosa Komeńskiego w Lesznie. Trafiliśmy tam z profilu Anny Szulc:
Krótkie podsumowanie I Konferencji z cyklu „Bądźmy zmianą na miarę Komeńskiego”, której głównym tematem były możliwości i potrzeby oddolnych zmian edukacji w Polsce.
Anna Szulc zwróciła uwagę na to, że „podchodzimy do szkoły tak, jakby nie była związana z życiem. Szkoła powinna spełniać funkcję społeczną. Szkoła jest najlepszym miejscem do tego, aby każdy wiedział, co to jest szacunek i zrozumienie indywidualnych potrzeb. Miejscem do tego, by współpracować i działać wspólnotowo. Jeżeli my się oglądamy na to, że „góra” nam zmieni szkołę, to nic się nie zmieni. Musimy działać oddolnie. Jestem o tym w pełni przekonana”.
Podkreślał to również Jakub Tylman mówiąc, że „jako środowisko nauczycielskie my zawsze na coś czekamy. Moja mama, emerytowana nauczycielka, całe życie czekała.. czekała na zmiany kolejnego ministra i nic się nie wydarzyło. Możemy albo czekać, albo działać!”
Agata Karolczyk-Kozyra dodała, że: „tylko my (nauczyciele) jesteśmy w stanie zmienić naszą polską edukację dbając o rozwój kompetencji transferowalnych u uczniów”.
Anna Dratwińska podkreśliła w swojej wypowiedzi m.in. znaczenie wsparcia w tworzeniu zmian: „Szkołę tworzą ludzie, a Ci, na których ja trafiłam są właśnie wyjątkowi. Trafiłam również na nieocenioną Panią Dyrektor, która jest takim samym poszukiwaczem lepszych rozwiązań jak ja i w moim mniemaniu wspólnie możemy góry przenosić. Moja pani Dyrektor Kinga Karaś jeszcze nigdy nie powiedziała mi, że czegoś nie mogę. Zawsze mnie wspiera i mówi: próbuj, zobaczymy co z tego wyjdzie. Próbuj, może uda nam się przekonać resztę. Próbuj! No więc próbuję, a za te możliwości Pani Dyrektor przy okazji dziękuję”.
W nawiązaniu do przedstawionych, licznych przykładów efektywnych praktyk edukacyjnych, Barbara Kochanek postawiła pytanie: „Skoro to co oni robią jest takie wspaniałe, dlaczego nie jest powszechne? Przecież to widać, że to działa. Nad tym zastanawialiśmy się w I LO, co zrobić, żeby to działało…”. Okazuje się, że niezwykle ważne jest poczucie zbiorowej skuteczności, a można to wypracować tylko działając RAZEM. W literkach tego słowa kryją się również fundamenty nowoczesnej edukacji: Relacje, Atmosfera, Zespół, Emocje, Mądrość.
Do zbiorowej mobilizacji i tworzenia nawet najmniejszych inicjatyw na rzecz zmian edukacyjnych zachęcały Agnieszka Pałys, Marta Bodys, Katarzyna Wolniak reprezentujące Projektujemy przyszłość. Edukacja, WPT – Wrocławski Park Technologiczny. Więcej informacji: https://plandlaedukacji.pl/ […]
Jak podkreśliła Marta Kondracka-Szala „Człowieka ogranicza sam człowiek„. Myśl ta wybrzmiała również w wypowiedziach studentów, którzy wymieniali, co moga zrobić już dziś, aby wkraczając do szkół jako nauczyciele, nie stanowili dla siebie samych ograniczania w tym, by iść pod prąd, ale zarazem zgodnie ze swoimi wartościami i przekonaniami dotyczącymi kształcenia.
Mając świadomość ogromu wyzwań, jakie składają się na budowanie zmiany edukacyjnej, jako uczelnia wyższa, chcemy wspierać nauczycieli merytorycznie, inspirować do zmian i w tych zmianach towarzyszyć. Dziękujemy za obecność oraz dokładanie wszelkich starań, by tworzyć warunki kształcenia na miarę XXI wieku.
Nasza przyszłość siedzi w ławkach szkolnych – pamiętajmy o tym! […]
Źródło: www.facebook.com/grzeskonyczka/
Wczoraj (16 maja 202 r.) „Portal Samorządowy – Portal dla Edukacji” zamieścił tekst Bogdana Bugdalskiego, informujący, że w najbliższych dniach dojdzie do spotkania kierownictwa MEN z przedstawicielami związków zawodowych i korporacji samorządowych w ramach zespołu ds. pragmatyki zawodu nauczycielskiego. Oto obszerne fragmenty tego materiału i link do pełnej wersji:
Karta nauczyciela czy Kodeks pracy? Nauczycieli powinno się zatrudniać w oparciu o inne przepisy
[…]
Ministerstwo Edukacji Narodowej poinformowało, że podsekretarz stanu pani Paulina Piechna-Więckiewicz uczestniczyła w międzynarodowej konferencji pt. „Zarządzanie zmianą: Potrzeby usług publicznych i ich personelu w odpowiedzi na wiele kryzysów”, którą zorganizował Wolny Związek Zawodowy „Forum-Oświata” we współpracy z Europejską Unią Niezależnych Związków Zawodowych z okazji 20-lecia swojego istnienia. Na pewno wykorzystaliście ten czas, by z nią porozmawiać. Czy z panią wiceminister udało się coś załatwić?
Foto: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Uczestnicy panelu „Zarządzanie zmianą: Potrzeby usług publicznych i ich personelu w odpowiedzi na wiele kryzysów” podczas międzynarodowej konferencji pt. „Zarządzanie zmianą: Potrzeby usług publicznych i ich personelu w odpowiedzi na wiele kryzysów” – Bydgoszcz, 13 maja 2024 roku.
Sławomir Wittkowicz, przewodniczący WZZ „Forum – Oświata”: – Przede wszystkim, że na dniach odbędzie się pierwsze spotkanie zespołu ds. pragmatyki zawodu nauczycielskiego. Więc poinformowaliśmy lojalnie panią wiceminister, że chcemy mieć grupę tematyczną albo poszerzenie dyskusji o warunkach pracy. I że to jest element dla nas niezbędny. […]
Jak pan mówi na dniach, to znaczy w przyszłym tygodniu?
S.W. – Zakładam, że to spotkanie odbędzie się do końca maja. Pierwsze, inaugurujące pracę zespołu. Ważne jest to, że ze strony wiceminister Piechny-Więckiewicz padła deklaracja, że MEN rzeczywiście chce prowadzić rzetelne dyskusje, a nie tylko się spotykać. Bo takie spotkania ćwiczyliśmy przez ostatnie sześć lat. Przez pierwsze dwa lata minister Anna Zalewska jeszcze słuchała, można było sugerować jej różne rozwiązania, z których część przyjmowała, ale od 2017 roku zaczęła już myśleć po swojemu. Takie spotkanie nie ma sensu, bo my przyjedziemy, posłuchamy, skomentujemy to w mediach i tyle będzie pożytku z tego wszystkiego. […]
I będziecie się domagać uregulowania systemu wynagrodzeń?
S.W. – Zdajemy sobie sprawę, że są ograniczenia budżetowe i tak dalej. Ale jeżeli nie uporządkujemy sytuacji prawnej nauczycieli w jakiejś uzgodnionej perspektywie czasowej, to będzie już tylko gorzej. Bo jak podkreślałem w rozmowie z panią wiceminister, problemu wynagrodzeń nie rozwiążemy przez jednorazowe wrzucenie pieniędzy i stwierdzenie, że teraz nie dostaniecie nic, tylko będziemy dyskutowali o zwiększeniu pensum. A może trzeba by wyspecyfikować, co wliczamy do czasu pracy nauczyciela, czym tak naprawdę nauczyciel powinien się zajmować, bo nie może zajmować się wszystkim. Jeśli w szkole chcemy mieć standard zachodni czy skandynawski, no to tam nauczyciel nie organizuje np. wycieczek. Nie jest jednoosobowym biurem podróży i firmą cateringową. […]
Czy chociaż w jakimś zarysie udało się omówić zmiany w Karcie nauczyciela. Czy zmiany w Karcie w ogóle są brane pod uwagę w jakiejś nieodległej perspektywie?
S.W.- Nie, ponieważ Karta nauczyciela nie była tu tematem rozmów. To była bardziej próba odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób rozwiązać problemy, które wynikają chociażby z konieczności cyfryzacji. Bo odpowiedzią na kryzys pandemiczny było nagłe przyspieszenie cyfryzacji sektora oświaty. Co prawda na własny koszt nauczycieli, ale jednak. Na tej podstawie wskazywaliśmy pani wiceminister, żeby nie rozdawać bonów na pół laptopa, a po prostu wyposażyć szkoły i organy prowadzące w sprzęt dla pracowników. Przecież są jeszcze szkoły, które nie mają w ogóle dostępu do internetu albo internet im się rwie. To wymaga systemowego podejścia.
Zawsze powtarzam, że są takie dziedziny życia, które wymagają wypracowania konsensusu ponad podziałami, a nie kadencyjności. Co przychodzi ekipa, to rozpoczyna od stwierdzenia, że poprzednicy, delikatnie mówiąc, nie byli najmądrzejsi i podejmowali niezbyt trafne decyzje. I my mamy tę ambicję, że teraz to wszystko wywalimy do kosza i zrobimy zupełnie odwrotnie.
A potem przyjdzie następna ekipa i zrobi wszystko po swojemu…
S.W.– Tak, tylko że to ma swoje poważne konsekwencje w postaci marnotrawienia środków publicznych, utraty zaufania do władzy i wielu innych rzeczy.
Cały tekst „Karta nauczyciela czy Kodeks pracy? Nauczycieli powinno się zatrudniać w oparciu o inne przepisy”
– TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
W dniach 7-9 maja br. w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach trwał XVI Europejski Kongres Gospodarczy. Ostatniego dnia jego prac odbyła się debata p.t. „Edukacja ekonomiczna”, o której relację zamieszczono wczoraj (15 maja) na „Portalu Samorządowym – Portalu dla Edukacji”. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link do jego pełnej wersji:
Foto: www.ue.katowice.pl
Uczestnicy debaty pt. „Edukacja ekonomiczna”, która odbyła się 9 maja 2024 r. podczas XVI Europejskiego Kongresu Gospodarczego
Tego przedmiotu szkoła nie uczy. A powinna od pierwszej klasy podstawówki
Dostępna, atrakcyjna i praktyczna – to podstawowe postulaty dla edukacji ekonomicznej prowadzonej w szkołach i na kierunkach studiów nieekonomicznych. Fundamentalnym postulatem jest też to, żeby edukacja ekonomiczna objęła całe społeczeństwo. […]
> Uczestnicy XVI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach postulowali, by edukacja ekonomiczna była prowadzona od szkoły podstawowej i miała związek z rzeczywistością.
W Polsce z edukacją ekonomiczną mamy problem. Po kilku lekcjach wprowadzających informacje o pieniądzu w klasach I-III praktycznie przez długi czas nic się nie dzieje. Edukacja ekonomiczna nie jest prowadzona. Dopiero w szkołach ponadpodstawowych włączany jest przedmiot biznes i zarządzanie, który rok temu nazywał się przedsiębiorczość. […]
Efekty takiego stanu rzeczy są powszechnie znane. Polacy mają problemy z podstawowymi kwestiami, które w mniejszym bądź w większym stopniu wiążą się z wiedzą ekonomiczną. Na przykład te związane z kredytami frankowymi, które dla wielu okazały się decyzją fatalną czy kredytami zwykłymi wyrażonymi w złotych, w przypadku których już w momencie zaciągania można było być pewnym, że nie zostaną spłacone.
O poziomie tej wiedzy najlepiej świadczą dane liczbowe – w badaniu NBP 69 proc. Polaków stwierdziło, że nie zna ekonomii dlatego, że jest trudna, a 80 proc., bo jest nudna. 53 proc. powiedziało zaś, że mało interesująca.
Potwierdzają to również zbierane przez Alicję Defratykę, ekonomistkę, autorkę projektu ciekaweliczby.pl, dane, z których wynika, że Polacy np. wierzą, że 500 plus to pieniądze od Prawa i Sprawiedliwości, rządu Morawieckiego, tak samo jak pieniądze na 13. i 14. emeryturę. […] Dlatego nikt nie ma wątpliwości, że edukacja ekonomiczna społeczeństwa jest niezbędna. Problemem jest tylko to, w jakim zakresie powinna być prowadzona i od kiedy.
– Wiedza ekonomiczna jest bardzo potrzebna, ale jednocześnie bardzo niedoceniana. Dlatego bardzo się cieszę, że rok 2024 został ogłoszony Rokiem edukacji ekonomicznej. Bo to pokazuje, że ta wiedza jest kluczowa nie tylko dla zwykłych ludzi, którzy mają dylemat, czy podjąć kredyt, jak zarządzać własnymi finansami, ale jest kluczowa dla rozwoju gospodarki, dla rozwoju całego społeczeństwa – mówi prof. Celina M. Olszak, rektor Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. […]
Prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula wskazuje, że tu nie chodzi o to, aby teraz każdy obywatel miał być ekonomistą, ale o wyposażenie go w wiedzę podstawową, dotyczącą na przykład tego, jak działają banki, co się dzieje z jego oszczędnościami.[…]
Nie sądzi jednak, by podstawa programowa obecnego biznesu i zarządzania, którego nauka rozpoczyna się dopiero w szkole ponadpodstawowej, na to pozwalała.
Nauka podstaw ekonomii powinna się odbywać już na poziomie szkoły podstawowej. I w tej kwestii wśród uczestników dyskusji panowała pełna zgoda.
Według Alicji Defratyki nauczanie podstaw przedsiębiorczości czy biznesu dopiero w szkole ponadpodstawowej, a więc 17- czy 18-latków, jest po prostu spóźnione. […]
Nie oznacza to jednak, że edukacja ekonomiczna w podstawówce miałaby być prowadzona na osobnym przedmiocie. Wystarczy, by podstawowa wiedza ekonomiczna była wpleciona w codzienne nauczanie. Bo tego, jak inflacja działa na wartość nabywczą pieniądza, można uczyć na matematyce. Tego, jak funkcjonują finanse państwa, jak wygląda budżet państwa, można uczyć nawet na historii.
– Jeżeli te wątki zostałyby wplecione, takie, które dotyczą nas, to my byśmy się tego chętnie uczyli. Chyba bardziej przydatne byłoby dla nas właśnie sprawdzenie, jak inflacja i procent składany funkcjonuje i jakie możemy mieć korzyści w przyszłości, wyliczając to na matematyce, niż dokładnie uczyć się o prędkości pociągu, który jedzie z punktu B do punktu A – zastanawia się Alicja Defratyka. […]
– Ekonomią powinny być nasiąknięte wszystkie pozostałe przedmioty. Do tej historii i matematyki dołożyłbym np. geografię. Przecież zagadnienia związane z lokalizacją przemysłu, skutki odkryć geograficznych, to wszystko była ekonomia – przekonuje prof. Marek Rocki, członek Rady Fundacji Rektorów Polskich, były wielokrotny rektor Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. […] – Tak jak w uczelniach ekonomicznych mamy inne podręczniki z mikro- i makroekonomii na poziom licencjatu, inne na poziom magisterski, a jeszcze inne na poziom doktorski – zauważa. […]
Na kwestię dostosowania treści do etapu edukacji zwraca uwagę również Szymon Sidło, przewodniczący Młodzieżowej Rady Miasta Katowice. – To jest bardzo ważna kwestia, aby edukacji ekonomicznej uczyć w sposób praktyczny, bo ekonomia teoretyczna jest tą ekonomią, która w życiu codziennym zawodzi. A więc praktyka, otwartość i przede wszystkim dostosowanie przedmiotu do młodego człowieka – wylicza.
[…]
Powyższa dyskusja była jedną z wielu przeprowadzonych podczas XVI Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, który odbył się w dniach 7-9 maja 2024 r. Panel pt. Edukacja ekonomiczna moderował dr Bartłomiej J. Gabryś z Katedry Przedsiębiorczości, Wydziału Zarządzania, Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
Cały tekst „Tego przedmiotu szkoła nie uczy. A powinna od pierwszej klasy podstawówki” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/
Wczoraj ( maja 2024 r.) na „Portalu Samorządowym PAP” zamieszczono zapis rozmowy z prezeska Fundacji Teach for Poland o przyszłości zawodu „nauczyciel” w Polsce. Oto obszerne fragmenty tego tekstu i link do pełnej wersji:
Ekspertka: Selekcja do zawodu nauczyciela zwiększyłaby jego prestiż
Selekcja do zawodu nauczyciela zwiększyłaby jego prestiż, ale ta w Polsce praktycznie nie istnieje. Wystarczy wysłać CV do szkoły – powiedziała PAP Katarzyna Nabrdalik – prezes Fundacji Teach for Poland wspierającej młodych nauczycieli na starcie kariery.
Foto: https://crido.pl/people/katarzyna-nabrdalik/
Katarzyna Nabrdalik – Prezeska Fundacji Teach for Poland
PAP: Twierdzą państwo, że w Polsce niedługo zacznie brakować nauczycieli, co was skłania do takiej konstatacji?
Katarzyna Nabrdalik: Już w tej chwili są braki kadrowe. Tak naprawdę nie wiemy, ilu nauczycieli i gdzie dokładnie brakuje, gdyż dane, którymi dysponujemy, nie są pełne. Wielu nauczycieli ma po kilka etatów, oprócz umowy o pracę, mają jeszcze umowy zlecenia, uczą w kilku szkołach, a część z nich to osoby, które z emerytury wracają do pracy. Oficjalnie jest 11 tysięcy wakatów, lecz to zaniżona liczba.
Najbardziej niepokojący wydaje się brak chęci młodych nauczycieli, żeby wciąż być w zawodzie. Obserwujemy wśród nich ogromne wypalenie zawodowe, stąd decyzje o odejściach, a wiele osób rozważa taką decyzję. Poza tym coraz mniej młodych ludzi wiąże swoją przyszłość z byciem nauczycielem, to nie jest nawet jedna z pierwszych pięciu opcji, o których myślą. Wydaje się więc, że braki kadrowe będą się jeszcze pogłębiały i nie zmieni tego nawet demografia – po prostu klasy będą mniej liczne. [,…]
PAP: Na czym polega wasz program wsparcia młodych nauczycieli i ile osób obejmuje?
K.N.: W tym roku będzie to 100 osób, właśnie skończyliśmy proces rekrutacji i selekcji. To jest nasza czwarta edycja Programu Rozwoju EduLiderstwa, który trwa dwa lata i jest kompleksowym programem rozwoju i wsparcia początkujących nauczycieli ze stażem do pięciu lat pracy w szkole. Program jest też dla osób, które nigdy w szkole nie uczyły, tylko np. pracowały w sektorze publicznym, chciałyby zmienić ścieżkę kariery, nie mają pełnych kwalifikacji w postaci studiów pedagogicznych, ale dzięki naszemu programowi, naszej współpracy ze szkołami i kuratoriami, mogą wejść do szkół i zacząć uczyć, uzupełniając przygotowanie pedagogiczne w trakcie programu.
Natomiast jeśli chodzi o kształcenie nauczycieli, to uważamy, że w Polsce studia pedagogiczne nie przygotowują młodych ludzi do roli, jaką powinni pełnić, wykonując zawód nauczyciela – roli towarzysza, mentora, osoby, która umie budować relacje z młodym człowiekiem, rozwija jego kompetencje na przyszłość, nie skupia się tylko na „ocenozie”, przygotowaniu młodych do egzaminu, tylko przygotowaniu ich do życia. W programie mamy dużo warsztatów praktycznych, np. o komunikacji bez przemocy, pierwszej pomocy psychologicznej, ale też bardzo dużo autorefleksji, rozwoju ich kompetencji liderskich. Każdy z naszych początkujących nauczycieli ma tutora, który pracuje z nim przez dwa lata.[…]
PAP: Powiedziała pani, że widzicie różnicę między nauczycielami, którzy biorą udział w programie, a tymi, którzy nie mają waszego wsparcia. Jaką?
K.N.: Zostało to zbadane. Okazuje się, że wartością największą edukatorów – nazwijmy to – alternatywnych, jest to, że mają więcej odwagi, żeby robić wiele rzeczy inaczej, próbować nowych rozwiązań. Mają większą gotowość do budowania sojuszy z innymi nauczycielami, z rodzicami, którzy są niesamowicie istotnym elementem edukacyjnej układanki, a na ich lekcjach aktywizacja uczniów jest o wiele wyższa. Dzięki temu, że mają sieć wsparcia, ponad 80 proc. z nich po dwóch latach zostaje w zawodzie.
Najważniejsze jest jednak to, że potrafią budować relacje z uczniami i uczennicami, to jest fundament ich pracy.
PAP: Waszym celem jest także znajdowanie nauczycieli wśród nie-nauczycieli. Skąd ten pomysł?
K.N.: Chodzi nie tylko o braki kadrowe, ale także o to, że wśród tej grupy zawodowej różnorodność jest wielkim wyzwaniem. Obecnie kadra w 80 proc. składa się z kobiet około 50. roku życia i nie chodzi o to, że mamy coś przeciwko kobietom w tym zawodzie. Wychodzimy z założenia, że różnorodność – zarówno ze względu na wiek, jak i płeć – sprawdza się lepiej. Ponadto chodzi o kompetencje. Tych pedagogicznych można się nauczyć, uzupełnić wykształcenie. Ale czasem taki brak kwalifikacji w tradycyjnym tego słowa znaczeniu może być atutem. Mamy na przykład w szkołach przedmiot pod nazwą przedsiębiorczość i jest wiele osób z sektora prywatnego, które z chęcią weszłyby do szkół i uczyły tego przedmiotu. To praktycy, gotowi do dzielenia się swoim doświadczeniem. Tutaj pojawia się pytanie: czy system jest na nich gotowy?
PAP: Teach for Poland jest jedną z wielu odnóg międzynarodowej organizacji. Ile krajów bierze w tym udział?
K.N.: Obecnie 62, to spora sieć. Wszystko zaczęło się w 1989 w., kiedy Wendy Kopp, studentka, zauważyła, że w USA brakuje dobrych nauczycieli, dlatego wielu studentów daje korepetycje i w różny alternatywny sposób pracuje z dziećmi. Swoją pracę licencjacką napisała na temat alternatywnych ścieżek kształcenia nauczycieli. Tak powstała sieć, która od początku istnienia wprowadziła do szkół ponad 100 tysięcy nauczycieli.
PAP: Czy popularność ruchu oznacza, że większość krajów na świecie ma problem z systemem edukacji?
K.N.: Myślę, że tak, choć pewnie wyzwania są unikalne dla danego kraju, nie wiążą się tylko z brakami kadrowymi. To jest szersza dyskusja nad celowością edukacji i rolą nauczyciela. Podam przykład Bułgarii, która w Teach for All jest od 10 lat, a w tym czasie 25 tys. młodych ludzi zgłosiło się do programu. Dzięki bliskiej współpracy z ministerstwem edukacji udało się nie tylko zwiększyć wynagrodzenie nauczycieli, ale przede wszystkim wpłynąć na profesjonalizację i prestiżu zawodu. Obecnie nie ma już tam braków kadrowych, a co piąty student w Bułgarii chce być nauczycielem. Zrobiono tam na poziomie systemowym ogromną pracę, żeby zmienić narrację o zawodzie nauczyciela.
Rozmawiała: Mira Suchodolska
Cały tekst „Ekspertka: Selekcja do zawodu nauczyciela zwiększyłaby jego prestiż” – TUTAJ
Źródło: www.samorzad.pap.pl
Wczoraj (14 maja 2024 r.) prof. Bogusław Śliwerski pochwalił się na swoim blogu, że podpisał petycję rodziców uczennic i uczniów Szkoły Podstawowej im. 11 Listopada w Rusi (to wieś w gminie Stawiguda, powiecie Olsztyńskim, w woj. warmińsko-Mazurskim). Petycja ta, skierowana do dyrektorki tej szkoły, jest protestem przeciw stosowaniu punktowego systemu oceny zachowania ucznia. Oto fragment tekstu z bloga „Pedagog” oraz link do strony z pełną treścią petycji, na której można podpisać się, popierając jej treść:
Jak długo jeszcze będzie w szkołach patologiczny system oceniania zachowań uczniów?
Nie mogłem nie podpisać tego APELU! Najwyższy czas skończyć z tą patologią!
„Szanowna Pani Dyrektor,
zwracamy się z prośbą o zniesienie punktowego systemu oceniania, który został wprowadzony w naszej szkole w roku szkolnym 2023/2024. Jest to system oparty na bardzo prostym założeniu, że kary i nagrody (punkty dodatnie i ujemne) są w stanie zmodyfikować zachowanie naszych dzieci i wywołać pożądane efekty. Mamy nadzieję, że w toku pracy z tym narzędziem zebrali Państwo już wiele refleksji i argumentów na to, że taki system nie ma szans oddziaływać w oczekiwany sposób i nasze spostrzeżenia będą tylko dodatkowym argumentem przeciw kontynuowaniu oceniania zachowania w ten sposób.
Rozumiemy Państwa intencję dotyczącą poszukiwania nowych metod wychowawczych, ale jednocześnie jesteśmy rozczarowani, że narzędzie, które jest negowane przez wielu specjalistów z zakresu oceniania, psychologów i pedagogów zostało wdrożone w naszej placówce. Najnowsze badania z zakresu psychologii i motywacji już dawno unieważniły metodę „kija i marchewki”. Liczymy, że także nasza szkoła, pójdzie z duchem czasu i porzuci ten pomysł, który lokuje naszą placówkę wśród szkół promujących „pruski system nauczania”.
Oto nasze argumenty przemawiające za zniesieniem tego systemu: […]
Źródło: www.sliwerski-pedagog.blogspot.com/
PETYCJA W SPRAWIE LIKWIDACJI PUNKTOWEGO SYSTEMU OCENY ZACHOWANIA – TUTAJ
Oto dzisiejszy news ze strony Łódzkiego Kuratorium Oświaty
Jarosław Krajewski wicekuratorem oświaty
Foto: www.kuratorium.lodz.pl
Łódzki Kurator Oświaty Janusz Brzozowski (z lewej) wręcza Jarosławowi Krajewskiemu akt powołania na stanowisko Wicekuratora Oświaty.
Dotychczasowy dyrektor Szkoły Podstawowej nr 7 im. Orląt Lwowskich w Łodzi Jarosław Krajewski został dziś powołany przez minister edukacji Barbarę Nowacką na stanowisko Łódzkiego Wicekuratora Oświaty.
– Liczę na państwa wsparcie, profesjonalizm i dobrą energię – podkreślił odbierając z rąk Łódzkiego Kuratora Oświaty Janusza Brzozowskiego akt powołania. Nowy wicekurator dodał, że po wielu latach z żalem żegna się ze swoją szkołą. Podziękował także za powierzenie odpowiedzialnego i zaszczytnego stanowiska.
Wicekurator Jarosław Krajewski to długoletni dyrektor Szkoły Podstawowej nr 7 im. Orląt Lwowskich, szkoły ze 162-letnią historią i tradycjami. Wcześniej pracował w Szkole Podstawowej nr 5 im. Króla Stefana Batorego w Łodzi – był nauczycielem wychowania fizycznego i wicedyrektorem placówki. Jest także ekspertem Ministerstwa Edukacji Narodowej w zakresie wychowania fizycznego i zarządzania oświatą. Z zamiłowania ornitolog i żeglarz.
Źródło: www.kuratorium.lodz.pl
Dawno nie informowaliśmy o stanowisku KSOiW NSZZ „Solidarność” w sprawie zmian w edukacji, proponowanych przez nowe kierownictwo MEN. Oto komunikat, zamieszczony 110 maja 2024 r. na oficjalnej stronie Krajowej Sekcji Oświata i Wychowanie NSZZ „Solidarność”:
Źródło: www.oswiata-solidarnosc.pl
Nie chcąc pozostać poza głównym nurtem zainteresowania aktualnymi problemami polskiej oświaty – przekazujemy najnowszą informację o inicjatywie Fundacji „Stocznia” i Centrum Nauki Kopernik:
[…]
Zdecydowaliśmy się więc na organizację wysłuchania obywatelskiego. Zaproponowane przez nas działanie, mimo że wyrasta w pewnej mierze z krytycznego osądu aktualnej praktyki Ministerstwo Edukacji Narodowej, nie jest jednak skierowane przeciwko MEN. Ma za zadanie wzbogacić proces (liczymy, że wnioski z tego procesu będą wykorzystane przez Ministerstwo), ale także zachęcić też resort, żeby tworząc przyszłe polityki publiczne (a zapowiedzi Ministerstwa sięgają daleko) zdecydowało się sięgnąć po analogiczne rozwiązania i wiele innych (w tym np. takie, które służą zbliżaniu stanowisk).
Podstawy programowe to trzon, na którym osadza się polska edukacja. Są one tematem, który jest istotny dla nauczycieli(ek), jak również dla uczniów i uczennic oraz ich rodziców. To od kształtu podstawy zależy na przykład to, ile i jakich prac domowych będzie planowane. Dyskusja o podstawach programowych to również rozmowa o wartościach, celach, zadaniach i przyszłości polskiej edukacji, przed którą stoją nowe wyzwania, w tym kryzys klimatyczny, migracja, wyzwania demografii, rozwój sztucznej inteligencji, bezpieczeństwo w sieci. To wszystko oznacza, że o kształcie polskiej szkoły powinniśmy rozmawiać najszerzej jak się da, w sposób nieupolityczniony, wykorzystując wszelkie dostępne mechanizmy poszukiwania konsensusu społecznego – w edukacji jest on szczególnie ważny.
Powinniśmy wspólnie szukać możliwe trwałej, wykraczającej poza partyjny spór i poza horyzont pojedynczych kadencji, szerokiej umowy społecznej w sprawie edukacji. Edukacja to dobro publiczne, a uspołecznienie jej tworzenia leży we wspólnym, dobrze rozumianym interesie.
Do czego zapraszamy?
Z olbrzymiego obszaru edukacji zdecydowaliśmy się przedmiotem wysłuchania (które realnie trwać może tylko kilka godzin), uczynić tylko jeden z przedmiotów – język polski. W tzw. prekonsultacjach w tej sprawie zgłoszono ok. 11 tys. uwag (ok. 20% wszystkich).
Przedmiot ten budzi wiele emocji i bynajmniej nie sprowadza się (nie powinien się sprowadzać) do kwestii zawartości listy lektur obowiązkowych. Sprawa ma wiele innych wymiarów. Wiele zależy od sposobu postrzegania sensu ewentualnych zmian i uznania w dyskusji racji wielu stron – urzędników(czek), metodyków(czek), nauczycieli(ek), rodziców, uczniów(nic). W czasie wysłuchania spróbujemy stworzyć przestrzeń na ich wyrażenie.
Decydując się na ograniczenie zakresu konsultacji do podstawy programowej jednego przedmiotu zdecydowanie nie twierdzimy, że inne przedmioty nie są ważne. Prawdopodobnie w innych sprawach konieczne będą także pogłębione formy konsultacji – może nawet wysłuchania. W naszym działaniu chcemy uczynić ważny precedens i pokazać, że ambitniejsze formy konsultacji są możliwe i pożyteczne.
Wysłuchanie prowadzone będzie 18 maja, a zatem kilka dni po wyznaczonym przez MEN terminie pisemnie zgłaszanych uwag. Wierzymy jednak, że to nie unieważnia procesu i nie zwalnia decydentów z potraktowania z odpowiednią powagą jego wyników.[…]
Więcej informacji, w tym formularz zgłoszeniowy – na stronie organizatorów:
Obywatelskie wysłuchanie publiczne – TUTAJ
Oto obszerne fragmenty tekstu zamieszczonego dzisiaj (6 maja 22024 r.) na „Portalu Samorządowym”, informującym o godnej upowszechnienia inicjatywie, adresowanej do przedszkolaków i uczniów szkół podstawowych:
Rusza kampania Rowerowy Maj. Szkoły i przedszkola z szansą na nagrody
[…]
Rowerowy Maj to ogólnopolska kampania, której celem jest promocja zdrowego trybu życia oraz zrównoważonej mobilności wśród dzieci. Jej formuła łączy zabawę z elementami rywalizacji, dzięki czemu skutecznie wpływa na kształtowanie pozytywnych nawyków transportowych.
– Rowerowy Maj uczy, że rower może być świetnym środkiem transportu do szkoły, czy przedszkola. W ten sposób promujemy zdrowy styl życia, ale też samodzielność dzieci, bezpieczeństwo komunikacyjne oraz dbamy o wyższą jakość naszego środowiska – mówi Piotr Kryszewski, zastępca prezydenta Gdańska ds. usług komunalnych […]
Zasady rywalizacji są proste: każdy przedszkolak, uczeń i nauczyciel, który w maju dotrze w sposób aktywny na lekcje, otrzymuje naklejki do indywidualnego rowerowego dzienniczka oraz na wspólny plakat klasowy. Aby zdobyć atrakcyjne nagrody, wystarczy wybrać rower, hulajnogę, rolki lub deskorolkę.
W Gdańsku w tegorocznej edycji udział weźmie 220 placówek – 124 przedszkola i 96 szkół podstawowych. To rekord, bowiem – dla porównania – w roku 2023 liczba zgłoszonych placówek wynosiła 206, a w 2022 – 190.
W skali ogólnopolskiej, gmin realizujących kampanię będzie w tym roku mniej niż w poprzednich edycjach, ale pojawiło się kilka nowych ośrodków, które organizują Rowerowy Maj po raz pierwszy. Wśród nich znalazły się Łódź oraz Starachowice. W tym roku zasięg kampanii objął 29 polskich gmin. Rowerowy Maj już na stałe zagościł w tak dużych miastach, jak Warszawa, Wrocław, Kraków i Rzeszów. […]
W ramach umowy zainteresowane samorządy otrzymały niezbędne narzędzia do organizacji projektu i wsparcie merytoryczne ze strony głównego organizatora, czyli gminy Miasta Gdańska. Samorządy na własną rękę pozyskują sponsorów oraz zapewniają nagrody dla uczestników indywidualnych, poszczególnych klas, szkół i przedszkoli.
Rowerowy Maj uczy poprzez zabawę, że zdrowa rywalizacja i zasada fair play to nieodłączne elementy tego przedsięwzięcia. Każda rowerowa aktywność zwiększa szansę na zdobycie nagrody indywidualnej, jak i klasowej. Dążenie do wspólnego celu zacieśnia relacje między uczniami, wzmacnia koleżeństwo i umiejętności pracy zespołowej. Tytuł najbardziej rowerowej klasy w szkole przynosi dużo satysfakcji i gwarancję dobrej zabawy w postaci wspólnego wyjścia do kina, teatru, warsztatów czy parku linowego. Z Rowerowego Maja korzystają również uczestniczące w kampanii szkoły i przedszkola. Zazwyczaj mogą liczyć na wsparcie w postaci dodatkowych stojaków rowerowych od samorządu, a te najbardziej aktywne na szansę zdobycia cennych nagród.
Podobnie jak w latach ubiegłych, placówki z najwyższą rowerową aktywnością będą mogły sięgnąć po nagrody finansowe, a dla Koordynatorów Szkolnych i Przedszkolnych z najlepszych placówek przewidziana jest wyjazdowa nagroda niespodzianka.
Cały tekst „Rusza kampania Rowerowy Maj. Szkoły i przedszkola z szansą na nagrody” – TUTAJ
Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/
Oto najbardziej „na czasie” zaprezentowany tekst, który wczoraj (5 maja 2024 r.) zamieścił na swoim fb profilu Mikołaj Marcela:
LIST PRZED MATURAMI
Drodzy Rodzice, niedługo rozpoczną się egzaminy Waszych dzieci. Na pewno martwicie się o to, czy pójdzie im na nich dobrze.
Proszę jednak, abyście pamiętali, że pomiędzy tymi, którzy zdają te egzaminy, siedzą artyści, którzy nie muszą rozumieć matematyki. Przedsiębiorcy, którzy nie dbają o historię i literaturę angielską. Muzycy, których nie obchodzą oceny z chemii. Przyszli sportowcy, których sprawność fizyczna jest dla nich bardziej istotna niż oceny z fizyki.
Jeśli Wasze dzieci uzyskają znakomite wyniki, to świetnie. Ale jeśli ich nie osiągną, proszę, nie odbierajcie im pewności siebie i godności. Powiedzcie im: „W porządku. To tylko egzamin”. Czekają ich znacznie większe i ważniejsze rzeczy w życiu. Powiedzcie, że niezależnie od wyniku będziecie je kochać, i powstrzymajcie się od oceny.
Proszę, zróbcie to, a następnie obserwujcie, jak Wasze dzieci podbijają świat. Jeden egzamin czy niska ocena nie odbiorą im przecież ani ich marzeń, ani ich talentu.
I proszę, nie myślcie, że lekarze i inżynierowie to jedyni szczęśliwi ludzie na świecie.
x x x
Dyrektor jednej ze szkół przesłał kilka lat temu taki właśnie list do rodziców przed rozpoczęciem egzaminów. I myślę, że przed rozpoczęciem matur warto wrócić do tych słów. Bo to tylko egzamin – który o niczym ostatecznie nie decyduje i który przecież zawsze można poprawić.
Wiemy też doskonale jako osoby dorosłe, że na pewno nie jest to najważniejszy egzamin w życiu człowieka. Co więcej, pod wieloma względami jest on w dzisiejszym świecie zbędny, więc po prostu podejdźcie do niego na spokojnie. Tym bardziej że poczynając od wtorku Waszym dzieciom na pewno przyda się ten Wasz spokój i dobre słowo niezależnie od wszystkiego…
Źródło: www.facebook.com/mikolajmarcela.oficjalna.strona/















