Oto fragmenty (wraz z linkami do ich pełnych wersji) dwu tekstów: Pierwszy –  o charakterze informacyjnym „tu  i teraz”, drugi  – zawierający ogólniejsze refleksje dotyczące istoty tego egzaminu i systemu edukacji szkolnej, której jest on zwieńczeniem:

 

 

Matura 2026 z polskiego. Egzaminatorka: Oba tematy można ograć „Lalką”

 

Jak maturę z polskiego napisałyby polonistki i egzaminatorki? Wokulski i Rzecki pasują do pierwszego tematu maturalnej rozprawki. A do drugiego? Też Wokulski, ale dopasować można i Łęcką. Znowu „Lalka” może zdominować wypracowania maturzystów.

 

W tym roku zaskoczeń na maturze z polskiego nie było. – Oba tematy maturalne można ograć „Lalką” Bolesława Prusa – komentuje wieloletnia egzaminatorka maturalna i polonistka z Piły Katarzyna Włodkowska, znana w sieci jako „Facetka od Polaka”.

 

Maturzyści mogli w tym roku wybrać temat rozprawki związany z wątkiem pracy: „Wpływ pracy na człowieka i na otaczającą go rzeczywistość”. Drugi, bardziej filozoficzny, brzmiał: „Kiedy dla człowieka jest ważne, jak postrzegają go inni”.[…]

 

Było w miarę łatwo, chociaż na teście były ciężkie zadania z lekturami. Pojawiły się takie, których się nie spodziewałem, jak „Pieśń o Rolandzie”. Notatka syntetyzująca na bazie dwóch tekstów banalna. Wystarczyło raz przeczytać. A na rozprawkę wziąłem pierwszy temat. Niby „Lalka” pasowała, ale najbardziej Rzecki, postać drugoplanowa. Nie chciałem pomylić się w szczegółach, więc wziąłem „Inny świat”. I odwołałem się też do książki, która nie jest lekturą. To autobiografia ultramaratończyka Davida Gogginsa „Nic mnie nie złamie”. To pamiętam dobrze, więc powinno być ok – opowiada Maciek, maturzysta z Białegostoku. […]

 

Na co warto było zwrócić uwagę przy pierwszym temacie? „Facetka od Polaka” podkreśla, że składa się on z dwóch części: „wpływ pracy na człowieka” i „na otaczającą go rzeczywistość”. I to należy w pracy pokazać. Ale najpierw teza. – We wstępie wyjaśniłabym, czemu służy praca, jaką może mieć wartość dla człowieka, jak jest postrzegana w tekstach kultury. Powiedziałabym, że praca wpływa pozytywnie na człowieka, o ile ma do niej dystans. I że zmienia otaczająca go rzeczywistość – mówi Włodkowska.

 

Z kolei Hanna Domosławska-Pomian, polonistka z LO w Giżycku, formułuje tezę w taki sposób: – Praca wyznacza poczucie wartości, organizuje życie, konsoliduje środowisko lokalne, nadaje życiu sens.

 

Jakich bohaterów wybrać do tego tematu? Oczywiście z „Lalki”. – Można byłoby wybrać wielu bohaterów, ale ja wybrałabym pewnie Ignacego Rzeckiego, który był tytanem pracy. Od rana do wieczora pracował w sklepie u Stanisława Wokulskiego. Ta praca była dla niego sensem życia, jakimś remedium na samotność i starokawalerstwo. W kontekście epokowym praca Rzeckiego jest wartością, bo jest użyteczna dla społeczeństwa. Ten utylitaryzm był jednym z haseł pozytywizmu. I światopogląd pozytywizmu byłby moim kontekstem – mówi Katarzyna Włodkowska.[…]

 

Drugi temat rozprawki bardziej skomplikowany

 

Obie polonistki zgadzają się, że drugi temat („Kiedy dla człowieka jest ważne, jak postrzegają go inni„) nie jest tak oczywisty.Katarzyna Włodkowska znowu przywołuje „Lalkę”. – Wskazałabym to, jak źle postrzegany był Wokulski przez mieszczaństwo i arystokrację. Odwołałabym się do fabrykanta powozów Deklewskiego i radcy Węgrowicza, którzy są wobec niego bardzo złośliwi i cyniczni. A ich opinia była istotna dla Wokulskiego – przez jej pryzmat budował poczucie własnej wartości – mówi.

 

Z kolei Hanna Domosławska-Pomian proponuje wykorzystać historię Wokulskiego przez pryzmat Izabeli Łęckiej. – Kiedy w grę wchodzi uczucie, kwestia postrzegania przez innych zaczyna być bardzo ważna. Nie tylko przez ukochaną osobę, ale też jej środowisko. Stanisław Wokulski bardzo dba o to, by arystokracja postrzegała go dobrze, chciałby być przez nich akceptowany w kontekście swojego uczucia do Izabeli Łęckiej. I nie zdaje sobie do końca sprawy, że to szklany sufit, którego nie jest w stanie przebić, mimo swoich starań. Zresztą sama Łęcka dba również o swój wizerunek wśród arystokratów. To też można wykorzystać – mówi polonistka. […]

 

 

Cały tekst „Matura 2026 z polskiego. Egzaminatorka: Oba tematy można ograć ‘Lalką’”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.wyborcza.pl

 

x           x           x

 

 

Matura zamiast rozwijać, ogranicza. Uczniowie uczą się schematów, nie myślenia

 

Matura miała być jednym z najbardziej obiektywnych egzaminów w systemie edukacji – takim, który w równy sposób ocenia wszystkich uczniów, niezależnie od szkoły i nauczyciela. Dziś coraz trudniej jednoznacznie powiedzieć, co właściwie sprawdza. W praktyce coraz częściej sprowadza się do odtworzenia wiedzy i dopasowania się do klucza, zamiast weryfikacji realnych kompetencji.[…]

 

Wątpliwości dotyczą nie tylko samej konstrukcji egzaminu, ale także jego dopasowania do zmieniającej się rzeczywistości szkolnej. Nauczyciele zwracają uwagę, że rośnie liczba uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, a jednocześnie arkusze coraz częściej opierają się na rozbudowanych zadaniach tekstowych.

 

– Mamy dziś zdecydowanie więcej uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i różnego rodzaju trudnościami. W takiej sytuacji rozbudowane zadania tekstowe, które coraz częściej pojawiają się na maturze z chemii czy biologii, nie sprzyjają osiąganiu dobrych wyników. To jednak nie oznacza, że powinniśmy upraszczać egzamin do poziomu „pokoloruj atom”. Chodzi raczej o znalezienie rozsądnej równowagi. [wyjaśnia dr Dudek-Różycki.]

Coraz częściej pojawia się też zarzut, że matura nie rozwija samodzielnego myślenia, a wręcz je ogranicza. Uczniowie uczą się przede wszystkim tego, jak „trafić w klucz”, zamiast analizować, wnioskować czy formułować własne opinie.

 

Brakuje zadań, które pozwalałyby sprawdzić poziom myślenia, wnioskowania czy zdolności oceny zjawisk. Polecenia są skonstruowane tak, że właściwie wszystko podawane jest uczniowi na tacy. Rozumienie pojęć jest doprecyzowywane dopiero przy publikacji kryteriów, co sprawia, że uczniom trudno przygotować się do egzaminu, ale egzaminatorom w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej łatwiej w razie potrzeby obniżać wymagania i manipulować wynikami mówiła dr Joanna Dobkowska, polonistka, pedagog, kulturoznawca, w rozmowie z Magdaleną Konczal.

 

W praktyce oznacza to odejście od sprawdzania rzeczywistych kompetencji na rzecz testowania umiejętności dopasowania się do konkretnego schematu. Uczeń nie musi samodzielnie interpretować zjawisk czy budować argumentacji – wystarczy, że rozpozna oczekiwaną formę odpowiedzi i wpisze się w przyjęty klucz. To z kolei prowadzi do sytuacji, w której przygotowanie do matury coraz częściej polega nie na pogłębianiu wiedzy, ale na ćwiczeniu powtarzalnych strategii egzaminacyjnych.

 

Taki model egzaminu ma swoje konsekwencje także poza samą maturą. Ogranicza rozwój samodzielnego myślenia, zniechęca do wychodzenia poza schemat i utrwala przekonanie, że najważniejsze jest „trafienie w odpowiedź”, a nie zrozumienie problemu. W efekcie egzamin, który miał weryfikować poziom wykształcenia absolwentów, coraz częściej sprawdza jedynie ich zdolność do poruszania się w ramach ściśle określonych reguł. […]

 

Problem nie sprowadza się wyłącznie do samego egzaminu, ale do szerszego pytania o to, czego właściwie powinna wymagać szkoła i jak przygotowywać uczniów do dalszej edukacji i życia zawodowego. Spór nie dotyczy więc tylko formy matury, ale także granicy między realnym sprawdzaniem kompetencji a dostosowywaniem wymagań do możliwości uczniów.

 

W tym kontekście pojawia się pytanie o spójność całego systemu oceniania – nie tylko na poziomie matury, ale także wcześniejszych etapów edukacji. Wskazuje się, że źródła problemu mogą sięgać znacznie wcześniej, a sam egzamin maturalny jest jedynie jego konsekwencją.

 

– Powinniśmy się zastanowić, czy sytuacja, w której najpierw oferujemy uczniom stosunkowo łatwy egzamin ósmoklasisty i stopniowo obniżamy wymagania na wcześniejszych etapach edukacji, a potem konfrontujemy ich z bardzo wymagającym egzaminem maturalnym, jest w ogóle zasadna. W mojej ocenie – nie. Dlatego uczniowie powinni otrzymywać wcześniej rzetelną diagnozę swoich możliwości dr Karol Dudek-Różycki.

 

Jeśli kolejne etapy nauki nie przygotowują uczniów do realnych wymagań egzaminu końcowego, trudno oczekiwać, że matura będzie pełnić funkcję rzetelnego i miarodajnego sprawdzianu. W efekcie zamiast spójnego systemu oceniania powstaje konstrukcja, w której wymagania są rozłożone nierównomiernie, a sam egzamin końcowy staje się dla wielu uczniów momentem nagłej, często zaskakującej weryfikacji.

 

 

Cały tekst „Matura zamiast rozwijać, ogranicza. Uczniowie uczą się schematów, nie myślenia”  –  TUTAJ

 

 

Źródło: www.strefaedukacji.pl

 



Zostaw odpowiedź