W sobotę 13 marca 2021r., po trzytygodniowej przerwie, Jarosław Pytlak zamieścił na swoim blogu „Wokół Szkoły” nowy tekst: „W oczekiwaniu natchnienia”. Jako że nie jest on długi, a jego treść jest tak bardzo aktualna w przeżywanym przez nas wszystkich pandemicznym czasie – zamieszczamy ów post bez skrótów. Podkreślenia w tekście – redakcja OE:

 

 

Podobno zaniedbuję blog „Wokół szkoły”. Kilku czytelników zauważyło mianowicie, że przez całe trzy tygodnie nie opublikowałem nowego artykułu. Także sztuczna inteligencja fejsbuka od pewnego czasu proponuje mi „narzędzia, które pomogą odzyskać popularność”. Niestety, nie umiem odpowiedzieć wynalazkowi Marka Zuckerberga, że mój niewątpliwy uwiąd twórczy, to, mówiąc językiem Wiecha, nie jego babci zamazany interes. Tym bardziej, że jeśli komuś brakuje Pytlaka, ma na fejsie niezmierzone zasoby twórczości innych publicystów. Tylko czytać, jeśli ktoś ma jeszcze siłę i chęci. Ale życzliwym Czytelnikom „Wokół szkoły” należy się wyjaśnienie.

 

Wspomniałem o „niezmierzonych zasobach” nie bez powodu. Mój kryzys twórczy po części przynajmniej bierze się z poczucia ogromnej dewaluacji myśli w dyskursie o edukacji. Dodam – myśli ze wszech miar wartościowych, które jednakowoż giną w morzu słów. Ile razy można czytać filipiki przeciwko ocenianiu, manifesty wskazujące, jak bardzo w praktyce oświatowej odbiegamy od zasad prawnych, czyniąc młodym ludziom w szkołach piekło, jak złe są prace domowe, jak… i tak dalej. Kolejne tematy do katalogu dołożyła pandemia. Oczywiście ma to zjawisko swój aspekt pozytywny, bo coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać stare absurdy polskiej edukacji i nowe wyzwania, które powstały za sprawą koronawirusa. Z drugiej strony jednak – natłok stawianych drogowskazów jest tak wielki, że kiedy nastanie czas, by ruszyć do przodu, będą wskazywać wszystkie kierunki na raz.

 

Mój zapał do pisania nieco ostygł pod wpływem obserwacji całego szeregu mądrych skądinąd ludzi, publikujących z prędkością karabinu maszynowego wciąż nowe posty, coraz częściej o tym samym. Doskonale odrobili oni lekcje z zakresu zdobywania fejmu w mediach społecznościowych, ale mnie wydaje się to nużące i trochę bezproduktywne. No i przestraszyłem się, że podążam tą samą ścieżką.

 

 

Nawiasem mówiąc, zjawisko sieciowej nadaktywności opisałem już pięć lat temu, w jednym z pierwszych artykułów opublikowanych na blogu: „Autowiwisekcja gwiazdy z deklaracją pedagogiczną”. Jeśli ktoś ma ochotę, niech kliknie ten link, pamiętając podczas lektury, że w owym czasie moje wrażenie sukcesu publicysty edukacyjnego brało się z oszałamiającej liczby… 50 polubień profilu „Wokół szkoły” na fejsbuku. Ech, to były czasy…

 

Problem w tym, że coraz trudniej o jakiś oryginalny temat. W swoim czasie wystarczyło skomentować kolejne posunięcia minister Zalewskiej, by zyskać uwagę i aplauz. Nie było to trudne, bo owa pani niestrudzenie podążała w swoich działaniach ścieżką absurdu. Dzisiaj i odwaga staniała, a minister Czarnek jest tak memotwórczy, że trudno się zdobyć na oryginalność w pisaniu o jego działalności.

 

Nie znaczy to, że nie mam pomysłów na artykuły. Nie mam raczej przekonania, że ich przesłanie ma szansę przyciągnąć uwagę czytelników. I proszę nie odebrać tego jako kokieterii. Po prostu zawsze motywowało mnie, że słowem pisanym mogę nie tylko prezentować swój pogląd na świat, ale także – wyjaśniając pewne zjawiska – choć trochę go zmieniać, w duchu zdrowego rozsądku. Ale i piszący, i odbiorcy, i cała nasza sytuacja – wszystko zmieniło się w ciągu ostatniego roku daleko bardziej, niż to do nas dociera. Stwierdzenie, że po pandemii nic nie będzie takie samo, jak kiedyś, nie jest pustym frazesem. Już nie jest. Bloger Pytlak także.

 

Zebrałem powyższe przemyślenia dość przypadkowo, bezskutecznie próbując napisać nowy artykuł. Cóż, spróbuję jutro. Chwilowo pozostaję zmartwiony, bo pisanie o swoim pisaniu niezbyt dobrze świadczy o tym, kto pisze. Ale idzie wiosna, może mi się polepszy!

 

x            x            x

 

 

Komentarz redakcji:

 

Informuję, że jeszcze wczoraj, jako pierwszy komentarz pod tekstem Jarosława Pytlaka na stronie <wokolszkoly.edu.pl> zamieściłem ten tekst – redaktor „Obserwatorium Edukacji” –  WK:

 

Od dawna wiem, że nie tylko harcerskość tkwiącą w genezie wykonywanego przez nas zawodu/pasji życiowej mamy podobną. Powyższy post jest sformułowaniem i zapisaniem myśli, bardzo podobnych do tych, które i w mojej głowie od dłuższego czasu się kłębią.

 

Mam nadzieję, że za tymi „pustymi” tygodniami nie kryje się przechorowanie i/lub kwarantanna covid’owa. Wierzę, że „natura pociągnie wilka do lasu” i jeszcze wiele, wiele tekstów ze strony „Wokół Szkoły” będę upubliczniał na „Obserwatorium Edukacji”.

 

„Do góry uszy” – Jarku!!!

 

 

Źródło: www.wokolszkoly.edu.pl/

 



Zostaw odpowiedź