
Dzięki prof. Romanowi Leppertowi, który napisał o tym na swoim fb-profilu, dowiedziałem się o tym tekście, który Profesor ocenił jako świetny, a kory jest bardzo a’propos jutrzejszej inauguracji kolejnych 10-u miesięcy „chodzenia” uczniów do szkół:
W ostatnim Magazynie Gazeta Wyborcza, który ukazał się w ubiegły piątek, Artur Nowak opublikował świetny (nie przesadzam) artykuł o szkolnych doświadczeniach pokoleń: Baby Boomers, X i może częściowo Y, zatytułowany „Naoglądałem się sporo ludzi, którzy znakomicie odrobili lekcję szkolnego upokarzania. Są dziś liderami, sędziami”. To z niego pochodzi cytowane zdanie. Link do artykułu w komentarzu.
Pytanie, które po lekturze tego artykułu (na dzień przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego) sobie zadaję jest następujące: jak zapamięta szkołę ciało Zetek i Alf? Dowiemy się za kilkanaście, kilkadziesiąt lat.
[Źródło: www.facebook.com/roman.leppert/posts/
x x x
To ja pójdę krok dalej i zamieszczę poniżej fragmenty tego tekstu, i – oczywiście – link do jego pełnej wersji na stronie GW:
Naoglądałem się sporo ludzi, którzy znakomicie odrobili lekcję szkolnego upokarzania.
Są dziś liderami, sędziami
[…] Nie pamiętam budowy pantofelka. Pamiętam za to ruch palca nauczyciela przesuwającego się po dzienniku. Zamiast dat, które wkuwałem na historię, zapamiętałem ulgę, kiedy ten palec zatrzymywał się na innym nazwisku niż Nowak.
Zadziwiające, jak niewiele pamiętam dziś z tego, czego szkoła kazała mi się nauczyć.
I jak dobrze pamiętam to, czego nigdy nie było w programie. [….]
Człowiek ledwo zdążył się umyć, nakrzyczeć na kota, który zaplątał się pod nogami, coś przegryzł albo demonstracyjnie nie zjadł niczego. Wpadał do klasy wściekły jak osa, zanim usiadł w ławce, odbazgrał od kogoś, co tam było zadane.
I zaczynała się ta jazda po epokach, wzorach i mapach: fotosynteza, treny Kochanowskiego, wielka epopeja słowiańskiego narodu, który jechał jak ten „Rudy 102″ na Berlin i wygrywał wojny, a nawet konklawe.
Swoją drogą zadziwiające jest, że świat niezmiennie, pokolenie za pokoleniem, nie daje dzieciakom pospać. A analizy obejmujące duże grupy młodych ludzi pokazują, że późniejsze rozpoczynanie lekcji oznacza lepszą koncentrację i samopoczucie. W jednym z eksperymentów po przesunięciu pierwszej lekcji o godzinę poprawiły się wyniki testów uwagi nastolatków.
Dekady mijają, Nowacka z Czarnkiem walczą o to, kto ma rację, Kościół z państwem o to, jak wychowywać Polaków, i jakoś nikomu do głowy nie przychodzi, że młody Polak po siódmej rano nadal nie jest gotowy na fotosyntezę.
Tablica
Ciało pamięta szkołę znacznie lepiej niż głowa.
Z wiekiem można się z tego śmiać, ale wtedy to był prawdziwy ścisk w brzuchu. Noszę ciągle pod językiem smak kropli, które brałem na ten zapieczony skurcz. Przynosiły ulgę.
Wywołanie do tablicy nie zawsze było sprawdzaniem wiedzy. Stałeś twarzą do klasy i nagle się okazywało, że nie wystarczy czegoś nie wiedzieć. Trzeba było jeszcze nie wiedzieć tego publicznie.[…]
W jednym z badań osób, które chodziły do podstawówek w latach 1952-1989, aż 42,1 procent najgorszych wspomnień wiązało się ze strachem lub upokorzeniem, a 37,9 procent z poczuciem niesprawiedliwości.
Jedna z kobiet wspominała nauczycielkę, która biła linijką biedniejszych chłopców ze wsi, ale córki dentystki już nie. Po kilkudziesięciu latach spotykała tę nauczycielkę na ulicy i nadal nie potrafiła powiedzieć jej „dzień dobry”.
Zadziwiające, jak długo trwa lekcja, która formalnie skończyła się 40 lat temu.
[…]
Porządek
Szkoła uwielbiała porządkować świat. Oświecenie. Romantyzm. Pozytywizm. Dwudziestolecie. Jakby ludzie naprawdę żyli od kreski do kreski.
Szkoda mi tych wszystkich pisarzy, myślicieli i poetów. Zbierano ich wszystkich do kupy, wyfiletowano ich z życia, odcięto wszystko, co nie pasowało do podstawy programowej, a resztę zwinięto jak rolmopsa i wsadzono do słoika z nazwą „romantyk”, „pozytywista”, „Młoda Polska”, „barok”.
A potem siedział przed tym słoikiem piętnastolatek o ósmej rano, miał wymienić trzy cechy romantyzmu i nieważne, co ten poeta czuł albo przeżył.
Dopiero potem, już bez dzienników i sprawdzianów, poczułem te wszystkie dreszcze i błogość na sercu, o które im chodziło.
[…]
Czas
Kończą się wakacje, a mnie się wydaje, że tak niedawno je planowałem. Dzisiaj dwa miesiące mijają człowiekowi, zanim zdąży odpowiedzieć na zaległe maile.
Wtedy dwa miesiące były prawie wiecznością. Tacy byliśmy głupi, marząc o dorosłości. O paleniu fajek, łażeniu do późnej nocy po dworze, robieniu wszystkiego bez pytania kogokolwiek o zgodę.
Nie wiedzieliśmy jeszcze, że największym luksusem dzieciństwa nie jest wolność robienia wszystkiego.
Cały tekst „Naoglądałem się sporo ludzi, którzy znakomicie odrobili lekcję szkolnego upokarzania. Są dziś liderami, sędziami” – TUTAJ
Źródło: www.wyborcza.pl/magazyn/
Zostaw odpowiedź

