O tym co sprawia, że dyrektor szkoły ma autorytet, a nie tylko władzę

 

Podczas  przeglądu mojego domowego archiwum natrafiłem na trzy kartki z tekstem, zapisanym na maszynie do pisania, Wyglądają jak maszynopis artykułu, który przygotowałem do druku w jakimś czasopiśmie, Skoro nie są to kartki wydrukowane w drukarce komputerowej, to najprawdopodobniej powstały jeszcze w ostatnich latach XX wieku. Nie byłem jeszcze wtedy współpracownikiem redakcji żadnego czasopisma, przeto – w drodze dedukcji – wnioskuję, że pisałem ten tekst do „Przeglądu Edukacyjnego” – kwartalnika, wydawanego od 1994 roku przez Wojewódzki Ośrodek Doskonalenia Nauczycieli w Łodzi. Dzisiaj już tego nie pamiętam i aktualnie nie mam możliwości sięgnąć do zbiorów tego lokalnego czasopisma, z którym wtedy współpracowałem, aby to potwierdzić, Wcześniej zdołałem ustalić, że w tamtym czasie zostały tam zamieszczone publikacje trzech moich artykułów: Między nami wychowawcami”, „Co stanowi o klęsce, a co o sukcesie wychowawcy”, orazWychowawca kapitanem w rejsie ku dorosłości”. Przypuszczam, że do przekazania tego tekstu do redakcji kwartalnika nie doszło, bo zmieniła się osoba jego redaktora naczelnego.

 

Jednak dzisiaj postanowiłem, mając w pamięci aktualne publikacje o przyczynach kryzysu polskiej szkoły, zamiast tradycyjnego refleksyjnego eseju o współczesnych bolączkach oświaty, zamieścić nieco skróconą i poddaną korekcie treść napisanego wtedy artykułu:

 

 

 

 

                                                                            AUTORYTET DYREKTORA SZKOŁY

 

Wypowiedź moja będzie przedstawieniem poglądów na temat autorytetu i jego znaczenia w wychowaniu, jakie ukształtowały się w toku mojej długoletniej pracy jako pedagoga-wychowawcy, ze szczególnym uwzględnieniem tych zdobytych w ostatnich latach pełnienia przeze mnie funkcji dyrektora szkoły.

Punktem wyjścia niech będzie stwierdzenie, że autorytet – „to coś” co posiada człowiek, który roztacza wokół siebie  rodzaj „pola magnetycznego”, które powoduje, że inni ludzie dobrowolnie poddają się jego oddziaływaniu, jego wpływowi, jego woli. […]

 

Przedmiotem moich rozważań nie jest „autorytet siły”, będący wymuszaniem na innych  ich zachowań czy poglądów, lecz świadome, lub nieświadome, poddanie się wpływowi drugiego człowieka, uleganie jego prośbom, sugestiom, wskazówkom, poleceniom – wyłącznie z jednego powodu: bo pochodzą od osoby obdarzanej przez nich szacunkiem, uznaniem, sympatią – czyli autorytetem.

 

 

Wiele już powiedziano i napisano o tym jakie cechy powinien posiadać taki człowiek. W przypadku relacji wychowawczej najczęściej wymieniane są: wiarygodność, sprawiedliwość, obiektywizm, spolegliwość, ale także fachowość (kompetencje), oraz… pogoda ducha, poczucie humoru. To cechy, które powinien posiadać nauczyciel, aby mieć u uczniów autorytet.

 

Jednak ja chciałem rozszerzyć te cechy, o te, które – moim zdaniem – powinien posiadać kierownik, szef, dyrektor. Na początek będzie to podejście z punktu widzenia teorii organizacji i zarządzania. Pochodnym tych dwu pojęć jest KIEROWANIE. Jego najbardziej lapidarna definicja mówi, ze „jest to powodowanie zmian w organizacji”, to znaczy „podmiocie zorganizowanym”, czyli dotyczy to zespołów ludzkich.

 

Z licznych czynności w ramach funkcji kierowniczej najczęściej wymienia są te: planowanie, organizowanie, przewodzenie i kontrolowanie. I tu dochodzimy do naszego tematu, że nie można być przywódcą nie mając autorytetu.

 

Przywódca to człowiek, który stoi na czele zespołu. Jakie trzeba mieć cechy, aby być zaakceptowanym jako przywódca, aby tę przewodnią rolę zespół zaakceptował?

 

Można oczywiście podawać przykłady sytuacji, w których przywódcą został najsilniejszy, najstarszy, najmądrzejszy. Ale najbardziej uniwersalną odpowiedzią jest ta: Wodzem zostaje ten, kto potrafi tak pokierować grupą, że w możliwie krótkim czasie osiąga ona pożądane przez siebie cele.

 

Tak jest zawsze w grupach nieformalnych, gdzie liderem zostaje się na prawach „doboru naturalnego”. Jednak o wiele trudniej  jest prześledzić te procesy przywództwa w strukturach zinstytucjonalizowanych.

 

Jakim trzeba być człowiekiem, aby kierować szkołą, nie być jedynie zarządzającym nią jako instytucją, lecz być przywódcą tej zbiorowości, składającej się z uczniów, nauczycieli i pozostałych jej pracowników?

 

Wyróżnia się dwa typy autorytetów kierowniczych:

 

Autorytet formalny, zwany zewnętrznym. Wynika on z nadania przez organ zwierzchni tej władzy. Jest on wzmacniany zewnętrznymi atrybutami tej funkcji, takimi jak: tytuł (pan dyrektor), gabinet, sekretarka, nienormowany czas pracy i t p.

 

Autorytet wewnętrzny, naturalny, zwany autonomicznym, to właśnie ten, który stanowi przedmiot moich rozważań. Analizując atrybuty wewnętrznego autorytetu dyrektora szkoły, obok cech już wymienionych, typowych dla roli nauczyciela (wiarygodność, sprawiedliwość,, obiektywizm, spolegliwość), pragnę zwrócić uwagę na dwa, specyficzne dla szefów instytucji:

 

FACHOWOŚĆ, którą w tym przypadku jest nie tylko kompetencja w zakresie organizacji i zarządzania, ale także wiedza o metodyce nauczania i wychowania instytucjonalnego, oraz – wspomniane już przeze mnie –  stwarzanie warunków do osiągania przez kierowanych przez siebie ludzi (uczniów i nauczycieli) oraz szkołę jako organizację – SUKCESÓW.

 

Dodam jeszcze jedną cechę dyrektora, wzmacniającą jego autorytet: umiejętność nawiązywania przyjacielskich, życzliwych RELACJI z „podwładnymi”…

 

Reasumując: O autorytecie dyrektora szkoły jako nie tylko administratora, ale i „pierwszego nauczyciela i wychowawcy”, przesądzi nie tylko posiadanie przez niego wymienione już cech, ale także czy i  jak potrafi pozyskiwać nie tylko niezbędne do działalności i rozwoju szkoły środki finansowe, lecz też jej sojuszników, czy umie on promować szkołę w środowisku – nie tylko lokalnym, i czy uczniowie i nauczyciele mają warunki, aby mogli realizować swe potrzeby, dążenia i cele – także te potwierdzane zdobywanymi tytułami honorowymi nagrodami, medalami i pucharami…

 

 

Włodzisław Kuzitowicz



Zostaw odpowiedź