Oto fragmenty tekstu, zamieszczonego w minioną sobotę na „Portalu dla Edukacji”, który w felietonowej formule ukazuje paradoks decyzji o wprowadzeniu jako obowiązkowego, przedmiotu wychowanie zdrowotne, lecz bez modułu wiedzy o seksie. Ale gorąco zalecam przeczytanie całego tekstu – załączam link:

 

 

Edukacja zdrowotna bez związku z płcią i dojrzewaniem. Czyli być jak Barbie i Ken

[…]

 

Ministra Barbara Nowacka podjęła w czwartek rano długo wyczekiwaną decyzję – edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od 1 września 2026 roku. W całości dla tych uczniów, których rodzice wyrażą zgodę na moduł „zdrowie seksualne” oraz w części ogólnorozwojowej – bez zdrowia seksualnego, dla tych, których rodzice uznają, że wiedza o seksie nie jest im do niczego potrzebna.

 

Będą zatem dwa przedmioty – z seksem, czyli edukacja zdrowotna zgodna z obowiązująca podstawą, i bez seksu, czyli z podstawą zmienioną o której ostatecznym kształcie zadecyduje powołany przez panią minister zespół ekspertów w składzie: Zbigniew Izdebski – koordynator, Antonina Kopyt, Dariusz Samborski, Aleksandra Lewandowska, Joanna Napierała. […]

 

Ów zespół czeka więc zadanie karkołomne – oddzielenia młodego człowieka od jego seksualności. W dodatku mocno rzutujące na wiedzę współczesnego ucznia, który już wie, jak wygląda ciemna strona księżyca, radzi sobie z wrzuceniem rolki ośmieszającej kolegę czy koleżankę do internetu, ba nawet radzi sobie ze spreparowaniem filmiku z udziałem nagiej kobiety z twarzą nauczycielki, której po prostu nie lubi. Ale o problemach zdrowotnych, biorących się z tego, że się jest chłopcem lub dziewczynką ten uczeń uczyć się nie może, bo tym obrazi uczucia swoich rodziców czy opiekunów prawnych, a szkoła czy nauczyciel, mówiąc o tym, wkroczy w ich wyłączne kompetencje, gwarantowane Konstytucją.

 

Jest też i inny problem – prześledzenie wymagań aktualnej wciąż jeszcze podstawy edukacji zdrowotnej, którymi minister Nowacka „gorszy” młode pokolenie, pokazuje, że treści, z których wylewa się seks tam nie ma. Omawiane są natomiast zagadnienia, które uczeń powinien znać i rozumieć, bo inaczej nadal będzie myślał, że rodzice znaleźli go w kapuście albo dostali w przesyłce od bociana.

 

I tak w przypadku uczniów klas IV-VI, a więc najmłodszych, poznaje:

 

-pojęcia zdrowia seksualnego, seksualności oraz jej roli w życiu człowieka;

 

-budowę i podstawowe funkcje narządów płciowych wewnętrznych i zewnętrznych;

 

-podstawowe fakty dotyczące zapłodnienia, przebiegu ciąży, porodu oraz opieki nad noworodkiem;

 

-autonomię człowieka oraz to, w jaki sposób asertywnie o nią dbać; rodzaje zachowań dorosłego lub rówieśnika, które są przekroczeniem granic intymnych; przepisy prawne dotyczące ochrony seksualności osób poniżej 15. roku życia i możliwości uzyskania pomocy w sytuacji zagrożenia;

 

-stereotypy płciowe oraz wyjaśnia ich wpływ na funkcjonowanie człowieka.

 

I te treści mają być z tej podstawy usunięte. Natomiast zagadnienia dotyczące dojrzewania człowieka już niespecjalnie. […]

 

Zatem już teraz przestrzegam, że one tam są i trudno mi sobie wyobrazić, by te treści miały zostać. O takich sprawach nawet myśleć się nie godzi, a co dopiero o nich wiedzieć. A to oznacza, że wspomniany już zespół będzie miał naprawdę trudne zadanie, żeby jakoś te treści z programu wykasować, żeby przypadkiem uczniowie, którzy nie będą mogli w takich zajęciach uczestniczyć, czegoś na temat swojej płci się nie dowiedzieli. Byli jak Barbie i Ken. […]

 

 

Cały tekst „Edukacja zdrowotna bez związku z płcią i dojrzewaniem. Czyli być jak Barbie i Ken”  –  TUTAJ

 

 

 

Źródło: www.portalsamorzadowy.pl/edukacja/

 

 

 

 

 



Zostaw odpowiedź